Dołącz do czytelników
Brak wyników

Metody terapii

15 listopada 2021

NR 30 (Listopad 2021)

Technika krzesła złego terapeuty w praktyce

0 31

Niepisane założenie leżące u podstaw typowej psychoterapii indywidualnej mówi, że jest to ograniczony czasowo proces, w którym klient wraz z terapeutą pracują nad osiągnięciem wspólnie ustalonych celów. Kolejne założenie mówi, że na drodze do realizacji tych celów klient wykaże się dobrą wolą i przekaże terapeucie niezbędne informacje. Następne, że klient dołoży starań, realizując w codziennym życiu podjęte wspólnie z terapeutą ustalenia

Zdarzają się jednak klienci, którzy się w te założenia nie wpisują. Mogą to być osoby, które:

POLECAMY

  • bycie w ciepłej, wspierającej relacji terapeutycznej postrzegają jako coś tak atrakcyjnego, że pragną w niej jak najdłużej pozostać (np. często w przypadku osób z osobowością zależną),
  • zatajają przed terapeutą istotne informacje lub kłamią z różnych powodów (np. z lęku przed domniemanymi konsekwencjami powiedzenia prawdy czy dla własnej wygody),
  • manipulują przedstawianymi informacjami, używając terapeuty czy terapii do realizacji własnych, nieznanych terapeucie celów (np. wykorzystując terapię jako „alibi” w relacjach z partnerami czy rodzicami, unikając w ten sposób rozstania albo chcąc zachować przywileje).

Każdy taki proces terapeutyczny z czasem zaczyna nieść coraz więcej frustracji, przyczyniając się tym samym u nas, terapeutów, do obniżenia satysfakcji z pracy i zwiększając ryzyko wypalenia zawodowego. Zdecydowanie potrzebujemy narzędzi, które pomogą nam przełamać impas i „wyczyścić sytuację”. Niezwykle cenne i nośne narzędzie służące temu celowi przedstawiają Roediger i współpracownicy (2021), stosując popularną w Gestalt i terapii schematu pracę z krzesłami. Proponują wprowadzenie krzesła „złego terapeuty” jako bezpieczny sposób na komunikowanie przez terapeutę złości i frustracji. Poniżej przedstawię opisywaną przez nich metodę w pracy z osobami uległymi oraz możliwość zastosowania tej metody w przypadku, gdy mamy podejrzenia o to, że klient zataja informacje bądź kłamie albo manipuluje.

Krzesło „złego terapeuty” w przełamywaniu impasu w pracy z osobami uległymi

W dłuższej pracy z osobami uległymi i wykazującymi zależny sposób wchodzenia w relacje często mamy do czynienia z sytuacją, gdy bycie w ciepłej, wspierającej i akceptującej relacji terapeutycznej jest czymś tak atrakcyjnym i pożądanym, że myśl o jej zakończeniu budzi lęk i niechęć. Terapia nie jest jednak usługą „przyjaciela do wynajęcia” czy – jak to kiedyś określiła w złości jedna z moich dawnych klientek – formą „emocjonalnej prostytucji”. Ciepła relacja ma sprzyjać zmianie, o jaką walczymy w terapii, nie zaś być celem samym w sobie. Zakomunikowanie tego wprost może być dla takich osób bardzo zagrażające i prowadzić do nasilenia reakcji obronnych czy wręcz do kryzysu psychicznego. Łatwo wejść w bezproduktywną „przepychankę”, w której klient zaczyna udowadniać, jak bardzo nadal potrzebuje naszego wsparcia, zaś my próbujemy postawić granicę. Jakkolwiek sprawni w takich szermierkach byśmy nie byli, treść przekazywana przez terapeutę między wierszami brzmi: „Ja wiem lepiej, co jest dla ciebie dobre”. A to przecież powtórzenie schematów leżących u podstaw osobowości zależnej. Dlatego potrzebujemy czegoś, co będzie łagodniejsze w przekazie, ale jednocześnie wyraźne i prowadzące do zmiany. Wspomniani wcześniej autorzy proponują zastosowanie techniki składającej się z kilku kroków (Roediger E., Stevens B. A., Brockman R. 2021, s. 158–161):

  • przedstawienie zamiarów,
  • pokazanie dwóch stron terapeuty,
  • konfrontacja z krzesła „złego terapeuty”,
  • udzielenie wsparcia z krzesła „dobrego terapeuty”,
  • praca wyobrażeniowa nastawiona na rozwiązanie,
  • ustalenie z klientem pierwszych działań.

W zamyśle autorów ten sposób skonfrontowania ma przełamać unikanie po stronie klienta oraz zachęcenie go do emocjonalnego zaangażowania się w proces terapii. Prześledźmy to na przykładzie dialogu z sesji. Przedstawiona poniżej scena to wycinek ze środkowego etapu pracy terapeutycznej z trzydziestoletnią kobietą z rysem zależnym i unikającym, które manifestowały się skłonnością do dbania o to, by na sesjach było miło (tryb Uległego Poddanego jako sposób radzenia sobie w relacjach przez dbanie o dobre samopoczucie drugiej strony kosztem własnych potrzeb – efekt bycia wychowywaną przez narcystycznego, skupionego na sobie ojca oraz zależną, skłonną do reagowania płaczem matkę) oraz unikania trudnych emocji (tryb Unikającego Obrońcy chroniący przed emocjami oraz aktywacją Wewnętrznego Krytyka, który karze – „sama jesteś sobie winna!” oraz wzbudza poczucie winy – „przez ciebie mamy teraz problem!”). Zdecydowałem się na zastosowanie techniki „złego terapeuty”, ponieważ równocześnie widziałem potrzebę skonfrontowania klientki z brakiem postępów oraz przypuszczałem, że bezpośrednia konfrontacja będzie dla niej zbyt przytłaczająca (silny Wewnętrzny Krytyk). Z klientką zwracamy się do siebie po imieniu, bez formuły grzecznościowej. Tak też przytaczam scenariusz rozmowy.

Przedstawienie zamiarów

T.: [Po powitaniu i sprawdzeniu, czy klientka nie wnosi istotnych bieżących kwestii] Jeśli to dla ciebie w porządku, to chciałbym porozmawiać dziś o tym, jak przebiega nasza terapia. Jestem ciekaw, jak z twojej perspektywy wyglądają postępy naszej wspólnej pracy na przestrzeni ostatnich dwóch-trzech miesięcy?
K.: [w trybie Uległego Poddanego] Dobrze, czuję, że dostaję od ciebie dużo wsparcia i zrozumienia i dzięki tobie dużo lepiej radzę sobie w pracy i z moimi rodzicami. A czemu pytasz?
T.: Pytam, ponieważ mam pewne refleksje, którymi chciałbym się podzielić. Mając w pamięci twoją historię, chciałbym to zrobić w sposób, który wydaje mi się bezpieczniejszy i bardziej pomocny dla nas obojga. Posłużę się w tym celu dodatkowymi krzesłami i będę się trochę przesiadać.
K.: [Zdradzając oznaki rosnącego pobudzenia] Ok, spróbujmy, jeśli uważasz, że to potrzebne.
Pokazanie dwóch stron terapeuty
T.: Zastanawiałem się nad przebiegiem naszej terapii. Widzę, że starasz się angażować w nasze spotkania i widzę zmiany, jakich dokonałaś – naprawdę to doceniam. Jest jednak pewna część mnie [terapeuta wstaje i dostawia krzesło z boku swojego fotela, ustawione przodem w stronę klientki], nazwijmy ją „złym terapeutą”. Ta część mnie patrzy na sprawy trochę inaczej. Jeśli pozwolisz, usiądę teraz na tym krześle i pozwolę jej zabrać głos. Czy to dla ciebie ok?
K.: [Sprawiając wrażenie zaniepokojonej] Tak.
Konfrontacja z krzesła „złego terapeuty”
T.: [Z krzesła „złego terapeuty”] Jest we mnie część, która ma poczucie, że od pewnego czasu kręcimy się w kółko. Mieliśmy dobry początek i dużo razem osiągnęliśmy, ale teraz poświęcamy czas na rozmowy o rzeczach, które niewiele wnoszą. Tymczasem oboje wiemy, że są jeszcze inne, trudniejsze tematy, którym nie poświęcamy czasu [terapeuta odwołuje się do informacji z wywiadu]. Mam wrażenie, jakbyś skupiając się na tym, co bezpieczne, jednocześnie unikała tego, co jest naprawdę ważne i zarazem bolesne. Pracując w ten sposób, niewiele zmienimy! Jeśli mamy robić dalsze postępy, musisz być bardziej aktywna!
Udzielenie wsparcia z krzesła „dobrego terapeuty”
T.: [Wstaje i dostawia kolejne krzesło, z boku i nieco z tyłu fotela klientki (pozycja wspierającego doradcy, który podpowiada, jak się zachować), a następnie przesiada się na nie i kontynuuje ciepłym, miękkim głosem] Jak się czujesz, kiedy ten zniecierpliwiony terapeuta [wskazuje na stojące naprzeciwko krzesło „złego terapeuty”] zwraca się do ciebie w ten sposób? Jak reaguje na to twoje ciało?
K.: [Cichym głosem] Spinam się i jest mi przykro.
T.: [Próbując dotrzeć do zablokowanej złości] Jasne, świetnie cię rozumiem! Wyobrażam sobie, jak nieprzyjemnie słyszy się takie słowa. Spróbuj powiedzieć mu o tym, jak się teraz czujesz!
K.: [Nadal cichym głosem, w stronę krzesła „złego terapeuty”] Jest mi przykro, kiedy tak mówisz. Staram się, żebyś był ze mnie zadowolony.
T.: [Zachęcając do wyrażenia konstruktywnej złości] Dobrze ci idzie! Powiedz, jak się naprawdę teraz czujesz. Nie oszczędzaj go, on to wytrzyma!
K.: [Nieco mocniejszym głosem] Przykro mi, kiedy tak mówisz! Naprawdę się staram, ale to bardzo trudne dla mnie!
T.: [Wzmacniająco, korzystając z dostępu do złości, zachęca do asertywnego wyrażenia potrzeb] Świetnie sobie radzisz! Spróbuj mu powiedzieć, dlaczego to trudne.
K.: [Nadal mocniejszym głosem] Chciałabym mówić o wszystkim, ale się boję! Boję się, że będę potem sama płakać i nie będę mogła się pozbierać!
T.: Mówisz bardzo ważne rzeczy, wiem, jakie to trudne, i naprawdę doceniam, jak dobrze sobie teraz radzisz, mówiąc to wszystko. Może chciałabyś go o coś poprosić?
K.: [Trochę cichszym głosem] Tak. [W stronę krzesła „złego terapeuty”] Postaram się mówić o tych trudnych rzeczach, ale potrzebuję, żebyś pomógł mi jakoś poradzić sobie z tymi emocjami, które się potem we mnie dzieją.

Omówienie

W przytoczonej scenie udało nam się dotrzeć do momentu, w którym klientka asertywnie zakomunikowała swój stan oraz poprosiła o wsparcie. Podążając za rozwojem sy...

Kup prenumeratę Premium, aby otrzymać dostęp do dalszej części artykułu

oraz 254 pozostałych tekstów.
To tylko 39 zł miesięcznie.

Przypisy