Dołącz do czytelników
Brak wyników

Studium przypadku

14 maja 2020

NR 21 (Maj 2020)

Wyobraźnia ma wielką moc

30

Jak pisze Choden – były mnich i wykładowca studiów podyplomowych w obszarze uważności, a także współautor niedawno wydanej na naszym rynku pozycji Uważne współczucie: „Wiemy, że to, co sobie wyobrażamy, może wywierać silny wpływ na nasze ciało i umysł” (Gilbert P., Choden, Uważne współczucie, 2019). Kiedy odczuwamy głód, widok pożywienia czy zapach może powodować wydzielanie śliny i kwasów żołądkowych. Dzięki wyobraźni w jednej chwili jesteśmy w stanie odbyć daleką podróż, ale możemy także doświadczyć bólu emocjonalnego, wyobrażając sobie na przykład tragiczną sytuację, w której biorą udział nasi bliscy lub my sami. W tym artykule zapraszam do podróży w kierunku bezpiecznego miejsca.

Czym jest praktyka bezpiecznego miejsca?

W tej praktyce klienci wyobrażają sobie siebie w otoczeniu, które daje poczucie bezpieczeństwa, spokoju i przynależności. W terapii skoncentrowanej na współczuciu (Compassion-Focused Therapy) jednym z podstawowych, bazowych elementów jest stworzenie odpowiednich warunków do poczucia pełnego bezpieczeństwa emocjonalnego przez klienta. Takie otoczenie zapewnia, że wsparcie jest dostępne w każdej chwili podczas pracy w gabinecie terapeutycznym, a także w dalszej indywidualnej praktyce klienta.

W ćwiczeniu związanym z tą praktyką staramy się wyobrazić sobie miejsce, które zapewniłoby nam poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego i spokoju. Może to być dowolne miejsce, jakie tylko wybierze lub jakie kiedyś odwiedził klient, a może miejsce dobrze znane, jak na przykład ulubiona przestrzeń w domu rodzinnym albo najprzyjemniejsze miejsce w ogrodzie. Może to być także miejsce wyobrażone, które widział w filmie lub o którym przeczytał w książce albo które sam stworzył. Może się ono znajdować na zewnątrz – wśród przyrody albo wewnątrz. Może tam panować noc lub dzień, zima lub lato. Należy wyobrazić sobie wszystko, co tylko może zapewnić poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa i wrażenie, że klient jest tam mile widziany. Powinien postarać się stworzyć emocjonalną atmosferę dobrego nastroju (Russel Kolts, 2016).

Niektórzy mogą mieć problem z przywołaniem i wyobrażeniem sobie takiego miejsca. Wtedy terapeuta może pomóc w naprowadzeniu klienta na tego rodzaju obraz, wskazując na przykład: spacer po plaży lub w lesie, zabawę na łące, wspinaczkę w górach, poranny wschód słońca lub zachód na plaży, noc pod gwiazdami na polu biwakowym. Możemy posłużyć się także doznaniami płynącymi z odczuwania powiewu porannego wiatru na twarzy, skrzypiącego śniegu pod butami, orzeźwiającej bryzy w czasie żeglowania…

Powyższe ćwiczenie możemy wykonywać tak długo, jak zechcemy. Kiedy będziemy się zbliżać do końca sesji, pozwólmy, aby wyobrażenie zaczęło znikać, a potem rozciągnijmy się i przygotujmy na pozostałą część dnia albo na przejście do kolejnej praktyki wyobrażeniowej. Pamiętajmy, że bezpieczne miejsce zostało stworzone przez klienta i że zawsze jest dla niego dostępne. Niezmiennie pozostaje oddalone o zaledwie jedną myśl, więc jeśli w ciągu dnia klient zauważy, że zaczyna się stresować, niech zrobi kilka głębokich oddechów i uspokajających wdechów, a następnie zanurzy się w wyobrażeniu swojego bezpiecznego miejsca. Zawsze może do niego wracać i ponownie go doświadczać. Musi pamiętać, że jest tam mile widziany i bezpieczny.

Praktyka bezpiecznego miejsca znajduje również swoje zastosowanie w pracy z osobami doświadczającymi stresu w środowisku zawodowym. Rywalizacja, redukcja stanowisk pracy, ciągłe zwiększanie oczekiwań czy nakładanie dodatkowych obowiązków może w efekcie wpływać na pogorszenie się zdrowia psychicznego zwłaszcza u młodych osób (Twenge i in., 2010). Badania Paula Gilberta i jego zespołu wykazały, iż dążenie do tego, aby nie zostać uznanym za gorszego albo nienadającego się do pracy, związane jest z kłopotami ze zdrowiem psychicznym, zwłaszcza z depresją, lękiem i stresem (Choden, 2019 za Gilbert i in., 2007).

Stąd też do gabinetów psychoterapeutów trafiają osoby, które doświadczają trudności w obszarach opisanych powyżej. Poszukują drogi w kierunku korzystnej zmiany, zgodnej z własnymi wartościami i poczuciem sensu.

Opis przypadku

Jest piękne lato, wieczorny spacer wzdłuż wybrzeża kurortu w śródziemnomorskim miasteczku pieści zmysły wzroku i zapachu. To doświadczenie bieżącej chwili, uważnego kontaktu ze sobą, bez całego szeregu „innych ważnych spraw”. Ta chwila otwiera możliwość dla naszego umysłu, aby ten mógł zauważyć przepływające myśli, zarówno te z przeszłości, jak i przyszłości, aby nie oceniał, nie korygował doznań, nie dokonywał rozliczeń i podsumowań, i porównań. Aby pragnął być w tym miejscu, by zauważał, doznawał w trybie pełnej akceptacji chwili. Dotyk delikatnego, oceanicznego powiewu dopełnia wyjątkowości momentu, zapraszając jednocześnie do zachwytu z bycia tu i teraz.

Gdzie są moi przyjaciele? Gdzie myśli, których zazwyczaj tak wiele? Mam wrażenie, że mój umysł nie dokonuje oceny. A może… Właśnie, one są ze mną na wakacjach, zaprosiłem je do bezpiecznego miejsca. Takie miejsce i czas, dzięki którym otwieramy możliwość pobycia ze sobą, pozwala nam na nawiązanie głębszego kontaktu i okazanie sobie troski. Być może to tu nawiążemy ze sobą bliższą znajomość, a może nawet ta relacja z samym sobą przerodzi się w przyjaźń (?). W miejscu, w którym czujemy się bezpiecznie, nasz schemat lub uczucie lęku często tracą na sile, możemy wtedy przyjrzeć się sobie bez ocen, bez obaw, że dostrzeżemy w sobie coś, co nas może przerazić lub uruchomić w kierunku bolesnej fuzji z myślami. Zanurzamy się w tę znajomość, jakbyśmy nurkowali wśród kolorowych raf Lazurowego Wybrzeża, obserwując otaczający nas świat, odczuwając niepewność i ekscytację jednocześnie. Co odkryjemy, co zauważymy i zaakceptujemy, a od czego się odwrócimy lub do czego zwrócimy?
Przed pięcioma miesiącami Marek po raz pierwszy umówił się na wizytę u psychologa. Do gabinetu przyniósł stres związany z dużą ilością pracy, trudności z nawiązywaniem „prawdziwych” znajomości, tzn. takich, które opierają się nie tylko na kontaktach z kooperantami. Jako cel współpracy z psychologiem Marek wskazał potrzebę bycia kompetentnym w radzeniu sobie ze stresem, spokojnym i uśmiechniętym – jest on osobą z poczuciem humoru, którego używa w relacjach interpersonalnych. Marek chciałby ponownie odkryć to, co w życiu dawało mu kiedyś radość, życiową energię. Zwrócił uwagę na potrzebę autentycznej obecności – Marek zauważył, że np. podczas rozmów ze spotkanymi osobami jest często myślami gdzie indziej („myślę, co mam do zrobienia jeszcze po południu albo co mogłem zrobić lepiej”). Chciałby ponownie śmiać się z błahych rzeczy i uwierzyć w to, co mówią bliscy, że już wiele osiągnął i są z niego dumni, a nie skupiać się na tym, co zrobił źle i ile ma do poprawienia.

– Jeżeli się zgodzisz, chciałbym powrócić do naszego spotkania przed twoim urlopem, Marku.
– Tak, oczywiście.
– Kiedy podczas ostatniego naszego spotkania mówiłeś o chwili dla siebie z dala od pracy, miasta, otaczającego zgiełku, odniosłem wrażenie, że masz ochotę uciec…
– Tak, dobre masz wrażenie… I wiesz co, paradoksalnie uciekłem, aby zbliżyć się do siebie teraz.
– Jak to rozumiesz?
– Chyba tak, że zwolniłem, ale nie tak typowo chilloutowo: drinki, hamak i odsypianie zarwanych nocy, tylko tak wewnętrznie, jakbym wolniej funkcjonował przy full opcji.
– Co rozumiesz przez określenie „full opcja” w odniesieniu do siebie?
– Miałem poczucie tej samej wewnętrznej siły, kiedy się motywuję, no wiesz, kiedy mówię do siebie w sposób, o którym rozmawialiśmy: „weź się w garść, nie rozczulaj się nad sobą jak mały chłopiec, masz jeszcze dużo do zrobienia, dawaj – dasz radę! Źle, widzieli to, co schrzaniłeś, nie nadajesz się…”. Różnica polegała na tym, że nie mówiłem tak do siebie, nie napieprzałem się tak i ta siła była jakby większa, czysta, radosna…
– A gdzie ją odczuwałeś w ciele?
– Koło serca, w klatce piersiowej. Czułem, jakby była napompowana, ale nie wydęta czy spięta, tylko pełna energii. I ten uśmiech, który wywoływało to na mojej twarzy.
– Brzmi super. Czy odczuwasz podobnie teraz, kiedy o tym opowiadasz?
– Tak!
– Czy kiedy teraz przywołujesz te obrazy, odczuwasz radość, zadowolenie?
– Dokładnie tak jest…
– Czy zwróciłeś uwagę na to, że znajdujemy się około czterech tysięcy kilometrów od miejsca, w którym spędzałeś wakacje, a ty jesteś w stanie odczuwać tak samo?
– No, niesamowite, chyba wiem, dlaczego zaproponowałeś mi, żebym napisał ten list: to wspomnienie bezpiecznego, kojącego miejsca z wakacji.
– Ten list jest pełen wrażliwości i obecności. Twoje zaangażowanie w pracę nad rozwojem i trening uważności, w którym uczestniczyłeś kilka miesięcy temu – to wszystko jest w tym, co napisałeś. Jak się teraz czujesz, kiedy to mówię?
– Jak chłopiec pochwalony za dobrze wykonaną pracę domową.
– Ile masz lat teraz, Marku?
– No, trzydzieści, ale ten chłopiec też się fajnie poczuł.
– A ten chłopiec ile ma lat?
– 17–18 może…
– Jak się czuje ten siedemnastoletni Marek?
– On świetnie. Ma mnóstwo kolegów i koleżanek, planuje wieczór, wypad z kolegami nad zatokę. To było niesamowite, kiedy chodziliśmy po parku, potem szliśmy nad zatokę i wieczorem do późnych godzin pływaliśmy, czasem mówiłem mamie, że idę do Tomka, on mówił, że idzie do mnie, a naprawdę szliśmy popływać, posiedzieć, pogadać, powygłupiać się… I siedzieliśmy nad wodą, lato, super, wschód słońca, już o trzeciej bywało widno…
– Mam taką propozycję dla ciebie, Marku: ćwiczenia opartego na wyobraźni. To idealny moment, abyśmy przeszli do niego. Ćwiczenie nazywa się „Bezpieczne miejsce”. Wyobrażamy sobie, że jesteśmy w miejscu, które pomaga nam czuć się bezpiecznie, wygodnie, spokojnie i kojąco. Chodzi o to, aby stworzyć mentalne doświadczenie tego miejsca i uczuć, które towarzyszą, byciu tam. Czasami zastanawiam się, jakiego rodzaju miejsca użyć, ale wygląda na to, że masz już na myśli bardzo dobre miejsce. Czy uważasz, że ten wspólny czas, którego doświadczałeś, będąc siedemnastolatkiem, byłby odpowiedni do tego ćwiczenia?
– Brzmi świetnie.
– Co czujesz, kiedy to opowiadasz?
– Tęsknotę…
– Do czego tęsknisz?
– Do fajnych czasów, do tego, co wtedy się działo, jak było prawdziwie. Wiesz, mam wrażenie, że lepiej pamiętam to, co wtedy przeżyłem niż ostatnich kilka lat – teraz jest szybko, powierzchownie, czasem zapominam, o czym rozmawiałem wczoraj w pracy, a pamiętam to, jak wtedy skakaliśmy z pomostu i wchodziliśmy w nocy na zacumowane żaglówki w porcie dla jachtów…
– Co się dzieje teraz, Marku?
– To chyba refleksja. Wspominam, dobrze mi w tym wspominaniu… Co czuję? To spokój i wiesz, czuję to, co wtedy. Jestem tutaj, w twoim gabinecie – to fantastyczne uczucie… Chwilo, trwaj! Trwaj…
– Wyobraź sobie teraz siebie na plaży. Kiedy obraz pojawi się w twojej wyobraźni, zauważ i opisz proszę, kim jesteś, jak wyglądasz, co odczuwasz, będąc w tym miejscu, jakie dźwięki słyszysz, jakie zapachy docierają do ciebie.
– Mam długie włosy, idę spokojnym krokiem wieczorem po piasku na plaży. Czuję zapach płynący od zatoki, jest ciepła noc, dochodzą dźwięki śmiechów, zabawy, na plaży jest kilka osób, uśmiechają się, w tle słyszę muzykę.
– Co jeszcze zauważasz, Marku?
– Widzę bawiącego się psa, biega dookoła i wygląda na zadowolonego. Czuję radość, czuję się spokojny i jednocześnie pełen energii i ten uśmiech na mojej twarzy… On jest taki kojący.
– Otwórz się teraz na tę chwilę jeszcze bardziej, pozwól napełnić siebie tą energią, radością i ukojeniem, którego doświadczasz.
– Mhm…
– Teraz wyobraź sobie, że wszystkie istoty, które znajdują się na plaży, witają cię serdecznie, cieszą się na twój widok, patrzą i uśmiechają się życzliwie w twoim kierunku.
...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Psychologia w praktyce"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy