Dołącz do czytelników
Brak wyników

Studium przypadku

14 lipca 2020

NR 22 (Lipiec 2020)

Wpływ zdrady na seksualność pary

111

W latach sześćdziesiątych XX w. dokonywały się znaczące przeobrażenia w sferze społecznej. Jeden z istotnych procesów kulturowych dotyczył zmian w charakterze związków seksualnych. Dotąd życie seksualne par, małżeństw podlegało wielu restrykcjom, zakazom, sztywnym normom, na straży których stał przede wszystkim Kościół. Z tego powodu partnerzy rzadko mogli doświadczać seksu swobodnie, z radością czerpiąc z niego poczucie rozkoszy. Jednakże w wyniku zmian społecznych, kulturowych, rewolucji seksualnej partnerzy mogli zacząć cieszyć się seksem w sposób nieskrępowany i spontanicznie.

Do zmian kulturowych związanych z postrzeganiem seksualności przyczynił się również dostęp antykoncepcji, dzięki której można było uprawiać seks bez ryzyka niechcianej ciąży. Relacje seksualne można było przeżywać skupiając się głównie na seksie. Nie wiązał się on już jednoznacznie z miłością, małżeństwem, stałym partnerstwem. Teraz stał się uzależniony od potrzeb seksualnych i poczucia satysfakcji partnerów.
Jednocześnie osoby łączące się w pary, wciąż tęskniły za wielką, absolutną miłością, mając nadzieję, że to właśnie partner wyniesie ich życie ponad powszechność, nada mu sens, cel oraz niepowtarzalny charakter. Z powodu tej fantazji, wchodząc w związek, zakładamy (poza związkami otwartymi) wierność, lojalność i wyłączność w stosunku do partnera. Założenie czy obietnica wzajemnej wierności odnosi się do sfery emocjonalnej, intymnej oraz – a może przede wszystkim – do sfery seksualnej. Mimo zdobyczy rewolucji seksualnej i zmian w sferze obyczajowej, bycie w związku zakłada całkowitą rezygnację z kontaktów seksualnych z innymi kobietami i mężczyznami. Miłość, wierność i spełnienie seksualne są podstawowymi elementami współczesnych związków. Wyklucza to możliwość seksualnego eksperymentowania czy ciągłego odkrywania nowych doznań. Świadomość utraconych możliwości nie pozostaje bez wpływu na życie jednostki oraz na związki – jednak zazwyczaj wstyd nawet o tym myśleć, a co dopiero mówić. Żyjemy w tabu seksualnej monogamii, która w bardzo wielu przypadkach jest łamana.

Wiele osób myśli o zdradzie jako czymś niedopuszczalnym i z pewnością zakończyliby oni relację, w której byliby zdradzeni. Reakcje ludzkie są jednak nieprzewidywalne, a zdrada ma wiele wymiarów. Dla osób zgłaszających się po pomoc do terapeuty jest to zarówno seks z prostytutką, jak i długoletni romans czy emocjonalne zaangażowanie w relację z inną osobą nawet bez kontaktu fizycznego. Kontekst społeczny, sytuacja materialna, dzieci, rodzina, wspólna przeszłości i przyszłość – to wszystko sprawia, że zdrada nie zawsze kończy relację, lecz czasem otwiera ją na nawo lub w inny sposób.

Wpływ zdrady na związek nie wiąże się z jego czasem trwania, a raczej z osobowością partnerów. Niektóre pary rozpadają się po odkryciu wirtualnego romansu. Inne wykazują zdolność odbicia się od dna nawet po wieloletnim romansie. Pewne osoby reagują na odkrycie zdrady zaburzeniami emocjonalnymi, a inne prawie w ogóle.

Zdrady doświadczają także osoby młode, żyjące w związkach nieformalnych, w okresie narzeczeństwa lub będące przed decyzją o ślubie i założeniu rodziny. Takie pary również trafiają do terapeutów, gdzie pragną upewnić się, czy powinni być dalej razem czy się rozstać. Gdy zdrada pojawia się na bardzo wczesnym etapie związku, nie należy jej bagatelizować. Może być ona wyrazem niedojrzałości któregoś z partnerów do zobowiązania, jakim jest trwały związek, świadczyć o niedobraniu partnerów lub o niewłaściwych motywacjach zaangażowania w daną relację.

POLECAMY

Zdrada podnosząca temperaturę seksualną w związku

Zdrada nieujawniona

Przypadek Marty
Do gabinetu psychologicznego zgłosiła się 39-letnia kobieta – pani Marta. Mówiła o zagubieniu, bezsilności, chwiejnym nastroju, a przede wszystkim o skomplikowanej sytuacji uczuciowej, którą chciałaby poukładać. Pani Marta jest księgową, od 5 lat zamężną, matką 4-letniego syna. Od pół roku jest zaangażowana w romans. Zakochała się w swoim kliencie, nie planowała tego, a teraz nie potrafi zakończyć romansu. Mąż ma własną firmę, dużo pracuje. Pani Marta uważa, że są dobrym małżeństwem, nie obwinia męża za swoje zachowanie. Czuje się bardzo źle, okłamując go, a jednocześnie nie chce się z nim rozstawać. Oczywiście uważa, że mąż ma wady i cechy, które ją wkurzają, jednak kocha go. Związek z kochankiem sprawia, że czuje się „inną osobą”, bardziej pewną siebie, seksowną. To powoduje, że seks z mężem również stał się bardziej satysfakcjonujący. Czuje się winna, gdy podczas stosunku fantazjuje o kochanku i jednocześnie z dużo większą częstotliwością i z jej inicjatywy dochodzi do zbliżeń z mężem. Codzienność nabiera nowego znaczenia, fantazja miesza się z rzeczywistością. Klientka odczuwała „zyski” z romansu, bo seksualna relacja małżeńska pod jego wpływem rozkwitała. Pani Marta zdawała sobie jednak sprawę, że dłużej tak żyć nie może i powinna podjąć decyzję. Terapia pomogła jej połączyć przeciwstawne dążenia oraz włączyć odkryte w sobie zasoby seksualne w relację małżeńską. Po kolejnych kilku miesiącach zerwała relację z kochankiem, nigdy jej jednak nie żałowała, a doświadczenie to miało pozytywny wypływ na jej relację małżeńską. Klientka mając w wyobraźni, że jej małżeństwo mogłoby się zakończyć, zaczęła dostrzegać w mężu cechy, dzięki którym się w nim zakochała, i bardziej się na nich koncentrować. Także wyrzuty sumienia i poczucie winy uruchomiły w niej dużo większe zaangażowanie, nieświadomą chęć „zadośćuczynienia” mężowi.

Zdrada w długoletnim związku 

Przypadek Joanny i Łukasza
Do gabinetu terapeutycznego zgłosiło się małżeństwo z ponad 20-letnim stażem. Pan Łukasz i pani Joanna. Oboje pracują zawodowo, pan Łukasz jest adwokatem, pani Joanna lekarzem – pediatrą. Mają dorosłego syna, który od 2 lat mieszka i studiuje poza domem. Pani Joanna od razu przeszła do rzeczy, informując terapeutkę, że powodem ich wizyty jest zdrada męża. Miał romans trwający ok. roku. Pół roku temu do wszystkiego się przyznał i na trzy miesiące wyprowadził się z domu. Dla pani Joanny sytuacja była dramatyczna, bardzo schudła, sięgnęła po leki uspokajające. Nie potrafiła zrozumieć motywacji męża do zdrady oraz wyprowadzki. Pan Łukasz nadal kocha żonę i sam nie umiał wytłumaczyć swojego zachowania, ale reakcja żony po odkryciu romansu była dla niego nie do zniesienia. Nie spodziewał się, że aż tak zrani żonę i potrzebował czasu, aby sobie wszystko poukładać. Jednocześnie bardzo tęsknił za żoną i pragnął, aby mu przebaczyła i dała szansę na dalsze wspólne życie. Gdy wrócił do domu, razem postanowili skorzystać z terapii par, aby sytuacja się nie powtórzyła. To nie była pierwsza zdrada w małżeństwie klientów. Przed 15 laty pan Łukasz zdradził żonę. Był to kilkutygodniowy romans, który żona mu wybaczyła i nie chciał do niego wracać. Państwo Z. podczas pierwszej konsultacji byli otwarci i bez skrępowania opowiadali o swoim życiu. Pani Joanna była zdecydowanie dominującą osobą w rozmowie. Prezentowała się jako niezależna, silna kobieta, znająca swoją wartość. Postanowiła ponownie przebaczyć mężowi ze względu na silną wieź, jaka ich łączy, w tym relację seksualną. Gdyby się rozstali, pani Joanna nie związałaby się już z nikim innym ze względów religijnych. Oboje uznali więc, że warto walczyć o ich związek. Od kiedy mąż wrócił do domu, oboje bardzo się starali, aby ich relacja trwała. Poza kilkoma awanturami – gdy pani Joanna „nie wytrzymywała” i wyrzucała z siebie żal i złość – żyli w bardzo poprawny sposób. Ich życie seksualne rozkwitało, przy czym zawsze było intensywne. Pan Łukasz „był bardzo dobrym kochankiem” według pani Joanny, a ona z kolei była bardzo atrakcyjna dla męża i otwarta w sferze seksu. Obecne pożycie oceniali jako najlepsze w swoim małżeństwie. Oboje byli zgodni, że to nie motyw seksualny popychał pana Łukasza do romansów. Ponieważ dużo pracował i zazwyczaj w stresie, często sięgał po alkohol i leki uspokajające. Czuł się źle sam ze sobą i mimo sukcesów zawodowych miał niskie poczucie własnej wartości. Dzięki romansom podbudowywał swoje ego, chwilowo czuł się „jak prawdziwy” mężczyzna. Pani Joanna podobnie rozumiała zachowania męża. Jednocześnie bardzo go kochała. Był jej jedynym partnerem seksualnym, a wizja utraty go wzbudzała w niej pożądanie. Pan Łukasz podjął terapię własną, odstawił leki i alkohol oraz znacznie ograniczył czas pracy, aby być więcej z żoną. Pani Joanna już wcześniej rozpoczęła swoją terapię, gdzie pracowała nad lękiem przed byciem porzuconą. Podczas wspólnej terapii partnerzy pracowali nad pogłębieniem relacji oraz tolerancją dla swoich drażniących czy nieakceptowanych części partnera. Pani Joanna starała się być coraz bardziej atrakcyjna dla męża oraz mniej go krytykować, a więcej doceniać. Pan Łukasz uczył się skupiać bardziej na potrzebach i uczuciach żony. Ich relacja seksualna do tej pory w dużej mierze miała wymiar napięciowy. Oboje, czując pobudzenie, złość, niezadowolenie lub inne emocje – uprawiali seks i to ich odprężało, relaksowało. Obecnie pracowali nad bardziej emocjonalnym, duchowym wymiarem bliskości intymnej. Oboje nie chcieli utracić partnera i łączącej ich więzi, co zwiększało wzajemną atrakcyjność.

Pan Łukasz, mimo że miał z żoną zadowalającą relację, zaangażował się dwukrotnie w inne relacje z kobietami. Działo się to w momentach trudnych. Pierwszy romans rozpoczął się wkrótce po urodzeniu syna, gdy żona była bardziej zaangażowana w opiekę nad dzieckiem i emocjonalnie oddaliła się od męża. Drugi romans przypadł na czas rozbudowy prywatnej praktyki pani Joanny, która bardzo zaangażowała się w pracę zawodową, a pan Łukasz poczuł się „odstawiony na boczny tor”. Oba te okresy był rozczarowujące dla pana Łukasza, który porównywał je z przeszłością. Szczęśliwe wspomnienia mogą zarówno obniżać, jak i podnosić zadowolenie z teraźniejszości – wszystko zależy od tego, w jakiej roli te wspomnienia występują. Jeśli pojawiają się jako porównywanie do teraźniejszości, to działa zasada kontrastu. Podczas terapii klienci nauczyli się wykorzystywać dobre wspomnienia jako „afrodyzjak” dla ich aktualnej sytuacji.

Dla przedstawionej pary zdrada nie była katastrofą kończącą wspólną podróż. Stała się trampoliną do dalszych wspólnych doświadczeń i odkrycia, że seks może być ważnym elementem bliskości emocjonalnej. Przykład ten również obrazuje, że to, co dla jednej osoby jest traumatycznym doświadczeniem, dla innej może być doświadczeniem transformującym. Ważne jest, aby nie oceniać zdrady w kryteriach moralnych czy normatywnych. Ludzie zdradzają z najróżniejszych powodów. Panuje powszechne przekonanie, że dobry związek jest gwarancją wierności. Z tego punktu widzenia zdrada będzie rozumiana jako deficyt relacji – który jeśli odkryjemy i wyrównamy, będzie zwiększał szanse na niepowtórzenie sie zdrady w przyszłości.

Zdrada, która niszczy relację seksualną pary

Przypadek Sylwii i Sebastiana
Na terapię zgłosiła się para: pan Sebastian – 45 lat i jego partnerka – Sylwia, w tym samym wieku. Nie byli małżeństwem, nie mieli dzieci, parą są od 25 lat. Oboje są lekarzami oraz podzielają wspólną pasję – wspinaczkę wysokogórską. Poznali się na studiach i przez cały okres nauki byli nierozłączni, znakomicie się rozumieli, komunikowali i wspierali. Również oboje byli zgodni w kwestii partnerstwa – nie chcieli zawierać formalnego związku. O dzieciach rozmawiali w młodości, ale natłok pracy i nauki po studiach przesuwał tę kwestię na kiedyś, a potem już było zbyt późno. Pięć lat wcześniej zdarzył się incydent, pani Sylwia zbliżyła się do kolegi z pracy i przeżywała chwilową fascynację. Nie doszło do zdrady fizycznej, ale pan Sebastian czuł się zdradzony i nie potrafił zapomnieć o nielojalności parterki. Postanowili jednak dać sobie kolejną szansę i dalej być razem. Oboje przyznają, że ich relacja od wielu lat to sinusoida: są okresy bardzo dobre, a potem bardzo złe. Podczas tych niedobrych już kilkukrotnie się rozstawali, a pan Sebastian wyprowadzał się na kilka tygodni. Klientka zarzuca partnerowi, że jest zbyt zaangażowany w rozwój kariery, nie ma ochoty ani siły na wspólne spędzanie czasu, na wspólne pasje. Czuje się samotna i opuszczona, czasem żałuje, że nie odeszła do innego człowieka, z którym poczuła bliskość. Pan Sebastian uważa, że partnerka zmieniła się od czasu znajomości z panem T. Stała się roszczeniowa, humorzasta i obojętna w stosunku do niego. Seks stał się beznamiętny i dochodziło do niego zawsze z jego inicjatywy. W związku z takim obrotem spraw partnerzy coraz bardziej oddalali się od siebie. Coraz częściej oboje zastanawiali się nad wspólną przyszłością. Wtedy Pani Sylwia „przypadkiem” odczytała SMS do Sebastiana. Jednoznacznie jego treść wskazywała na intymny związek z nadawczynią wiadomości. Zrozumiała, że partner ją zdradza. Po fazie szoku (czuła odrętwienie całego ciała, natłok myśli, przyspieszone bicie serca, łzy napływające do oczu), postanowiła porozmawiać z partnerem o tym, co przeczytała. Nigdy nie spodziewałaby się fizycznej zdrady ze strony partnera. Pani Sylwia zareagowała bardzo gwałtownym obniżeniem nastroju. Pan Sebastian widząc reakcję partnerki poczuł się winny i zrozumiał, jak jest dla niego ważna. Pani Sylwia również poczuła rozpacz i tęsknotę za utraconą miłością. Spowodowało to nagłe i namiętne zbliżenie seksualne, jak określili oboje: od dawna nie czuli się ze sobą tak dobrze. Jednak po kilku bardzo ekscytujących stosunkach, okazało się, że nadal nie potrafią ze sobą rozmawiać, a stany depresyjne pani Sylwii się pogłębiały. Postanowili udać się na terapię par. Pani Sylwia w jej trakcie wyrzucała z siebie złość, nienawiść do partnera oraz obrzydzenie do samej siebie. Gdy współżyli, to oddawała się podnieceniu i rozkoszy, jednak po akcie czuła wstręt, wizualizowała sobie, jak partner „robił to” z kochanką, jak mu było, jaka ona była w seksie. Porównywała się z wyobrażeniem kochanki męża i w tej fantazji zawsze wypadała gorzej. Wizualizowała sobie ich seks jako namiętny, gorący, jak z filmu. Zazdrościła im tego i jednocześnie wzbierał w niej żal, że w stosunku do niej partner był mniej czuły, mniej namiętny czy mniej podniecony. Nic nie dawały rozmowy i uświadamianie na sesjach terapeutycznych przez pana Sebastiana, że to tylko jej wyobrażenia, a seks z kochanką był jego zdaniem porównywalny lub gorszy niż ich. Klientka nie potrafiła się odkleić od swoich wizualizacji i nie wierzyła w słowa partnera. Terapia zakończyła się po kilku miesiącach, gdy pani Sylwia postanowiła, że nie chce kontynuować związku z partnerem. Rozstawali się bez złości, a ona udała się na trapię indywidualną, aby pracować nad poczuciem własnej wartości i możliwością zaufania w przyszłości innemu mężczyźnie.

Przypadek Marcina i Elżbiety
Pani Elżbieta, lat 33, nauczycielka, obecnie na urlopie wychowawczym i w trzecim miesiącu ciąży z panem Marcinem, lat 34, z zawodu informatykiem, zgłosili się na terapię z powodu zdrady pana Marcina. Znają się od studiów,...