Dołącz do czytelników
Brak wyników

Metody terapii

25 marca 2020

NR 20 (Marzec 2020)

Potrzebujemy przyrody, by żyć w pełni
Wołanie o ekologiczny wymiar psychologicznej pracy z ludźmi

233

Wymyśliliśmy cywilizację, która coraz bardziej oddziela nas od przyrody. Jednocześnie kultura psychologiczna sprzyja ciągłej koncentracji na sobie. To sprawia, że zapominamy o naszych głębokich związkach z całym światem, z innymi istotami pozaludzkimi. A przyrody potrzebujemy przecież, by żyć w pełni. Zatem potrzebą chwili jest włączenie ekologicznego wymiaru do psychoterapii i do pracy w nurcie rozwoju osobistego.

Współczesna kultura psychologiczna jest w przeważającej większości przesiąknięta duchem antropocentryzmu. Oznacza to, że psychologia jako nauka, ale też psychoterapeuci, coachowie i trenerzy rozwoju osobistego mają tendencję do zajmowania się człowiekiem w oderwaniu od szerokiego kontekstu środowiskowego. Nawet jeśli istnieją tradycje nawiązujące do paradygmatu systemowego, to najczęściej zatrzymują się one na najbliższym społecznym otoczeniu (rodzina, grupa rówieśnicza, grupa zadaniowa) lub na rogatkach miasta. Człowiek i jego świat widziany jest w oderwaniu od oceanów, bagien, dżdżownic, wilków czy ściółki leśnej. To zaś podtrzymuje złudzenie, że jesteśmy niezależni od natury, że możemy ją bezkarnie eksploatować, a sami potrafimy osiągnąć pełnię szczęścia w sztucznym, technologicznym środowisku.

POLECAMY

Wołanie o ekoterapię

Coraz częściej do gabinetów przychodzą osoby zgłaszające lęk i obniżenie nastroju związane ze stanem środowiska naturalnego. Reakcja na zagrożenie globalnym ociepleniem przybiera kształt stresu pretraumatycznego. Trauma się jeszcze nie wydarzyła, ale już jest przeżywana wraz z jej psychologicznymi konsekwencjami. Dlatego psychoterapia powinna adaptować się do potrzeb współczesnego świata i spróbować usłyszeć głos płaczącej Ziemi.
Badania naukowe, ale też nasze doświadczenie i intuicja wskazują, że nie jesteśmy w stanie funkcjonować w oderwaniu od przyrody. Przed nami zatem szczególne zadanie polegające na odkryciu głębokich związków, jakie łączą nas z całym żywym światem.

Nie możemy chronić czegoś, czego nie znamy i nie rozumiemy

Celem ekoterapii jest poszukiwanie dróg wzmocnienia więzi z naturą w bezpośrednim doświadczeniu i holistyczny rozwój człowieka na poziomie cielesnym, emocjonalnym, relacyjnym i duchowym. To praca na rzecz głębokiego zrozumienia zależności w przyrodzie oraz włączenie świata naturalnego do struktury ja, poprzez identyfikację z jego różnymi elementami. Ekoterapię na tle innych podejść terapeutycznych wyróżnia spojrzenie na świat z biocentrycznej perspektywy, w której człowiek współtworzy koło życia i jest jego częścią, a nie nadrzędnym obiektem.
Ekosesje pozwalają zrozumieć cykl życia jako cykl syntezy i rozpadu. Uświadamiamy sobie, że z każdym wdechem i wydechem jesteśmy zależni od drzew, oceanów i lodowców oddalonych o tysiące kilometrów.
Przyroda jest źródłem wielu metafor. Życiodajna siła kompostu pokazuje nam, że podział na życie i śmierć jest arbitralny. Gnicie to życie. Wieloryb, który umiera i opada na dno, staje się nowym ekosystemem dla wielu istnień i pokarmem na dziesiątki lat. To zachwycające. W trakcie pracy w naturze rodzą się więc głębokie pytania: Czego potrzebuję, żeby wzrastać? Z czym potrzebuję się rozstać?

Czuć i żyć

Zmieniające się pory roku stanowią naturalne tło do przeżywanych emocji. Ekoterapia to zaproszenie do przeżywania pełnego wachlarza uczuć. To wiara i doświadczanie leczniczego przepływu emocji powodują, że rany goją się w naturalny sposób. Na to potrzebny jest czas. Przestrzeń i czas.
Natura ciągle pokazuje nam, że posiadamy w sobie mechanizm samoleczenia. Przykładów siły przetrwania w przyrodzie odnajdujemy naprawdę mnóstwo. W Hiroszimie zaledwie kilka miesięcy po wybuchu bomby atomowej zakwitł oleander, miłorząb wypuścił pąki zaledwie rok później. Przyglądanie się roślinom, które potrafią wyrosnąć dosłownie wszędzie, bywa bardzo inspirujące.
Szczególnym narzędziem do pracy w przyrodzie jest praktyka wdzięczności. Może warto zastanowić się, ile żywiołów, organizmów i ludzkich rąk było zaangażowanych w stworzenie posiłku dla nas. Świadomość tego faktu bywa poruszająca, budzi szacunek i wdzięczność.

Ludzkie ciało to dzikie terytorium

Utrata bliskiego kontaktu z przyrodą odbywa się poprzez proces znieczulenia. Jesteśmy przestymulowani, napięci. Odcięci od siebie, od innych, od miejsca, w którym żyjemy. Samotni. Zatomizowani. Dlatego potrzebujemy doświadczeń skoncentrowanych na budowaniu świadomości ciała i zmysłów. Musimy ponownie spotkać się z naszą wrażliwością i podatnością na zranienie. Musimy nauczyć się uważnie słuchać i patrzeć. Otworzyć się na odczuwanie przyjemności, ale też dyskomfortu. Pozwolić na doświadczanie rzeczywistości tu i teraz.
Musimy zanurzyć się w krajobraz, dać się wciągnąć pustkom i bezdrożom. Odkrywać świat na własnych nogach. Czasami również w samotności, która pozwala naturalnie integrować i asymilować doświadczenia.
Na Ziemi nie ma już prawie natury nieprzetworzonej przez działanie istoty ludzkiej. Pomimo tego nadal zachodzą naturalne procesy, takie jak fotosynteza czy ewolucja, a komórki porozumiewają się pomiędzy sobą. Jest to dzikość samego życia, autopoiesis żywych organizmów, zjawiska, którego nie możemy w żaden sposób kontrolować ani naśladować. Ciało w swojej biologicznej konstrukcji jest częścią tego niesamowitego spektaklu. Opowiada także o kondycji planety. Wystarczy uważnie posłuchać.

Poszukiwanie wspólnoty

Praktyka pokazuje, że wzmocnienie wrażliwości aktywuje pragnienie przynależności. Dlatego ekoterapia skłania do refleksji, jak naturalne kiedyś było życie w grupach, których członkowie otrzymywali wsparcie, doświadczali wzajemności. Sesje ekoterapeutyczne inspirują do poszukiwania wspólnot i aktywności, w których możemy współdziałać, ufać sobie, nie zaś współzawodniczyć. Są też zaproszeniem do śnienia wizji nowego świata. Świata, w którym człowiek współistnieje z istotami pozaludzkimi w relacji szacunku, a nie władzy. W kontekście depresji klimatycznej sesje mogą być okazją do praktyki aktywnej nadziei i inspiracją do zaangażowania się w działania na rzecz planety.

Kamień zna formę, którą nadaje mu rzeźbiarz

Poeta Ezra Pound twierdził, że naturalny obiekt to zawsze adekwatny symbol. Metafora korzeni jako siły, którą czerpiemy od przodków, wróbli jako tej zwyczajnej części nas oraz grzybni, która pokazuje siłę symbiozy, to przykłady nieograniczonego bogactwa przyrody jako źródła znaczeń.
Podobno kryzys klimatyczny jest powiązany z kryzysem wyobraźni. Większość z nas nie potrafi tak naprawdę zrozumieć fenomenu globalnego ocieplenia, traktuje je jak swoisty hiperobiekt, czyli zjawisko, którego rozciągłość w czasie i przestrzeni jest tak duża, że stanowi wyzwanie dla ludzkiej percepcji. Mamy trudność z wyobrażeniem sobie świata bez hierarchii, przemocy i konsumpcjonizmu. Istotnym zadaniem dla psychoterapii jest więc praca z wyobraźnią, która pozwoli nam na nowo odnaleźć się w świecie. Z uwagi na to, w ekoterapii wykorzystuje się różne elementy treningu twórczości, techniki projekcyjne i eksperymentalne pokazujące wzajemne połączenia i wspierające adaptację psychologiczną do kryzysu ekologicznego.

Tożsamość ekologiczna

Nasz stosunek do świata przyrody jest pochodną tego, co myślimy o sobie i jak widzimy podobieństwo między sobą a światem naturalnym. Jako jednostki ludzkie w toku rozwoju przechodzimy przez kolejne fazy, które sprawiają, że stajemy się coraz mniej narcystyczni i egocentryczni. Najpierw identyfikujemy się z rodzicami lub innymi znaczącymi osobami, później z grupą rówieśniczą, a w końcu nasza identyfikacja może obejmować ludzkość jako taką – niezależnie od tego, czy określona osoba należy do swoich czy obcych. Nasza dojrzałość zatem związana jest z umiejętnością decentracji, czyli przyjmowania perspektywy innego oraz wychodzenia poza ciasny gorset własnego ja – rozumianego jako wąska identyfikacja. Im bardziej potrafimy identyfikować się z szerokim zakresem obiektów, tym nasza tożsamość jest pełniejsza, a zachowanie wypływające z niej – spontanicznie prospołeczne.
Czy coś stoi na przeszkodzie, by ograniczać ten zakres identyfikacji do obiektów wyłącznie ludzkich? Nie! W obszarze naszej tożsamości mogą znaleźć się też zwierzęta, drzewa, góry, a w końcu cała Ziemia. Jeśli tak się stanie, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że o te obiekty będziemy się troszczyć w sposób spontaniczny jak o siebie samego.
Jak jednak uzyskać taką tożsamość? W jaki sposób rozwijać w sobie ten rodzaj identyfikacji z innymi istotami? Ciekawą propozycją w tym względzie jest warsztat Zgromadzenie Wszystkich Istot. Został on zaproponowany kilkadziesiąt lat temu przez aktywistów ekologicznych: Johna Seeda i Joannę Macy, by angażować zwykłych ludzi do konkretnych działań na rzecz przyrody, a jednocześnie rozwijać siebie w wymiarze psychologicznym i duchowym.

Zgromadzenie Wszystkich Istot

Podczas kilkudniowych zajęć uczestnicy mają okazję stopniowo wychodzić poza własny egocentryzm i antropocentryzm oraz identyfikować się z częściami przyrody zarówno tej ożywionej, jak i nieożywionej. Najczęściej odbywa się to w naturalnym środowisku: w lesie, na łące, nad rzeką. Struktura warsztatu zawiera się w czterech etapach:

Pierwszy ma charakter integracyjny. Uczestnicy poznają się wzajemnie, jednocześnie otwierając się na kontekst środowiskowy. Dzielą się – na przykład – w parach jakimś ważnym doświadczeniem kontaktu z przyrodą. Podstawowym celem tego etapu jest oswojenie się z nową sytuacją, miejscem i formą akt...

Kup prenumeratę Premium, aby otrzymać dostęp do dalszej części artykułu

oraz 254 pozostałych tekstów.
To tylko 39 zł miesięcznie.

Przypisy