Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

2 lipca 2021

NR 28 (Lipiec 2021)

Zdrowie psychiczne w czasach pandemii

16

Z początkiem maja bieżącego roku osób, które przechorowały COVID-19, było na świecie ponad 152 mln, a liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła 3 mln. Bilans pierwszego roku pandemii jest zapewne znacznie niedoszacowany, gdyż nie uwzględnia osób bez wykonanych testów, a także ofiar, które zmarły nie doczekawszy pomocy lekarskiej czy wyniku testu. Magia dużych liczb sprawia, że giną w niej indywidualne ludzkie tragedie, trudności i problemy psychiczne doświadczane przez coraz większą grupę osób.

W skali społecznej bardzo wyraźnie zaznaczyły się trzy fazy radzenia sobie w sytuacji pandemii, nie bez powodu zapewne odpowiadające fazom radzenia sobie organizmu ze stresorem. W pierwszej fazie – dezorganizacji – konsumenci na całym świecie rzucili się do sklepów w sposób dość chaotyczny, wykupując żywność, papier toaletowy, leki czy alkohol, a także wyciągając pieniądze z kont bankowych. Ich zachowanie wynikało w znacznym stopniu z niepewności informacyjnej, nakazującej podjąć próbę odzyskania poczucia bezpieczeństwa i kontroli. Na przełomie marca i kwietnia 2020 r. nastąpiła druga faza – adaptacja – tym trudniejsza, że dodatkowym wyzwaniem stał się lockdown, który przyniósł trudną do zniesienia izolację. Na tym etapie nastąpił częściowy powrót do równowagi emocjonalnej (Grodzicki i in., 2020), przystosowanie poprzez wytworzenie nowej rutyny.

POLECAMY

Wpływ pandemii na zdrowie psychiczne

Adaptacja wiąże się jednak z dużym wysiłkiem, co sprawia, że sukcesywnie coraz więcej osób osuwa się w fazę trzecią – wyczerpania. W fazie tej „ja rozszerzone”, czyli grupa osób, którą nazywamy „my”, kurczy się dramatycznie w stosunku do grupy „oni”, dla której nie starcza nam już zasobów cierpliwości, empatii czy akceptacji, wobec której odczuwamy wrogość. W skali społecznej doprowadza to do coraz głębszych podziałów, w skali indywidualnej zaś do wrogości lub obojętności wobec otaczających ludzi, dystansu emocjonalnego nakładającego się na dystans społeczny, izolacji i wycofania. Paradoksalnie, faza wyczerpania to nie tylko brak sił i niezdolność funkcjonowania na dawnym poziomie, ale też stan permanentnej złości poszukującej obiektu, co widać choćby po hejcie wobec lekarzy czy szukającej ujścia w manifestacjach fali niezadowolenia społecznego.

Badacze biją na alarm, że mamy do czynienia z drugą, równoległą epidemią – zaburzeń psychicznych. Z punktu widzenia psychologa praktyka można je podzielić na dwie grupy: zaburzenia psychiczne będące skutkiem samej pandemii, obostrzeń czy izolacji i te, które stanowią bezpośrednie następstwo przechorowania COVID-19.

Już w dwa tygodnie po wystąpieniu pierwszych zakażeń chińscy badacze odnotowali wyższy poziom depresji u badanych (Jiao, Wang, Liu, 2020). Kolejne badania w różnych krajach wskazywały na rosnący wraz z trwaniem pandemii poziom objawów depresyjnych i lękowych, a w połowie ubiegłego roku metaanaliza Salariego i współpracowników szacowała, że wysoki poziom stresu dotyka 29,4% badanych, z powodu lęku cierpi 31,9%, a depresji 33,7%. Każdorazowo liczby te przekraczały ponad dwukrotnie stan sprzed pandemii.

Polskie badania nad zdrowiem psychicznym w czasach pandemii

Polskie badania potwierdzają ten trend. W badaniu Babickiego i Migas (Babicki, Mastalerz-Migas, 2020) 77% badanych wyrażało obawę przed zachorowaniem na COVID-19, 23% miało wysoki poziom lęku, natomiast 45% cierpiało z powodu lęku uogólnionego. Inne badanie psychologów z Uniwersytetu Łódzkiego wskazywało, że 53% miało poziom stresu powyżej 7 stena, a więc wysoki. Przeprowadzone w maju 2020 r. badanie zespołu dr hab. Małgorzaty Gambin (Gambin i in., 2020) wskazywało, że 36,6% badanych w wieku 18–34 lata znalazło się w pandemii w grupie ryzyka klinicznego nasilenia objawów depresyjnych. I w tym wypadku było to ponad dwukrotnie więcej niż przed pandemią. Podobne wyniki uzyskał zespół z DSW pod moim kierunkiem – nasilone objawy depresyjne miało w trakcie pierwszego lockdownu 40% badanych, po roku zaś 36%. Zgodnie z danymi ZUS w 2020 r. o 1/4 wzrosła liczba zwolnień wydawanych przez lekarzy psychiatrów, osiągając 1,5 mln.

Szczególnie narażone na wystąpienie nasilonych objawów depresyjnych i lękowych były osoby z wcześniejszym doświadczeniem zaburzeń psychicznych. Większość ankietowanych w poszczególnych badaniach, zarówno dotyczących populacji ogólnej, jak i psychiatrycznej, stanowiły kobiety, co może przekłamywać wyniki, jednak wydaje się, że były one bardziej narażone na negatywny wpływ pandemii na zdrowie psychiczne i dobrostan. W populacji ogólnej odnotowano paradoksalnie mniej problemów wśród osób starszych, mimo że nie tylko są one grupą bardziej narażoną na ciężki przebieg infekcji i zgon, ale też bardziej odizolowaną społecznie, między innymi ze względu na mniejszy dostęp do internetu.

Dzieci i młodzież w czasach pandemii

Najgorzej pandemię znieśli młodzi dorośli i nastolatkowie. W tej grupie newralgiczną granicą wydaje się 13. r.ż. Chińskie badania (Liu i in., 2020) wykazały, że już w początkach pandemii 30% nastolatków powyżej tego wieku miało objawy depresyjne, a 22% spełniało kryteria depresji. Badacze niemieccy (Ravens-Sieberer i in., 2021) z kolei szacują, że 24,1% nastolatków cierpi z powodu zaburzeń lękowych (przed pandemią było to 14%), a ponad 60% dzieci i młodzieży zmagać się może z depresją. Prowadzone przez zespół z DSW badania wskazywały, że na początku 2021 r. objawy depresyjne miało 37% nastolatków w wieku 18 lat, zaś aż 17% deklarowało pragnienie bądź zamiar popełnienia samobójstwa. Ten wysoce niepokojący rezultat potwierdzają dane Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, zgodnie z którymi samookaleczało się 9,2% adolescentów (przed pandemią 6%), a próbę samobójczą podjęło 2,9% nastolatków. Również według statystyk policyjnych 2020 r. był rekordowy pod względem liczby samobójstw nieletnich – życie odebrało sobie 116 dzieci. Należy pamiętać, że liczba ta jest zaniżona, gdyż często samobójstwa nastolatków są interpretowane jako np. wypadki komunikacyjne.

W opinii publicznej głównym winowajcą pogarszającego się stanu psychicznego dzieci i młodzieży okrzyknięte zostało zdalne nauczanie, wiążące się z izolacją społeczną. Faktycznie, izolacja stanowi znaczący czynnik ryzyka w rozwoju problemów emocjonalnych, jednak nie jedyny. Badania pokazują, że w najgorszym stanie jest młodzież deklarująca zaniedbanie przez rodziców. Tymczasem system rodziny przechodzi kryzys. 28% dorosłych Polaków (Chodkiewicz i in., 2020) pije w pandemii w sposób ryzykowny, przy czym wzrost spożycia alkoholu był większy wśród osób pozostających w związkach niż wśród samotnych.
Brak jest dokładnych polskich danych dotyczących wzrostu liczby przypadków przemocy w czasie pandemii, jednak jest to trend ogólnoświatowy – w Hiszpanii (Rodriguez-Jimenez i in., 2020) na przykład organizacje prowadzące telefony zaufania miały w pierwszych tygodniach izolacji 18% więcej połączeń, zaś francuska policja odnotowała 32% wzrost liczby zgłoszeń. W Polsce spadła wprawdzie w 2020 r. 
o 1/6 liczba zakładanych Niebieskich Kart, jednak może to być spowodowane paraliżującym lękiem ofiar zamkniętych w domach ze swoimi oprawcami. Jednocześnie antyprzemocowa aplikacja na telefon stworzona wspólnie przez Feminotekę i firmę AVON zyskała już w pierwszych tygodniach lockdownu 38% nowych użytkowników, a doniesienia medialne mówiły o znacznym zwiększeniu liczby połączeń na telefony dla ofiar przemocy. Wyniki zespołu badaczy z DSW (dane niepublikowane, N = 1240) wskazują na wzrost akceptacji klapsów jako „środka dyscyplinującego” z 8% w 2018 r. do aż 27% w trakcie pandemii, co w naszym odczuciu odzwierciedla bezradność rodziców wobec problemów wychowawczych i psychicznych ich dzieci. Rodzice mierzą się też z własnymi problemami natury psychicznej, ale i finansowej – badanie CBOS z połowy 2020 r. wskazuje, że 3% osób zatrudnionych straciło pracę, 5% zawiesiło działalność, a kolejne 20% pracowało w zmniejszonym wymiarze czasu pracy. Wszystkie powyższe czynniki mogą sprawiać, że rodzice nie są w stanie dać dzieciom i nastolatkom niezbędnego wsparcia, za to są bardziej skłonni do poświęcania im uwagi negatywnej, uruchamianej w razie nieakceptowanych zachowań i przyjmującej różne formy przemocy.

Neuropsychologiczne skutki zachorowania

Jedynie 12,6% osób (Carfì i in., 2020), które zostały hospitalizowane w związku z zachorowaniem, nie odczuwało po dwóch miesiącach skutków infekcji, przy czym około połowa badanych relacjonuje objawy neurologiczne i psychiatryczne.

Psychologiczne następstwa przechorowania COVID-19 podzielić można na trzy kategorie. Pierwsza z nich związana jest z samym przeżyciem infekcji jako traumy. Lęk przed śmiercią swoją i bliskich związany z relatywnie dużą i dotąd nieoszacowaną umieralnością, trudności z dostępem do lekarza, duszność, izolacja, doświadczenie ocierania się o śmierć skutkują wysokim poziomem objawów stresu pourazowego u 24% chorych niehospitalizowanych i od 47% (Halpin i in., 2020) do nawet 96% (Bo, Young i in., 2020) klientów hospitalizowanych. Zachorowanie wiąże się też ze znacząco wyższym ryzykiem wystąpienia objawów depresji. Szczególnie narażeni na wystąpienie objawów PTSD są ozdrowieńcy z wcześniejszym doświadczeniem zaburzeń psychicznych, przy czym pamiętać należy, że aktualnie osób z problemami psychicznymi, a więc bardziej podatnych na wystąpienie objawów PTSD, jest w populacji około dwa razy więcej niż przed pandemią. Czynnikiem ryzyka jest też to, jak ozdrowieńcy są postrzegani przez otoczenie, czy spotykają się z lękiem i izolacją.

Drugą kategorię następstw infekcji stanowią objawy neuropsychologiczne wiążące się z uszkodzeniami w obrębie centralnego i obwodowego układu nerwowego. Dotykają one nawet 50% klientów hospitalizowanych i blisko jedną trzecią ozdrowieńców, którzy przeszli infekcję łagodniej. SARS-CoV-2 wydaje się pod tym względem znacznie zjadliwszy niż jego wcześniejsi krewniacy – SARS powodował deteriorację neuropsychologiczną u 0,4% klientów, a MERS u 0,2%.

SARS-CoV-2 jest wirusem neurotropowym. Uszkodzenia w obrębie istoty białej mózgu, a więc skupiska ciał neuronów odnotowano u 76% ozdrowieńców (Egbert i in., 2020). Zmiany te dotyczą wielu obszarów mózgu, obejmują m.in. płaty czołowe, płaty skroniowe, ciemieniowe, potyliczne, a także struktury podkorowe: wzgórze, jądra podstawy oraz hipokamp. Struktury te odgrywają kluczową rolę w procesach pamięciowych, komunikowaniu, przetwarzaniu bodźców zmysłowych, regulacji emocji, podtrzymaniu uwagi i wielu innych szczególnie istotnych funkcjach CUN.

Nie jest jeszcze jasne, czy encefalopatie przejawiające się poprzez deterioracje neurologiczne, zaburzenia nastroju oraz lękowe o podłożu neurologicznym w następstwie COVID-19 wynikają z przekroczenia przez wirusa bariery krew-mózg i infekcji w obrębie samej tkanki nerwowej czy też stanu zapalnego w odpowiedzi na infekcję. Przypuszczalnymi mechanizmami zaburzania pracy mózgu są te związane ze stresem oksydacyjnym, działaniem cytokin prozapalnych zaangażowanych w odpowiedź immunologiczną, mechanizmy cytotoksyczności z udziałem glutaminianu i rozregulowanie osi HPA, tzw. osi stresu.

Czynniki ryzyka po przejściu SARS-CoV-2

Kolejny czynnik ryzyka wydaje się stanowić stosunkowo częste przy infekcji SARS-CoV-2 wzmożone wykrzepianie, powodujące mikrouszkodzenia tkanki. Wśród osób doświadczających nasilonych problemów neuropsychologicznych aż 62% doznało w trakcie infekcji udaru lub wylewu. Wyniki badań zdają się wskazywać na współistnienie wszystkich powyższych czynników. W mózgach osób zmarłych na COVID-19, a czasem również w płynie mózgowo-rdzeniowym chorych wykrywa się wirusa (Matschke i in., 2020). Jednocześnie istnieją dowody na nasiloną odpowiedź immunologiczną i na zapalenie w obrębie naczyń krwionośnych w mózgu, a nawet obrzęk tkanki mózgowej i degradację neuronów.

Uszkodzenie bariery krew–mózg, a co za tym idzie nasilona odpowiedź immunologiczna może stanowić czynnik wyzwalający dla chorób neurodegeneracyjnych, stąd uzasadnione obawy, że pandemia 
SARS-CoV-2 przełoży się na zwiększoną zachorowalność, szczególnie w starszej części populacji.

W niezwykle rzadkich przypadkach zachorowanie skutkuje zaburzeniami psychotycznymi. Znacznie częściej pojawia się tzw. „mgła mózgowa”, czyli zespół objawów neuropsychologicznych, takich jak zaburzenia koncentracji, pamięci, szczególnie zapamiętywania, ograniczenie możliwości intelektualnych, dezorientacja, trudności ze znalezieniem słów, by wyrazić myśli, zmęczenie, senność i niemożność podjęcia działania czy decyzji.

Badania na ozdrowieńcach

Wyniki pilotażowego badania przeprowadzonego przez zespół z DSW i WSB na 221 ozdrowieńcach potwierdzają doniesienia z literatury i pozwalają wyróżnić kilka obszarów deterioracji funkcji poznawczych. Dominującym objawem, na który uskarża się większość badanych, jest chroniczne zmęczenie, które może wynikać zarówno z problemów neurologicznych, jak i z zaburzeń nastroju lub problemów somatycznych, przede wszystkim kardiologicznych i pulmonologicznych. Nasi badani w przeważającej większości skarżyli się na problemy z pamięcią – nie zapamiętywali rozmów, zapominali o zadaniach, które mieli wykonać, gorzej uczyli się nowych rzeczy, przy jednoczesnym dobrym zachowaniu pamięci o zdarzeniach dawnych, prawidłowej orientacji w czasie i przestrzeni oraz zazwyczaj bezbłędnym wykonywaniu czynności automatycznych.

Obszarem, w którym deficyty występują szczególnie często, jest też koncentracja. Badanym trudniej się skupić i podtrzymać uwagę przez dłuższy czas, łatwiej się rozpraszają, mają problemy w zakresie przerzutności uwagi, trudniej im też skończyć daną czynność, a nawet ją rozpocząć. Powtarzającym się objawem są kłopoty w zakresie funkcji językowych, głównie związane z doborem odpowiednich słów w trakcie rozmowy. Często pojawia się wrażenie, że są one „na końcu języka”, jednak trudno je sobie przypomnieć. Blisko połowa badanych skarżyła się na bezsenność, która nie występowała przed zachorowaniem.

U większości badanych opisywane jako jeden z wczesnych objawów COVID-19 zaburzenia węchu i smaku ustępowały dość szybko, stępienie innych zmysłów czy parestezje również dotykały kilkunastu procent badanych i były częstsze u niedawnych ozdrowieńców, co świadczy o tym, że zaburzenia te dość szybko się wycofują. Najdłużej wydają się utrzymywać zaburzenia pamięci, koncentracji i snu – francuskie badanie (Garrigues i in., 2020) wskazuje, że jeszcze trzy miesiące po zachorowaniu na zaburzenia pamięci skarży się 34% ozdrowieńców, na problemy z uwagą 28%, a na bezsenność 31%.

Emocjonalne skutki zachorowania

Osobną kategorię deterioracji o podłożu neurologicznym stanowiły zaburzenia nastroju i lękowe. Trudno tu oddzielić wpływ traumatycznego doświadczenia na psychikę od encefalopatii, jednak 62% badanych zadeklarowało, że zachorowanie było dla nich wydarzeniem co najwyżej nieprzyjemnym, a jednocześnie wysoki poziom lęku występuje u 61% badanych, zaś obniżony nastrój u 72% badanych. Istnieje więc duża grupa osób, dla których zachorowanie nie było traumatycznym przeżyciem, a którzy jednocześnie doświadczają nasilonych objawów depresji i lęku przybierającego częściej formę uogólnioną, wolnopłynącą, niż w postaci napadów paniki. 65% badanych skarży się przy tym na nasilone objawy psychosomatyczne, szczególnie w stresie, znacznie silniejsze niż przed zachorowaniem. Nieznana jest jeszcze dynamika zaburzeń emocjonalnych po chorobie. W przypadku poprzedniej pandemii SARS-CoV-1 objawy depresyjne utrzymywały się nawet rok po przechorowaniu. W nasz...

Kup prenumeratę Premium, aby otrzymać dostęp do dalszej części artykułu

oraz 254 pozostałych tekstów.
To tylko 39 zł miesięcznie.

Przypisy