Zdrowie psychiczne w czasach pandemii

Temat numeru

Z początkiem maja bieżącego roku osób, które przechorowały COVID-19, było na świecie ponad 152 mln, a liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła 3 mln. Bilans pierwszego roku pandemii jest zapewne znacznie niedoszacowany, gdyż nie uwzględnia osób bez wykonanych testów, a także ofiar, które zmarły nie doczekawszy pomocy lekarskiej czy wyniku testu. Magia dużych liczb sprawia, że giną w niej indywidualne ludzkie tragedie, trudności i problemy psychiczne doświadczane przez coraz większą grupę osób.

W skali społecznej bardzo wyraźnie zaznaczyły się trzy fazy radzenia sobie w sytuacji pandemii, nie bez powodu zapewne odpowiadające fazom radzenia sobie organizmu ze stresorem. W pierwszej fazie – dezorganizacji – konsumenci na całym świecie rzucili się do sklepów w sposób dość chaotyczny, wykupując żywność, papier toaletowy, leki czy alkohol, a także wyciągając pieniądze z kont bankowych. Ich zachowanie wynikało w znacznym stopniu z niepewności informacyjnej, nakazującej podjąć próbę odzyskania poczucia bezpieczeństwa i kontroli. Na przełomie marca i kwietnia 2020 r. nastąpiła druga faza – adaptacja – tym trudniejsza, że dodatkowym wyzwaniem stał się lockdown, który przyniósł trudną do zniesienia izolację. Na tym etapie nastąpił częściowy powrót do równowagi emocjonalnej (Grodzicki i in., 2020), przystosowanie poprzez wytworzenie nowej rutyny.

Wpływ pandemii na zdrowie psychiczne

Adaptacja wiąże się jednak z dużym wysiłkiem, co sprawia, że sukcesywnie coraz więcej osób osuwa się w fazę trzecią – wyczerpania. W fazie tej „ja rozszerzone”, czyli grupa osób, którą nazywamy „my”, kurczy się dramatycznie w stosunku do grupy „oni”, dla której nie starcza nam już zasobów cierpliwości, empatii czy akceptacji, wobec której odczuwamy wrogość. W skali społecznej doprowadza to do coraz głębszych podziałów, w skali indywidualnej zaś do wrogości lub obojętności wobec otaczających ludzi, dystansu emocjonalnego nakładającego się na dystans społeczny, izolacji i wycofania. Paradoksalnie, faza wyczerpania to nie tylko brak sił i niezdolność funkcjonowania na dawnym poziomie, ale też stan permanentnej złości poszukującej obiektu, co widać choćby po hejcie wobec lekarzy czy szukającej ujścia w manifestacjach fali niezadowolenia społecznego.

Badacze biją na alarm, że mamy do czynienia z drugą, równoległą epidemią – zaburzeń psychicznych. Z punktu widzenia psychologa praktyka można je podzielić na dwie grupy: zaburzenia psychiczne będące skutkiem samej pandemii, obostrzeń czy izolacji i te, które stanowią bezpośrednie następstwo przechorowania COVID-19.

Już w dwa tygodnie po wystąpieniu pierwszych zakażeń chińscy badacze odnotowali wyższy poziom depresji u badanych (Jiao, Wang, Liu, 2020). Kolejne badania w różnych krajach wskazywały na rosnący wraz z trwaniem pandemii poziom objawów depresyjnych i lękowych, a w połowie ubiegłego roku metaanaliza Salariego i współpracowników szacowała, że wysoki poziom stresu dotyka 29,4% badanych, z powodu lęku cierpi 31,9%, a depresji 33,7%. Każdorazowo liczby te przekraczały ponad dwukrotnie stan sprzed pandemii.

POLECAMY

Polskie badania nad zdrowiem psychicznym w czasach pandemii

Polskie badania potwierdzają ten trend. W badaniu Babickiego i Migas (Babicki, Mastalerz-Migas, 2020) 77% badanych wyrażało obawę przed zachorowaniem na COVID-19, 23% miało wysoki poziom lęku, natomiast 45% cierpiało z powodu lęku uogólnionego. Inne badanie psychologów z Uniwersytetu Łódzkiego wskazywało, że 53% miało poziom stresu powyżej...

pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Przypisy