Psychoterapeutka: Zatrzymajmy się na chwilę przy tym uczuciu lęku. Gdyby miał Pan spróbować określić jego kształt, kolor, temperaturę…
Klient (marszczy czoło): Nie wiem… nie umiem powiedzieć… zalewa mnie to... Całkowicie. Ale właśnie przypomniał mi się taki widok. Mogę Pani pokazać zdjęcie?
Wyciąga telefon, przegląda galerię i zatrzymuje się na jednym kadrze. Ścieżka w lesie, późne popołudnie. Niebo ciężkie, prawie granatowe. Mgła między drzewami. Wąska perspektywa, jakby coś zamykało przestrzeń.
K: W sumie nie wiem, o co chodzi. Byłem wtedy w Bieszczadach. Tak się właśnie czułem, tak jak teraz.
P: Co Pan widzi na tym zdjęciu?
K: Jest pusto. Ciężko. Nie widzę, co może być między drzewami.
P: A gdzie jest Pan?
K: Ale tam czy tutaj? Wtedy robiłem to zdjęcie, więc stałem, a tutaj, patrzyłem na ten widok. A teraz wiadomo, z Panią w gabinecie oglądam zdjęcie.
P: Przyglądamy się temu, jak wygląda lęk?
K: No tak. Właśnie taki las zamglony, nie wiadomo, co zrobić, nie wiadomo, gdzie pójść. Bardzo się bałem wtedy, gdy tam szedłem. Wtedy byłem w środku tego wszystkiego.
P: A teraz siedzimy tutaj, możemy przyglądać się tej fotografii.
Chwila ciszy.
K: No tak… nigdy bym tych wszystkich widoków nie widział, jakbym nie chodził na te szlaki. A mogę Pani pokazać inne widoki z tego wypadu? Zrobiłem wtedy mnóstwo fajnych zdjęć.
Mam w głowie taką stopklatkę z sesji. Pamiętam moment, w którym byłam lekko zaskoczona. Klient nie podążył za proponowanym ćwiczeniem. Zamiast próbować opisać lęk słowami, sięgnął po telefon i zaproponował, że pokaże mi zdjęcie. Przez chwilę zastanawiałam się, czy wrócić do pierwotnej ścieżki rozmowy. Z ciekawości zdecydowałam się jednak podążyć za nim i zobaczyć, dokąd nas to zaprowadzi.
Dziś tego typu momenty w moim gabinecie nie są rzadkością. Klienci coraz częściej nie tylko opowiadają o swoich przeżyciach, ale je pokazują. Przynoszą zdjęcia, odwołują się do konkretnych kadrów z telefonu, używają obrazów jako skrótu doświadczenia.
Rozmowa na temat zdjęcia mogła pozostać jedynie ciekawym epizodem w mojej pracy z klientem. Mogłam potraktować ją jako spontaniczną dygresję, chwilowe odejście od proponowanego ćwiczenia. Zamiast tego zaczęłam przyglądać się jej bliżej – właśnie z perspektywy modelu ACT. Zauważyłam, że to, co wydarzyło się w tej krótkiej rozmowie, nie było jedynie ilustracją lęku. Było zmianą relacji wobec niego. W ciągu kilku minut coś się subtelnie przesunęło – z: „Zalewa mnie” przeszliśmy do: „Patrzę na obraz”. Pojawiło się rozróżnienie między „tam, wtedy” a „tu, teraz”. Klient, który przed chwilą mówił o byciu w środku zamglonego lasu, siedział w gabinecie i oglądał fotografię. Zamiast być pochłoniętym przez doświadczenie, mógł je obserwować. Wraz z tym pojawił się obserwator – ktoś, kto patrzy na obraz, a nie jest nim.
Lęk nie zniknął, ale przestał być jedyną perspektywą. W rozmowie wybrzmiał też inny wątek: fakt, że mimo lęku klient poszedł wtedy dalej szlakiem i że istnieją również inne widoki z tej samej wyprawy. Fotografia nie zredukowała napięcia, nie „naprawiła” emocji. Zmieniła kontekst, w którym lęk był oglądany. To przesunięcie – od zanurzenia w przeżyciu do możliwości przyglądania się mu – stanowi rdzeń pracy nad elastycznością psychologiczną.
Od tamtej sesji minęło kilka lat. Zaczęłam bardziej świadomie przyglądać się związkom między psychoterapią a sztuką. W pracy naukowej, klinicznej i szkoleniowej testowałam różne sposoby wprowadzania obrazu do gabinetu, sprawdzając, w jaki sposób może on wspierać procesy elastyczności psychologicznej. Z czasem zauważyłam, że spośród różnych form pracy wizualnej to właśnie fotografia zaczęła pojawiać się najczęściej, zarówno spontanicznie, przynoszona przez klientów, jak i celowo wprowadzana w ramach interwencji. To medium okazało się szczególnie naturalne, dostępne i zaskakująco użyteczne w kontekście procesów ACT.
Dlaczego akurat fotografia?
Dorota Raniszewska, coach i autorka książki Jeden obraz – wiele słów, jednej z pierwszych w Polsce książek dotyczących zastosowania fotografii w rozwoju osobistym i terapii, pisze, że praca z fotografią wspiera komunikację, budowanie relacji oraz proces zmiany. Rzeczywiście fotografia jako medium artystyczne ma wiele właściwości, które czynią ją szczególnie użyteczną w pracy terapeutycznej.
Włączanie mediów artystycznych do terapii często wiąże się z napięciem, a czasem wręcz z niechęcią klientów. Przy pracy z rysunkiem czy szkicem wiele osób zaczyna od słów: „Nie umiem rysować”, „Nie mam zdolności plastycznych”. Często pojawia się obawa przed oceną, poczucie braku kompetencji, a w konsekwencji unikanie. Fotografia daje w tym przypadku większe poczucie bezpieczeństwa. Większość klientów ma w telefonie setki, a często tysiące zdjęć. Na podstawowym poziomie fotografia nie wymaga talentu plastycznego ani specjalnych materiałów. Jest naturalnym elementem codzienności. To ułatwia klientowi podjęcie działania, ponieważ odnosi się do medium, które już jest częścią jego życia.
W kulturze, w której komunikacja wizualna stała się wszechobecna, wielu osobom nawet łatwiej jest coś pokazać na fotografii, niż opowiedzieć. Obraz bywa skrótem doświadczenia. Wykorzystanie fotografii w terapii nie oznacza więc wprowadzania egzotycznej techniki artystycznej (jaką dla niektórych może być rysunek, malarstwo, rzeźba czy grafika), lecz świadome sięgnięcie po język, którym klient już się posłu-
guje.
W odróżnieniu od wyobrażenia czy opowieści fotografia ma wymiar materialny. Można ją wziąć do ręki, odłożyć, zbliżyć, oddalić. Ten fizyczny aspekt sprzyja pracy z ugruntowaniem, perspektywą, eksternalizacją. Dla części klientów szczególnie istotne jest to, że obraz istnieje poza nimi, nie jest tylko myślą-słowem, lecz realnym obiektem, wobec którego można budować jakąś relację. Ta relacyjność – osoba i obraz – otwiera przestrzeń do badania procesów bez konieczności bezpośredniego, werbalnego konfrontowania się z trudną treścią.
Judy Weiser, pionierka fototerapii, ujmuje to w następujących słowach: „Fotografie są odciskami naszych umysłów, lustrami naszych żywotów, odbiciami naszych serc – zamrożonymi wspomnieniami, które możemy trzymać w dłoniach w cichym bezruchu – jeśli tylko zechcemy, to na zawsze”. Ten opis bardzo dobrze oddaje podwójną naturę fotografii. Jest ona jednocześnie zapisem wewnętrznego świata i zewnętrznym obiektem, który można trzymać w dłoniach. To właśnie ta dualność czyni ją tak interesującą z perspektywy pracy nad relacją wobec doświadczenia. Jeśli przyjrzymy się temu bliżej w świetle modelu elastyczności psychologicznej, zobaczymy, że fotografia w naturalny sposób uruchamia jego kolejne procesy.
Styl otwarty: fotografia wspierająca akceptację i defuzję
W opisanej wcześniej rozmowie fotografia nie pomogła klientowi pozbyć się lęku jako niechcianego doświadczenia wewnętrznego, nie zmieniała treści jego myśli. Zmieniła coś innego – sposób, w jaki mógł on się do tego doświadczenia odnieść. Styl otwarty w modelu ACT obejmuje gotowość do kontaktu z trudnym doświadczeniem oraz zdolność do oddzielania się od dosłownego brzmienia własnych myśli. Fotografia może wspierać oba te procesy w sposób wyjątkowo konkretny. Kiedy klient mówi: „Zalewa mnie to”, doświadczenie ma charakter totalny. Nie ma dystansu, nie ma przestrzeni, nie ma „między”. Pojawia się raczej poczucie bycia w środku zamglonego lasu, bez wyjścia. W momencie gdy lęk zostaje uchwycony w obrazie, nawet jeśli jest to fotografia symboliczna, jak widok z górskiego szlaku, coś się przesuwa. Obraz staje się obiektem. Można na niego patrzeć. Można go trzymać w rękach. Można go odłożyć. To właśnie ta możliwość „patrzenia na” zamiast „bycia w” wspiera defuzję.
Fotografia materializuje myśl lub emocję, nadając jej formę, którą można obserwować. Możemy wtedy zapytać: „Czy to zdjęcie jest lękiem, czy pokazuje lęk?”, „Co się dzieje, kiedy patrzy Pan na ten obraz teraz?”, „Czy jest Pan tym lasem, czy osobą, która go ogląda?”. Te pytania nie mają na celu intelektualnej analizy symboliki, lecz przesunięcie relacji wobec doświadczenia.
Zaproszenie do praktyki: walka a gotowość
Wykonaj dwie fotografie – jedną, która kojarzy się z napięciem i oporem, i drugą, która kojarzy się z otwartością i spokojem. Co widzisz na zdjęciu? Jak czujesz się w ciele, gdy patrzysz na pierwszy obraz? Co zmienia się przy drugim? Jak to jest doświadczać zmiany między walką a otwartością? Czy możliwe jest odczuwanie napięcia i jednocześnie pozostawanie w obserwacji fotografii?
Jednocześnie fotografia może wspierać akceptację. Zamiast próbować wyobrażać sobie inną, lepszą (bardziej przyjemną) treść obrazu, można zatrzymać się przy nim takim, jaki jest. „Co Pan czuje, kiedy patrzy Pan na ten kadr?”, „Czy może Pan pozwolić temu uczuciu być obecnym przez kilka sekund, obserwując obraz?”. Obraz staje się wtedy bezpiecznym punktem odniesienia, który pomaga pozostać w kontakcie z emocją bez natychmiastowej potrzeby jej redukowania.
Zaproszenie do praktyki: kolaż myśli
Jak wyglądałby portret twoich myśli? Spróbuj przy użyciu aparatu natychmiastowego wykonać kilka zdjęć portretujących dobrze znane ci myśli. Ułóż z nich kompozycję, pozwalając sobie na wycinanie elementów, odwracanie, manipulowanie obrazem. Jaki tytuł nadałbyś temu kolażowi?
Fotografia nie służy tu interpretacji ani odczytywaniu symbolu. W rozmowie nie chodzi o poszukiwanie tego, co las „oznacza”, lecz o obserwację tego, jak klient odnosi się do obrazu i do własnego doświadczenia w danym momencie. To subtelne przesunięcie z treści na relację stanowi rdzeń stylu otwartego. W praktyce oznacza to, że fotografia może stać się narzędziem do ćwiczenia pozostawania przy tym, co trudne, bez walki i bez utożsamiania się z każdą myślą, która się pojawia. Zamiast próbować rozproszyć mgłę, uczymy się ją oglądać.
Styl skupiony: elastyczna uwaga i Ja jako kontekst
Fotografia, poza wspieraniem akceptacji i defuzji, w naturalny sposób sprzyja pracy nad kierowaniem uwagą oraz nad doświadczeniem siebie jako kontekstu. Każde zdjęcie jest aktem skupienia. Fotograf – świadomie lub nie – decyduje, na czym zatrzyma wzrok. Co znajdzie się w centrum kadru, a co pozostanie tłem. Co zostanie uchwycone, a co pominięte. Ten proces selekcji jest niezwykle bliski temu, co w terapii nazywamy elastyczną uwagą. W pracy klinicznej często obserwujemy zawężenie pola uwagi, które jest jak zawężenie pola widzenia. Klient koncentruje się na jednym fragmencie doświadczenia: jednej myśli, jednym błędzie, jednym sygnale zagrożenia. Reszta kadru przestaje istnieć.
Fotografia pozwala ten mechanizm zobaczyć dosłownie. Gdy klient przynosi zdjęcie związane z trudnym doświadczeniem, możemy zapytać: „Co znajduje się poza kadrem?”, „Czy są elementy, których wtedy Pan nie zauważył?”, „Jak wyglądałby szerszy plan tej sytuacji?”. Czasem wystarczy dosłowne oddalenie obrazu – fizyczne odsunięcie telefonu czy wydruku, aby zauważyć, że to, co wydawało się całym obrazem, jest tylko jego fragmentem.
Fotografia daje również wyjątkową możliwość pracy z perspektywą „Ja jako kontekst”. Podczas opisywanej wcześniej sesji klient najpierw mówił o byciu „w środku zamglonego lasu”. W pewnym momencie jednak pojawiło się rozróżnienie: „Wtedy stałem tam, teraz siedzę tutaj i oglądam zdjęcie”. Ten moment jest kluczowy – to doświadczenie siebie jako kogoś, kto ma doświadczenia, ale nimi nie jest. Obraz pomaga to zobaczyć bardzo konkretnie. Zdjęcie przedstawia moment. Osoba, która je ogląda, istnieje poza nim. Można to pogłębiać pytaniami: „Kto zrobił to zdjęcie?”, „Kto je teraz ogląda?”, „Czy ten, kto patrzy, jest taki sam jak ten, kto wtedy szedł szlakiem?”, „Co pozostaje niezmienne, mimo zmieniających się kadrów?”. W ten sposób fotografia staje się narzędziem do badania ciągłości perspektywy. Klatki się zmieniają – raz jest mgła, raz słońce, ale obserwator pozostaje.
Fotografia może również służyć ćwiczeniu elastycznego przełączania uwagi. Można zaprosić klienta do opisania obrazu w sposób bardzo szczegółowy, a następnie do spojrzenia na niego całościowo. Można poprosić o znalezienie trzech elementów, które wcześniej umknęły uwadze. Tego rodzaju mikrointerwencje pokazują, że uwaga nie jest czymś stałym – można nią kierować. W modelu elastyczności psychologicznej styl skupiony oznacza zdolność do bycia obecnym tu i teraz oraz do doświadczania siebie jako przestrzeni, w której pojawiają się różne treści. Fotografia, m.in. poprzez swoją materialność i ograniczoną ramę, pomaga tę przestrzeń zobaczyć.
Zaproszenie do praktyki: spacer uważności
Wybierz się na spacer, zabierając ze sobą aparat fotograficzny. Pozwól sobie obserwować otaczającą cię przestrzeń tak, jakbyś pierwszy raz znalazł się w tym miejscu, jak turysta zwiedzający po raz pierwszy tę okolicę. Podczas spaceru możesz wykonać tylko jedno zdjęcie. Ciekawe, jakiego wyboru dokonasz?
Styl zaangażowany: wartości i działanie
Jeśli fotografia wspiera styl otwarty poprzez zmianę relacji wobec doświadczenia, a styl skupiony poprzez pracę z uwagą i perspektywą, to w stylu zaangażowanym staje się narzędziem ruchu.
W opisanej wcześniej scenie najważniejszym momentem nie było samo pokazanie obrazu lęku. Istotne było to, że klient mimo napięcia poszedł dalej szlakiem. Zdjęcie nie dokumentowało wyłącznie emocji. Dokumentowało działanie podjęte w jej obecności.
Warto zauważyć, że jako ludzie robimy to intuicyjnie. Fotografujemy to, co chcemy zapamiętać. Zatrzymujemy w kadrze czas z bliskimi, ważne miejsca, twarze, przedmioty, chwile przełomowe. Rzadko robimy zdjęcia przypadkowo. Nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi, wybieramy to, co niesie dla nas znaczenie. Galeria w telefonie bywa więc nieformalnym archiwum wartości. Widać w niej to, co przyciąga uwagę, co uznajemy za warte zatrzymania. Czasem są to relacje, czasem osiągnięcia, czasem momenty ciszy i kontaktu z naturą.
Fotografia może stać się lustrem tego, co naprawdę jest dla danej osoby ważne – nie w deklaracjach, lecz w wyborach. Styl zaangażowany w modelu elastyczności psychologicznej dotyczy właśnie tych wyborów. Działania podejmowanego na podstawie wartości, nawet gdy towarzyszy mu dyskomfort. Fotografia może odgrywać rolę świadomego zapisu tej drogi. Może dokumentować małe kroki, które w codziennym doświadczeniu łatwo umykają.
W opisywanej wcześniej rozmowie klient powiedział, że gdyby nie przeszedł przez nieprzyjemną w tym momencie trasę, nie zobaczyłby innych, pięknych widoków. Działanie podejmowane na podstawie wartości – nawet w obecności lęku – prowadzi do poszerzania doświadczenia. Każdy kolejny krok tworzy nowy „kadr”. Gdyby klient zrezygnował z wyjścia w góry z powodu napięcia, jego galeria byłaby uboższa. Unikanie nie tylko redukuje dyskomfort, ale również zawęża pole możliwych doświadczeń. Fotografia w tym sensie staje się dosłownym zapisem życia przeżywanego w ruchu. Pokazuje, że różnorodność kadrów jest konsekwencją podejmowanych wyborów. Im więcej działań zgodnych z wartościami, tym bogatsza „galeria” doświadczeń – nie zawsze łatwych, ale autentycznych. Można o tym rozmawiać: „Jak wyglądałaby Pana galeria za rok, gdyby lęk nadal decydował o wyborach?”, „A jak wyglądałaby, gdyby kierunkiem były wartości?”. W ten sposób fotografia pomaga zobaczyć coś bardzo konkretnego: że działanie w imię wartości nie gwarantuje komfortu, ale zwiększa szansę na życie pełniejsze i bardziej zróżnicowane.
Można wręcz zaproponować klientowi zadanie polegające na wykonaniu w ciągu tygodnia jednego zdjęcia dziennie, które pokazuje moment działania zgodnego z jego wartościami – nawet jeśli towarzyszyło mu napięcie, lęk czy zniechęcenie. Nie chodzi o estetykę obrazu, lecz o uchwycenie chwili wyboru. Na sesji fotografia może stać się punktem wyjścia do rozmowy: „Co było dla Pana ważne w tym momencie?”, „Co sprawiło, że zdecydował się Pan działać mimo trudnych emocji?”, „Co mówi to o kierunku, w którym chce Pan iść?”.
Zaproszenie do praktyki: co jest w twojej galerii zdjęć?
Otwórz galerię zdjęć w swoim telefonie. Co najczęściej fotografujesz? Kiedy chętnie sięgasz po aparat? Kogo portretujesz? Ciekawe, czy to, co widzisz w swojej galerii zdjęć, ma związek z tym, co uważasz za ważne w swoim życiu? A może znajdziesz tam jakąś informację o swoich wartościach, których sobie nie uświadamiałeś?
Oglądanie z klientem fotografii związanych z jego wartościami bywa niezwykle poruszającym doświadczeniem. Otwiera też inne konteksty rozmowy o wartościach, których bez obrazu moglibyśmy nie dotknąć. W kadrze pojawiają się detale, relacje, miejsca, osoby i symbole, które spontanicznie kierują rozmowę w stronę tego, co ważne, a czasem długo pozostawało nienazwane. Praca z obrazem pozwala również lepiej poznać klienta. Nie tylko poprzez to, co mówi, ale poprzez to, co wybiera, by zatrzymać w kadrze. Oglądając jego fotografie, mamy okazję na chwilę zobaczyć świat jego oczami – jego perspektywę, wrażliwość, sposób patrzenia.
Wprowadzanie sztuki do gabinetu czy zauważenie, że ona już tam jest?
Fotografia nie jest w terapii dodatkiem ani jedynie formą artystycznej ekspresji. W kontekście modelu ACT może stać się świetnym narzędziem pracy procesowej. W stylu otwartym pomaga oddzielić doświadczenie od osoby, wspiera defuzję i umożliwia pozostawanie w kontakcie z emocją bez natychmiastowej próby jej zmiany. W stylu skupionym pozwala pracować z uwagą i perspektywą – pokazuje, że to, co widzimy, jest wycinkiem szerszego kadru. W stylu zaangażowanym może dokumentować działania podejmowane na podstawie wartości i wzmacniać poczucie kierunku.
Co istotne, fotografia jest medium już obecnym w życiu większości klientów. Nie wymaga specjalnych kompetencji ani przygotowania. W praktyce oznacza to, że psychoterapeuta może zapraszać do pracy z istniejącymi zdjęciami, proponować wykonanie fotografii ilustrujących aktualne doświadczenie, badać relację klienta wobec obrazu zamiast interpretować jego symbolikę czy wykorzystywać fotografie jako punkt wyjścia do rozmowy o wartościach i działaniu.
Wracam myślą do tamtej sesji i do zdjęcia zamglonego lasu. Do momentu, w którym klient przestał mówić o lęku, a zaczął go oglądać. Do chwili, w której z: „Jestem w środku tego”, pojawiło się: „Patrzę na to”. Fotografia nie rozwiązała problemu. Nie wymazała lęku z doświadczenia klienta. Stała się przestrzenią, w której można było inaczej się do niego odnieść. Pomogła zatrzymać się przy emocji bez walki. Pomogła spojrzeć szerzej. Stanowiła formę udokumentowania kroków podejmowanych mimo dyskomfortu. Kiedy powracam do tej sesji, pojawia się we mnie refleksja – być może nie chodzi o to, by szukać sposobów na wprowadzanie sztuki do gabinetu. Być może chodzi o to, by zauważyć, że ona już tam jest – w telefonach klientów, w ich sposobie komunikowania się, w kadrach, które wybierają, by zatrzymać to, co dla nich ważne. Czasem wystarczy podążyć za jednym zdjęciem.
Bibliografia:
Backos A. (2022). ACT Art Therapy: Creative Approaches to Acceptance and Commitment Therapy. Londyn i Filadelfia: Jessica Kinglsey Publishers.
Hyla M., Krasoń K. (2024). Creating an Extraordinary Everyday: Exploring Areas of Artification Research. [w:] S. Ojars (red.) Proceedings of 11th SWS International Scientific Conference on Social Sciences – ISCSS 2024.
Krasoń K., Hyla M., Jastrząb J. (2025). W podróży. W poszukiwaniu codzienności artyfikowanej. Katowice: Wydawnictwo Akademii Sztuk Pięknych.
Raniszewska D. (2016). Jeden obraz – wiele słów. Zastosowanie fotografii w rozwoju osobistym, terapii i pracy wychowawczej. Zapis podróży własnej. Warszawa: Rozpisani.pl.
Weiser J. (1999). PhotoTherapy techniques. Vancouver: Judy Weiser and PhotoTherapy Centre Publishers.