Lęk kojarzy się z negatywnymi doświadczeniami i nieprzyjemnym uczuciem. Jednak samo przeżywanie lęków o różnym podłożu jest jednym z naturalnych stanów wpisanych w rozwój każdego człowieka. Większość tych doświadczeń emocjonalnych powiązanych z obawą przed konfrontacją z nową sytuacją zanika wraz z rozwojem poznawczym dziecka. Jeśli jednak lęk trwa nieproporcjonalnie długo w stosunku do bodźca, który go wywołuje, jest wyraźnie nasilony i wpływa niekorzystnie na funkcjonowanie dziecka, wówczas może świadczyć o zaburzeniu psychicznym. Zobacz, jak rozpoznać zaburzenia lękowe u dzieci i gdzie szukać przyczyn takiego stanu?
W tym artykule:
Co to jest lęk i czy zawsze jest wrogiem dziecka?
Kiedy mówimy o zaburzeniach lękowych u dzieci?
Stany lękowe u dzieci – objawy i rodzaje.
Zaburzenia lękowe u dzieci – przyczyny.
Diagnoza i terapia zaburzeń lękowych u dzieci.
CO TO JEST LĘK I CZY ZAWSZE JEST WROGIEM DZIECKA?
Lęk, choć naturalny to nieprzyjemny nastrój, w którym dominującą cechą jest odczuwanie silnego zagrożenia, stresu i obaw przed niedostrzegalnym źródłem (obiektem). Jest to więc niejasny stan emocjonalny powiązany z przewidywaniem nadchodzącego niebezpieczeństwa. To proces wewnętrzny. Niepokój wywołuje już sama myśl o kontakcie z bodźcem, a nie bezpośredni z nim kontakt, zagrożenie i ból. Przeżywanie tego nastroju motywuje do podejmowania reakcji unikania sytuacji mogących spotęgować uczucie lęku. Bardzo ważne jest zrozumienie różnicy między strachem a lękiem. Strach pojawia się na skutek wystąpienia konkretnego zagrożenia. Lęk natomiast to nieokreślony niepokój wewnętrzny, który pojawia się bez bodźca (np. lęk przed wystąpieniami publicznymi).
Czy lęk zawsze jest niekorzystny? Czy to na pewno zawsze zły stan emocjonalny, który źle wpływa na funkcjonowanie człowieka? Jeśli sięgniemy do nauki i badań to szybko zrozumiemy, że to właśnie niepokój, obawy i lęki wywołują u człowieka odruch hamowania i poszukiwania bezpiecznych rozwiązań. Można powiedzieć, że jest to swego rodzaju drogowskaz i ostrzeżenie, dzięki któremu myślimy racjonalnie. Przykładowo, lęk przed wypadkiem sprawia, że redukujemy prędkość na autostradzie. Obawy przed niezdanym egzaminem i związanymi z tym konsekwencjami motywują do działania i pracy, a lęk przed upadkiem z wysokości w górach sprawia, że kupujemy odpowiedni sprzęt górski i decydujemy się na bezpieczne trasy podczas wspinaczki. O tym właśnie mówi prawo Yerkesa-Dodsona. Dwóch wybitnych psychologów udowodniło, że zbyt intensywny i długotrwały lęk paraliżuje zachowanie człowieka, ale krótkotrwałe stany lękowe o umiarkowanym natężeniu działają motywująco.
KIEDY MÓWIMY O ZABURZENIACH LĘKOWYCH U DZIECI?
Statystyki są nieubłagane i trudne do zaakceptowania, szczególnie jeśli dotyczą problemów i chorób dotykających najmłodszych w społeczeństwie. Jednak to właśnie liczby najlepiej obrazują skalę problemu i potęgują czujność u opiekunów dzieci. Ostatnie lata były trudne dla każdego z nas. Zaburzone poczucie bezpieczeństwa rodziny, izolacja, ograniczenie kontaktów towarzyskich do minimum oraz przejście na nauczanie w trybie zdalnym. Wszystkie te czynniki bez wątpienia wpłynęły na stan psychiczny młodego pokolenia. Według statystyk stany lękowe i fobie mogą dotykać aż milion dzieci w Polce. Niestety skala tego problemu z roku na rok rośnie.
Wbrew pozorom nie jest to łatwe do zauważenia zaburzenie. Rodzicom często trudno rozpoznać, czy nawracające u dziecka lęki pełnią naturalną funkcję psychofizjologiczną, czy też są dużym zagrożeniem dla potomka. Jak odróżnić niepokój od lęku? Aby uniknąć błędnej interpretacji rozwoju dziecka warto poszerzyć wiedzę z tego zakresu i poznać typowe objawy dla omawianego zaburzenia.
STANY LĘKOWE U DZIECI – OBJAWY I RODZAJE
O lęku jako zjawisku patologicznym możemy mówić, gdy u dziecka występuje korelacja objawów fizycznych, psychicznych i poznawczych o różnym stopniu nasilenia. Charakterystyczne objawy zaburzeń lękowych u dzieci to:
nasilone, długo trwające i często nawracające stany lękowe nieproporcjonalne do bodźca (okoliczności);
lęki i fobie, które są wywoływane neutralnymi bodźcami, przy czym bodźce te najczęściej nie stanowią zagrożenia w codziennym życiu (np. lęk uogólniony, fobia społeczna z towarzyszącym jej mutyzmem wybiórczym, lęk separacyjny, fobia szkolna);
nieadekwatna reakcja emocjonalna na daną sytuację;
natrętne myśli;
trudny do uzasadnienia niepokój charakteryzujący się dużą uporczywością;
problemy z koncentracją i skupieniem oraz kłopoty z pamięcią;
poczucie utraty kontroli nad emocjami z towarzyszącymi mu objawami somatycznymi (np. ból i zawroty głowy, trudności ze złapaniem oddechu, duszności, bóle brzucha, biegunki, mdłości i wymioty, pocenie się, drżenie rąk lub całego ciała, zaburzenia mowy, nieregularne bicie serca, ucisk w gardle, odrętwienie, uderzenia gorąca);
problemy ze snem (koszmary senne, bezsenność, moczenie mimowolne);
zaburzenia codziennego funkcjonowania (np. lęk przed wejściem do klasy, lęk przed rozmową z innymi, lęk przed byciem w centrum uwagi);
czynności natrętne (kompulsje), tiki, obgryzanie paznokci, ssanie kciuka;
zaburzenia łaknienia (np. brak apetytu);
widoczne zmiany w zachowaniu dziecka (np. wybuchy agresji);
wyraźny zanik przeżywania i okazywania radości i zadowolenia, apatia, wycofanie i brak chęci do podejmowania działań;
poczucie osamotnienia, braku zrozumienia i poczucie utraty bezpieczeństwa.
Ważne!
Zaburzenia lękowe często występują w przebiegu depresji u nastolatków lub innych zaburzeń (np. PTSD, ADHD, całościowego zaburzenia rozwoju). Specjalista na podstawie występujących objawów świadczących o depresji może postawić diagnozę zaburzeń depresyjno-lękowych u dziecka.
ZABURZENIA LĘKOWE U DZIECI – PRZYCZYNY
Szukając przyczyn patologicznych lęków u dzieci, należy wziąć pod uwagę zarówno czynniki biologiczne i genetyczne, jak i środowiskowe. Wśród najczęściej występujących przyczyn możemy wymienić:
zaburzoną równowagę neuroprzekaźników w mózgu;
nieprawidłową budowę anatomiczną mózgu;
zaburzenia lękowe, fobie i inne zaburzenia psychiczne u rodzica dziecka;
naśladownictwo i przejmowanie niewłaściwych wzorców lękowych od opiekunów;
silne działanie czynników stresogennych;
nieprawidłowe (destrukcyjne) metody wychowawcze i brak poczucia bezpieczeństwa ze strony rodziców;
doświadczanie przemocy domowej i/lub szkolnej (np. ze strony rówieśników);
uzależnienia opiekunów;
traumatyczne doświadczenia (np. molestowanie seksualne, choroba i/lub śmierć rodzica);
nagłe, istotne zmiany w życiu dziecka (np. przeprowadzka za granicę, zmiana szkoły, długi pobyt w szpitalu, rozpoczęcie edukacji przedszkolnej).
DIAGNOZA I TERAPIA ZABURZEŃ LĘKOWYCH U DZIECI
Diagnoza zaburzeń lękowych u dzieci w wieku przedszkolnym lub szkolnym oparta jest głównie na działaniu psychoterapeutycznym lub psychologicznym. Niestety zaburzenia lękowe u dzieci doskonale maskują się pod postacią chorób somatycznych. Oznacza to, że zanim rodzic zgłosi się z dzieckiem do właściwego specjalisty, bardzo często w pierwszej kolejności kieruje swoje kroki do lekarza rodzinnego. Wówczas diagnoza stawiana jest jedynie na podstawie wyników podstawowych badań laboratoryjnych i zgłoszonych dolegliwości fizycznych (np. bólu brzucha).
Terapia dzieci z zaburzeniami lękowymi w połączeniu z farmakoterapią to bez wątpienia najlepszy kierunek działań. Dojście do prawdziwych przyczyn powstania zaburzenia to jeden z ważniejszych elementów spotkań ze specjalistą. Nie jest to proces krótkotrwały, a spotkania wymagają zaangażowania każdej ze stron (również opiekunów dziecka). Przy wykorzystaniu odpowiednich metod, dostosowanych do wieku i rozwoju dziecka (np. bajkoterapii) psychoterapeuta wspólnie z małym pacjentem wypracowuje indywidualne metody radzenia sobie z lękiem. Jest to skuteczny sposób na uporanie się z uporczywym lękiem i zmniejszenie ryzyka nawrotów.
Twoje dziecko doświadcza często nawracających stanów lękowych? Czujesz, że potrzebujesz konsultacji z doświadczoną osobą, która pomoże Wam wspólnie pokonać narastające problemy? Już dziś poszukaj specjalisty na Zaufany Terapeuta.
Źródła:
Southern Health & Social Care Trust, ,,Nieśmiałość i fobia społeczna’’, Poradnik samopomocy, dostęp 01.11.2021
Rapee, A. Wignall, S. Spence, H. Lyneham, V. Cobham ,,Lęk u dzieci. Poradnik z ćwiczeniami’’, Psyche/Soma, 2017.
C. Kendall, K.A. Hedtke ,,Terapia poznawczo-behawioralna zaburzeń lękowych u dzieci’’, Podręcznik terapeuty. Program "Zaradny Kot", Wydawnictwo GWP, 2018
Czytaj więcej
Depresja to jedno z najczęstszych chorób psychicznych, które dotyka miliony ludzi na całym świecie. W trosce o ich zdrowie i dobre samopoczucie, co roku 23 lutego w naszym kraju obchodzony jest Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. W tym dniu, redakcja Zaufanego Terapeuty przytacza najważniejsze informacje na temat depresji i przypomina dlaczego należy i jak powinno się dbać o zdrowie psychiczne.
Czytaj więcej
Kontakt z przyrodą jest doskonałym lekarstwem dla ciała i duszy. Łagodzi negatywne emocje, wprawia w zadowolenie, a nawet wydłuża życie.
Tuż po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku w amerykańskich parkach narodowych zaobserwowano zastanawiające zjawisko. Jak donosili strażnicy leśni, gwałtownie wzrosła liczba odwiedzających. Amerykanie tłumnie przyjeżdżali na łono natury, by zastanowić się nad tragicznymi wydarzeniami minionych dni. Fenomen ten wyjaśniają badania przeprowadzone przez jedenastoosobowy zespół naukowców z University of Sheffield pod kierunkiem Petera Woodruffa. „Nasze badania potwierdzają hipotezę biofilii” – stwierdził Michael Hunter, neurobiolog uczestniczący w badaniach zespołu Woodruffa. Zgodnie z teorią Edwarda O. Wilsona, znanego biologa z Harvard University w Bostonie, nasz gatunek odczuwa wrodzone przywiązanie do wszystkiego, co żywe. Musimy obcować z przyrodą, by zachować zdrowie i odczuwać szczęście. Obecnie coraz więcej naukowców sięga po hipotezę biofilii i podejmuje badania nad wpływem przyrody na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne. Kiedy i dlaczego pobyt na łonie natury ma na nas dobry wpływ? Czy kontakt z przyrodą jest nam równie potrzebny jak kontakt z ludźmi?
Zespół Jolandy Maas, socjologa z EMGO Institute for Health and Care Research w Amsterdamie, przeanalizował dane medyczne reprezentatywnej próby liczącej prawie 350 tysięcy Holendrów. Naukowcy uporządkowali w geograficzny schemat wyniki badań lekarskich z archiwów 195 lekarzy pierwszego kontaktu. Wykorzystali w tym celu siatkę topograficzną, na podstawie której można było określić ilość zieleni w promieniu 3 kilometrów od każdego gospodarstwa. Za teren zielony uznano tylko te kwadraty, które przynajmniej w połowie były porośnięte przez rośliny.
Rezultaty badania Maas opublikowane w 2009 roku pokazują, że im więcej zieleni w otoczeniu, tym rzadziej mieszkańcy miast zapadają na choroby układu krążenia i płuc, cukrzycę, depresję i zaburzenia lękowe. Okrojenie obszarów zielonych o zaledwie jeden procent wpływa na nasze zdrowie podobnie jak proces starzenia się organizmu o kolejny rok. U osób o niskich dochodach wpływ ten jest nawet silniejszy, co przypuszczalnie wiąże się z tym, że spędzają one więcej czasu w domu i w jego najbliższym otoczeniu.
Co kryje się za takimi statystykami? Czy po prostu lepsze powietrze w zielonej okolicy wzmacnia zdrowie, czy znaczenie mają też inne czynniki, np. liczba kontaktów społecznych lub aktywność fizyczna? Choć mogłoby się wydawać, że to mieszkańcy wsi zażywają więcej ruchu niż „mieszczuchy”, w rzeczywistości jest odwrotnie. Okazuje się, że na wsi nawet do załatwienia najmniejszych sprawunków wykorzystuje się samochód, podczas gdy w mieście do wielu miejsc można dojść pieszo. Istnieje za to związek pomiędzy ilością terenów zielonych a więziami społecznymi. Im bowiem mniej zieleni w otoczeniu, tym mniej kontaktów z innymi ludźmi i tym większa samotność, a to może przekładać się na obniżenie dobrostanu psychicznego.
Długiego zielonego życia
Badania przeprowadzone w Anglii i Japonii potwierdzają, że bliskość zieleni wydłuża przewidywaną długość życia. W 2002 roku naukowcy z University of Tokyo, pod kierunkiem Takehito Takano, skategoryzowali udział zieleni w poszczególnych dzielnicach stolicy Japonii oraz przeprowadzili ankietę wśród ponad 3 tysięcy osób urodzonych w latach: 1903, 1908, 1913 i 1918, w której pytali o miejsce zamieszkania. Pięć lat później, gdy naukowcy ponownie zgłosili się do uczestników, 900 z nich już nie żyło. Jak się okazało, wśród zmarłych znalazło się nadzwyczaj dużo osób, które nie miały dostępu do terenów zielonych w pobliżu miejsca zamieszkania. Co więcej, związku tego nie wyjaśniały czynniki takie jak wiek, płeć, stan cywilny i status społeczno-ekonomiczny badanych. Zaobserwowanego efektu nie dało się zatem wytłumaczyć wyłącznie tym, że „betonowe pustynie” są zamieszkiwane przede wszystkim przez ludzi gorzej sytuowanych społecznie i materialnie, których dotyczy większe ryzyko wcześniejszej śmierci z powodu biedy i złych warunków życia.
Richard Mitchell z University of Glasgow i Frank Popham z University of St Andrews są przekonani, że negatywny wpływ trudnych warunków życia może zostać częściowo zniwelowany dzięki zieleni. Naukowcy dotarli do danych statystycznych z lat 2001–2005 dotyczących śmiertelności Brytyjczyków, którzy nie przekroczyli jeszcze wieku emerytalnego. W prowadzonych analizach uwzględnili uzyskiwane przez nich dochody oraz ilość zieleni w pobliżu miejsca zamieszkania. Zgodnie z przypuszczeniami badaczy okazało się, że związek między sytuacją materialną i śmiercią był najsłabszy w przypadku osób, które miały częsty kontakt z przyrodą. Innymi słowy, jeśli badani o niskich dochodach mieszkali w zielonej okolicy i mieli bliski kontakt z naturą, to bieda miała mniejszy wpływ na średnią długość ich życia.
Naukowcy postulują, by uwzględnić to odkrycie w projektowaniu miast. Chcą, by architekci miejscy zadbali o publiczne tereny zielone, które byłyby dostępne dla wszystkich mieszkańców.
Po uwagę do parku
Naukowcy przeprowadzili wiele badań, by sprawdzić, czy rzeczywiście zieleń wpływa pozytywnie na jakość życia i zdrowie. W 2008 roku zespół Stephena Kaplana z University of Michigan w Ann Arbor poprosił 40 osób, by spacerowały przez godzinę po ruchliwym centrum miasta lub po ogrodzie botanicznym. Przy pomocy urządzenia do nawigacji naukowcy śledzili, czy badani poruszają się po wyznaczonej trasie. Przed eksperymentem i po nim uczestników poddano testom psychologicznym. Okazało się, że osoby, które spacerowały po parku, nie tylko były w lepszym nastroju, lecz potrafiły się również bardziej skoncentrować. Uzyskiwały też lepsze wyniki w teście pamięciowym niż osoby, które spacerowały po mieście. Co więcej, pogoda podczas przechadzki nie miała żadnego wpływu na wynik badania, czego naukowcy dowiedli przeprowadzając ten sam eksperyment o różnych porach roku i w różnych warunkach pogodowych.
Według Kaplana wyniki badania potwierdzają jego teorię odnawiania uwagi. Zgodnie z tym modelem uwaga przyjmuje dwie formy. Po pierwsze, dysponujemy uwagą ukierunkowaną. Potrzebujemy jej, by wykonywać zadania o różnym poziomie trudności, związane np. z pracą, podejmowaniem decyzji czy rozwiązywaniem problemów. Celowo skupiamy wtedy uwagę na tym, co robimy. Jak wyjaśnia Kaplan, długotrwała koncentracja wymaga dużego wysiłku, dlatego po pewnym czasie łatwo ulegamy rozproszeniu i odczuwamy wyczerpanie umysłowe. Drugi rodzaj uwagi nie wymaga od nas wysiłku, wiąże się bowiem z fascynacją. Gdy jakiś obiekt nas zachwyca, to przykuwa naszą uwagę i nie jesteśmy w stanie się od niego oderwać.
Uwaga ukierunkowana łatwo ulega wyczerpaniu. Jeśli chcemy „naładować jej baterie”, powinniśmy zdrzemnąć się albo wybrać się na spacer po lesie. Tam naszą uwagę zaprzątnie szereg delikatnych bodźców, jak szelest liści i świergot ptaków, które umożliwiają mózgowi wypoczynek. Nadmiar bodźców typowych dla miasta, takich jak hałas czy migotanie neonów, męczy nas. Kora przedczołowa, czyli mózgowe centrum uwagi, ulega wtedy przeciążeniu.
Zmęczenie nadmiarem bodźców może prowadzić do agresji. Potwierdzili to w 2001 roku badacze z University of Illinois w Urbana-Cham[-]paign, lekarz i psycholog Frances E. Kuo oraz architekt krajobrazu William C. Sullivan. Naukowcy przeprowadzili ankietę wśród 145 mieszkanek biednego osiedla w Chicago. Pytali przede wszystkim o ich relacje z partnerami. Okazało się, że kobiety, które z okna swojego mieszkania widziały jedynie betonowe blokowisko, zachowywały się bardziej agresywnie niż ich koleżanki, które mogły podziwiać choć odrobinę przyrody. Naukowcy nie określili jednak tutaj związku przyczynowo-skutkowego. Nie wiadomo zatem, czy to rzeczywiście ładny widok z okna łagodzi obyczaje, czy może po prostu łagodne kobiety szukając mieszkania, zwracają uwagę na to, jaki widok rozpościera się z okna.
Przyroda okazuje się też doskonałą terapią dla dzieci doświadczających trudności z koncentracją uwagi. W 2009 roku zespół Kuo przeprowadził badanie z udziałem 17 uczniów w wieku 7–12 lat, u których zdiagnozowano ADHD, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Badani przez 20 minut chodzili po parku. Po spacerze stwierdzono u nich taki sam wzrost poziomu koncentracji, jak w przypadku terapii farmakologicznej. Żadnych korzyści nie przyniosła natomiast przechadzka ulicami zadbanych i uporządkowanych dzielnic mieszkalnych. Naukowcy zaproponowali, by zabawę na łonie natury włączyć do terapii ADHD jako jej integralny element. „Leśne przedszkole” prawdopodobnie pomogłoby złagodzić symptomy ADHD, wciąż jednak za mało jest danych potwierdzających tę hipotezę.
Wirtualny oddech
O ile dawniej dzieci spędzały mnóstwo czasu na dworze, dziś ich kontakt z przyrodą często ogranicza się do filmów przyrodniczych albo materiałów dostępnych w Internecie. Czy jednak dokument o florze i faunie afrykańskiej może zastąpić autentyczne doświadczanie natury? Badania Kaplana z 2008 roku pokazały, że poprawa wyników uzyskiwanych w testach mierzących koncentrację następowała również wtedy, gdy badane osoby przez 10 minut oglądały na monitorze komputera zdjęcia krajobrazów Nowej Szkocji w Kanadzie. Nie stwierdzono jednak poprawy, gdy oglądali fotografie miast, np. Detroit albo Chicago.
W 2008 roku naukowcy z University of Washington w Seattle, pod kierunkiem psychologa Petera Kahna, przeprowadzili serię eksperymentów badających wpływ realnej i wirtualnej przyrody na samopoczucie ludzi. Część badanych patrzyła przez okno na znajdujący się obok park. Inni z kolei podziwiali ten sam widok na dużym ekranie telewizora plazmowego. Trzecia grupa badanych patrzyła na pustą ścianę. Wszyscy uczestnicy eksperymentu zostali poddani działaniu stresu – wykonywali prace biurowe pod dużą presją czasu. Poziom stresu sprawdzono, mierząc czas, jakiego potrzebowali, by ich tętno wróciło do normy. Zgodnie z oczekiwaniami puls osób patrzących na park unormował się najszybciej. Badacze nie stwierdzili natomiast różnicy pomiędzy osobami podziwiającymi przyrodę na ekranie telewizora oraz wpatrującymi się w ścianę.
W kolejnym badaniu naukowcy postanowili jeszcze raz sprawdzić, jak wpływa na człowieka przyroda wirtualna i widok pustej ściany. Tym razem jednak nie badali reakcji fizjologicznych, lecz pytali uczestników o samopoczucie psychiczne i sprawdzili ich sprawność intelektualną. Okazało się, że choć wirtualny wariant przyrody nie dorównuje realnej naturze, z całą pewnością jest lepszy niż zupełny brak kontaktu z naturą.
Kahn ostrzega jednak przed zbyt entuzjastycznym zastępowaniem przyrody jej wirtualnym substytutem, z czasem bowiem możemy stracić rozeznanie w tym, ile i jak bardzo jej potrzebujemy. Jak pokazują badania, wieloletni mieszkańcy Los Angeles – w porównaniu z osobami nowo przybyłymi do tej metropolii – uznają, że skutki zanieczyszczenia powietrza są mniej poważne niż w rzeczywistości. W Niemczech z kolei niewiele osób dziś dostrzega, że bieg Renu nie jest naturalny, nie pamiętają już bowiem naturalnego biegu rzeki.
Każde pokolenie określa według włas[-]nej skali to, ile zieleni jest dla niego „normalne”. Niestety, z każdym pokoleniem normy te obniżają się. Im częściej „wirtualna przyroda” zastępuje autentyczne przeżycie, tym bardziej ono blaknie w zbiorowej pamięci.
Artykuł ukazał się w „Gehirn[&]Geist”, 5/2011.
Tłum. Grzegorz Szczepański
***
Więcej na temat
M.D. Hunter et al., „The state of tranquility: subjective perception is shaped by contextual modulation of auditory connectivity”, „Neuro[-]image”, vol. 53, no. 2, 2010
P. H. Kahn et al., „The human relation with nature and technological nature”, „Current Directions in Psychological Science”, vol. 18, no. 1, 2009
A. F. Taylor, F. E. Kuo, „Children with attention deficits concentrate better after walk in the park”, „Journal of Attention Disorders”, vol. 12, no. 5, 2009
J. Maas et al., „Morbidity is related to a green living environment”, „Journal of Epidemiology and Community Health”, vol. 63, no. 12, 2009
W trzech zdaniach
1. Bliski kontakt z przyrodą poprawia nasze samopoczucie i zdolność koncentracji.
2. Im więcej zieleni w miejscu zamieszkania, tym rzadziej cierpimy na choroby cywilizacyjne i zaburzenia psychiczne.
3. Pozytywny wpływ na nasze samopoczucie ma również wirtualna przyroda, jednak nie zastępuje ona w pełni autentycznego doświadczenia natury.
słowniczek
Biofilia – termin wprowadzony w 1984 roku przez Edwarda O. Wilsona w książce Biophilia. W jego rozumieniu jest to wrodzona tendencja człowieka do koncentrowania się na przyrodzie, potrzeba bliskiego kontaktu z naturą i organizmami żywymi. Biofilia jest uwarunkowana biologią człowieka i stanowi oznakę zdrowia psychicznego i fizycznego. W szerszym znaczeniu terminu używał wcześniej również Erich Fromm, który w Anatomii ludzkiej destrukcyjności biofilią nazwał orientację psychologiczną przeciwną do nekrofilii, polegającą na umiłowaniu życia i wszystkiego, co żywe.
Badanie jak plażowanie
Skaner MRI nie jest najlepszym miejscem na chwilę zadumy. Badani mają mało miejsca, tunel, w którym leżą, jest zimny, a atmosfera laboratorium raczej surowa. Badacze chcący odkryć, jak od strony neuronalnej wygląda stan spokoju wewnętrznego, muszą dobrze się postarać, by pomóc odprężyć się badanym umieszczonym w skanerze. Sięgają zatem po różne środki pomocnicze. Na ich liście od dawna królują obrazki przedstawiające przyrodę.
W jednym z eksperymentów brytyjscy i niemieccy naukowcy prezentowali uczestnikom umieszczonym w skanerze MRI dwie sceny z filmów: rozległą plażę oraz zatłoczoną autostradę. Sekwencjom obrazów towarzyszył dźwięk: szum fal lub odgłos jadących samochodów. Naukowcy zauważyli znaczne różnice w aktywności mózgów badanych w zależności od tego, którą scenę oglądali. Gdy patrzyli na plażę, wzrastało u nich pobudzenie w korze słuchowej, czyli mózgowym centrum słuchu, a także w środkowym obszarze kory przedczołowej i w tylnym zakręcie obręczy. Te dwa ostanie rejony mózgu są aktywne wtedy, gdy kierujemy naszą uwagę do wewnątrz i koncentrujemy się na sobie samych. Najwyraźniej plażowa sceneria i szum fal sprzyjały odprężeniu i refleksjom pomimo niezbyt przyjemnych warunków panujących wewnątrz urządzenia.
Z kolei otoczenie typowo miejskie, hałaśliwe i pełne ponurych zabudowań czy autostrad, nie wywołuje tego stanu, jak wyjaśnia Simon
Eick[-]hoff, neurobiolog z Forschungszentrum Jülich. Pobudzeniu kory słuchowej nie towarzyszy aktywność obszarów mózgu, które pośredniczą w zmianie perspektywy mentalnej. A to znaczy, że dźwięki są odbierane jako zwykły hałas.
Peter Woodruff z University of Sheffield uważa, że nowoczesne metody neuroobrazowania mogą pomóc w projektowaniu ogrodów i parków, które sprzyjałyby osiąganiu przez mieszkańców miast równowagi wewnętrznej. Stosując je, można zbadać w warunkach laboratoryjnych, jaki wpływ na nasz nastrój mają tego typu miejsca, a następnie odpowiednio rozlokować je w przestrzeni miejskiej.
Ruszamy do lasu
Wodospad oddziałuje na nas pobudzająco, a las odprężająco – to wnioski płynące z badania przeprowadzonego w 2010 roku przez austriackich naukowców. Zespół Erwina Frohmanna, architekta krajobrazu z Universität für Bodenkultur w Wiedniu, zbadał reakcje fizjologiczne 14 badanych podczas 10-minutowego pobytu w lesie, w skalistym otoczeniu oraz nad wodospadem. Tętno badanych przebywających nad wodospadem było szybsze średnio o 6 uderzeń na minutę niż tych, którzy udali się do lasu. Z kolei w lesie naukowcy zaobserwowali najsilniejsze odprężenie. Reakcje fizjologiczne podczas wypoczynku w skalistym krajobrazie za każdym razem plasowały się pomiędzy wartościami rejestrowanymi w lesie i nad wodospadem.
Zatem – jeśli wypoczywać, to w lesie. Czy to jednak bez znaczenia, w jakim lesie? Okazuje się, że spacer wśród zadbanego drzewostanu poprawia samopoczucie psychiczne w większym stopniu niż wyprawa w dzikie ostępy, jak doniosły w 2010 roku Dörte Martens i Nicole Bauer. Zdaniem badaczek zadbane i uporządkowane otoczenie sprzyja odprężeniu.
Autor: Klaus Wilhelm
Czytaj więcej
Badania przeprowadzone w połowie 2020 roku przez ARC Rynek i Opinia wykazały, że około 31% pracowników umysłowych uznaje samych siebie za wypalonych zawodowo. Zjawisko to jest bardzo poważne, ponieważ niesie ze sobą wiele istotnych skutków.
Czytaj więcej
Pracownicy służby zdrowia, są przeważnie bardzo zajęci. Ich praca charakteryzuje się nienormowanym trybem, zabieraniem obowiązków do domu lub spędzanie wolnego czasu na myśleniu o tym, co jeszcze muszą zrobić do pracy.
Krótki okres przepracowania może powodować stres, niekoniecznie będzie powodował poważne, zdrowotne konsekwencje o ile Twój harmonogram szybko wróci do normy. Jednak przepracowanie przez dłuższy okres może być bardzo niebezpieczne dla Twojego fizycznego i emocjonalnego samopoczucia.
OZNAKI PRZEPRACOWANIA I WYPALENIA
Przepracowanie często wiąże się z planowaniem i przyjmowaniem zbyt wielu klientów tygodniowo. Dla specjalistów od zdrowia psychicznego może również obejmować inne aspekty pracy, w tym uciążliwe rozliczanie płatności i planowanie.
Oznaki przepracowania:
Trudno jest przestać Ci myśleć o pracy w dni wolne
Czujesz, że nie możesz pracować mniej ze względu na potrzeby finansowe lub potrzeby klienta
Czujesz się rozkojarzony lub sfrustrowany
Brakuje Ci wystarczającej ilości czasu na self-care lub relaks
Czujesz się zbyt zmęczony na przyjemne zajęcia lub prace domowe
Masz problem ze spokojnym snem
Boisz się iść do pracy lub nie cieszysz się już terapią tak jak dawniej
Obserwowanie oznak przepracowania pomaga w podjęciu kroków w zmniejszających obciążenie pracą. Jeśli nadal będziesz wkładać zbyt dużo energii w swoją pracę, może nastąpić wypalenie.
Terapeuci zmaagający się z wypaleniem na ogół zauważają u siebie:
Mniej empatii i współczucia dla innych, zwłaszcza klientów
Zmęczenie fizyczne i emocjonalne
Mniej dumy i pocziucia osiągnięć w pracy
Wypalenie zawodowe niejednokrotnie możne rozpoznać, zauważając u siebie niejednoznaczne etycznie zachowania w terapii, takie jak niepotrzebne ujawnianie informacji klientom i ogólne niezadowolenie z pracy. Objawy wypalenia mogą również przenosić się na Twoje życie osobiste lub negatywnie wpływać na zdrowie psychiczne.
Wielu profesjonalistów zmagających się z wypaleniem lub przepracowaniem może również przeżywać depresję lub zażywać substancje pomagające radzić sobie ze stresem.
PRZYCZYNY PRZEPRACOWANIA W DZIEDZINIE ZDROWIA PSYCHICZNEGO
Przepracowanie jest kluczowym czynnikiem wypalenia terapeuty, sugeruje przegląd z 2018 roku opublikowany w Frontiers in Psychology. Chociaż przepracowanie i późniejsze wypalenie może przydarzyć się każdemu specjaliście od zdrowia psychicznego, pewne czynniki mogą zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia tego problemu. Badania dotyczące wypalenia zawodowego w służbach zdrowia psychicznego wykazały pewne dowody sugerujące, że wypalenie jest szczególnie powszechne wśród pracowników socjalnych, w porównaniu z psychiatrami i pielęgniarkami.
JAK RADZIĆ SOBIE Z PRZEPRACOWANIEM I PRZYTŁOCZENIEM?
Pomimo szczerych prób, nie jesteś w stanie wykluczyć wszystkich przyczyn przepracowania lub przeciążenia w miejscu pracy. Możesz za to podjąć kroki, aby nie narażać się niepotrzebnie na niektóre sytuacje wywołujące silny stres.
Zrewiduj kwestie związane z finansami
Dobrze jest od czasu do czasu przyjrzeć się swojej stawce oraz stawkom konkurentów. Jest to szczególnie ważne, gdy masz problemy z osiągnięciem zysku. Chociaż Twoją motywacją w wyborze zawodu terapeuty nie były pieniądze, a niesienie pomocy innym, i tak kwestia finansów jest bardzo istotna. Bez odpowiednio wysokiego wynagrodzenia nie będziesz w stanie pozwolić sobie na pewne udogodnienia i komfort życia, które mają wpływ na jakość prowadzenia terapii.
Narzędzia do zarządzania firmą, w tym arkusze kalkulacyjne i przewodniki obliczeniowe dostępne na większości witryn internetowych, mogą pomóc w obliczeniu zindywidualizowanych stawek, które uwzględniają koszty zarządzania firmą i preferowaną liczbę klientów tygodniowo.
Dokumentacja
Większość ludzi boi się papierkowej roboty, a często wynika to z obawy przed jej nieprawidłowym wypełnieniem.
Chociaż nie można pozbyć się dokumentów, to można zatrudnić kogoś do pomocy. Zatrudnienie asystenta do Twojej praktyki może wydawać się kosztowne, ale większość wyszkolonych specjalistów administracyjnych może zarządzać cotygodniową administracją w ciągu zaledwie kilku godzin. Takie rozwiązanie zmniejszy Twój stres i uwolni kilka dodatkowych godzin na sesje terapeutyczne – pracę, którą naprawdę chcesz wykonywać. W zależności od opłaty za sesję, dodanie tylko jednej dodatkowej sesji co tydzień może pokryć tygodniową pensję asystenta.
Kiedy próbujesz rozwiązać problem przepracowania i przeciążenia, zaangażowanie zaufanych współpracowników i innych specjalistów może przynieść korzyści. Izolacja może narazić Cię na większe ryzyko wypalenia i utrudnić jego rozpoznanie.
Czytaj więcej
Zespół nadpobudliwości ruchowej z deficytami uwagi, w skrócie ADHD to jedno z najczęściej występujących zaburzeń zachowania wieku rozwojowego. Wczesne zdiagnozowanie ADHD oraz specjalistyczne leczenie jest bardzo istotne, dlatego warto zapoznać się z najczęstszymi objawami zespołu nadpobudliwości ruchowej i wiedzieć, do kogo zwrócić się o pomoc.
Czytaj więcej
Depresja jest poważnym, powszechnie występującym stanem chorobowym. Powoduje, u ludzi smutek, pustkę odczuwane przez długi czas. Wpływa też ona na wzorce myślenia i zdrowie fizyczne. Jest też poważnym czynnikiem ryzyka samobójstwa.
Czytaj więcej
Mediacja to ciesząca się coraz większą popularnością pozasądowa metoda rozwiązywania konfliktów różnego rodzaju i na różnych płaszczyznach życiowych. Celem rozmów jest wspólne dojście do ugody pomimo sporu, różnic zdań i odmiennego punktu widzenia na omawianą sprawę. Przed wzięciem udziału w mediacjach z drugą stroną konfliktu warto zapoznać się z obowiązującymi zasadami w przebiegu spotkań, korzyściami i kosztami postępowania mediacyjnego.
Czytaj więcej
Nowe technologie pozwalają psychologom gromadzić informacje o pacjencie poza gabinetem, w jego naturalnym otoczeniu. Jak zmienia się dzięki temu pomoc psychologiczna?
Czytaj więcej
Stres to silne napięcie psychiczne, które często powoduje negatywne skutki dla organizmu. Według obserwacji prowadzonych przez amerykańskich naukowców, co roku w USA gwałtownie wzrasta liczba osób cierpiących z powodu silnego, przewlekłego stresu. Podobne badania prowadzone były również w Polsce, wynika z nich że co piąty mieszkaniec naszego kraju odczuwa dyskomfort spowodowany wzmożoną nerwowością, a niemalże 100% pytanych przyznało, iż stres jest integralną częścią ich codzienności.
Czytaj więcej
Życie nie jest doskonałe. Każdy w jakimś momencie doświadcza straty. Niewielu z nas jednak zdaje sobie sprawę, że możemy budować odporność psychiczną. Dzięki niej łatwiej jest podnieść się po trudnych doświadczeniach.
Daria Jęczmińska: W książce Opcja B, którą napisał Pan z Sheryl Sandberg, pomagacie osobom, które doświadczyły straty – pokazujecie im, że mogą odzyskać radość życia. Sheryl Sandberg sama straciła męża.
Nie wierzyła wtedy, że będzie jeszcze w stanie kiedykolwiek cieszyć się życiem.
Adam Grant: Gdy Sheryl straciła męża, czuła się, jakby wpadła w otchłań – jakby jej serce i płuca wypełniała pustka. Była przekonana, że powinna była zapobiec chorobie serca Dave’a. Czuła, że już nigdy nic nie będzie jej cieszyć. Psychologowie mówią tu o trzech pułapkach. Pierwsza polega na obwinianiu się za to, co się wydarzyło – to moja wina. Druga wiąże się z przekonaniem, że to, co czujemy, nigdy się nie zmieni – już zawsze będę się tak czuć. A trzecia to przekonanie, że trudne doświadczenie wpłynie na każdy aspekt naszego życia – całe moje życie legło w gruzach.
Czy można się ustrzec przed tymi pułapkami?
Aby budować odporność, musimy nauczyć się odrzucać te błędne założenia. Sheryl przestała obwiniać się za śmierć Dave’a, gdy zdała sobie sprawę, że skoro lekarze nie zdiagnozowali jego choroby serca, ona też nie mogła jej rozpoznać. Nie wszystko, co się nam przydarza, jest spowodowane przez nas samych.
Sheryl prowadziła dziennik. Odnotowywała w nim chwile, kiedy odczuwała wdzięczność. W ten sposób zauważyła, że w jej życiu wciąż są dobre momenty. Pomogło jej to poradzić sobie z przeświadczeniem, że nic jej nie zostało. Starała się też nie myśleć w kategoriach „nigdy” i „zawsze”. Zastąpiła je słowami „teraz” i „czasem”. Zamiast myśleć: Już nigdy nie poczuję radości, mówiła sobie: „W tej chwili wydaje mi się, że już nigdy nie poczuję radości”.
Zwykle nie wiemy, co powiedzieć komuś, kto doświadczył straty. Boimy się, że powiemy coś nieodpowiedniego, że zrobimy coś „nie tak”.
Z żałobą często przychodzi izolacja. Sheryl czuła się jak duch – osoby, które spotykała, nie wiedziały, co powiedzieć, więc często nie mówiły nic. Sheryl postanowiła zatem mówić ludziom, kiedy potrzebowała ich towarzystwa. Gdy na przykład spotkała bliskiego kolegę, mówiła: „Tak się cieszę, że widzę kogoś, przed kim mogę się otworzyć”.
W innych sytuacjach często słyszała pytanie: „Jak się czujesz?”. Miała ochotę wtedy wykrzyczeć: „Mój mąż właśnie zmarł. Jak według ciebie mogę się czuć?”. Zamieściła na Facebooku post, w którym zachęcała, by zmodyfikować to pytanie: „Jak się dziś czujesz?”. Pytając w ten sposób, możemy dać delikatnie do zrozumienia, że zdajemy sobie sprawę, jak komuś jest ciężko. Gdy znajomi Sheryl zaczęli tak robić, poczuła, że nie jest sama.
Bo miała przyjaciół. Na czym polega platynowa reguła przyjaźni?
Zgodnie ze złotą regułą powinniśmy traktować innych tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani. Platynowa zasada mówi natomiast, że powinniśmy traktować innych tak, jak oni chcą być traktowani. Gdy Sheryl czuła, że nie jest w stanie skupić się na swojej pracy w Facebooku, Mark Zuckerberg, jej przyjaciel i szef, nie tylko umożliwił jej wzięcie wolnego, ale kiedy wróciła już do pracy, podkreślał jej osiągnięcia. Pomogło to Sheryl odzyskać pewność siebie. Teraz sama stara się postępować podobnie, gdy jej współpracownicy znajdą się w trudnej sytuacji osobistej – nie tylko dba o to, by mogli wziąć wolne, ale pamięta też o tym, by chwalić ich pracę.
To sprawiło, że zacząłem inaczej myśleć o wspieraniu innych. Jakiś czas temu moja współpracowniczka straciła męża. Kiedy kilka miesięcy później skontaktowałem się z nią, by spytać, jak się czuje, załączyłem referencje, które kiedyś dla niej napisałem, ale nigdy ich jej nie pokazałem. Odpowiedziała, że jej mąż był wielkim obrońcą jej pracy, a teraz list, który ode mnie dostała, pomógł jej zrozumieć, że warto ją kontynuować. Wcześniej nawet nie przyszłoby mi do głowy, by wysłać ten list, jednak historia Sheryl uzmysłowiła mi, jak ważne jest przypominanie osobom, które doświadczyły straty, że w ich życiu wciąż jest wiele dobrego.
Czy odporność psychiczną można wzmacniać?
Nasze zasoby odporności nie są ograniczone. Odporność jest jak mięsień, który możemy trenować. Gdy badaliśmy z Sheryl odporność, szukaliśmy ludzi, którzy przetrwali różnego rodzaju przeciwności losu. W książce Opcja B przedstawiamy ich historie i pokazujemy, czego się nauczyli, zmagając się z trudnościami. Życie nie jest doskonałe. Każdy doświadcza w którymś momencie straty. Wiele osób choruje, rozwodzi się, traci pracę, pada ofiarą przemocy. Niewielu z nas jednak zdaje sobie sprawę, że możemy budować odporność. Dzięki niej łatwiej będzie nam podnieść się po trudnych doświadczeniach.
Uderzyło mnie to, że stajemy się odporni dla innych. Gdy nasi bliscy polegają na nas, znajdujemy w sobie takie pokłady siły, z jakich nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy. Tym, co dawało siłę Sheryl, była świadomość, że jest potrzebna dzieciom. Odporności nie budujemy tylko w nas samych, ale też w sobie nawzajem.
W książce piszecie o wzroście potraumatycznym.
Każdy wie, czym jest stres pourazowy, który dotyka około 15 procent populacji. Mało kto jednak słyszał, o wzroście potraumatycznym, choć występuje on znacznie częściej. Po przeżyciu tragedii wielu ludzi nie tylko wraca do siebie, ale rozwija się, idzie naprzód. Zyskują nową perspektywę, czują się silniejsi: „Przeżyłem to, więc ze wszystkim sobie poradzę”. Odczuwają większą wdzięczność: „Życie jest cenniejsze i bardziej kruche, niż myślałem”. Budują nowe, mocniejsze relacje. Dostrzegają nowe możliwości i odkrywają głębszy sens.
Wzrost nie zastępuje jednak smutku, lecz mu towarzyszy. Nawet jeśli ból nie mija całkowicie, można go wykorzystać, by stworzyć coś wartościowego. Gdy doświadczamy przeciwności, jedną z dróg rozwoju jest pomaganie innym ludziom, którzy zmagają się z podobnym bólem. Nie tylko nadaje to sens naszemu życiu, ale też nadaje znaczenie naszemu cierpieniu.
Pisząc Opcję B zrozumieliśmy, że możliwe jest też doświadczenie wzrostu przedtraumatycznego – że można się rozwijać, wzrastać, nie przeżywając tragedii. Na przykład pewna nasza przyjaciółka zaczęła wysyłać do przyjaciół listy w ich urodziny. Pisze w nich, jak są dla niej ważni. To z pewnością lekcja wdzięczności i trening odporności.
Trening sprężystości
Sprężystość czy odporność psychiczna to zdolność „dojścia do siebie” po trudnym doświadczeniu, powrotu do normalnego życia. Ktoś, kto doświadczył wzrostu potraumatycznego, może być w przyszłości bardziej odporny, jeśli znów znajdzie się w trudnej sytuacji. Odporność możemy wzmacniać, zanim doświadczymy traumy.
Rozwijaj i pielęgnuj relacje. Przyjmowanie wsparcia i pomocy od osób, które się o nas troszczą, wzmacnia odporność, podobnie jak wspieranie innych w chwilach potrzeby.
Praktykuj uważność. Na przykład techniki oddechowe są pomocne w sytuacjach, kiedy czujemy się zranieni lub rozzłoszczeni. Także medytacja i praktyki duchowe pomagają niektórym ludziom odzyskać nadzieję.
Pamiętaj, że nie ma odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego właśnie mnie to spotkało?”. Lepiej zatem zapytać siebie: „Co mogę zrobić, aby poradzić sobie z tą sytuacją? Jakie kroki mogę podjąć?”.
Nie traktuj kryzysów jak problemów, których nie da się rozwiązać. Trudne i stresujące zdarzenia mają miejsce – nic tego nie zmieni. Możemy jednak zmienić to, jak na nie reagujemy. Przeciwności, z którymi się zmagamy, mogą się okazać ważną lekcją życia.
Przyjmij, że zmiana jest częścią życia. Bieg wydarzeń może sprawić, że pewne cele nie są już osiągalne. Akceptacja tego, czego nie możemy zmienić, może pomóc nam skoncentrować się na tym, na co mamy wpływ.
Wspieraj swoje dziecko w treningu sprężystości. Warto je uczyć, jak radzić sobie z trudnościami. Nie rozwiązuj natychmiast wszystkich jego problemów. Pozwól, by samo przedstawiło swój pomysł poradzenia sobie z napotkaną trudnością.
Źródło: „Charaktery” 7/2017
Czytaj więcej
Jak nauczyć się zarządzać energią stresu i rozumieć własne lęki, być uważnym i świadomym rodzicem nie tylko w czasie kryzysu? Przed jakimi wyzwaniami stanęli rodzice w czasie pandemii?
Czytaj więcej