Dołącz do czytelników
Brak wyników

Studium przypadku

14 listopada 2019

NR 18 (Listopad 2019)

Kiedy życie boli – studium przypadku nastoletniej pacjentki

0 28

Studium przypadku

Pacjentka 19-letnia, uczennica liceum zawodowego, została zgłoszona do psychologa w poradni zdrowia psychicznego przez wychowawcę domu dziecka (DD). Powodem zgłoszenia były systematycznie podejmowane próby samobójcze, akty samoniszczenia oraz kaleczenia własnego ciała. Pacjentka właśnie wyszła ze szpitala, do którego trafiła po kolejnej próbie samobójczej.

W związku z trudnościami w nawiązaniu kontaktu z dziewczyną oraz obawami, że któregoś dnia jej próby zamachu na swoje życie powiodą się – poproszono psychologa o rozmowę z dziewczyną.

Pacjentka podjęła leczenie w naszej poradni po raz pierwszy osiem miesięcy po zamieszkaniu w domu dziecka (miała wówczas 17 lat) – były to wizyty u lekarza psychiatry w obecności opiekuna. Pacjentka zażywała zamiennie różne leki, jednak miała silną alergię na każdy z nich, a zatem prowadzenie farmakoterapii było niemożliwe.

Z pacjentką był utrudniony kontakt, ponieważ nie rozmawiała z nikim, na pytania odpowiadała zdawkowo i nigdy pierwsza o nic nie pytała. W szkole uwzględniane były wyłącznie jej pisemne prace.

Mieszkała w domu dziecka dla nastolatek, a zatem w kilka osób mieszkały w dużym mieszkaniu wraz ze zmieniającymi się wychowawcami. Wychowawcy regularnie raz do kilku razy w tygodniu znajdowali dziewczynę w łazience lub w łóżku kompletnie zamroczoną alkoholem lub pociętą żyletkami. Bywały okresy – nawet do dwóch tygodni, że odmawiała jedzenia. Miała wówczas bardzo obniżony nastrój.

Psychiatra zdiagnozował zaburzenia depresyjne okresu adolescencji i zalecił psychoterapię, jednak pacjentka nie wyrażała chęci uczestniczenia w spotkaniach z psychologiem i otwarcie odmawiała udziału psychoterapii.

Kilkukrotnie wzywano do niej pogotowie z powodu prób samobójczych i samookaleczeń, podawano jej wówczas leki uspokajające. Przed ostatnim zgłoszeniem jej do poradni spędziła w szpitalu dwa tygodnie. Opiekunom trudno było ustalić przyczyny zachowania dziewczyny, obawiali się, że podejmowane przez dziewczynę próby zakończą się tragicznie i nalegali na jej kontakt z psychologiem.


Opis pierwszych konsultacji

W trakcie pierwszych spotkań pacjentka nie nawiązywała żadnego kontaktu ani werbalnego, ani niewerbalnego, unikała kontaktu wzrokowego. Wpatrywała się w okno, nie przejawiała żadnych emocji. Na przedramionach z obydwu stron miała widoczne blizny. Wysoka, szczupła i przygarbiona, sprawiała wrażenie czujnej i nieufnej, kiedy siadała na brzegu kanapy. Na pytania terapeutki, która prowadzi terapię w konwencji psychodynamicznej, odpowiadała monosylabami, krótkimi zdaniami albo zachowaniem niewerbalnym, zwykle krótkim śmiechem, wzruszeniem ramion lub milczeniem. Sama nie zadawała pytań, za wyjątkiem prośby dotyczącej wydania jej zaświadczenia, które potwierdzi dyrektorce domu dziecka, że odbyła spotkanie z terapeutą.

W trakcie pierwszego spotkania pacjentka podała jedynie zewnętrzną motywację zgłoszenia się po pomoc – stwierdziła, że „kazała jej dyrektor”. Sytuacja werbalizowanego „przymusu” w żaden sposób nie sprzyjała nawiązaniu więzi terapeutycznej, uzasadniana była jednak bezpośrednim zagrożeniem życia pacjentki. Z punktu widzenia terapeutki pomoc w oparciu o powyższy motyw nie była możliwa. Rozważano różne możliwe rozwiązania tej sytuacji – pierwsze to poszanowanie deklarowanej decyzji pacjentki do dalszej izolacji i braku zainteresowania pomocą, które z oczywistych przyczyn zagrożenia jej życia odrzucono; inne to podjęcie prób nawiązania z nią przymierza oraz kontaktu w ramach realizowanej konwencji terapii psychodynamicznej. Istniała także możliwość odesłania pacjentki do terapeuty pracującego w ramach innego rodzaju terapii – behawioralno-poznawczej. Jednak to ostatnie rozwiązanie zostało odrzucone z uwagi na brak możliwości finansowania usług prywatnych przez dom dziecka i brak rzeczywistych świadczeń bezpłatnych w ramach innych rodzajów terapii. 

Zarówno ograniczony obszar lokalnego rynku usług psychoterapeutycznych oraz wielokrotne nieudane doświadczenia korzystania przez pacjentkę z ofert pomocy psychiatrycznej i psychologicznej przekonywały terapeutkę do podjęcia próby zatrzymania pacjentki w tym właśnie kontakcie, zwłaszcza że pacjentka po wielu miesiącach odmowy psychoterapii zdecydowała się na dobrowolne spotkanie z psychologiem.

Z karty informacyjnej dziewczyny wynikało, że stan izolowania się od innych osób trwa co najmniej od momentu jej przybycia do domu dziecka. W trakcie rozmowy dziewczyna z trudnością ujawniła, że miała w dzieciństwie wiele kontaktów z psychologami szkolnymi oraz w lokalnych poradniach zdrowia, lecz zawsze kończyły się zerwaniem kontaktu. Pacjentka nie rozumiała, w jakim celu wypełniała wówczas testy i rysunki i nie podobała jej się forma pracy psychologa – w efekcie nie wierzyła w możliwość takiej pomocy.

Sposób bycia dziewczyny w kontakcie z terapeutą był dewaluujący, szorstki i powierzchowny. Nawiązanie rozmowy było mozolne i przerywane długimi okresami milczenia, można było wyobrazić sobie jej poprzednie kontakty z psychologami, odczuwając na „własnej skórze” siłę negatywnego przeciwprzeniesienia, jakie wzbudzała pacjentka. Zanim doszło do podjęcia decyzji o rozpoczęciu pracy własnej przez pacjentkę, terapeutka werbalizowała swoją akceptację, zwłaszcza dla przejawianych uczuć i manifestowanego niechętnego zachowania dziewczyny.

Należy podkreślić, że trudny kontakt z pacjentką od pierwszego spotkania spowodował, że cała terapia była superwizowana od momentu konsultacji wstępnych. Szczególnego omówienia wymagały zjawiska przeciwprzeniesienia. Stały kontakt z superwizorem pozwalał także na bieżąco omawiać i analizować materiał uzyskiwany na sesjach.

Historia pacjentki

Pacjentka nie podawała o sobie żadnych informacji. Jej postawa obronna i dewaluujący sposób bycia sprawiał, że spotkania były trudne, zarówno dla pacjentki, jak i terapeuty. Terapeutka bazowała na informacjach uzyskanych poprzez zadawane pytania, najczęściej mających postać pytań zamkniętych.

Dobrowolną decyzję o rozpoczęciu pracy własnej i zgodę na kontrakt pacjentka podjęła po przedstawieniu jej szczegółowo zasad pracy terapeutycznej w nurcie psychodynamicznym oraz pokazaniu możliwości korzystania z tej formy terapii. Ustalono krótkoterminowy kontrakt na okres roku szkolnego.

Nawiązanie kontaktu i kontraktu z pacjentką poprzedziło zebranie wywiadu konsultacyjnego: do chwili zgłoszenia do terapeuty pacjentka nie miała kontaktu z rodziną. Od początku jej pobytu w DD nikt jej nie odwiedził. Nie miała przyjaciół ani bliskiej koleżanki. Z trzema współlokatorkami w domu dziecka nie nawiązała bliższych relacji. Nie miała chłopaka. Była uczennicą liceum zawodowego (Stwierdziła, że lubi matematykę, nie lubi polskiego. Ma problemy z historią). Przez ostatnie miesiące przed zabraniem do DD mieszkała z ojcem, jego konkubiną i ich córką. Nie wiedziała, dlaczego znalazła się w DD i od momentu pobytu tam nie dowiadywała się, gdzie jest jej rodzina. Bolała ją głowa raz w tygodniu, ponadto nie mogła zasnąć w nocy do późnych godzin lub budziła się o świcie. O bliznach na rękach nie chciała mówić. Były to jedyne informacje, które uzyskano w oparciu o konkretne pytania terapeuty podczas pierwszych trzech spotkań.

Po dwóch pierwszych spotkaniach pacjentka wzięła potwierdzenie uczestnictwa w konsultacji. Nie odpowiadała na pytania o oczekiwania wobec terapii ani o zgłaszany problem.

Dane dotyczące historii życia pacjentki były zbierane podczas konsultacji oraz stopniowo uzupełniane w trakcie terapii. W początkowych etapach pracy terapeutka opierała się także na wyrywkowych danych przekazanych do poradni przez dom dziecka, dostarczonych przy pierwszym zgłoszeniu pacjentki do poradni ponad rok wcześniej, na co pacjentka wyrażała zgodę.

Pomimo że część danych o pacjentce pochodziło ze źródeł obcych, tj. danych uzyskanych od wychowawcy, leczenia szpitalnego i biegłych sądowych – to z uwagi na utrudniony kontakt werbalny z dziewczyną stanowiły one w pierwszym etapie pracy z pacjentką hipotetyczną bazę historycznych informacji i były weryfikowane podczas dalszej pracy terapeutycznej przez terapeutkę i pacjentkę.

Z informacji podawanych przez wychowawcę wynikało, że pacjentka nie ujawniała o sobie żadnych informacji, nie nawiązywała bliskich kontaktów od trzech lat. Pisywała czasem listy do wychowawcy – co stanowiło jedyną formę jej porozumienia się z opiekunami. Dziewczyna została zabrana z domu ojca nagle, prosto ze szkoły i przewieziona bezpośrednio do DD. Inicjatywa odebrania dziewczyny rodzicom najprawdopodobniej pochodziła od sąsiadów, którzy byli świadkami aktów agresji i przemocy ojca wobec dziewczyny. Wcześniej bywała pod opieką ojca i jego konkubiny lub matki uzależnionej od alkoholu. Z obserwacji poczynionej przez wychowawców – sposobu reagowania dziewczyny na programy o bezdomnych i głodnych dzieciach – wnioskowali, iż zdarzało się jej spać razem z matką na klatkach schodowych i szukać jedzenia w śmietnikach.

Z analizy dokumentacji sądowej i opinii biegłych wynikało, że dziewczyna jako niepełnoletnia przeszła badania sądowe związane ze sprawą przeciwko ojcu oskarżanemu o znęcanie się nad nią i rodziną. Jednak pacjentka nie uczestniczyła w składaniu zeznań, nie wyrażała zgody na badania psychologiczne, a w opinii biegłych: „ (…) była spięta, zahamowana, nie wykazywała motywacji do uczestniczenia w badaniach psychologicznych, nie udało się nawiązać kontaktu, nie odpowiadała nawet na neutralne pytania. Nie powiodła się próba badania rozwoju umysłowego skalą Wechslera, gdyż po udzieleniu zaledwie kilku odpowiedzi – odmówiła wykonywania dalszych zadań”. Badania biegłych potwierdzały obserwacje terapeutki w zakresie jej „ubogiego zakresu słownika, słabych zdolności werbalizacji oraz tendencji do unikania wypowiedzi na temat rodziców, płci przeciwnej, własnych potrzeb”. „Analiza całości materiału nie pozwala stwierdzić, jakie są źródła zaburzeń emocjonalnych dziewczyny. Biegli twierdzą, iż można jedynie przyjąć, iż jednym z głównych czynników wpływających negatywnie na rozwój emocjonalny miała negatywna atmosfera rodzinna, niestabilny związek rodziców, trauma związana ze scenami przemocy, brak stabilności życiowej, a czasami wręcz bezdomność, nadużywanie alkoholu przez matkę, zaniedbywanie okresowe dziewczynki. Dziewczyna podała, że „dawno temu była wykorzystywana przez dziadka” – nikt tego nie zgłosił stosownym organom, więc problem nie został rozwiązany. Biegli sugerowali prawdopodobną podatność dziewczyny na wtórną wiktymizację i możliwość wykorzystywania jej przez ojca w następujący sposób: „nie da się wykluczyć, że stała się ofiarą wykorzystywania seksualnego przez ojca. Za potwierdzeniem tej hipotezy może przemawiać charakterystyczna struktura rodziny: słaba pozycja matki i jej brak zdolności do ochrony dziecka, dominująca i autorytarna postawa ojca, używanie przez niego przemocy fizycznej i psychicznej wobec partnerek seksualnych, brak zainteresowania potrzebami dziewczynki przez oboje rodziców”.

Zacytowany wyżej materiał stanowił dodatkową informację na etapie konsultacji do terapii, nie był wykorzystywany do pracy na sesjach, stanowił uzupełniające źródło danych o zdarzeniach, w jakich dziewczyna uczestniczyła. Sama pacjentka nigdy nie wspominała o swoich doświadczeniach, a w odpowiedzi na pytanie terapeuty: „o czym nie chce tu rozmawiać” – podała, że o sprawach swojej rodziny. Cały materiał wyżej opisany został zebrany podczas wcześniejszych spotkań pacjentki i jej wychowawcy z lekarzem psychiatrą. Psycholog miała dostęp do danych z uwagi na ich obecność w dokumentacji dotyczącej leczenia, nie cytowała pacjentce ww. opisu, podając jedynie, że posiada dostęp do powyższych wyrywkowych informacji i może je pacjentce udostępnić. Dziewczyna nie przejawiała chęci zapoznania się z cytowanym wyżej fragmentem dokumentu. Całość podjętych działań oraz dostępny poradni materiał został objęty tajemnicą – o czym pacjentka została poinformowana na pierwszym spotkaniu. Na użytek obecnej prezentacji usunięte zostały wszelkie dane mogące pomóc w identyfikacji prezentowanej osoby.

Ustalenie wątku ogniskowego

Analiza materiału uzyskanego od pacjentki, jej postawa oraz potwierdzone przez nią fakty z życia wskazywały, że w obszarze rozpatrywanego wątku ogniskowego wysuwającymi się na pierwszy plan u pacjentki były straty przeszłe, obecne oraz przewidywane ważnych osób i elementów obrazu siebie. Z uwagi na brak innych danych można by jedynie przypuszczać, że poważne uszkodzenia struktury „ja” najprawdopodobniej były wczesne, miały charakter permanentny i przedłużający się w czasie. Można wnioskować, że w wyniku deficytu akceptującej odpowiedzi otoczenia na swoje istnienie pacjentka posiada obniżone poczucie wartości i witalności. Najprawdopodobniej pacjentka była prawie całkowicie pozbawiona powtarzających się zdrowych doświadczeń uczestniczenia w spokojnym życiu dorosłego w kluczowych okresach swojego rozwoju. Można sądzić, że tendencja do samoodrzucenia i samoobwiniania się stała się centralnym i zarazem słabym punktem w jej strukturze „ja”.

Powyższe zdaje się potwierdzać „skompletowana” historia życia pacjentki. Pacjentka doświadczyła w życiu wielu traum (porzucająca matka alkoholiczka, dopuszczający się przemocy ojciec, najprawdopodobniej wykorzystanie seksualne kazirodcze, utrata bliskich osób oraz brak ich zainteresowania pacjentką, balansowanie na granicy życia i śmierci – próby samobójcze i okaleczenia). Brak kontaktu rodziny z pacjentką od przeszło trzech lat potwierdza, że nie doświadczyła w rodzinie pochodzenia opieki i zrozumienia. Jej potrzeby i oczekiwania nie były odzwierciedlane – ani zaspokajane, ani zauważane. Relacje z najbliższymi nie zapewniały jej poczucia bezpieczeństwa – kontakty najbliższych osób z pacjentką zagrażały jej zdrowiu, a nawet prawdopodobnie jej życiu (mieszkanie w warunkach skrajnych, jedzenie wybierane ze śmietników, spanie na klatkach schodowych) lub były nagle zrywane bez możliwości partycypowania pacjentki w życiowych decyzjach (zerwany kontakt z siostrą – córką ojca oraz z jego rodziną).

Pacjentka podczas spotkań przejawiała depresyjny i dewaluujący siebie wymiar funkcjonowania. Prezentowała i spostrzegała siebie jako osobę nieważną, niepotrzebną, gorszą, winną sytuacji, w jakiej się znalazła. Świadczyły o tym jej wypowiedzi, „inni mnie nie lubią”, „innym ze mną źle”, „jestem głupia”. Wycofywała się z kontaktów, ponieważ z jednej strony, jak można sądzić, nie posiadała wzorców funkcjonowania w relacjach, a z drugiej strony spostrzegając siebie jako gorszą i nieadekwatną, przenosiła ten model na innych. Podobnie funkcjonowała w relacji z terapeutką, dewaluując i testując „odporność”. Najprawdopodobniej ten sam sposób funkcjonowania realizowała także w kontaktach z innymi. Jednocześnie sprawiała wrażenie bardzo wrażliwej i podatnej na zranienie – o czym świadczyły epizody kontaktów z psychologami, z których wycofywała się, jeśli była raniona, niezrozumiana, była w kontakcie, który jej nie satysfakcjonował. Zbudowała sztywną strukturę obronną – mającą chronić ją przed bliskimi związkami.

Freud opisywał opór jako nieświadomą obronę pacjenta, aktywność powstrzymującą prawdę wewnętrzną przed ujawnieniem się. Również późniejsi psychoanalitycy nazywali oporem aktywność służącą ukryciu czegoś w sobie lub silne impulsy do zachowania nawyków, utartych wzorców, które mają za zadanie chronić jednostkę lub też utrzymywać w poczuciu ochrony. W swej strukturze opór jest mechanizmem zapewniającym niezmienność, stałość. Jeśli mechanizmy obronne zadziałały z korzyścią w przeszłości lub człowiek ma poczucie, że działały korzystnie, zachowania bywają powtarzane w przyszłości – co w konsekwencji staje na drodze emocjonalnego rozwoju. Podobnie funkcjonowała pacjentka, sprawiała wrażenie odciętej od świata i od własnych emocji, tak aby nie czuć zranienia poprzez odrzucenie innych, odrzucała życiowe zmiany, na które zgodnie z jej doświadczeniami nie miała dotąd wpływu.

Pacjentka, jak można sądzić, była zaangażowana w swoim dotychczasowym życiu w ciąg nieadaptacyjnych interakcji i ról, które nieświadomie przyswoiła sobie jako własny wzorzec, pozbawiając siebie własnych oczekiwań lub realizując oczekiwania samoniszczące, jakie prawdopodobnie umieszczała w innych wobec siebie samej. Uwewnętrzniła i uruchomiła wobec siebie destrukcyjne działania, takie jak: autodeprecjację, atakowanie siebie, samookaleczanie, ataki na własne życie, niejedzenie. Samookaleczenie i próby samobójcze mogły być wyrazem trudności w radzeniu sobie ze swoimi emocjami, poczuciem winy, złością i samoagresją.

Prezentowany wobec innych obraz siebie ujawniała w zachowaniach zewnętrznych – świadomych i nieświadomych, ukazując siebie jako osobę odciętą i niezależną od emocji, o zaniżonej samoocenie, nie potrafiącą sprostać zadaniom, nie wierzącą w siebie. Jej świadome i nieświadome przekonania na temat innych powodowały oczekiwania wobec reakcji innych i związane były z poczuciem wyobcowania, samotności i niezrozumienia jej przez otoczenie. Traktowała innych jako odrzucających ją i nieakceptujących.

Pacjentka zauważała swoje trudności w komunikowaniu się z innymi (mówiła, że nie potrafi mówić oraz „po co ma mówić i tak to nie jest ważne”), jednak przy ustalaniu kontraktu zgłaszała potrzebę kontaktów z innymi. Najwyraźniej odczuwała dyskomfort w funkcjonowaniu w relacjach społecznych – mając problemy w komunikowaniu się werbalnym, dewaluowała się, twierdząc, że nie ma nic do powiedzenia ważnego dla innych.

Wątek psychodynamiczny wynikający z historii pacjentki, jej struktury self oraz funkcjonowania wymagałyby pracy długoterminowej, pod warunkiem świadomej identyfikacji swojego problemu przez pacjentkę. Jednak okoliczności, w jakich pacjentka zgłosiła się do poradni, wskazywały jako jedyny możliwy do zaproponowania w chwili zgłoszenia plan terapii krótkoterminowej z możliwością propozycji ewentualnego przedłużenia terapii w trakcie jej trwania

Relacja terapeuty

Ustalenie kontraktu
Pacjentka zdecydowała się na podjęcie terapii celem przyjrzenia się jej relacjom z innymi, tak aby czerpać z nich satysfakcję („żeby innym było z nią lepiej” – ale też żeby jej było lepiej z innymi).

Przy podejmowaniu decyzji o wyborze sposobu pracy z pacjentką brałam pod uwagę:

  • wątek objawowy: dostrzeżony i zgłoszony przez pacjentkę problem w podejmowaniu relacji z innymi – zgłoszony przez nią do terapii, który stanowił jedyny wątek motywujący ją do podjęcia i ewentualnej realizacji spotkań terapeutycznych. Pacjentka zgłosiła, że w ramach terapii nie chce poruszać wątków rodzinnych i historii jej życia. Zgłosiła także objawy specyficzne: bezsenność, bóle głowy. Pacjentka była gotowa na podjęcie pracy na zgłoszonym poziomie objawowym;
  • wątek psychodynamiczny, który mógł zostać zrealizowany pośrednio poprzez początkowe zaproponowanie kontraktu określonego w czasie. Za zaproponowanym kontraktem przemawiała możliwość ustanowienia wyraźnych ram w postaci sposobu pracy, czasu trwania i liczby spotkań – tak, by czyniły terapię dla pacjentki bardziej czytelną, przewidywalną a przez to bezpieczną (zwłaszcza w kontekście dotychczasowych doświadczeń pacjentki w kontaktach z psychologami, po uczestnictwie w których nie wiedziała, dlaczego uczestniczy w terapii, była z nich niezadowolona i każdą z nich przerwała). Ponieważ w poprzednich relacjach z terapeutami nie było wyraźnej struktury, tu ustalono szczegóły i przebieg pracy tak, aby móc rozwinąć pozytywną, opartą na współpracy relację z terapeutą.

Pacjentka wymagała długotrwałej psychoterapii pozwalającej na próbę modyfikacji wadliwie ukształtowanej struktury obronnej pacjentki, która powstała w odpowiedzi na doświadczenia i problemy, jakie pojawiły się w trakcie rozwoju wczesnych relacji z obiektem i wzmacniane były przez patologiczne relacje i doświadczenia następnych lat.

U pacjentki uwidocznił się poważny niedorozwój ego, zakłócenie relacji z obiektem, deficyt self – zatem przebieg terapii powinien zakładać w dalekoterminowym planie przede wszystkim budowanie, wzmacnianie i konsolidowanie struktury wewnętrznej pacjentki. Rozumienie i względne akceptowanie siebie oraz dostrzeżenie swoich potrzeb pozwoliłoby pacjentce na bezpieczne i bardziej efektywne funkcjonowanie w otoczeniu społecznym.

Kontrakt został jednak ustalony krótkoterminowo – na czas roku szkolnego (od końca września do czerwca), spotkania raz w tygodniu w stały dzień oraz cel terapii: przyjrzenie się relacjom społecznym pacjentki w celu ich poprawy – zgodnie z ustaleniami z pacjentką. Wyjaśniłam zasadę anonimowości, setting, sposoby uprzedzania o ewentualnej nieobecności na sesji. Pacjentka korzystała z terapii bezpłatnej, refinansowanej przez fundusz zdrowia. Ustalono zasadę uprzedzania o nieobecnościach oraz obecność na cotygodniowym spotkaniu. Formuła pracy poradni w ramach funduszu zdrowia nie dawała możliwości „odrabiania” spotkań w innym terminie. Skutkiem ewentualnych nieobecności pacjentki był skrócony czas pracy o utracone sesje.

W trakcie terapii – trzy miesiące przed końcem roku szkolnego zaproponowano pacjentce możliwość przedłużenia terapii. Pacjentka w okresie od kwietnia do maja oporowała. Próbowała zerwać terapię, nie przychodziła na sesje. Jednak w czerwcu wyraziła zgodę na...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Psychologia w praktyce"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy