Psycholog jako świadek w sprawie sądowej

Studium przypadku

Rola psychologa nie zawsze kończy się na prowadzeniu terapii czy stawianiu diagnozy. Zdarza się, że osoby, które korzystają z naszych usług, potrzebują nas również na sali sądowej jako świadków w sprawach. Dlatego też profesja psychologiczna angażuje nas nie tylko w sposób merytoryczny. Wiele sytuacji pokazuje, 
że wsparcie, które świadczymy właśnie podczas procesu, jest niezwykle ważne i niejednokrotnie ma realny wpływ na życie innych ludzi.

Etyka zawodowa

Większość z psychologów nie spotyka się na co dzień z potrzebą zeznawania w sądzie. Najczęściej ich zawodowa rola kończy się na prowadzeniu terapii, konsultacji, pisaniu opinii czy stawianiu diagnozy. Dlatego też wejście w rolę świadka dla wielu osób z tej profesji wydaje się niezwykle problematyczne.

POLECAMY

Pojawia się również wiele pytań oraz wątpliwości dotyczących zasad przestrzegania etyki zawodowej. Kiedy i w jakich okolicznościach możemy ujawnić powierzone nam informacje. Wiele z tych zagadnień jest opisanych w Kodeksie Etycznym Psychologa. Jednak kwestie tam zawarte mogą być interpretowane na wiele sposobów. Dlatego też ważne jest umiejętne rozpoznanie przedstawionych sytuacji, tak aby nie mieć wątpliwości, co do przekraczania własnych kompetencji.

Studium przypadku

Na terapię zgłosiła się pani Anna. W momencie zgłoszenia miała 37 lat, była mężatką z dwójką dzieci. Powodem zgłoszenia była depresja wynikająca – zdaniem klientki – z problemów małżeńskich. W związku nie układało się już bardzo długo. Od wielu lat małżonek miał problemy z panowaniem nad swoimi emocjami. W domu panowała atmosfera stałego napięcia, niepewności i niepokoju.

Na samym początku związku sytuacja nie prezentowała się tak dramatycznie. Co prawda, mąż lubił mieć własne zdanie i wszystkie ważniejsze decyzje podejmował sam. Pani Anna przyjęła, że tak właśnie będzie wyglądał ich związek. Ona zajmie się domem i dziećmi, a mąż będzie stereotypową „głową rodziny”. Ona sama pochodziła z bardzo konserwatywnego domu o sztywnym podziale ról i jasnych zasadach. Sama wielokrotnie mówiła, że nawet nie rozważała innego rodzaju relacji. Wiedziała, że w domu najważniejsze zdanie ma mężczyzna, a kobieta dba o oprawę życia rodzinnego i dom.

Jednak już po ślubie zaczęły się pierwsze problemy. Pani Anna bardzo chciała mieć dużą rodzinę. Dlatego dziecko pojawiło się niezwykle szybko. Wtedy mąż zaczął się zachowywać impulsywnie i bardzo roszczeniowo. Nie tylko nie pomagał małżonce, ale również bardzo dużo wymagał. Każda forma niesubordynacji kończyła się awanturą. Kobieta była zmuszona do niemal całkowitego podporządkowania się mężowi.

Po pierwszym dziecku mąż niemal od razu naciskał na drugie. Pani Anna miała co do tego zasadn...

pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Przypisy