Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nowości w psychologii

29 listopada 2018

NR 12 (Listopad 2018)

Uzależnienie od Facebooka
Czy można uzależnić się od portalu społecznościowego, a jeśli tak to, kto jest zagrożony tym uzależnieniem?

0 419

W ostatnim czasie Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, zmaga się z kontrowersjami związanymi z portalem. Jeszcze niedawno zeznawał przed Kongresem USA w związku z tym, że Facebook stał się domniemanym narzędziem manipulacji społecznej na masową skalę, udostępniającym prywatne dane inżynierom kampanii prezydenckich. Obecnie natomiast właściciel portalu wyjaśnia kolejny masowy wyciek prywatnych informacji. Czy bycie ofiarą inżynierii społecznej lub utrata prywatności to jedyne szkody, które może wyrządzić posiadanie konta na Facebooku?

Badania prowadzone wśród użytkowników portali społecznościowych, takich jak Facebook, Instagram czy Twitter, wskazują, że serwisy te posiadają poważny potencjał uzależniający i mogą negatywnie wpłynąć na dobrostan osób z nich korzystających oraz ich bliskich. Celem tego artykułu jest omówienie podstawowych zagadnień związanych z tzw. nowymi uzależnieniami, w tym z uzależnieniem od Facebooka, a także przedstawienie indywidualnych czynników ryzyka tego uzależnienia w kontekście dynamicznych zmian, jakie zachodzą w obszarze badań nad uzależnieniami behawioralnymi.

Czym jest uzależnienie?

Wraz z uwzględnieniem zaburzenia uprawiania hazardu jako pierwszego uzależnienia behawioralnego w oficjalnej klasyfikacji chorób i zaburzeń DSM 5 (ang. Diagnostic and Statistical Manual Fifth Edition) weszliśmy niejako w nową erę rozpoznawania zachowań, które mogą być potencjalnie uzależniające. Uzależnienia behawioralne dotyczą przymusu wykonywania określonych czynności, tradycyjnie odróżniane od uzależnień od substancji, takich jak alkohol czy kokaina. Oficjalne zaakceptowanie uzależniającego potencjału zachowań jest poważną zmianą w zakresie współczesnego rozumienia psychopatologii. Wielu uznanych badaczy uzależnień i zaburzeń psychicznych od dekad postuluje, że uzależnienie to pewien fundamentalny, patologiczny proces, w którym obserwuje się wykonywanie czynności, która początkowo może być źródłem doświadczania przyjemności, a następnie ulgi w cierpieniu wewnętrznym, ale charakteryzuje się na dalszym etapie utratą kontroli nad tym zachowaniem oraz kontynuowaniem go pomimo negatywnych konsekwencji. W tym kontekście pojawiają się badania oraz próby konceptualizacji różnorakich uzależnień behawioralnych, w tym tych, które przyniosła nam era internetu, włączając w to gry online, internetową pornografię czy też portale społecznościowe. W środowisku badaczy zmiany te zaowocowały intensywną dyskusją na temat sensowności wyróżniania nowych form patologii. Dyskusja ta wyraża z jednej strony obawę przed dewaluacją czy trywializacją kategorii uzależnienia – jeśli uznamy, że wszystko uzależnia. Z drugiej zaś strony coraz więcej danych sugeruje, że człowiek jest w stanie uzależnić się niemal od wszystkiego, co pozwala mu regulować swój nastrój. Wiele instytucji (np. jeden z amerykańskich Narodowych Instytutów Zdrowia: National Institute on Drug Abuse – NIDA) oficjalnie definiuje uzależnienia jako choroby mózgu, sugerując, że podobnie jak – na przykład – w cukrzycy rozregulowany jest system insulinowy, tak w uzależnieniu rozregulowany jest system dopaminergiczny. W ostatnich latach pogląd ten jest bardzo intensywnie krytykowany, gdyż w zasadzie nie znajduje potwierdzenia w danych. Danych jest zaś dużo, gdyż hipoteza dopaminergiczna jest najintensywniej badanym zagadnieniem w uzależnieniach od ponad 40 lat. Jednym z niepasujących elementów tej układanki są na przykład wyniki badań wskazujące, że w uzależnieniach od opiatów nie obserwuje się oczekiwanych zmian w układzie nagrody (Nutt, Lingford-Hughes, Erritzoe, Stokes, 2015). Głównym motorem badań w tym zakresie jest paradygmat, w którym szuka się wyizolowanego, biologicznego mechanizmu w celu zastosowania odpowiedniego leczenia farmakologicznego. Jak do tej pory nie znaleziono jednak żadnego farmakologicznego panaceum na uzależnienia, które można by dostać w aptece. Krytycy hipotezy choroby mózgu zwracają uwagę na dwa fakty, które w zasadzie są niepodważalne: po pierwsze – każde uzależnienie uwarunkowane jest wieloma czynnikami zarówno indywidualnymi, jak i środowiskowymi (Shaffer i in., 2004), po drugie – uzależnienia są dysfunkcjonalną formą samoregulacji emocjonalnej (Błachnio, Przepiórka, 2016; Heather i in., 2018). To oznacza, że nie można rozumieć uzależnienia w oderwaniu od całego kontekstu społecznego i psychologicznego człowieka uzależnionego, w którym wybiera on jakieś zachowanie (w tym sensie spożywanie substancji jest formą zachowania) w celu nawykowej samoregulacji emocjonalnej. Z czasem zaś zachowanie to staje się kompulsywne i negatywnie wpływa na funkcjonowanie danej osoby lub osób w jej otoczeniu. W tym kontekście można zadać sobie pytanie: czy można uzależnić się od Facebooka? Jeśli tak, to kto jest zagrożony tym uzależnieniem?

Uzależnienie od Facebooka w kontekście uzależnienia od portali społecznościowych

Portale społecznościowe są definiowane jako serwisy internetowe, które umożliwiają swoim użytkownikom: stworzenie w pełni publicznego lub częściowo upublicznionego profilu własnej osoby w powiązanym systemie innych profili, stworzenie listy innych użytkowników, z którymi nawiązywana jest łączność za pomocą serwisu, publikowanie dowolnego materiału na stworzonym przez siebie profilu oraz śledzenia aktywności innych użytkowników. Według serwisu GlobalWebIndex w 2018 r. portale społecznościowe stały się jedną z najpopularniejszych form komunikacji i autoprezentacji wśród użytkowników internetu (GlobalWebIndex, 2018). Szacuje się, że w 2019 r. społeczność posiadaczy kont na portalach społecznościowych osiągnie około 2,77 mld osób. Biorąc pod uwagę statystyki dotyczące Facebooka, w pierwszym kwartale 2018 r. portal posiadał aż 1,45 mld użytkowników aktywnych każdego dnia (Facebook, 2018). Wraz ze swoją popularnością Facebook stał się niemal synonimem portalu społecznościowego. W związku z powyższym, badania nad potencjałem uzależniającym portali społecznościowych w dużej mierze koncentrowały się właśnie na Facebooku jako prototypowym przykładzie serwisu społecznościowego.
Jednakże różnorodność oferty poszczególnych portali oraz wzrost liczby serwisów służących do 
realizowania określonych celów, w tym na przykład LinkedIn jako portal wykorzystywany do kontaktów zawodowo-biznesowych czy Research Gate zrzeszający naukowców, skłania użytkowników internetu do posiadania profili na więcej niż jednej platformie. Biorąc pod uwagę zarówno mnogość aplikacji i usług na rynku serwisów społecznościowych, a także heterogeniczny i wciąż zmieniający się charakter samego Facebooka, portale społecznościowe oraz nałogowe z nich korzystanie wydają się być wyzwaniem zarówno z punktu widzenia konceptualizacji, jak i badań prowadzonych nad tym zjawiskiem.

Uzależnienie od Facebooka i co się pod tym kryje

Cecilie Schou Andreassen (2015) nałogowe korzystanie z portali społecznościowych odnosi do „nadmiernej koncentracji związanej z silną motywacją do logowania się lub korzystania z portali społecznościowych, poświęcania czasu oraz zaangażowania się w użytkowanie portali społecznościowych w takim stopniu, iż w konsekwencji prowadzi to do pogorszenia funkcjonowania w innych sferach życia, takich jak nauka, praca zawodowa, relacje interpersonalne oraz zdrowie i dobrostan psychiczny”. Mimo iż z początku uzależnienie to konceptualizowane i badane było w ramach badań nad problematycznym korzystaniem z internetu, to ostatecznie traktowane jest jako oddzielne zaburzenie ze względu na jego specyfikę i rozpowszechnienie (Andreassen, 2015; Kuss, Griffiths, 2017). Ponadto, studia przypadków obecne w literaturze wskazują na istnienie specyficznych, izolowanych form nałogowego korzystania z portali społecznościowych, które spełniają kryteria uzależnienia behawioralnego.
Uzależnienie od portali społecznościowych zostało zdefiniowane w kontekście jednego z dominujących obecnie podejść do analizy uzależnień, zwłaszcza w obszarze uzależnień behawioralnych, mianowicie w ramach biopsychospołecznego modelu komponentów uzależnienia zaproponowanego przez Browna i zaadaptowanego w obszarze uzależnień behawioralnych przez Marka D. Griffithsa (2005). Model ten jest w dużej mierze zgodny z rozumieniem symptomatologii uzależnień w oficjalnych klasyfikacjach chorób i zaburzeń. Przede wszystkim jednak okazał się on użyteczny przy konceptualizacji nowych uzależnień i systematycznego ich badania. W tym miejscu należy wspomnieć, że z tych samych powodów jest on również krytykowany, głównie przez badaczy obawiających się wprowadzania nowych form uzależnień, co w konsekwencji grozić może nadmierną patologizacją zwykłych zachowań (Kardefelt-Winther i in., 2017). W związku z tym, iż model jest stosunkowo prosty, praktyczny i wiele badań wskazuje, że może być z powodzeniem stosowany w różnych uzależnieniach, krytycy zarzucają, że wiele osób stosuje go niemal automatycznie bez głębszego zastanowienia się nad konkretnym, problematycznym zachowaniem. O ile w niektórych przypadkach jest to najprawdopodobniej słuszny zarzut, w ogólnym rozrachunku model przyczynił się do dynamicznego rozwoju obszaru badań nad uzależnieniami behawioralnymi oraz szybkich postępów w zakresie ich rozumienia i konceptualizacji. Obecnie znaczenie modelu biopsychospołecznego dla rozwoju tego obszaru badań oraz jego praktyczna użyteczność (prostota i klarowność opisu symptomów zaburzenia) są niezaprzeczalne.
Kryteria te stosowane są powszechnie przez badaczy zjawiska zarówno w celu konstruowania narzędzi mierzących uzależnienie od portali społecznościowych, jak i w celu identyfikowania rozpowszechnienia tego zaburzenia w populacji badanych (Andreassen, 2015; Kuss, Griffiths, 2017). Ponieważ jednak nie ma dotychczas zgody wśród badaczy z tego obszaru co do dokładnych kryteriów diagnozy, to oszacowania skali problemu są obarczone dużą niepewnością. Najczęściej przyjmuje się podejście politetyczne, w którym obecne powinny być co najmniej cztery spośród wskazanych symptomów.

Kto się uzależnia?

Modele teoretyczne oraz badania empiryczne związane ze zjawiskiem uzależnienia od nowych mediów, w tym od portali społecznościowych, takich jak Facebook, akcentują rolę czynników predysponujących do uzależnienia. Do najczęściej przytaczanych czynników, mogących być predyktorami tego typu zaburzeń zalicza się wiek (osoby młode), płeć (kobiety), osobowość oraz funkcjonowanie psychospołeczne osób będących w grupie ryzyka.
Bazując na dotychczasowej wiedzy z obszaru uzależnienia od internetu i portali społecznościowych, można założyć, że osoby uzależniające się od Facebooka charakteryzuje specyficzna kombinacja cech. Podejmowane są aktualnie próby integracji danych dotyczących indywidualnych czynników ryzyka tego uzależnienia w jeden model oraz przeprowadzane są badania w celu sprawdzenia jego trafności (Atroszko i in., 2018). Z jednej strony osoby uzależnione od Facebooka mają silną potrzebę kontaktów z innymi ludźmi, zwłaszcza uzyskiwania aprobaty i podziwu ze strony innych – badania wskazują, iż uzależnienie wiąże się z ekstrawersją i narcyzmem (Atroszko i in., 2018). Z drugiej strony uzależnienie od Facebooka wiąże się z obniżoną samooceną, brakiem poczucia własnej skuteczności i samotnością (Atroszko i in., 2018). Można zatem wnioskować, iż bezpośrednie relacje w świecie offline są dla osób pochłoniętych facebookową rzeczywistością silnie stresujące. Portal społecznościowy może działać zatem jak antidotum na brak pewności siebie i odczuwaną samotność poza internetem.
Uzależnienie od Facebooka wiąże się z neurotyzmem (Kuss, Griffiths, 2017) i lękiem społecznym (Atroszko i in., 2018). Oznacza to, że osoby chwiejne emocjonalnie, z tendencją do ruminacji, które z łatwością ulegają negatywnym emocjom, częściej uzależniają się od Facebooka. Osoby ciepiące na lęk społeczny mają problemy z nawiązywaniem nowych relacji, są nieśmiałe i sytuacje społeczne najczęściej je stresują, nie lubią być w centrum uwagi innych, nie mówiąc już o tym, że sama myśl o mówieniu do szerszej publiczności nierzadko powoduje u nich silne, negatywne reakcje. W takiej sytuacji ekspresja ich potrzeb społecznych przejawiać się może w aktywności na Facebooku.
Profil psychologiczny, obejmujący z jednej strony negatywną emocjonalność, z drugiej zaś deficyty w zakresie samoregulacji, potrzebę kontaktów społecznych połączoną z poczuciem nieadekwatności i odrzucenia związanych z obniżoną samooceną, lękiem społecznym, poczuciem izolacji oraz nieumiejętnością nawiązywania satysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi wiążą się z tendencją do nałogowego angażowania się w korzystanie z portali społecznościowych. W tym kontekście uzależnienie staje się ucieczką od chronicznego stanu dyskomfortu, sposobem na radzenie sobie ze stresem i trudnymi emocjami. Angażowanie się w korzystanie z Facebooka tych osób może być umotywowane chęcią regulacji nieprzyjemnych stanów emocjonalnych, co w konsekwencji wykształca wzorzec zachowania polegający na nawykowej regulacji afektu za pomocą przedmiotu uzależnienia.
Facebook może spełniać rolę substytutu relacji interpersonalnych i potwierdzenia własnej wartości. Jednak ugruntowana wiedza psychologiczna nie pozostawia wątpliwości: bezpośrednie relacje z innymi ludźmi, oparte na szacunku i miłości, są podstawą poczucia szczęścia, zdrowia i zadowolenia z życia. Jeśli zamiast rozwijać zdrowe relacje z innymi, spędzamy czas na portalu społecznościowym, szukając ich łatwiejszego zamiennika, z czasem będziemy się czuć coraz gorzej i paradoksalnie coraz trudniej będzie nam się oderwać od portalu, gdyż poza nim nadal nie będziemy wiedzieli, jak sobie radzić. Wymykające się spod kontroli i przymusowe korzystanie z Facebooka może generować dodatkowy stres i w konsekwencji negatywnie wpływać na dobrostan psychologiczny. Wyniki badań nad nałogowym korzystaniem z portalu potwierdziły, że uzależnienie to wiąże się z ogólnie gorszym dobrostanem, wyższym odczuwanym stresem, problemami ze zdrowiem oraz niższą jakością snu (Atroszko i in., 2018; Marino, Gini, Vieno, Spada, 2018). Wiemy też, że chroniczny stres i bezsenność prowadzą do wielu poważnych chorób, w tym chorób serca, cukrzycy, depresji czy zaburzeń lękowych. Powyższy model możemy więc uzupełnić o ostatni element, który może stanowić mniej lub bardziej uświadamianą konsekwencję powyższych przekonań.

Model biopsychospołeczny zakłada istnienie sześciu kluczowych komponentów uzależnienia, które jednocześnie stanowią podstawę dla konstruowania kryteriów diagnostycznych zaburzenia:

  1. Zaabsorbowanie – aktywność w sieci społecznościowej jest dla osoby priorytetowa i dominuje nad myśleniem i zachowaniem, staje się aktywnością dominującą, centralnym aspektem życia we wszystkich sferach, tj. poznawczej (myślenie skupia się na danej czynności, występują zniekształcenia poznawcze), afektywnej (pożądanie i odczucie braku) i behawioralnej (zaniedbywanie działań socjalizujących).
  2. Wzrost tolerancji – polega na rosnącym zapotrzebowaniu na korzystanie z portali społecznościowych (wzroście częstości i czasu korzystania) w celu uzyskania pożądanej gratyfikacji w postaci modyfikacji nastroju.
  3. Zmiana nastroju – aktywność na portalach społecznościowych jest sposobem na zmianę lub wywołanie pożądanego nastroju, który obejmuje zarówno poczucie uniesienia, jak też ulgę lub uspokojenie, stanowi ona przejaw nieprzystosowawczych mechanizmów radzenia sobie z negatywnymi emocjami oraz sposób na redukcję stresu.
  4. Symptomy odstawienia – pogorszenie samopoczucia w sytuacji braku dostępu lub niekorzystania z portali społecznościowych, w tym: niepokój, stany depresyjne, rozdrażnienie.
  5. Konflikt – doznawanie wielu problemów związanych z nadmiernym korzystaniem z portali, sugestie bliskich na temat zbyt częstej obecności i zaangażowania w korzystanie z portali społecznościowych, a także zaniedbywanie obowiązków rodzinnych czy też obowiązków w szkole lub w pracy.
  6. Nawroty – utrata kontroli nad czasem spędzanym na portalach społecznościowych, nieudane próby ograniczenia lub zaprzestania aktywności, a także powrót do starych wzorców nałogowych zachowań po okresie abstynencji.

„Im więcej czasu spędzam na Facebooku, tym gorzej się czuję”.

Można zapytać, czy istnieją rozsądne dawki Facebooka – innymi słowy, jak dużo czasu muszę korzystać z portalu, żeby odczuć negatywne konsekwencje? Badania wskazują, że im więcej czasu spędza się na Facebooku, tym gorsze samopoczucie i niższe zadowolenie z życia, przy czym już zaledwie 
10 minut pasywnego przeglądania postów i stron na Facebooku wpływa negatywnie na doświadczane emocje (Verduyn i in., 2015). Z drugiej jednak strony korzystanie z Facebooka może mieć pozytywny wpływ na funkcjonowanie społeczne, w tym na budowanie kapitału społecznego użytkowników, którzy za pomocą portali społecznościowych podtrzymują swoje relacje z innymi (Ellison, Steinfield, Lampe, 2007). W metaanalizie przeprowadzonej przez Liu i Baumeistera (2016) wysoka samoocena była związana z większą liczbą znajomych na portalach społecznościowych. Wyniki badania potwierdzają założenie, iż osoby o wysokiej samoocenie i dobrze rozwiniętych kompetencjach społecznych wykorzystują internet do budowania relacji społecznych, zyskując tym samym kolejne źródło wsparcia. Zatem hipoteza „bogaci się bogacą” (ang. the rich get richer; Kraut i in., 2002) wskazująca, że to osoby posiadające rozległe sieci wsparcia społecznego, rozwinięte kompetencje społeczne oraz wysoką samoocenę, które traktują internet jako miejsce rozwijania i podtrzymywania relacji zawartych poza siecią, a nie główne źródło ich tworzenia, zyskują najwięcej. Korzystanie z portali społecznościowych może mieć zatem dwojaki efekt i wpływać pozytywnie na dobrostan społeczny poprzez wzrost wsparcia społecznego lub też obniżać poziom funkcjonowania w relacjach z innymi, jeśli interakcje społeczne przez internet odbywają się kosztem tych twarzą w twarz (Banjanin, Banjanin, Dimitrijevic, Pantic, 2015).

Dotychczasowe badania nad czynnikami osobowościowymi związanymi z uzależnieniem od portali społecznościowych wskazują, że osoby te mogą prezentować poniższe przekonania:

  • „Potrzebuję relacji z ludźmi”.
  • „Chcę, żeby inni ludzie darzyli mnie sympatią, szacunkiem i podziwem”.
  • „Bezpośrednie relacje z ludźmi są jednak zbyt zagrażające i stresujące”.
  • „W świecie poza internetem czuję się osamotniony”.
  • „Mogę sobie z tym poradzić, spędzając czas na Facebooku”.

Wyniki wcześniej omówionych badań wskazują, że może to być trudniejsze dla osób, które mają silne potrzeby społeczne i potrzebują aprobaty ze strony innych, a jednocześnie bezpośredni kontakt z innymi jest dla nich stresujący, czują się w pewnym stopniu bezradne i samotne. Takie osoby skorzystają bardziej na konkretnej pracy nad sobą, na przykład w postaci rozwoju kompetencji społecznych czy emoc...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Psychologia w praktyce"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy