Zaburzenia odżywiania mają miejsce wtedy, kiedy stosunek do jedzenia wymyka się spod kontroli. Może się to manifestować na różne sposoby - niektórzy ludzie jedzą za dużo, niektórzy za mało, a inni zmagają się z przykrymi dolegliwościami po zjedzeniu posiłku.
Czytaj więcej
TEKST: KLAUS WILHELM
Zmiana perspektywy, spersonalizowany list czy odpowiednio sformułowane pytanie mogą wpłynąć na nasze zachowanie, samopoczucie, a nawet relacje.
„Wystarczy 21 minut «terapii», by na nowo docenić swój związek” – przekonywały już w 2013 roku dr Erica Slotter i dr Laura Luchies oraz współpracownicy. W ich badaniach wzięło udział 120 małżeństw ze średnio 11-letnim stażem. Przez dwa lata uczestników wielokrotnie pytano o zadowolenie z relacji z partnerem oraz o bieżące problemy, które przyczyniają się do kłótni i konfliktów. W pierwszym roku badania u uczestników spadło zadowolenie z relacji. Nie jest to zaskakujące, wiele badań pokazuje bowiem, że z upływem czasu obniża się satysfakcja ze związku. W drugim roku połowa par zaczęła korzystać z krótkich interwencji psychologicznych: co 4 miesiące (czyli 3 razy) każde z partnerów przez 7 minut pisało o najbardziej znaczącym problemie, przyjmując przy tym perspektywę osoby trzeciej, która obydwojgu życzy jak najlepiej.
Potem przez kolejne 4 miesiące uczestnicy mieli starać się podchodzić w podobny sposób do ewentualnych kłótni i nieporozumień. Okazało się, że pary, które wykonywały ćwiczenia polegające na zmianie perspektywy, czuły się szczęśliwsze w relacji z partnerem. Jak uważają badaczki, taka interwencja może zapobiec narastaniu niezadowolenia w wieloletnich związkach.
Szybko i skutecznie
Za „ojca” krótkich interwencji psychologicznych można uznać dr. Gregory’ego Waltona, psychologa ze Stanford University. Naukowiec stworzył bazę „wise interventions” (mądre interwencje), zawierającą informacje na temat setek technik, które mogą być pomocne w przypadku różnych problemów, np. uprzedzeń czy trudności w związku. Interwencje te opierają się na solidnych podstawach naukowych. Są szybkie i ukierunkowane na określony problem i – na co zwraca uwagę amerykański badacz – ich efekty są trwałe. Według dr. Waltona opracowanie takich interwencji nie byłoby możliwe bez badań prowadzonych przez ostatnie 60 lat w obszarze psychologii społecznej. Techniki te odwołują się bowiem do sposobu, w jaki postrzegamy i oceniamy siebie i otoczenie.
Dr Walton uważa, że krótkie interwencje psychologiczne są skutecznym środkiem terapeutycznym, który można stosować w przypadku różnych problemów osobistych i społecznych – np. gdy nauczycielka dostrzega, że uczniowie nie wykorzystują informacji zwrotnych albo gdy pracownik socjalny zauważa, że kobieta, która w przeszłości doświadczała przemocy, zachowuje się agresywnie wobec swojego nowo narodzonego dziecka, albo gdy wykładowca widzi, że zdolni studenci, którzy są nowi w społeczności lub należą do mniejszościowej grupy etnicznej, porzucają studia pomimo dobrych wyników w nauce.
Choć na pierwszy rzut oka wymienionych sytuacji nic nie łączy, w rzeczywistości – jak wyjaśnia dr Walton – mają wspólne źródła: ich bohaterowiemają negatywne myśli na swój temat i na temat okoliczności.
–Kiedy ludzie w określonych sytuacjach myślą o sobie źle, stają się dla siebie problemem – wyjaśnia dr Walton. Nauczyciele, psychologowie czy pracownicy socjalni powinni zdawać sobie sprawę z tego, jakie pytania stawiają sobie osoby, z którymi pracują: „Czy jestem dobrą matką?”, „Czy jestem częścią tej szkoły, uczelni?”.
Dr Tim Müller z Humboldt-Universität w Berlinie wykorzystuje interwencję polegającą na autoafirmacji, by pomóc uczestnikom badań przyjąć nową perspektywę. Razem z dr Mohini Lokhande z Rady Naukowej Niemieckich Fundacji na rzecz Integracji i Migracji (niem. Sachverständigenrat deutscher Stiftungen für Integration und Migration) przenieśli na grunt europejski ponad 300 interwencji opracowanych w USA (jest to ważne osiągnięcie, pojawiają się bowiem doniesienia o kolejnych nieudanych próbach replikacji badań psychologicznych; podjęte wcześniej próby w Holandii zakończyły się niepowiedzeniem).
Jak uwierzyć w siebie
Wiele badań potwierdza, że stereotypy wywierają negatywny wpływ na członków grupy społecznej, do której się one odnoszą. Jeśli osoba zinternalizowała negatywną opinię na swój temat lub przypuszcza, że jest obiektem takich ocen, wówczas zaczyna sobie gorzej radzić. Szczególnie widoczne jest to w sytuacjach związanych z edukacją – uczeń boi się, że wynik, który uzyska, tylko potwierdzi negatywną opinię na jego temat i w efekcie nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału, zwłaszcza w przedmiotach, co do których inni się spodziewają, że i tak sobie nie poradzi. Otoczenie może na przykład zakładać, że dzieci z rodzin imigrantów mają gorsze wyniki w nauce niż pozostali uczniowie albo że dziewczynki nie radzą sobie z matematyką tak dobrze jak chłopcy. – I tak dajemy początek negatywnej spirali. Stereotypy i związane z nimi oczekiwania sprawiają, że obniża się motywacja młodej osoby i pogarszają się jej wyniki – mówi dr Müller. Z czasem uczeń coraz słabiej identyfikuje się z treściami edukacyjnymi i szkołą jako taką, aż w końcu rezygnuje z dalszego kształcenia.
Dr Lokhande i dr Müller postanowili pomóc uczennicom i uczniom podnieść poczucie własnej wartości. W tym celu przeprowadzili interwencję, która miała zwrócić uwagę młodych osób na ich własne talenty i zdolności. 820 siódmoklasistek i siódmoklasistów z berlińskich szkół – w tym także dzieci z rodzin imigrantów (m.in. pochodzenia tureckiego i arabskiego) – otrzymało listę zainteresowań i wartości (m.in. uprawianie sportu, rodzina, słuchanie lub tworzenie muzyki, rozśmieszanie innych itp.). Połowę badanych uczniów poproszono, by wybrali z listy dwa najważniejsze obszary i napisali na ich temat wypracowanie. Zadaniem pozostałych uczestników, stanowiących grupę kontrolną, było wskazanie wartości, które nie są dla nich istotne, oraz wyjaśnienie, dlaczego mogą one być ważne dla innych. Potem wszyscy uczniowie rozwiązywali test matematyczny. Okazało się, że badani tureckiego pochodzenia, którzy wykonywali ćwiczenie autoafirmacyjne, uzyskali lepsze wyniki w teście niż uczniowie z tej samej grupy etnicznej z grupy kontrolnej.
Po kilku dniach wszyscy uczestnicy badania otrzymali informację zwrotną na temat wyników sprawdzianu. W listach przeczytali też, że dalsza praca i wysiłek mogą przynieść jeszcze lepsze rezultaty. Po 8 tygodniach ponownie rozwiązywali zadania z matematyki. Okazało się, że w grupie uczniów tureckiego pochodzenia utrzymał się obserwowany wcześniej efekt. Co więcej, lepsze wyniki uzyskali też uczniowie arabskiego pochodzenia, którzy wcześniej pisali esej afirmacyjny, choć w poprzednim teście w tej grupie etnicznej nie stwierdzono różnic.
Kto ma wpływ
Jak dotrzeć do wielu odbiorców za pomocą jednej interwencji? Kierując ją do osób, które ze względu na wykonywaną pracę mają wpływ na dużą grupę ludzi.
Dr Jason Okonofua i jego współpracownicy przeprowadzili krótką interwencję skierowaną do 31 nauczycieli. Miała ona ich zachęcić, by zachowywali się wobec uczniów w sposób empatyczny, a nie karzący.
Nauczyciele byli przekonani, że celem badania jest zebranie opinii doświadczonej kadry na temat radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi w szkole. Innymi słowy, mieli poczucie, że znajdują się w pozycji ekspertów, a nie osób, które powinny zmienić zachowanie.
Nauczyciele, wobec których zastosowano interwencję, czytali historie przedstawiające bolesne przeżycia nastolatków oraz reakcje nauczycieli pomagające młodym ludziom poradzić sobie w konstruktywny sposób z trudnościami. Następnie badani opisywali, w jaki sposób zaproponowane wskazówki mogliby sami zastosować w swojej pracy.
W efekcie interwencji liczba zawieszonych uczniów spadła o połowę w porównaniu z grupą kontrolną (w tej grupie nauczyciele zastanawiali się nad wykorzystaniem nowych technologii w nauczaniu).
Drobny gest
– Efekty interwencji wydają się utrzymywać w czasie. To dobra wiadomość, biorąc pod uwagę, jak są proste i jak niewiele wysiłku wymagają – mówi dr Heike Dietrich, psycholog z Universität Heidelberg. Rezultaty interwencji prowadzonych w USA utrzymywały się przez dwa lata, czego dowiodły badania z udziałem kilku tysięcy osób. Niemieccy naukowcy nie mieli możliwości tak długo monitorować osiągnięć szkolnych młodych uczestników. Dr Dietrich uważa jednak, że warto prowadzić takie działania, bo można je skierować do wielu osób, i to małym wysiłkiem. Czasem wystarczy drobny gest…
Jak pokazały badania pod kierunkiem holenderskiego psychologa dr. Eddiego Brummelmana, nawet jeden list może wszystko zmienić. W eksperymencie wzięli udział nastoletni uczniowie, którzy czuli się wykluczeni w środowisku szkolnym. Pierwszego dnia nowego roku szkolnego część z nich otrzymała list, w którym dyrektor szkoły zwracał się do nich po imieniu. Okazało się, że osoby z trudnościami adaptacyjnymi, które otrzymały taką spersonalizowaną korespondencję, w kolejnych tygodniach zgłaszały mniejsze poczucie osamotnienia i były postrzegane jako milsze i mniej agresywne. Efekt ten nie wystąpił u uczniów, którzy już się czuli w szkole dobrze, ani u tych, którzy otrzymali niespersonalizowany list.
W takich interwencjach bardzo ważne jest to, by uczniowie nie zdawali sobie sprawy z ich faktycznego celu. W przeciwnym razie – jak ostrzega dr Müller – skutek może być odwrotny do zamierzonego. Znaczenie mają również otoczenie i okoliczności: wspierający nauczyciele, przyjazne sale lekcyjne, plan lekcji czy pomoce dydaktyczne. – Mądre interwencje nie mają magicznych mocy i nie zawsze spełnią nasze oczekiwania – podkreśla dr Gregory Walton. Kluczowe jest określenie ich kontekstu społecznego i dokładne przemyślenie, jak zostaną przeprowadzone.
Spersonalizowany list od dyrektora szkoły sprawił, że uczniowie czuli się mniej osamotnieni.
Jedno słowo
Tego, jak ważny może być nawet drobny szczegół, dowodzi badanie dr. Christophera Bryana i współpracowników. Celem interwencji było zmotywowanie amerykańskich obywateli do głosowania w wyborach prezydenckich w 2008 roku. Naukowcy przeprowadzili ankietę online wśród 133 mieszkańców Kalifornii. Pytania były sformułowane w taki sposób, by odwoływały się do zachowania (użycie czasownika), np: „Jak ważne jest dla Pani/Pana to, by głosować w obecnych wyborach?”, albo do tożsamości (użycie rzeczownika), np.: „Jak ważne jest dla Pani/Pana być wyborcą w obecnych wyborach?”. Później badacze sprawdzili, ilu badanych rzeczywiście oddało głos. Okazało się, że do urn poszło 82 procent badanych z pierwszej grupy i aż 96 procent z drugiej. Naukowcy przeprowadzili podobny eksperyment podczas wyborów gubernatorskich w stanie New Jersey i uzyskali zbliżone wyniki. Według badaczy rzeczownik „wyborca” miał dla uczestników większe znaczenie niż czasownik „głosować” – wywołał w nich potrzebę wcielenia takiego aspektu w koncepcję siebie. Interwencja dobrze zatem spełniła swoją rolę i zmotywowała ankietowanych do udziału w wyborach.
Inne wyniki uzyskał jednak zespół prof. Alana Gerbera z Yale University. Naukowcy przeprowadzili podobną interwencję przed prawyborami do Kongresu w 2014 roku. Objęła 4400 osób z trzech stanów. W żadnym z nich nie uzyskano jednak oczekiwanych rezultatów. Może to wynikać z tego, że procedura badawcza nieco różniła się od oryginalnej – z uczestnikami kontaktowano się telefonicznie (poprzednią ankietę badani wypełniali online). Znaczenie mógł też mieć inny rodzaj i ranga wyborów.
Kiedy pomoc zawodzi
Jeśli interwencja nie zostanie odpowiednio przemyślana, może przynieść efekt przeciwny do oczekiwanego.
Dr Arielle Silverman i współpracownicy przeprowadzili interwencję, która miała pomóc badanym lepiej zrozumieć osoby niewidome. W tym celu uczestnicy wykonywali różne codzienne czynności z zasłoniętymi oczami. Jednak zamiast ograniczyć stereotypowe myślenie na temat niewidomych, w badanych wzmocniło się przekonanie (w porównaniu z grupą kontrolną), że są to osoby mniej samodzielne i w mniejszym stopniu zdolne do pracy.
Dr Gregory Walton przypuszcza, że eksperyment podkreślił wrażenia związane z utratą wzroku, zamiast zwrócić uwagęna kompetencje osób niewidomych oraz to, w jaki sposób przystosowują się one do codzienności – co przyczyniło się do niepowodzenia interwencji.
Większa motywacja, lepsze wyniki
To, że efekty interwencji nie zawsze przenoszą się na inne sytuacje, wzbudza wiele dyskusji. Według przeciwników podejścia nie warto zatem poświęcać takim metodom uwagi, bo przecież w życiu wciąż zmieniają się okoliczności. A skoro badaczom nie udaje się powtórzyć wyników, to jak mają tego dokonać mniej doświadczeni nauczyciele, psychologowie czy pracownicy socjalni w ramach codziennej pracy zawodowej? Inni podkreślają, że dlatego bardzo ważne jest dookreślenie, jakie warunki są kluczowe, by interwencja była skuteczna.
Dr Heike Dietrich uważa, że krótkie interwencje są przydatną formą wsparcia. Dzięki nim można pomóc wielu osobom jednocześnie, uzyskując pozytywne efekty. Podobnego zdania jest dr Hanna Gaspard z Universität Tübingen. Razem ze współpracownikami przeprowadziła badanie dotyczące interwencji, która miała zmotywować młode osoby do nauki matematyki. Wzięło w nim udział około 1900 uczniów dziewiątych klas gimnazjów w Badenii-Wirtembergii. Najpierw zapytano ich o stosunek do matematyki. Potem usłyszeli, dlaczego warto się jej uczyć i jakie może ona mieć zastosowanie w życiu codziennym oraz
w pracy. Następnie część badanych pisała tekst na temat znaczenia matematyki, a część oceniała wypowiedzi młodych ludzi na temat tego przedmiotu. Po 6 tygodniach, a potem po 5 miesiącach ponownie zmierzono stosunek uczniów do matematyki.
– Interwencja trwała zaledwie 90 minut, za to efekty utrzymały się przez kilka miesięcy. Przez ten czas uczennice i uczniowie prezentowali większą motywację do nauki i mieli lepsze wyniki – mówi dr Gaspard.
Korzyści odniosły przede wszystkim dziewczęta, a także uczniowie z rodzin, w których nie przykłada się dużej wagi do tego przedmiotu. Takich efektów oczekiwali eksperymentatorzy. – Często jest tak, że szczególne korzyści odnoszą ci, którzy już są w dobrej sytuacji. Nasze interwencje mogą pomóc zniwelować dysproporcje w motywacji między uczniami pochodzącymi z rodzin różniących się pod względem wspierania edukacji dzieci – wyjaśnia prof. Ulrich Trautwein, jeden z badaczy zaangażowanych w interwencję. Obecnie prowadzone są badania replikacyjne.
Online dla każdego
Dr Walton jest bardzo zadowolony, że badania nad krótkimi interwencjami są prowadzone również poza Stanami Zjednoczonymi. Wiele pytań wciąż jednak pozostaje bez odpowiedzi, na przykład jakie procesy psychologiczne leżą u podłoża zmiany i na ile są one uświadomione. Badacz dąży też do tego, by określone interwencje psychologiczne mogły zostać udostępnione szerokiej grupie odbiorców, np. w sieci czy w postaci aplikacji na smartfony.
Interwencjom online przyglądał się zespół psychologów pod kierunkiem dr. Davida Yeagena z University of Texas. W ramach National Study of Learning Mindsets przebadano ponad 12 tysięcy uczniów dziewiątych klas z 65 amerykańskich szkół średnich. Naukowcy przekonali się, że zdolności intelektualne można rozwijać, a dwie 25-minutowe sesje internetowe ukierunkowane na zmianę nastawienia do nauki i rozwoju mogą poprawić zarówno motywację, jak i oceny uczniów, zwłaszcza tych, którzy dotychczas mieli słabe wyniki.
Zachęcone takimi doniesieniami dr Erica Slotter i dr Laura Luchies postanowiły wykorzystać wyniki swoich badań i opracować aplikację, która pomoże parom poprawić jakość ich związku. Jak jednak podkreśla dr Luchies, korzystanie z takiej interwencji ma sens tylko wtedy, gdy partnerzy rzeczywiście chcą naprawić relację.
Czytaj więcej
Człowiek odbiera świat przez zmysły – wie to każdy z nas. Jednak odbiór to tylko jeden z elementów, na które składa się cały proces IS. Dziecko musi jeszcze uporządkować i posegregować odebrane bodźce. Dopiero wówczas zdobędzie umiejętność zapamiętania nowych informacji i wykorzystania ich do opracowania działań. Rozwój integracji sensorycznej zaczyna się już w okresie płodowym, a zakończenie kształtowania IS przypada mniej więcej na 8 rok życia. Zaburzenia integracji sensorycznej polegają na dysfunkcji we właściwym odbiorze i przetwarzaniu bodźców. Zobacz, jak objawiają się zaburzenia IS w codziennym funkcjonowaniu i jakie są przyczyny powstania trudności.
Czytaj więcej
Zmęczenie pracą terapeuty charakteryzuje się wyczerpaniem fizycznym i emocjonalnym oraz głębokim spadkiem zdolności do empatii. Często określa się go jako „koszt opieki” nad osobami odczuwającymi fizyczny lub emocjonalny ból. Pozostawione bez reakcji zmęczenie może nie tylko wpływać na zdrowie psychiczne i fizyczne, ale też wiąże się z prawnymi konsekwencjami wynikającymi z błędów etycznych podczas świadczenia usług terapeutycznych ludziom.
Chociaż nierzadko słyszy się o zmęczeniu pracą w zawodach związanych z niesieniem pomocy określanym jako wypalenie. Te przypadłości różnią się jednak od siebie. "Zmęczenie współczuciem" jest łatwiejsze w leczeniu, ale może być mniej przewidywalne i pojawiać się nagle, podczas gdy wypalenie zwykle rozwija się z czasem.
Jak możemy radzić sobie z tym problemem:
1. ZDOBYWANIE WIEDZY
Jeśli wiesz, że jesteś narażony na "zmęczenie współczuciem", poświęcenie czasu na poznanie jego oznak i objawów może być pomocnym sposobem zapobiegawczym.
Najczęstsze oznaki i objawy zmęczenia w zawodzie terapeuty to:
Chroniczne wyczerpanie (emocjonalne, fizyczne)
Zmniejszona empatia
Obawa przed pracą na rzecz innych
Uczucie drażliwości, złości lub niepokoju
Depersonalizacja
Nadwrażliwość lub całkowita niewrażliwość na materiał emocjonalny
Poczucie nierówności w relacji terapeutycznej
Bóle głowy
Problemy ze snem
Utrata masy ciała
Upośledzone podejmowanie decyzji
Problemy w relacjach osobistych
Słaba równowaga między życiem zawodowym a prywatnym
Zmniejszone poczucie spełnienia zawodowego
Znajomość oznak i objawów oraz stała obserwacja swojego stanu może pomóc w zapobieganiu i radzeniu sobie ze zmęczeniem. Przydtną metodą jest ocena poziomu wyczerpania w skali od 1 do 10. Na przykład, pozycja 6 może oznaczać, że odrzucasz zaproszenia na spotkania towarzyskie z powodu zmęczenia, a 7 może oznaczać trudności ze snem z powodu nadmiernego martwienia się o czyjeś dobre samopoczucie.
Dbanie o wysoki poziom samoświadomości i zrozumienie, czym różni się Twoja 6 od 7, może pomóc Ci określić, jak poważny jest Twój problem, dzięki czemu łatwiej wdrożysz niezbędne strategie, aby uniknąć czerwonej strefy, którą prawdopodobnie byłaby 9 lub 10.
Zagrożeniem jest nie tylko sama praca, ale także warunki życia danej osoby. Na przykład ktoś, kto nie tylko opiekuje się ludźmi w pracy, ale także opiekuje się dzieckiem lub dorosłym członkiem rodziny w domu, może być jeszcze bardziej podatny na "zmęczenie współczuciem".
2. DBAJ O SIEBIE
Praktykowanie samoopieki może być kluczową metodą ochrony przed zmęczeniem zawodowym. Nierzadko zdarza się, że ci, którzy nieustannie troszczą się o potrzeby innych, zaniedbują własne.
Osoby które dbają o siebie, są znacznie mniej podatne na stres i zmęczenie współczuciem niż ludzie, którzy tego nie robią. Idealny plan dnia będzie wyglądał inaczej u każdej osoby, ale generalnie powinien obejmować:
Zbilansowaną i pożywną dietę
Regularne ćwiczenia
Spokojny sen
Równowagę między pracą a wypoczynkiem
Szanowanie swoich potrzeb emocjonalnych
Poświęcenie czasu na czynności związane z samoopieką pozostawia mniej miejsca na przepracowanie.
3. USTAL GRANICE EMOCJONALNE
Szczególnie ważne może być dla terapeutów, pracowników socjalnych, pielęgniarek i opiekunów ustalenie granic emocjonalnych w celu ochrony siebie. Empatia i współczucie są na ogół najważniejsze w branży terapeutycznej.
Wyzwaniem jest pozostawanie współczującym, empatycznym i wspierającym bez nadmiernego angażowania się i przyjmowania bólu pacjenta. Wyznaczanie granic emocjonalnych pomaga utrzymać relację, jednocześnie pamiętając i szanując fakt, że jesteś osobną z własnymi potrzebami.
Zmęczenie współczuciem może objawiać się bezsennością, przejadaniem się, pomijaniem posiłków, popadaniem w uzależnienia, izolacją, depresją, lękiem lub gniewem. Może się okazać, że walczymy z partnerami lub dziećmi, nie mamy cierpliwości, czujemy się wyczerpani, zauważamy obniżone libido, brak motywacji i paradoksalnie jesteśmy mniej zainteresowani tym, co mają do powiedzenia nasi klienci.
4. ZAANGAŻUJ SIĘ W HOBBY
Utrzymanie solidnej równowagi między życiem zawodowym, a prywatnym może pomóc chronić Cię przed zmęczeniem zawodowym. Kiedy cały czas spędzasz na pracy lub myśleniu o pracy, łatwo się wypalić. Badania wykazały, że równowaga między życiem zawodowym a prywatnym staje się coraz ważniejsza dla pracowników, a poświęcenie czasu na zajęcia rekreacyjne i osobiste hobby pomaga obniżyć poziom stresu i poprawić ogólną satysfakcję z życia.
5. PIELĘGNUJ ZDROWE PRZYJAŹNIE POZA PRACĄ
Chociaż wspaniale jest mieć silne relacje ze współpracownikami, równie ważne jest pielęgnowanie i utrzymywanie zdrowych relacji poza pracą. Czasami współpracownikom może być trudno uniknąć mówienia o pracy nawet w przestrzeni prywatnej.
6. PROWADŹ DZIENNIK
Prowadzenie dziennika to doskonały sposób na przetwarzanie i uwalnianie emocji, które mogą pojawiać się w związku z wykonywaniem zawodu. Poświęcenie czasu na pielęgnowanie samoświadomości, łączenie się z osobistymi myślami i uczuciami może pomóc w zapobieganiu tłumieniu emocji, które z czasem skutkuje w zmęczeniem zawodowym.
7. ZWIĘKSZ SWOJĄ ODPORNOŚĆ
Odporność to nasza zdolność do odreagowania stresu. Niektórzy ludzie wydają się naturalnie bardziej odporni niż inni. Jest to jednak umiejętność której można się nauczyć.
8. STOSUJ POZYTYWNE STRATEGIE
Chociaż perspektywa zniwelowania stresu i emocjonalnego obciążenia związanego z pracą alkoholem lub narkotykami jest kusząca, w rzeczywistości działa w krzywdzący dla nas sposób, dając jedynie chwilowe ukojenie oraz budująć w nas ogromne napięcie. Rozważ sporządzenie listy pozytywnych strategii radzenia sobie w sytuacjach stresowych. Może to obejmować głębokie oddychanie, medytację, spacer, rozmowę z przyjacielem, oglądanie zabawnego filmu lub relaksacyjną kąpiel.
9. ZADBAJ O SIEBIE W MIEJSCU PRACY
Strategie radzenia sobie ze stresem w miejscu pracy są często ważną częścią zapobiegania zmęczeniu. Jeśli Twój pracodawca nie stosuje żadnych tego typu rozwiązań, rozważ zaproponowanie ich wdrożenia.
Strategie które możesz zaproponować, to:
Grupy wsparcia i otwarte dyskusje na temat zmęczenia w miejscu pracy
Regularne przerwy
Dni zdrowia psychicznego
Doradztwo w miejscu pracy
Pokoje relaksacyjne, masaże, zajęcia medytacyjne
10. SZUKAJ OSOBISTEJ TERAPII
Jeśli czujesz się wrażliwy emocjonalnie, zestresowany lub przytłoczony, rozważ wizytę u terapeuty, który pomoże Ci przepracować Twoje uczucia i wdrożyć strategie, które pomogą Ci utrzymać zdrową równowagę między życiem zawodowym a prywatnym.
Czytaj więcej
Na drodze rozwojowej nastolatka w okresie dojrzewania staje wiele wyzwań. Dla młodego człowieka niezwykle ważne są wtedy szkolne sukcesy i porażki, pierwsze miłości i relacje rówieśnicze. Zmiany zachodzące w życiu podczas dorastania nierzadko pociągają za sobą silne napięcie emocjonalne. Jedną z emocji, która pojawia się w tym czasie w większym natężeniu, jest lęk. Jak wspierać dziecko w radzeniu sobie z lękiem i co zrobić, aby pomóc mu uwolnić się od poczucia przytłoczenia?
Czytaj więcej
Lęk kojarzy się z negatywnymi doświadczeniami i nieprzyjemnym uczuciem. Jednak samo przeżywanie lęków o różnym podłożu jest jednym z naturalnych stanów wpisanych w rozwój każdego człowieka. Większość tych doświadczeń emocjonalnych powiązanych z obawą przed konfrontacją z nową sytuacją zanika wraz z rozwojem poznawczym dziecka. Jeśli jednak lęk trwa nieproporcjonalnie długo w stosunku do bodźca, który go wywołuje, jest wyraźnie nasilony i wpływa niekorzystnie na funkcjonowanie dziecka, wówczas może świadczyć o zaburzeniu psychicznym. Zobacz, jak rozpoznać zaburzenia lękowe u dzieci i gdzie szukać przyczyn takiego stanu?
W tym artykule:
Co to jest lęk i czy zawsze jest wrogiem dziecka?
Kiedy mówimy o zaburzeniach lękowych u dzieci?
Stany lękowe u dzieci – objawy i rodzaje.
Zaburzenia lękowe u dzieci – przyczyny.
Diagnoza i terapia zaburzeń lękowych u dzieci.
CO TO JEST LĘK I CZY ZAWSZE JEST WROGIEM DZIECKA?
Lęk, choć naturalny to nieprzyjemny nastrój, w którym dominującą cechą jest odczuwanie silnego zagrożenia, stresu i obaw przed niedostrzegalnym źródłem (obiektem). Jest to więc niejasny stan emocjonalny powiązany z przewidywaniem nadchodzącego niebezpieczeństwa. To proces wewnętrzny. Niepokój wywołuje już sama myśl o kontakcie z bodźcem, a nie bezpośredni z nim kontakt, zagrożenie i ból. Przeżywanie tego nastroju motywuje do podejmowania reakcji unikania sytuacji mogących spotęgować uczucie lęku. Bardzo ważne jest zrozumienie różnicy między strachem a lękiem. Strach pojawia się na skutek wystąpienia konkretnego zagrożenia. Lęk natomiast to nieokreślony niepokój wewnętrzny, który pojawia się bez bodźca (np. lęk przed wystąpieniami publicznymi).
Czy lęk zawsze jest niekorzystny? Czy to na pewno zawsze zły stan emocjonalny, który źle wpływa na funkcjonowanie człowieka? Jeśli sięgniemy do nauki i badań to szybko zrozumiemy, że to właśnie niepokój, obawy i lęki wywołują u człowieka odruch hamowania i poszukiwania bezpiecznych rozwiązań. Można powiedzieć, że jest to swego rodzaju drogowskaz i ostrzeżenie, dzięki któremu myślimy racjonalnie. Przykładowo, lęk przed wypadkiem sprawia, że redukujemy prędkość na autostradzie. Obawy przed niezdanym egzaminem i związanymi z tym konsekwencjami motywują do działania i pracy, a lęk przed upadkiem z wysokości w górach sprawia, że kupujemy odpowiedni sprzęt górski i decydujemy się na bezpieczne trasy podczas wspinaczki. O tym właśnie mówi prawo Yerkesa-Dodsona. Dwóch wybitnych psychologów udowodniło, że zbyt intensywny i długotrwały lęk paraliżuje zachowanie człowieka, ale krótkotrwałe stany lękowe o umiarkowanym natężeniu działają motywująco.
KIEDY MÓWIMY O ZABURZENIACH LĘKOWYCH U DZIECI?
Statystyki są nieubłagane i trudne do zaakceptowania, szczególnie jeśli dotyczą problemów i chorób dotykających najmłodszych w społeczeństwie. Jednak to właśnie liczby najlepiej obrazują skalę problemu i potęgują czujność u opiekunów dzieci. Ostatnie lata były trudne dla każdego z nas. Zaburzone poczucie bezpieczeństwa rodziny, izolacja, ograniczenie kontaktów towarzyskich do minimum oraz przejście na nauczanie w trybie zdalnym. Wszystkie te czynniki bez wątpienia wpłynęły na stan psychiczny młodego pokolenia. Według statystyk stany lękowe i fobie mogą dotykać aż milion dzieci w Polce. Niestety skala tego problemu z roku na rok rośnie.
Wbrew pozorom nie jest to łatwe do zauważenia zaburzenie. Rodzicom często trudno rozpoznać, czy nawracające u dziecka lęki pełnią naturalną funkcję psychofizjologiczną, czy też są dużym zagrożeniem dla potomka. Jak odróżnić niepokój od lęku? Aby uniknąć błędnej interpretacji rozwoju dziecka warto poszerzyć wiedzę z tego zakresu i poznać typowe objawy dla omawianego zaburzenia.
STANY LĘKOWE U DZIECI – OBJAWY I RODZAJE
O lęku jako zjawisku patologicznym możemy mówić, gdy u dziecka występuje korelacja objawów fizycznych, psychicznych i poznawczych o różnym stopniu nasilenia. Charakterystyczne objawy zaburzeń lękowych u dzieci to:
nasilone, długo trwające i często nawracające stany lękowe nieproporcjonalne do bodźca (okoliczności);
lęki i fobie, które są wywoływane neutralnymi bodźcami, przy czym bodźce te najczęściej nie stanowią zagrożenia w codziennym życiu (np. lęk uogólniony, fobia społeczna z towarzyszącym jej mutyzmem wybiórczym, lęk separacyjny, fobia szkolna);
nieadekwatna reakcja emocjonalna na daną sytuację;
natrętne myśli;
trudny do uzasadnienia niepokój charakteryzujący się dużą uporczywością;
problemy z koncentracją i skupieniem oraz kłopoty z pamięcią;
poczucie utraty kontroli nad emocjami z towarzyszącymi mu objawami somatycznymi (np. ból i zawroty głowy, trudności ze złapaniem oddechu, duszności, bóle brzucha, biegunki, mdłości i wymioty, pocenie się, drżenie rąk lub całego ciała, zaburzenia mowy, nieregularne bicie serca, ucisk w gardle, odrętwienie, uderzenia gorąca);
problemy ze snem (koszmary senne, bezsenność, moczenie mimowolne);
zaburzenia codziennego funkcjonowania (np. lęk przed wejściem do klasy, lęk przed rozmową z innymi, lęk przed byciem w centrum uwagi);
czynności natrętne (kompulsje), tiki, obgryzanie paznokci, ssanie kciuka;
zaburzenia łaknienia (np. brak apetytu);
widoczne zmiany w zachowaniu dziecka (np. wybuchy agresji);
wyraźny zanik przeżywania i okazywania radości i zadowolenia, apatia, wycofanie i brak chęci do podejmowania działań;
poczucie osamotnienia, braku zrozumienia i poczucie utraty bezpieczeństwa.
Ważne!
Zaburzenia lękowe często występują w przebiegu depresji u nastolatków lub innych zaburzeń (np. PTSD, ADHD, całościowego zaburzenia rozwoju). Specjalista na podstawie występujących objawów świadczących o depresji może postawić diagnozę zaburzeń depresyjno-lękowych u dziecka.
ZABURZENIA LĘKOWE U DZIECI – PRZYCZYNY
Szukając przyczyn patologicznych lęków u dzieci, należy wziąć pod uwagę zarówno czynniki biologiczne i genetyczne, jak i środowiskowe. Wśród najczęściej występujących przyczyn możemy wymienić:
zaburzoną równowagę neuroprzekaźników w mózgu;
nieprawidłową budowę anatomiczną mózgu;
zaburzenia lękowe, fobie i inne zaburzenia psychiczne u rodzica dziecka;
naśladownictwo i przejmowanie niewłaściwych wzorców lękowych od opiekunów;
silne działanie czynników stresogennych;
nieprawidłowe (destrukcyjne) metody wychowawcze i brak poczucia bezpieczeństwa ze strony rodziców;
doświadczanie przemocy domowej i/lub szkolnej (np. ze strony rówieśników);
uzależnienia opiekunów;
traumatyczne doświadczenia (np. molestowanie seksualne, choroba i/lub śmierć rodzica);
nagłe, istotne zmiany w życiu dziecka (np. przeprowadzka za granicę, zmiana szkoły, długi pobyt w szpitalu, rozpoczęcie edukacji przedszkolnej).
DIAGNOZA I TERAPIA ZABURZEŃ LĘKOWYCH U DZIECI
Diagnoza zaburzeń lękowych u dzieci w wieku przedszkolnym lub szkolnym oparta jest głównie na działaniu psychoterapeutycznym lub psychologicznym. Niestety zaburzenia lękowe u dzieci doskonale maskują się pod postacią chorób somatycznych. Oznacza to, że zanim rodzic zgłosi się z dzieckiem do właściwego specjalisty, bardzo często w pierwszej kolejności kieruje swoje kroki do lekarza rodzinnego. Wówczas diagnoza stawiana jest jedynie na podstawie wyników podstawowych badań laboratoryjnych i zgłoszonych dolegliwości fizycznych (np. bólu brzucha).
Terapia dzieci z zaburzeniami lękowymi w połączeniu z farmakoterapią to bez wątpienia najlepszy kierunek działań. Dojście do prawdziwych przyczyn powstania zaburzenia to jeden z ważniejszych elementów spotkań ze specjalistą. Nie jest to proces krótkotrwały, a spotkania wymagają zaangażowania każdej ze stron (również opiekunów dziecka). Przy wykorzystaniu odpowiednich metod, dostosowanych do wieku i rozwoju dziecka (np. bajkoterapii) psychoterapeuta wspólnie z małym pacjentem wypracowuje indywidualne metody radzenia sobie z lękiem. Jest to skuteczny sposób na uporanie się z uporczywym lękiem i zmniejszenie ryzyka nawrotów.
Twoje dziecko doświadcza często nawracających stanów lękowych? Czujesz, że potrzebujesz konsultacji z doświadczoną osobą, która pomoże Wam wspólnie pokonać narastające problemy? Już dziś poszukaj specjalisty na Zaufany Terapeuta.
Źródła:
Southern Health & Social Care Trust, ,,Nieśmiałość i fobia społeczna’’, Poradnik samopomocy, dostęp 01.11.2021
Rapee, A. Wignall, S. Spence, H. Lyneham, V. Cobham ,,Lęk u dzieci. Poradnik z ćwiczeniami’’, Psyche/Soma, 2017.
C. Kendall, K.A. Hedtke ,,Terapia poznawczo-behawioralna zaburzeń lękowych u dzieci’’, Podręcznik terapeuty. Program "Zaradny Kot", Wydawnictwo GWP, 2018
Czytaj więcej
Depresja to jedno z najczęstszych chorób psychicznych, które dotyka miliony ludzi na całym świecie. W trosce o ich zdrowie i dobre samopoczucie, co roku 23 lutego w naszym kraju obchodzony jest Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. W tym dniu, redakcja Zaufanego Terapeuty przytacza najważniejsze informacje na temat depresji i przypomina dlaczego należy i jak powinno się dbać o zdrowie psychiczne.
Czytaj więcej
Kontakt z przyrodą jest doskonałym lekarstwem dla ciała i duszy. Łagodzi negatywne emocje, wprawia w zadowolenie, a nawet wydłuża życie.
Tuż po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku w amerykańskich parkach narodowych zaobserwowano zastanawiające zjawisko. Jak donosili strażnicy leśni, gwałtownie wzrosła liczba odwiedzających. Amerykanie tłumnie przyjeżdżali na łono natury, by zastanowić się nad tragicznymi wydarzeniami minionych dni. Fenomen ten wyjaśniają badania przeprowadzone przez jedenastoosobowy zespół naukowców z University of Sheffield pod kierunkiem Petera Woodruffa. „Nasze badania potwierdzają hipotezę biofilii” – stwierdził Michael Hunter, neurobiolog uczestniczący w badaniach zespołu Woodruffa. Zgodnie z teorią Edwarda O. Wilsona, znanego biologa z Harvard University w Bostonie, nasz gatunek odczuwa wrodzone przywiązanie do wszystkiego, co żywe. Musimy obcować z przyrodą, by zachować zdrowie i odczuwać szczęście. Obecnie coraz więcej naukowców sięga po hipotezę biofilii i podejmuje badania nad wpływem przyrody na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne. Kiedy i dlaczego pobyt na łonie natury ma na nas dobry wpływ? Czy kontakt z przyrodą jest nam równie potrzebny jak kontakt z ludźmi?
Zespół Jolandy Maas, socjologa z EMGO Institute for Health and Care Research w Amsterdamie, przeanalizował dane medyczne reprezentatywnej próby liczącej prawie 350 tysięcy Holendrów. Naukowcy uporządkowali w geograficzny schemat wyniki badań lekarskich z archiwów 195 lekarzy pierwszego kontaktu. Wykorzystali w tym celu siatkę topograficzną, na podstawie której można było określić ilość zieleni w promieniu 3 kilometrów od każdego gospodarstwa. Za teren zielony uznano tylko te kwadraty, które przynajmniej w połowie były porośnięte przez rośliny.
Rezultaty badania Maas opublikowane w 2009 roku pokazują, że im więcej zieleni w otoczeniu, tym rzadziej mieszkańcy miast zapadają na choroby układu krążenia i płuc, cukrzycę, depresję i zaburzenia lękowe. Okrojenie obszarów zielonych o zaledwie jeden procent wpływa na nasze zdrowie podobnie jak proces starzenia się organizmu o kolejny rok. U osób o niskich dochodach wpływ ten jest nawet silniejszy, co przypuszczalnie wiąże się z tym, że spędzają one więcej czasu w domu i w jego najbliższym otoczeniu.
Co kryje się za takimi statystykami? Czy po prostu lepsze powietrze w zielonej okolicy wzmacnia zdrowie, czy znaczenie mają też inne czynniki, np. liczba kontaktów społecznych lub aktywność fizyczna? Choć mogłoby się wydawać, że to mieszkańcy wsi zażywają więcej ruchu niż „mieszczuchy”, w rzeczywistości jest odwrotnie. Okazuje się, że na wsi nawet do załatwienia najmniejszych sprawunków wykorzystuje się samochód, podczas gdy w mieście do wielu miejsc można dojść pieszo. Istnieje za to związek pomiędzy ilością terenów zielonych a więziami społecznymi. Im bowiem mniej zieleni w otoczeniu, tym mniej kontaktów z innymi ludźmi i tym większa samotność, a to może przekładać się na obniżenie dobrostanu psychicznego.
Długiego zielonego życia
Badania przeprowadzone w Anglii i Japonii potwierdzają, że bliskość zieleni wydłuża przewidywaną długość życia. W 2002 roku naukowcy z University of Tokyo, pod kierunkiem Takehito Takano, skategoryzowali udział zieleni w poszczególnych dzielnicach stolicy Japonii oraz przeprowadzili ankietę wśród ponad 3 tysięcy osób urodzonych w latach: 1903, 1908, 1913 i 1918, w której pytali o miejsce zamieszkania. Pięć lat później, gdy naukowcy ponownie zgłosili się do uczestników, 900 z nich już nie żyło. Jak się okazało, wśród zmarłych znalazło się nadzwyczaj dużo osób, które nie miały dostępu do terenów zielonych w pobliżu miejsca zamieszkania. Co więcej, związku tego nie wyjaśniały czynniki takie jak wiek, płeć, stan cywilny i status społeczno-ekonomiczny badanych. Zaobserwowanego efektu nie dało się zatem wytłumaczyć wyłącznie tym, że „betonowe pustynie” są zamieszkiwane przede wszystkim przez ludzi gorzej sytuowanych społecznie i materialnie, których dotyczy większe ryzyko wcześniejszej śmierci z powodu biedy i złych warunków życia.
Richard Mitchell z University of Glasgow i Frank Popham z University of St Andrews są przekonani, że negatywny wpływ trudnych warunków życia może zostać częściowo zniwelowany dzięki zieleni. Naukowcy dotarli do danych statystycznych z lat 2001–2005 dotyczących śmiertelności Brytyjczyków, którzy nie przekroczyli jeszcze wieku emerytalnego. W prowadzonych analizach uwzględnili uzyskiwane przez nich dochody oraz ilość zieleni w pobliżu miejsca zamieszkania. Zgodnie z przypuszczeniami badaczy okazało się, że związek między sytuacją materialną i śmiercią był najsłabszy w przypadku osób, które miały częsty kontakt z przyrodą. Innymi słowy, jeśli badani o niskich dochodach mieszkali w zielonej okolicy i mieli bliski kontakt z naturą, to bieda miała mniejszy wpływ na średnią długość ich życia.
Naukowcy postulują, by uwzględnić to odkrycie w projektowaniu miast. Chcą, by architekci miejscy zadbali o publiczne tereny zielone, które byłyby dostępne dla wszystkich mieszkańców.
Po uwagę do parku
Naukowcy przeprowadzili wiele badań, by sprawdzić, czy rzeczywiście zieleń wpływa pozytywnie na jakość życia i zdrowie. W 2008 roku zespół Stephena Kaplana z University of Michigan w Ann Arbor poprosił 40 osób, by spacerowały przez godzinę po ruchliwym centrum miasta lub po ogrodzie botanicznym. Przy pomocy urządzenia do nawigacji naukowcy śledzili, czy badani poruszają się po wyznaczonej trasie. Przed eksperymentem i po nim uczestników poddano testom psychologicznym. Okazało się, że osoby, które spacerowały po parku, nie tylko były w lepszym nastroju, lecz potrafiły się również bardziej skoncentrować. Uzyskiwały też lepsze wyniki w teście pamięciowym niż osoby, które spacerowały po mieście. Co więcej, pogoda podczas przechadzki nie miała żadnego wpływu na wynik badania, czego naukowcy dowiedli przeprowadzając ten sam eksperyment o różnych porach roku i w różnych warunkach pogodowych.
Według Kaplana wyniki badania potwierdzają jego teorię odnawiania uwagi. Zgodnie z tym modelem uwaga przyjmuje dwie formy. Po pierwsze, dysponujemy uwagą ukierunkowaną. Potrzebujemy jej, by wykonywać zadania o różnym poziomie trudności, związane np. z pracą, podejmowaniem decyzji czy rozwiązywaniem problemów. Celowo skupiamy wtedy uwagę na tym, co robimy. Jak wyjaśnia Kaplan, długotrwała koncentracja wymaga dużego wysiłku, dlatego po pewnym czasie łatwo ulegamy rozproszeniu i odczuwamy wyczerpanie umysłowe. Drugi rodzaj uwagi nie wymaga od nas wysiłku, wiąże się bowiem z fascynacją. Gdy jakiś obiekt nas zachwyca, to przykuwa naszą uwagę i nie jesteśmy w stanie się od niego oderwać.
Uwaga ukierunkowana łatwo ulega wyczerpaniu. Jeśli chcemy „naładować jej baterie”, powinniśmy zdrzemnąć się albo wybrać się na spacer po lesie. Tam naszą uwagę zaprzątnie szereg delikatnych bodźców, jak szelest liści i świergot ptaków, które umożliwiają mózgowi wypoczynek. Nadmiar bodźców typowych dla miasta, takich jak hałas czy migotanie neonów, męczy nas. Kora przedczołowa, czyli mózgowe centrum uwagi, ulega wtedy przeciążeniu.
Zmęczenie nadmiarem bodźców może prowadzić do agresji. Potwierdzili to w 2001 roku badacze z University of Illinois w Urbana-Cham[-]paign, lekarz i psycholog Frances E. Kuo oraz architekt krajobrazu William C. Sullivan. Naukowcy przeprowadzili ankietę wśród 145 mieszkanek biednego osiedla w Chicago. Pytali przede wszystkim o ich relacje z partnerami. Okazało się, że kobiety, które z okna swojego mieszkania widziały jedynie betonowe blokowisko, zachowywały się bardziej agresywnie niż ich koleżanki, które mogły podziwiać choć odrobinę przyrody. Naukowcy nie określili jednak tutaj związku przyczynowo-skutkowego. Nie wiadomo zatem, czy to rzeczywiście ładny widok z okna łagodzi obyczaje, czy może po prostu łagodne kobiety szukając mieszkania, zwracają uwagę na to, jaki widok rozpościera się z okna.
Przyroda okazuje się też doskonałą terapią dla dzieci doświadczających trudności z koncentracją uwagi. W 2009 roku zespół Kuo przeprowadził badanie z udziałem 17 uczniów w wieku 7–12 lat, u których zdiagnozowano ADHD, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Badani przez 20 minut chodzili po parku. Po spacerze stwierdzono u nich taki sam wzrost poziomu koncentracji, jak w przypadku terapii farmakologicznej. Żadnych korzyści nie przyniosła natomiast przechadzka ulicami zadbanych i uporządkowanych dzielnic mieszkalnych. Naukowcy zaproponowali, by zabawę na łonie natury włączyć do terapii ADHD jako jej integralny element. „Leśne przedszkole” prawdopodobnie pomogłoby złagodzić symptomy ADHD, wciąż jednak za mało jest danych potwierdzających tę hipotezę.
Wirtualny oddech
O ile dawniej dzieci spędzały mnóstwo czasu na dworze, dziś ich kontakt z przyrodą często ogranicza się do filmów przyrodniczych albo materiałów dostępnych w Internecie. Czy jednak dokument o florze i faunie afrykańskiej może zastąpić autentyczne doświadczanie natury? Badania Kaplana z 2008 roku pokazały, że poprawa wyników uzyskiwanych w testach mierzących koncentrację następowała również wtedy, gdy badane osoby przez 10 minut oglądały na monitorze komputera zdjęcia krajobrazów Nowej Szkocji w Kanadzie. Nie stwierdzono jednak poprawy, gdy oglądali fotografie miast, np. Detroit albo Chicago.
W 2008 roku naukowcy z University of Washington w Seattle, pod kierunkiem psychologa Petera Kahna, przeprowadzili serię eksperymentów badających wpływ realnej i wirtualnej przyrody na samopoczucie ludzi. Część badanych patrzyła przez okno na znajdujący się obok park. Inni z kolei podziwiali ten sam widok na dużym ekranie telewizora plazmowego. Trzecia grupa badanych patrzyła na pustą ścianę. Wszyscy uczestnicy eksperymentu zostali poddani działaniu stresu – wykonywali prace biurowe pod dużą presją czasu. Poziom stresu sprawdzono, mierząc czas, jakiego potrzebowali, by ich tętno wróciło do normy. Zgodnie z oczekiwaniami puls osób patrzących na park unormował się najszybciej. Badacze nie stwierdzili natomiast różnicy pomiędzy osobami podziwiającymi przyrodę na ekranie telewizora oraz wpatrującymi się w ścianę.
W kolejnym badaniu naukowcy postanowili jeszcze raz sprawdzić, jak wpływa na człowieka przyroda wirtualna i widok pustej ściany. Tym razem jednak nie badali reakcji fizjologicznych, lecz pytali uczestników o samopoczucie psychiczne i sprawdzili ich sprawność intelektualną. Okazało się, że choć wirtualny wariant przyrody nie dorównuje realnej naturze, z całą pewnością jest lepszy niż zupełny brak kontaktu z naturą.
Kahn ostrzega jednak przed zbyt entuzjastycznym zastępowaniem przyrody jej wirtualnym substytutem, z czasem bowiem możemy stracić rozeznanie w tym, ile i jak bardzo jej potrzebujemy. Jak pokazują badania, wieloletni mieszkańcy Los Angeles – w porównaniu z osobami nowo przybyłymi do tej metropolii – uznają, że skutki zanieczyszczenia powietrza są mniej poważne niż w rzeczywistości. W Niemczech z kolei niewiele osób dziś dostrzega, że bieg Renu nie jest naturalny, nie pamiętają już bowiem naturalnego biegu rzeki.
Każde pokolenie określa według włas[-]nej skali to, ile zieleni jest dla niego „normalne”. Niestety, z każdym pokoleniem normy te obniżają się. Im częściej „wirtualna przyroda” zastępuje autentyczne przeżycie, tym bardziej ono blaknie w zbiorowej pamięci.
Artykuł ukazał się w „Gehirn[&]Geist”, 5/2011.
Tłum. Grzegorz Szczepański
***
Więcej na temat
M.D. Hunter et al., „The state of tranquility: subjective perception is shaped by contextual modulation of auditory connectivity”, „Neuro[-]image”, vol. 53, no. 2, 2010
P. H. Kahn et al., „The human relation with nature and technological nature”, „Current Directions in Psychological Science”, vol. 18, no. 1, 2009
A. F. Taylor, F. E. Kuo, „Children with attention deficits concentrate better after walk in the park”, „Journal of Attention Disorders”, vol. 12, no. 5, 2009
J. Maas et al., „Morbidity is related to a green living environment”, „Journal of Epidemiology and Community Health”, vol. 63, no. 12, 2009
W trzech zdaniach
1. Bliski kontakt z przyrodą poprawia nasze samopoczucie i zdolność koncentracji.
2. Im więcej zieleni w miejscu zamieszkania, tym rzadziej cierpimy na choroby cywilizacyjne i zaburzenia psychiczne.
3. Pozytywny wpływ na nasze samopoczucie ma również wirtualna przyroda, jednak nie zastępuje ona w pełni autentycznego doświadczenia natury.
słowniczek
Biofilia – termin wprowadzony w 1984 roku przez Edwarda O. Wilsona w książce Biophilia. W jego rozumieniu jest to wrodzona tendencja człowieka do koncentrowania się na przyrodzie, potrzeba bliskiego kontaktu z naturą i organizmami żywymi. Biofilia jest uwarunkowana biologią człowieka i stanowi oznakę zdrowia psychicznego i fizycznego. W szerszym znaczeniu terminu używał wcześniej również Erich Fromm, który w Anatomii ludzkiej destrukcyjności biofilią nazwał orientację psychologiczną przeciwną do nekrofilii, polegającą na umiłowaniu życia i wszystkiego, co żywe.
Badanie jak plażowanie
Skaner MRI nie jest najlepszym miejscem na chwilę zadumy. Badani mają mało miejsca, tunel, w którym leżą, jest zimny, a atmosfera laboratorium raczej surowa. Badacze chcący odkryć, jak od strony neuronalnej wygląda stan spokoju wewnętrznego, muszą dobrze się postarać, by pomóc odprężyć się badanym umieszczonym w skanerze. Sięgają zatem po różne środki pomocnicze. Na ich liście od dawna królują obrazki przedstawiające przyrodę.
W jednym z eksperymentów brytyjscy i niemieccy naukowcy prezentowali uczestnikom umieszczonym w skanerze MRI dwie sceny z filmów: rozległą plażę oraz zatłoczoną autostradę. Sekwencjom obrazów towarzyszył dźwięk: szum fal lub odgłos jadących samochodów. Naukowcy zauważyli znaczne różnice w aktywności mózgów badanych w zależności od tego, którą scenę oglądali. Gdy patrzyli na plażę, wzrastało u nich pobudzenie w korze słuchowej, czyli mózgowym centrum słuchu, a także w środkowym obszarze kory przedczołowej i w tylnym zakręcie obręczy. Te dwa ostanie rejony mózgu są aktywne wtedy, gdy kierujemy naszą uwagę do wewnątrz i koncentrujemy się na sobie samych. Najwyraźniej plażowa sceneria i szum fal sprzyjały odprężeniu i refleksjom pomimo niezbyt przyjemnych warunków panujących wewnątrz urządzenia.
Z kolei otoczenie typowo miejskie, hałaśliwe i pełne ponurych zabudowań czy autostrad, nie wywołuje tego stanu, jak wyjaśnia Simon
Eick[-]hoff, neurobiolog z Forschungszentrum Jülich. Pobudzeniu kory słuchowej nie towarzyszy aktywność obszarów mózgu, które pośredniczą w zmianie perspektywy mentalnej. A to znaczy, że dźwięki są odbierane jako zwykły hałas.
Peter Woodruff z University of Sheffield uważa, że nowoczesne metody neuroobrazowania mogą pomóc w projektowaniu ogrodów i parków, które sprzyjałyby osiąganiu przez mieszkańców miast równowagi wewnętrznej. Stosując je, można zbadać w warunkach laboratoryjnych, jaki wpływ na nasz nastrój mają tego typu miejsca, a następnie odpowiednio rozlokować je w przestrzeni miejskiej.
Ruszamy do lasu
Wodospad oddziałuje na nas pobudzająco, a las odprężająco – to wnioski płynące z badania przeprowadzonego w 2010 roku przez austriackich naukowców. Zespół Erwina Frohmanna, architekta krajobrazu z Universität für Bodenkultur w Wiedniu, zbadał reakcje fizjologiczne 14 badanych podczas 10-minutowego pobytu w lesie, w skalistym otoczeniu oraz nad wodospadem. Tętno badanych przebywających nad wodospadem było szybsze średnio o 6 uderzeń na minutę niż tych, którzy udali się do lasu. Z kolei w lesie naukowcy zaobserwowali najsilniejsze odprężenie. Reakcje fizjologiczne podczas wypoczynku w skalistym krajobrazie za każdym razem plasowały się pomiędzy wartościami rejestrowanymi w lesie i nad wodospadem.
Zatem – jeśli wypoczywać, to w lesie. Czy to jednak bez znaczenia, w jakim lesie? Okazuje się, że spacer wśród zadbanego drzewostanu poprawia samopoczucie psychiczne w większym stopniu niż wyprawa w dzikie ostępy, jak doniosły w 2010 roku Dörte Martens i Nicole Bauer. Zdaniem badaczek zadbane i uporządkowane otoczenie sprzyja odprężeniu.
Autor: Klaus Wilhelm
Czytaj więcej
Badania przeprowadzone w połowie 2020 roku przez ARC Rynek i Opinia wykazały, że około 31% pracowników umysłowych uznaje samych siebie za wypalonych zawodowo. Zjawisko to jest bardzo poważne, ponieważ niesie ze sobą wiele istotnych skutków.
Czytaj więcej
Pracownicy służby zdrowia, są przeważnie bardzo zajęci. Ich praca charakteryzuje się nienormowanym trybem, zabieraniem obowiązków do domu lub spędzanie wolnego czasu na myśleniu o tym, co jeszcze muszą zrobić do pracy.
Krótki okres przepracowania może powodować stres, niekoniecznie będzie powodował poważne, zdrowotne konsekwencje o ile Twój harmonogram szybko wróci do normy. Jednak przepracowanie przez dłuższy okres może być bardzo niebezpieczne dla Twojego fizycznego i emocjonalnego samopoczucia.
OZNAKI PRZEPRACOWANIA I WYPALENIA
Przepracowanie często wiąże się z planowaniem i przyjmowaniem zbyt wielu klientów tygodniowo. Dla specjalistów od zdrowia psychicznego może również obejmować inne aspekty pracy, w tym uciążliwe rozliczanie płatności i planowanie.
Oznaki przepracowania:
Trudno jest przestać Ci myśleć o pracy w dni wolne
Czujesz, że nie możesz pracować mniej ze względu na potrzeby finansowe lub potrzeby klienta
Czujesz się rozkojarzony lub sfrustrowany
Brakuje Ci wystarczającej ilości czasu na self-care lub relaks
Czujesz się zbyt zmęczony na przyjemne zajęcia lub prace domowe
Masz problem ze spokojnym snem
Boisz się iść do pracy lub nie cieszysz się już terapią tak jak dawniej
Obserwowanie oznak przepracowania pomaga w podjęciu kroków w zmniejszających obciążenie pracą. Jeśli nadal będziesz wkładać zbyt dużo energii w swoją pracę, może nastąpić wypalenie.
Terapeuci zmaagający się z wypaleniem na ogół zauważają u siebie:
Mniej empatii i współczucia dla innych, zwłaszcza klientów
Zmęczenie fizyczne i emocjonalne
Mniej dumy i pocziucia osiągnięć w pracy
Wypalenie zawodowe niejednokrotnie możne rozpoznać, zauważając u siebie niejednoznaczne etycznie zachowania w terapii, takie jak niepotrzebne ujawnianie informacji klientom i ogólne niezadowolenie z pracy. Objawy wypalenia mogą również przenosić się na Twoje życie osobiste lub negatywnie wpływać na zdrowie psychiczne.
Wielu profesjonalistów zmagających się z wypaleniem lub przepracowaniem może również przeżywać depresję lub zażywać substancje pomagające radzić sobie ze stresem.
PRZYCZYNY PRZEPRACOWANIA W DZIEDZINIE ZDROWIA PSYCHICZNEGO
Przepracowanie jest kluczowym czynnikiem wypalenia terapeuty, sugeruje przegląd z 2018 roku opublikowany w Frontiers in Psychology. Chociaż przepracowanie i późniejsze wypalenie może przydarzyć się każdemu specjaliście od zdrowia psychicznego, pewne czynniki mogą zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia tego problemu. Badania dotyczące wypalenia zawodowego w służbach zdrowia psychicznego wykazały pewne dowody sugerujące, że wypalenie jest szczególnie powszechne wśród pracowników socjalnych, w porównaniu z psychiatrami i pielęgniarkami.
JAK RADZIĆ SOBIE Z PRZEPRACOWANIEM I PRZYTŁOCZENIEM?
Pomimo szczerych prób, nie jesteś w stanie wykluczyć wszystkich przyczyn przepracowania lub przeciążenia w miejscu pracy. Możesz za to podjąć kroki, aby nie narażać się niepotrzebnie na niektóre sytuacje wywołujące silny stres.
Zrewiduj kwestie związane z finansami
Dobrze jest od czasu do czasu przyjrzeć się swojej stawce oraz stawkom konkurentów. Jest to szczególnie ważne, gdy masz problemy z osiągnięciem zysku. Chociaż Twoją motywacją w wyborze zawodu terapeuty nie były pieniądze, a niesienie pomocy innym, i tak kwestia finansów jest bardzo istotna. Bez odpowiednio wysokiego wynagrodzenia nie będziesz w stanie pozwolić sobie na pewne udogodnienia i komfort życia, które mają wpływ na jakość prowadzenia terapii.
Narzędzia do zarządzania firmą, w tym arkusze kalkulacyjne i przewodniki obliczeniowe dostępne na większości witryn internetowych, mogą pomóc w obliczeniu zindywidualizowanych stawek, które uwzględniają koszty zarządzania firmą i preferowaną liczbę klientów tygodniowo.
Dokumentacja
Większość ludzi boi się papierkowej roboty, a często wynika to z obawy przed jej nieprawidłowym wypełnieniem.
Chociaż nie można pozbyć się dokumentów, to można zatrudnić kogoś do pomocy. Zatrudnienie asystenta do Twojej praktyki może wydawać się kosztowne, ale większość wyszkolonych specjalistów administracyjnych może zarządzać cotygodniową administracją w ciągu zaledwie kilku godzin. Takie rozwiązanie zmniejszy Twój stres i uwolni kilka dodatkowych godzin na sesje terapeutyczne – pracę, którą naprawdę chcesz wykonywać. W zależności od opłaty za sesję, dodanie tylko jednej dodatkowej sesji co tydzień może pokryć tygodniową pensję asystenta.
Kiedy próbujesz rozwiązać problem przepracowania i przeciążenia, zaangażowanie zaufanych współpracowników i innych specjalistów może przynieść korzyści. Izolacja może narazić Cię na większe ryzyko wypalenia i utrudnić jego rozpoznanie.
Czytaj więcej
Zespół nadpobudliwości ruchowej z deficytami uwagi, w skrócie ADHD to jedno z najczęściej występujących zaburzeń zachowania wieku rozwojowego. Wczesne zdiagnozowanie ADHD oraz specjalistyczne leczenie jest bardzo istotne, dlatego warto zapoznać się z najczęstszymi objawami zespołu nadpobudliwości ruchowej i wiedzieć, do kogo zwrócić się o pomoc.
Czytaj więcej
Depresja jest poważnym, powszechnie występującym stanem chorobowym. Powoduje, u ludzi smutek, pustkę odczuwane przez długi czas. Wpływa też ona na wzorce myślenia i zdrowie fizyczne. Jest też poważnym czynnikiem ryzyka samobójstwa.
Czytaj więcej