Wprowadzenie
Pan Jan zgłasza się na terapię z powodu problemów w związku. Już po kilku minutach rozmowa przesuwa się jednak z relacji z partnerką na uczucia wobec terapeuty, a potem na wspomnienia z ojcem. Z perspektywy pacjenta może to brzmieć absurdalnie: „Po co rozmawiać o dawnych uczuciach, skoro związek rozpada się tu i teraz?”. Przez długi czas odpowiedź na takie pytanie opierała się głównie na intuicji i doświadczeniu klinicznym: terapeuci widzieli, że taka praca bywa pomocna, ale znacznie trudniej było pokazać, co dokładnie działa, dla kogo i w jaki sposób. W starciu z CBT argumenty psychodynamiczne długo wyglądały szczególnie blado. Po jednej stronie były randomizowane badania, próby kliniczne, podręczniki i wykresy efektów. Po drugiej: doświadczenie terapeutów, opisy przypadków i przekonanie, że coś ważnego dzieje się w relacji, choć nie zawsze da się to łatwo zmierzyć. Nic dziwnego, że CBT przez lata uchodziła za jedyną naprawdę „naukową” psychoterapię.
To dobra wiadomość, ale nie koniec problemu. Psychoterapia przeciętnie pomaga, jednak jej efekty są zróżnicowane: część pacjentów poprawia się wyraźnie, część nie uzyskuje istotnej zmiany, a u części obserwuje się pogorszenie (Lambert i Shimokawa, 2011; Cuijpers i wsp., 2018). Dlatego po pytaniu: „Która psychoterapia działa?” coraz ważniejsze staje się pytanie bardziej precyzyjne: „Co działa w tej terapii, u tego pacjenta, prowadzonej przez tego terapeutę?”. Jak uchwycić moment, w którym interwencja otwiera drogę do zmiany, a jak rozpoznać, że pacjent utknął, przeciąża się albo oddala od procesu? Mówiąc inaczej, jak mierzyć to, co dzieje się w sesji, i jak łączyć taki pomiar z realną skutecznością leczenia (Lambert i wsp., 2018)?
To nie jest problem czysto akademicki. W badaniach nad rutynowym monitorowaniem efektów terapii okazało się, że samo systematyczne sprawdzanie, czy pacjent poprawia się zgodnie z oczekiwanym przebiegiem, pomaga szybciej wychwycić osoby „schodzące z kursu” i ograniczać ryzyko pogorszenia (Lambert i Shimokawa, 2011; Lambert i wsp., 2018). Innymi słowy: czasem różnica między skuteczną a nieskuteczną terapią zaczyna się nie od genialnej interpretacji, ale od zauważenia, że pacjent od trzech sesji stoi w miejscu.
To, że ISTDP nie jest już tylko ciekawą szkołą kliniczną opartą na charyzmie mistrzów, jest dziś dość dobrze udokumentowane. Są badania nad jej skutecznością w depresji opornej na leczenie, zaburzeniach psychosomatycznych, zaburzeniach osobowości, zaburzeniach lękowych i szerzej – w pracy z pacjentami złożonymi, przewlekłymi, wielokrotni...
Dołącz do grona specjalistów, którzy stale pogłębiają swoją wiedzę
Co dwa miesiące otrzymuj sprawdzone narzędzia i artykuły tworzone przez ekspertów-praktyków. Pogłębiaj wiedzę, pracuj sprawniej, pewniej i bądź przygotowany na najbardziej skomplikowane przypadki.