Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nowości w psychologii

2 października 2017

NR 3 (Maj 2017)

Renesans konsensualnej niemonogamii
Poliamoria i nowe rodzaje związków otwartych seksualnie i emocjonalnie

513

Otwarte związki, małżeństwa grupowe i wolna miłość to tematy powiązane w naszych umysłach silnie z latami siedemdziesiątymi ubiegłego wieku, po czym dyskusja o wolnej miłości na pewien czas ucichła z powodu epidemii AIDS i docenienia wyłączności seksualnej. Jednakże, wraz z większą wiedzą na temat odpowiedzialnego seksu, od dekady obserwujemy wzmożone zainteresowanie nowymi formami niemonogamii, które zakładają bezpieczeństwo, konsensualność (zgodę wszystkich stron) i wierność nieorganizującą się wokół wyłączności seksualnej.

Obecny dyskurs dotyczący odpowiedzialnej niemonogamii w dużym stopniu różni się od beztroskich tematów lat siedemdziesiątych, w których dominowały tematy zorientowane wokół seksualnej przyjemności, takie jak swinging (seksualna wymiana partnerów podczas grupowych spotkań), otwarte związki (posiadanie oficjalnych kochanków za zgodą stałego partnera) i niewierność małżeńska. Obecnie coraz większy nacisk, zarówno w nurcie naukowym, jak i aktywistycznym, kładzie się na związki niemonogamii z:

  • ruchami politycznymi,
  • sprzeciwem wobec kapitalistycznej kultury,
  • odpowiedzią na czasy kryzysu ekonomicznego,
  • feminizmem,
  • na bardziej jednostkowym poziomie – z wolnością jednostki i prawem do samorealizacji.

Współczesne formy niemonogamii

Wraz z tymi zmianami przemianie uległy same formy konsensualnej niemonogamii i zostały wprowadzone nowe terminy opisujące zjawiska, które choć wcześniej również występowały, nie były omawiane lub chowały się za najbardziej ogólnym terminem „związków otwartych”. Przede wszystkim popularność zyskuje poliamoria.

 

POLIAMORIA, czyli taka forma związku, która dopuszcza nie tylko seksualną wolność, lecz również możliwość emocjonalnego zaangażowania z kilkoma partnerami w tym samym czasie, za zgodą i wiedzą wszystkich zainteresowanych.

 

Choć o poliamorii jest głośno od zaledwie kilku lat, konsensualna niemonogamia nie jest ani zjawiskiem nowym, ani niezwykłym. W wielu innych kulturach możemy dostrzec głęboko zakorzenioną tradycję niemonogamii, zarówno w ujęciu poligynicznym (związek jednego mężczyzny z kilkoma kobietami), poliandrycznym (związek jednej kobiety z kilkoma mężczyznami), małżeństw grupowych lub luźnych form relacyjności, nieustalających trwałych więzów między osobami z danej społeczności (Hoft i Goldberg, 2006). Znakomitym przykładem na różnorodność form relacyjnych są prace Bronisława Malinowskiego, który opisywał między innymi życie Trobriandczyków, wraz z ich seksualnymi orgiami na głównym placu miasta, zbiorowymi wyprawami dziewcząt i chłopców do sąsiednich wsi, gdzie oczekiwali ich podekscytowani, obcy rówieśnicy czy też normalność stosunków pozamałżeńskich i szybkie dochodzenie do zgody po wykryciu niewierności partnera.

Prace antropologiczne ukazują również, że swoboda seksualna kobiet w dużym stopniu skorelowana jest z pozycją kobiety w społeczeństwie, jej ekonomiczną wolnością i decyzyjnością co do kształtu głównego związku. Nie przypadkiem więc na Wyspach Trobrianda, gdzie kobieta była ekonomicznie niezależna, a mąż zyskiwał, i materialnie, i społecznie, na wejściu w związek małżeński, dziewczęta i kobiety cieszyły się dużą seksualną swobodą, a seks był kojarzony przede wszystkim z radością, ciekawością i przyjemnością (Malinowski, 1938).

Ocena niemonogamii w procesie terapeutycznym

Wraz z emancypacją kobiet i coraz większym znaczeniem przyjemności seksualnej widzimy powrót zainteresowania konsensualną niemonogamią także w Polsce. O wzrastającej ważności tematu odpowiedzialnej niemonogamii świadczy coraz większe zainteresowanie społeczne, które objawia się w formie publikacji prasowych, opinii znanych osób i tłumaczeniu klasycznych książek na tematy konsensualnej niemonogamii. Związki otwarte stanowią nierzadki temat popularnych filmów, jak np. Vicky, Christina, Barcelona Woody'ego Allena czy artykułów prasowych o zjawisku swingowania i poliamorii.

W Polsce często takim doniesieniom towarzyszą opinie ekspertów, przede wszystkim seksuologów i psychoterapeutów, wskazując na sceptycyzm i niedowierzanie części środowiska pomocowego wobec deklaracji poliamorystów o satysfakcji i szczęściu płynącym z wyboru niezamkniętej formy związku. Terapeuci ad hoc przypisują osobom w relacjach niewyłącznych lęk przed pogłębioną relacją, strach przed samotnością czy porzuceniem, nieszczęśliwe, pozbawione miłości rodzica przeciwnej płci dzieciństwo, egoizm, nieumiejętność tworzenia trwałego związku, pozabezpieczny model więzi, narcyzm, a nawet seksoholizm i psychopatię (por. Grunt-Mejer i Chańska, 2015).

Wiele wskazuje na to, że główną rolę w niechęci niektórych psychologów odgrywa przywiązanie do różnorodnych teorii zakładających zdrowy rozwój jednostki w kierunku monogamicznej i heteroseksualnej relacji. Ma to miejsce szczególnie wtedy, gdy kontakt z osobami konsensualnie niemonogamicznymi odbywa się wyłącznie w procesie terapii, a terapeuci w życiu prywatnym nie poznają zdrowych, dobrze funkcjonujących związków otwartych. I choć terapeuta prawdopodobnie nigdy nie przypisałby problemu psychicznego monogamicznemu pacjentowi z faktu, że żyje on w związku zamkniętym, to problem zgłaszany przez osobę niemonogamiczną łączy się z jej wyborem kształtu relacji. Inną przyczyną jest włączanie trybu „racjonalizującego” zamiast trybu „krytycznego”, czyli tendencja do wytłumaczenia, dlaczego nasze pierwsze, emocjonalne odczucia są poprawne, zamiast zastanowienia się, skąd te uczucia się wzięły, jaki mają związek z socjalizacją i strachem przed zmianą społeczną. Podobne mechanizmy racjonalizujące widzieliśmy w początkach XX wieku, gdy specjaliści zdrowia psychicznego tłumaczyli, dlaczego wyższa edukacja kobiet jest złym pomysłem, lub w połowie minionego stulecia, gdy włączano homoseksualizm na listę zaburzeń psychicznych. Podobnie więc jak niegdyś, patologizowane były pociąg i miłość do osób tej samej płci, tak obecnie mamy do czynienia z silną niechęcią wobec osób otwarcie niemonogamicznych.

Wyraża się to w postawach terapeutów już od lat siedemdziesiątych, przypisujących osobom w związkach otwartych:

  • zaburzenia osobowości,
  • lęk przed zaangażowaniem i intymnością,
  • tendencje neurotyczne,
  • osobowość aspołeczną (Knapp, 1975, Hymer i Rubin, 1982).

Amerykańscy terapeuci z tamtego okresu woleli, by klient zdradzał swojego partnera niż by konsensualnie uczestniczył w swingowaniu. Postawy polskich terapeutów wypowiadających się w mediach na temat poliamorii nie różnią się więc zbytnio od tych sprzed 40 lat w Ameryce.

Pocieszające jest jednak to, że wśród osób niezajmujących się pomocą psychologiczną stosunek do związków otwartych się polepsza: zdrada jest znacznie mniej akceptowana niż dowolna forma konsensualnej niemonogamii, choć wciąż wierność ceniona jest najwyżej, a osobom wiernym seksualnie przypisuje się szereg cech pozytywnych, również z samą seksualnością niezwiązanych, takich jak wyższa inteligencja czy odwaga niż u osób wybierających inne typy relacji (Grunt-Mejer i Campbell, 2016).

Efekt aureoli w monogamii a niemonogamia

Ten „efekt aureoli” wokół monogamii nie odzwierciedla rzeczywistości: badania nad cechami osobowości, satysfakcją ze związku, częstością i jakością seksu i zdrowiem psychicznym nie wykazują szczególnych różnic między osobami monogamicznymi a żyjącymi w związkach otwartych (Twitchell, 1974; Knapp, 1976; Buunk, 1980; Rubin, 1982; Peabody, 1982; LaSala, 2004; Fleckenstein, Bergstrand i Cox, 2012; Morrison, Beaulieu, Brockman i Beaglaoich, 2013). Badania te prowadzone są już piątą dekadę i obejmują całe spektrum metodologii: od obserwacji uczestniczącej, po kwestionariusze i wywiady. Szczególnie interesujące są badania podłużne (np. Rubin i Adams, 1986, Sheff, 2015), ukazujące dynamikę funkcjonowania związków otwartych w czasie, gdyż dzięki nim udało się określić między innymi, że ryzyko rozpadu relacji konsensualnie niemonogamicznych nie jest wyższe niż relacji monogamicznych. Zachęcając do dalszej eksploracji coraz liczniejszych badań nad związkami otwartymi, przytoczę kilka punktów zwrotnych w historii badań i rozprzestrzeniania się wiedzy o konsensualnej niemonogamii. Na podstawie tego historycznego zarysu widać, że formy związków obecnie zdobywające popularność, nie były obce i wcześniej, choć kryły się pod innymi nazwami.

Początek wyraźnego naukowego zainteresowania związkami otwartymi datuje się na rok 1971, w którym Gilbert Bartell wydał książkę Group sex: a scientist's eyewitness report on the American way of swinging. Autor przyjął odważną metodologię prowadzenia badań do swej pracy doktorskiej: dzięki 20 poznanym swingującym parom wszedł wraz z żoną w rolę bezpośredniego obserwatora aktywności amerykańskich swingersów.

Szeroko zakrojone obserwacje swingersów pozwoliły stwierdzić m.in.:

  • dominującą biseksualną aktywność kobiet,
  • różnice w swingowaniu osób z miast i mieszkających na przedmieściach,
  • częstość zjawiska wśród osób w różnym wieku, kolorze skóry, zawodach itp., bez odwoływania się do zawodnych pod tym względem kwestionariuszy.

Konsensualna niemonogamia w świetle badań

Tuż po tej publikacji, w 1972 roku, ukazała się słynna książka małżeństwa O'Neilów, zatytułowana Open Marriage. Książka ta, dzięki jednemu rozdziałowi o możliwości otwartości seksualnej w małżeństwie bez zazdrości i posesywności, dodała impetu rozpoczętej kilka lat wcześniej rewolucji seksualnej, normatywizując hasła wolnej miłości. Stało się tak pomimo faktu, że główną intencją autorów było podkreślenie roli komunikacji, osobistej przestrzeni emocjonalnej i równości w małżeństwie w duchu feminizmu oraz mimo tego, że autorka, Nana O'Neil, w swej kolejnej książce była wyraźną rzeczniczką wyłączności seksualnej. W tym momencie jednak termin „małżeństwo otwarte” wbrew intencji autorów żył własnym życiem i miał wydźwięk podobny do swego współczesnego znaczenia.

Zarówno swinging, jak i otwarte małżeństwa w latach siedemdziesiątych i wczesnych osiemdziesiątych przyciągnęły znaczną uwagę badaczy i na ten okres datuje się pierwszy rozkwit badań nad konsensualną niemonogamią. W ramach badań nad swingingiem badano m.in.:

  • częstość zjawiska,
  • społeczną akceptację,
  • przyszłość swingingu,
  • motywacje i ideologie za nim stojące,
  • praktyki,
  • stabilność małżeństwa w nich uczestniczących,
  • psychoanalityczne uwarunkowania wyboru swingingu.

Wraz ze spadkiem zainteresowania swiningiem pojawiło się większe zainteresowanie związkami otwartymi, głównie małżeństwami. Jednym z pierwszych istotnych opracowań tematu podjął się Ramey w 1975 roku, badając 380 osób w otwartych relacjach, zaangażowanych w intymne przyjaźnie z osobami spoza związku. Ramey rozróżnia przy tym dwie grupy badanych: większą grupę, składającą się z małżeństw otwartych na nowe intymne przyjaźnie oraz mniejszą, w której badani ograniczali się do już istniejących wielopartnerskich związków (od 3 do 6 osób), wskazując na polifidelię (czyli wierność wobec więcej niż jednego partnera) charakterystyczną dla zjawiska poliamorii. Badania na gruncie europejskim w tym czasie przeprowadzał Buunk (1980), który analizował m.in. predykatory zazdrości w związkach otwartych oraz stosowane przez małżonków zasady chroniące związek podstawowy. Osobną kategorię stanowią badania małżeństwa Palsonów z 1972 roku, których prywatne zainteresowanie swingingiem przeszło w sferę zawodową, zachęcając ich jako antropologów do szerszego zbadania zjawiska. Inaczej jednak niż w przypadku Bartella, Palsonowie odkryli, że założenia wyłączności emocjonalnej u swingujących badanych nie tylko są często naruszane, ale że wręcz brak zaangażowania emocjonalnego z partnerami seksualnymi spostrzegany jest jako nieprzynoszący satysfakcji. Cytując Palsonów: „Obserwując te pary i ich przyjaciół, było oczywiste, że utworzyli bliskie i trwałe relacje. Opiekują się w weekendy nawzajem swoimi dziećmi, obchodzą razem urodziny, wyjeżdżają razem na wakacje i ogólnie robią to, co zazwyczaj robią bliscy przyjaciele” (s. 104). Coś, co jest nazwane swingingiem, znacznie bardziej przypomina to, co współcześnie rozumiemy pod pojęciem poliamorii.

Po przerwie pod koniec XX wieku ponownie mamy do czynienia z coraz liczniejszymi badaniami nad konsensualną niemonogamią. Współczesne badania koncentrują się przede wszystkim na cechach osobowościowych, satysfakcji i trwałości związku. Tam, gdzie różnice występują, dotyczą cech raczej pozytywnych, jak większa otwartość na doświadczenie u osób w relacjach otwartych w porównaniu z osobami monogamicznymi. W szczególności widzimy brak cech, zakładanych przez wcześniej cytowanych w mediach terapeutów: osoby poliamoryczne mają bardziej bezpieczne przywiązanie niż przeciętny człowiek, przejawiają również wysoki poziom zaufania, intymności, przyjaźni, poczucia ciepła, bliskości i miłości między partnerami (przegląd badań w: Moors, Conley, Edelstein, Chopik, 2015). Dodatkowo, choć tendencje do seksualnej otwartości są kojarzone głównie z mężczyznami, to poliamoryczne kobiety wydają się odnosić najwięcej korzyści z alternatywnych typów relacji, jako że ten typ wiązania koreluje z wyższą równością płciową w relacji niż w próbie generalnej społeczeństwa. Męskie pary homoseksualne również odnoszą korzyści z uregulowanej niemonogamii, wykazując wówczas znacznie większą satysfakcję niż w innych typach związku.

Dla psychologów interesujące mogą się również okazać kwestie funkcjonowania poliamorycznych rodzin z dziećmi, zwłaszcza że badania tego zagadn...