Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

29 maja 2018

NR 9 (Maj 2018)

O klientach nadmiernie skupionych na swoim zdrowiu. Perspektywa terapii akceptacji i zaangażowania

0 120

Repertuar opowieści, jakie ludzkość – na przestrzeni tysiącleci – przekazywała sobie na temat zdrowia, był mocno zawężony. Chorobę widzieliśmy jako konsekwencję rzucenia na nas uroku, karę za grzechy, odwrócenie się od nas Opatrzności, opętanie przez siły nieczyste lub pech. Wraz z postępem cywilizacji, szczególnie rozwojem technologicznym i naukowym, wachlarz historii na temat zdrowia i choroby znacznie się rozszerzył. Zyskaliśmy wiedzę na temat naszego stanu psychofizycznego, wynikającego z higieny życia, diety, wyposażenia genetycznego, wirusów, zanieczyszczenia środowiska, promieniowania. Mamy większą świadomość w obszarze psychosomatyki, suplementacji i wielu innych.

Oswajanie zdrowia

Nigdy wcześniej w historii ludzkości specjaliści nie wiedzieli tyle o czynnikach wpływających na nasze zdrowie. Nigdy też wcześniej – na taką skalę – wiedza o zdrowiu nie przedostała się do tzw. laickiego odbiorcy. Poprzez czasopisma, książki, bazy danych, portale specjalistyczne, blogi, konferencje, warsztaty, internetowe fora dane naukowe płyną do nas strumieniami. Ponadto zaobserwować możemy różne społeczne trendy (np. aktualna moda na niejedzenie glutenu), starania firm farmaceutycznych do stworzenia rynku dla swoich produktów czy popularność blogów o tematyce zdrowotnej, tworzonych zarówno przez ekspertów, jak i osoby bazujące jedynie na swoich przekonaniach czy doświadczeniach.
Jakkolwiek jednak współcześnie większość z nas czuje się za swoje zdrowie odpowiedzialna. Dla niektórych osób kończy się to jedynie na przyjęciu do wiadomości tej odpowiedzialności („Wiem, że palenie zwiększa ryzyko zachorowania na raka”) i poczuciu winy, gdy nie udaje nam się zgodnie z naszą wiedzą zadziałać („Jestem do niczego, nie potrafię zadbać o siebie, pomimo tego że powinienem”). Inni ignorują tę wiedzę, nie mogąc jednak jej zaprzeczyć („Przecież na coś trzeba umrzeć”). Są również osoby, które idą z troską o swoje zdrowie o wiele dalej („Rzucam palenie i biorę swoje zdrowie w swoje ręce”). I to właśnie o nich będzie ten artykuł. Dokładniej zaś o tych spośród nich, którzy nie potrafią (nawet gdyby chcieli) zatrzymać się w wyścigu o swoje zdrowie, a myślenie o nim i dbanie o nie staje się główną osią ich – coraz bardziej okrojonego i usztywnionego – życia. W artykule opowiem też, co osobom nadmiernie skupionym na swoim zdrowiu oferuje nurt terapii akceptacji i zaangażowania (Acceptance and Commitment Therapy – w skrócie ACT).

Zdrowie jako (społeczna) obsesja

Opowieść o dbaniu o własne zdrowie jest częstym tematem w moim gabinecie. Bywa, że ktoś przychodzi właśnie z tym problemem, bo czuje, że zapętlił się w swoim prozdrowotnym rygorze i ponosi tego coraz większe koszty. Ktoś przykładowo opowiada o tym, jak czuje się niezrozumiany w swoim nałogowym czytaniu etykiet żywności i jak dużo energii zajmuje mu walka z dyrekcją przedszkola, która sporadycznie (ale jednak!) pozwala dzieciom zjeść słodkie płatki na śniadanie. Jego życie staje się pogonią za wykrywaniem wszystkich żywieniowych niebezpieczeństw i zmuszaniem rodziny do podążania za jego wizją zdrowia i diety. Trafia na terapię dopiero wtedy, gdy dla jego relacji jest już o wiele za późno, ale on dopiero teraz jest gotów przyjrzeć się temu, w jaki sposób to, co stało się głównym tematem jego życia, bardzo mocno mu to życie zredukowało*.
Bywają u mnie też osoby, których relacje rozpadły się z powodu zdrowotnej, dietetycznej, sportowej obsesji ich partnera. Możliwe, że wyczynowe treningi w jakiejś dyscyplinie sportu zajmują tyle czasu, że nie pozostaje go wiele na cokolwiek poza nimi, a już na pewno nie na pielęgnowanie związku. Bywają małżeństwa, które rozpadają się na tle niezgody jednego z rodziców na to, by dzieci jadły „zakazane” przez niego produkty.
Najczęściej jednak pojawiają się na terapii osoby, które nie widziały w swoim skupieniu na zdrowiu nic złego. Z dumą opowiadały o swojej trosce o zdrowie własne i bliskich. Swoimi nawykami i przekonaniami próbowały zarazić nawet terapeutę. Zdarzały się sesje, które w całości poświęcone były tematowi profilaktyki zdrowia. Dopiero wraz z nabywaniem psychologicznej elastyczności osoby te odkrywały same, że dbanie o zdrowie na tak potężną skalę (np. długoletnie restrykcyjne diety, wyczerpujące treningi, fascynacja holistycznymi metodami leczenia itp.) przyczyniało się do pogłębienia ich psychologicznego usztywnienia.
Jednostkę chorobową, taką jak „obsesyjne skupienie się na własnym zdrowiu”, trudno jednak znaleźć w obecnie obowiązujących klasyfikacjach zaburzeń psychicznych. Nie ma w nich nawet „ortoreksji” – pojęcia wprowadzonego przez lekarza Stevena Bratmana w latach 90. XX w. Termin ten opisuje sztywny sposób odżywiania się uwzględniający jedynie produkty uznawane przez daną osobę jako zdrowe, z rozbudowanymi rytuałami wokół „zdrowego” przygotowywania jedzenia i obsesyjnymi, zajmującymi większość czasu myślami o jedzeniu. Zaburzeniu temu towarzyszy silny lęk przed zjedzeniem czegokolwiek spoza „zdrowej” listy i poczucie winy, gdy następstwa się jednak wydarzą.
Nie znajdziemy też w ICD-10 czy DSM-5 zjawiska healthismu. Pojęcie to wprowadził do publicznego dyskursu Robert Crawford. Przejawem społecznego zjawiska healthismu miało być nadmierne skupienie się ludzi na zachowaniu zdrowia i przecenianie odpowiedzialności jednostki za jej fizyczny i psychiczny dobrostan (z pominięciem innych czynników wpływających na zdrowie). W healthistycznej wizji człowieka jego ciało jest projektem, o który musi dbać na równi z innymi projektami swojego życia. Niebezpieczną konsekwencją healthismu jest ocenianie ludzi przez pryzmat ich stanu zdrowia („Jeśli X stracił zdrowie, to najpewniej o nie odpowiednio nie dbał”). Określenie „chory” zaczęło zatem społecznie lawirować w kierunku takich epitetów, jak: „leniwy”, „nierozsądny” i oczywiście „nieodpowiedzialny”.
Healthism stał się dobrą pożywką dla innych zjawisk, akcentujących rolę jednostkowej odpowiedzialności w zachowaniu zdrowia. W literaturze napotkamy takie pojęcia jak „nutritionism” – założenie, że jedynym celem jedzenia jest dostarczanie jednostce składników odżywczych (z ang. nutriens) [„kultura diety”, której przejawem jest traktowanie wyborów związanych z odżywianiem jako wyborów moralnych – zakłada ona istnienie „dobrego jedzenia” i „złego”] czy „osoby chronicznie przebywające na diecie” (chronicdieters), dla których okresy bez stosowania diety są o wiele rzadsze niż te, w których trzymają rygor dietetyczny. Są to jednak określenia przydatne w analizie kulturowej lub socjologicznej, nie zaś diagnozie psychologicznej.

Okiem ACT

W terapii ACT na szczęście bardziej niż etykiety diagnostyczne (np. obsesja, uzależnienie, fobia) interesują nas mechanizmy pogłębiające i podtrzymujące cierpienie klienta. Kelly Wi...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Psychologia w praktyce"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy