Dołącz do czytelników
Brak wyników

Studium przypadku

23 stycznia 2020

NR 19 (Styczeń 2020)

Uzależnienie od rozwoju osobistego

112

Celem niniejszego artykułu jest zarysowanie problematyki uzależnienia od rozwoju osobistego, a więc zjawiska uczęszczania na wiele warsztatów, szkoleń, wykładów, kursów samorozwoju czy też podejmowania w krótkim czasie kilku następujących po sobie procesów psychoterapii. W istocie mogą to być zachowania mające cechy uzależnienia i powierzchownej pracy nad sobą i nie służyć głębokiemu rozwojowi, ale przykrywać inne problemy. Czy można uzależnić się od rozwoju osobistego, a jeśli tak, to co się kryje pod tym zagadnieniem i kto może być zagrożony tym uzależnieniem?

Czym jest uzależnienie?

Uzależnienie to silne pragnienie lub poczucie przymusu przyjmowania danej substancji psychoaktywnej lub wielokrotnego powtarzania określonej czynności, a także niemożność kontrolowania swojego zachowania w tych sytuacjach. W uzależnieniach mówimy o zależności fizycznej (ang. dependance) i zależności psychologicznej (ang. addiction), przy czym nie muszą one występować jednocześnie. W przypadku zachowań główne znaczenie ma uzależnienie psychologiczne. Do niedawna uzależnienia wiązano przede wszystkim z zażywaniem substancji psychoaktywnych, np. alkoholu, narkotyków, nikotyny, kofeiny. Obecnie coraz więcej osób dotyka problem uzależnień behawioralnych, tzw. nowych uzależnień. Nie są one związane z jakąś konkretną substancją chemiczną, a raczej z czynnością, od której można się uzależnić. Należą do nich między innymi: uzależnienie od gier hazardowych czy komputerowych, zakupów, opalania, zdrowego jedzenia, ćwiczeń fizycznych, pracy, użytkowania mediów społecznościowych. Coraz powszechniejszym zagadnieniem staje się problematyka nieprawidłowego korzystania z internetu i komputera. Światowa Organizacja Zdrowia wpisała uzależnienia od gier wideo i gier komputerowych na listę następnej rewizji klasyfikacji, ICD-11. 

Uzależnienie to proces, który początkowo jest źródłem doświadczania przyjemności czy ulgi, ale w dalszym etapie charakteryzuje się utratą kontroli nad tym zachowaniem oraz kontynuowaniem tego zachowania pomimo negatywnych konsekwencji. Uzależnienie stanowi nabytą, silną potrzebę wykonywania jakiejś czynności bądź zażywania jakiejś substancji psychoaktywnej. Klasyfikowane jest to jako stan zaburzenia psychicznego i fizycznego, który powoduje zmianę w dotychczasowym sposobie zachowania. Objawami uzależnienia, które występują przy każdym jego rodzaju, są: częste, powtarzane zachowania, nad którymi uzależniony traci kontrolę. Nałóg zajmuje znaczną część czasu; pojawiają się problemy natury zdrowotnej, psychicznej, emocjonalnej, zawodowej, rodzinnej; po odstawieniu substancji psychoaktywnych lub zaprzestaniu wykonywania określonych czynności pojawia się zespół abstynencyjny. Diagnoza uzależnienia możliwa jest w momencie, kiedy występują trzy objawy, które utrzymują się przez co najmniej miesiąc w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Uzależnienie zgodnie z klasyfikacją ICD-10 jest chorobą, która nieleczona prowadzi do degradacji życia społecznego i destrukcyjnie wpływa na zdrowie uzależnionego, a w skrajnych przypadkach może doprowadzić nawet do śmierci. Zgodnie z tym rozumieniem psychopatologii każda dowolna substancja lub zachowanie ma potencjał uzależniający. Można się zatem uzależnić od wszystkiego, co pozwala regulować nastrój. Niestety, istnieje wiele nałogów, o których mówi się z przymrużeniem oka albo się pomija. W tym miejscu można zadać sobie pytanie: czy można się uzależnić od rozwoju osobistego?

Uzależnienie od rozwoju osobistego i co się pod tym kryje

Chęć rozwoju osobistego, samopoznania, doskonalenia się to postawy społecznie akceptowalne czy wręcz pożądane. Można zapytać, co jest niewłaściwego w korzystaniu z usług oferujących możliwość pracy rozwojowej i odkrywania własnych zasobów? Kiedy nastawienie na rozwój jest z korzyścią dla naszego funkcjonowania, a kiedy powoduje, że możemy odczuć jego negatywne konsekwencje? Udział w różnego rodzaju treningach czy programach może niezaprzeczalnie mieć bardzo pozytywny wpływ na rozwój człowieka. Uczestnictwo w wykładzie czy inspirująca książka są niejednokrotnie początkiem pozytywnych zmian w naszym życiu. Jednak warunkiem tych zmian są również świadomość naszych oczekiwań oraz wzięcie odpowiedzialności za swoje działania.

Czytając kolejny poradnik, uczestnicząc w którymś z kolei warsztacie czy terapii, łatwo zyskać poczucie słusznego działania, zaangażowania, bycia produktywnym. Zasadnicza kwestia polega jednak na tym, że po przeczytaniu poradnika czy ukończeniu warsztatu niezbędne jest wzięcie na siebie odpowiedzialności za własne życie. Natomiast osoby przejawiające cechy uzależnienia od rozwoju szybko przechodzą w tym momencie do następnej książki, do kolejnego warsztatu, idą na następną psychoterapię, a zdarza się, że nawet do dwóch terapeutów naraz. Tym samym cały czas mają poczucie bycia w nieustannym procesie rozwoju, ale w tym przypadku analizowanie swojego życia paradoksalnie zwalnia ich z uczestniczenia w życiu. Cierpią na tym inne obszary ich funkcjonowania, relacje, obowiązki w szkole czy pracy, budżet domowy. Przychodzą na warsztat czy terapię, aby utrzymać status quo i w istocie niewiele zmienić czy zaakceptować. Jednocześnie mają poczucie, że stale się rozwijają, chodzą na terapię, na szkolenia, analizują siebie, próbują coś zmienić: dla siebie czy dla innych. Prawdziwy rozwój następuje jednak w wyniku doświadczania życia, a więc próbowania nowych zachowań, eksperymentowania, podejmowania ryzyka. Uczestniczenie w dużej liczbie kursów, z pominięciem głębszej refleksji czy stosowania nowej wiedzy w realnym życiu, to tak jakby czytać o nauce pływania, nigdy nie wchodząc do wody. Tym samym samodoskonalenie może przybrać charakter uzależniający, który utrzymuje daną osobę w pozycji konsumenta usług, będąc dla niej jednocześnie pretekstem do bycia bezczynną.

Nigdy nie jesteś wystarczająco dobry

Na rynku istnieje obecnie bardzo różnorodna oferta warsztatów, szkoleń czy kursów rozwoju osobistego. Często trudno jest w tej gęstwinie znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Przy tak dużej ofercie dostępnych form pomocy pojawia się ludzka tendencja, by sięgać po rozwiązania dające obietnicę szybkiej poprawy. Kulturowy przekaz często sugeruje, że nigdy nie jesteśmy wystarczająco dobrzy pod względem wyglądu, intelektu, rozwoju. Zawsze możemy być lepsi, zawsze możemy więcej wiedzieć czy umieć, być bardziej wartościowi, a w domyśle tym samym – bardziej szczęśliwi. Jednocześnie coraz trudniej jest nam się skoncentrować na jednej rzeczy w danym momencie.
Wśród czynników kulturowych wpływających na powstawanie uzależnień można wyróżnić:

  • konsumpcjonizm zorientowany na szybkie zaspokajanie,
  • ufność w naukę, rozwój, więc i łatwe rozwiązania,
  • poszukiwanie rozrywek i ucieczek zamiast sensu,
  • utrata tradycyjnego systemu wartości,
  • rozpad rodziny i poczucie opuszczenia,
  • rozpad więzi społecznych i poczucie izolacji,
  • wysoki poziom stresu i lęku,
  • wykorzystywanie innych i nieufność,
  • poczucie braku ograniczeń,
  • powszechność uzależnionych wśród otaczających osób, więc i uzależnienie funkcjonuje jako norma (Carnes, 2001).

Brak umiejętności nawiązywania bliskich relacji, opartych na zaufaniu i trosce, w połączeniu z określonymi cechami charakteru mogą przyczynić się do rozwoju uzależnienia. Deficyty w zakresie samoregulacji emocji, obniżona samoocena, poczucie nieadekwatności, potrzeba kontaktów społecznych połączona z nieumiejętnością ich nawiązywania są czynnikami sprzyjającymi nałogowemu angażowaniu się w korzystanie z dostępnych ofert samorozwoju. Często przez długi czas trudno jest dostrzec w sobie tę tendencję, co więcej – jest ona zazwyczaj pochwalana przez otoczenie. Przecież ktoś chce się rozwijać, poznawać siebie, co jest zazwyczaj przejawem dbania o siebie. Z czasem jednak to zachowanie może stać się kompulsywne i negatywnie wpływać na funkcjonowanie danej osoby lub osób w jej otoczeniu. Wygląda jednak na to, że to nie angażowanie się we własny rozwój czyni ludzi uzależnionymi czy wyizolowanymi, a raczej izolacja, samotność i poczucie niedoskonałości skłaniają do stawiania na pierwszym planie zachowań mających w ich przekonaniu zapewnić poczucie ulgi czy zadowolenia.
 

Studium przypadku

Pani Kinga, lat 32 lat, zgłosiła się do gabinetu z powodu poczucia pustki, bezsensu i samotności. Deklarowała chęć i gotowość do pracy terapeutycznej, a jednocześnie wyrażała brak wiary w poprawę swojego nastroju i sytuacji życiowej. Zgłosiła się po przeczytaniu moich książek poradnikowych dotyczących tematów niedoskonałości, perfekcjonizmu i samowspółczucia, twierdząc, że odnalazła w nich dużą część siebie. Zapytana o to, jak wyobraża sobie naszą wspólną pracę i swoje cele terapeutyczne, powiedziała, że chciałaby być kimś lepszym i bardziej szczęśliwym. „Chciałaby się naprawić”, a jednocześnie nie potrafiła określić, co konkretnie miałoby się zmienić w jej życiu czy zachowaniu.

Pani Kinga nie ma rodzeństwa. Relacje z rodzicami określa jako dobre, ale niezbyt bliskie. Jako dziecko nie sprawiała problemów wychowawczych i zazwyczaj była bardzo dobrą uczennicą w szkole. Obecnie mieszka sama, ma stabilną i raczej satysfakcjonującą pracę. Nawiązuje niewiele znajomości i w zasadzie żadnych przyjaźni. Od kilku lat nie była w związku, ale w trakcie naszych sesji wyrażała chęć poznania jakiegoś mężczyzny. Czas wolny i weekendy spędzała głównie na czytaniu poradników psychologicznych i warsztatach rozwoju osobistego. Zapisywała się na niezliczone liczby kursów samorozwoju, zarówno internetowych, jak i w salach szkoleniowych, jednak rzadko kiedy udawało jej się ukończyć te kursy w całości. Coraz większa liczba szkoleń paradoksalnie zwiększała jej poczucie frustracji, niezadowolenia i dodatkowo nadszarpywała jej budżet. Kiedy nie udało jej się zapisać na jakiś ważny z jej punktu widzenia kurs, towarzyszyło jej poczucie, że coś traci, coś ją omija. Zaniedbywała i tak już uszczuplone relacje i inne sfery życia. Klientka doświadczała trudności w spontanicznych działaniach, w jej przeżyciu każda czynność miała służyć czemuś „pożytecznemu”. Po powrocie z wakacji stwierdziła, że były one nudne i miała poczucie straty czasu.

Często odczuwała nudę, złość, przygnębienie i frustrację. Miała trudności w radzeniu sobie z emocjami, opracowywała je głównie na poziomie intelektualnym. Unikała głębszej pracy nad swoimi doświadczeniami i nadbudowanymi nad nimi stereotypami emocjonalnymi i poznawczymi, które doprowadziły ją do obecnego momentu. Deklarowała chęć pozbycia się „negatywnych” emocji, mając na myśli tak naprawdę te nieprzyjemne w przeżywaniu, np.: złość, frustrację, żal, strach, smutek.


Nie byłam pierwszą psychoterapeutką pani Kingi, w przeciągu ostatnich dwóch lat uczęszczała na psychoterapię do dwóch innych terapeutów. Dwa poprzednie procesy psychoterapeutyczne przerwała po około pół roku, kiedy pomiędzy nią a terapeutą nawiązywała się silniejsza relacja, a praca terapeutyczna przyjmowała głębszy charakter.

Z wywiadu z klientką wynikało, że w okresie dzieciństwa przeżyła trudne doświadczenia związane z chorobą alkoholową jej ojca. Niechętnie wracała pamięcią do tych wydarzeń, twierdząc, że nie mają one już żadnego wpływu na jej obecne życie. Moje komentarze wyrażające przekonanie, że to, co przeżyliśmy, może być istotne dla naszego obecnego funkcjonowania, kwitowała najczęściej zdaniem, że nigdy o tym nie myśli i jest od tego zdystansowana. Twierdziła, że chce się skoncentrować głównie na tym, aby stać się lepszym człowiekiem niż jest obecnie i pozbyć się negatywnych myśli o sobie i innych.

Terapia

Ważnym elementem w życiu klientki była kontrola. Jej psychoterapię i kolejne warsztaty samorozwoju postrzegałam jako czynnik, dzięki któremu próbuje dodatkowo skontrolować swoje życie. Chęć bycia lepszą była odwracaniem uwagi od trudnych spraw i emocji, które chciała zignorować, takich jak nieprzyjemne wspomnienia i towarzyszący jej lęk, niepokój.

W rzeczywistości klientka nie była gotowa na zmianę. Często się spóźniała bądź pomijała sesje, nie pamiętała ważnych elementów z naszego ostatniego spotkania. Niechętnie konfrontowała się ze swoim życiem wewnętrznym, uważając, że to ja jestem ekspertem, więc z pewnością mam dla niej właściwe pomysły i wskazówki. Z trudem i bez przekonania szukała własnych odpowiedzi i rozwiązań. Nie była skłonna przyjrzeć się temu, jaki ma wpływ na swoje życie, umieszczając poczucie kontroli na zewnątrz. U pani Kingi wykształcił się sztywny system przekonań i postaw utrwalonych w procesie przeżywania minionych doświadczeń. Klientka przejawiała myślenie perfekcjonistyczne, wyrażające się w postawach: „wszystko powinno być wykonane doskonal...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Psychologia w praktyce"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy