Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nowości w psychologii , Otwarty dostęp

14 listopada 2019

NR 18 (Listopad 2019)

Relacje w erze mediów społecznościowych

0 62

W dzisiejszych czasach wszystko wydaje się przebiegać w przyspieszonym tempie – praca, jedzenie, spanie, zakupy, a także związki przyjacielskie, partnerskie oraz inne formy relacji. Jesteśmy bombardowani różnymi opcjami i propozycjami, więc ciężko jest utrzymać stałość w jakimkolwiek obszarze naszego funkcjonowania. Jedyną stałością stają się zmiany, które przyzwyczajają ludzi do tego, że nie powinni się do niczego ani nikogo przywiązywać. Taki sposób funkcjonowania wyzwala w ludziach wiele lęków, które wynikają z życia w ciągłej niepewności. Dalszą konsekwencją tego jest wzrost liczby klientów gabinetów psychoterapeutycznych. Nie radzimy sobie z tym, jak komunikujemy się z innymi ludźmi oraz jak funkcjonujemy w świecie. Sporą winę za to ponoszą różne formy kontaktu wprowadzone poprzez media społecznościowe.

To, od czego uciekamy, czyli zobowiązania, są często spoiwem, które buduje pełne i szczęśliwe życie. Dlaczego więc coraz więcej współczesnych relacji nie daje szansy na przywiązanie i poważne deklaracje? Wiele jest przyczyn takiej sytuacji związanych z upublicznianiem swojego życia na social mediach, a także nieustanną pogonią za nowościami. Nie dajemy sobie przestrzeni na czerpanie z zasobów, relacji i doświadczeń, które już posiadamy, gdyż skoncentrowani jesteśmy głównie na tym, co jest przed nami, co czeka „za kolejnym rogiem” zamiast na tym, co nas do tej pory budowało. Takie funkcjonowanie niesie za sobą dalekosiężne niebezpieczne skutki związane ze zdrowiem psychicznym. Główny problem leży jednak w tym, że będąc w wirze wydarzeń, nie zdajemy sobie sprawy z niebezpieczeństw.

Pewną formę konsumpcjonizmu występującą w sferze emocjonalnej można opisać słowami: im więcej bierzemy, im bardziej szukamy nowości, zamiast pracować nad tym, co już mamy lub – w tym wypadku – kogo już mamy w swoim życiu, tym ubożsi się stajemy. Mogę to porównać do tego, co mówił Erich Fromm w swojej książce Mieć czy Być.

Kiedy psuje nam się toster, najłatwiej jest kupić nowy, gdyż naprawa starego będzie nas kosztowała prawie tyle samo, co zakup kolejnego, ale czy można w ten sposób myśleć o związkach i traktować je jak transakcje? Logika i emocje same odpowiadają na pytanie, że nie powinno się w ten sposób postępować, ale pokusa znalezienia „kogoś lepszego” od tego, z kim aktualnie się spotykam, jest bardzo silna. Niesie to za sobą zagrażające implikacje, które mogą wskazywać, że relacje intra- i interpersonalne traktowane są jak transakcje sklepowe, co wyklucza z nich element uczuciowo-emocjonalny. Niektórzy stają się znieczuleni na swoje wewnętrzne stany i przeżycia oraz na drugiego człowieka. Zachowania, które są krzywdzące, przestają być tak właśnie traktowane, i to, co powinno budzić niezgodę, jest coraz częściej akceptowane.

Z roku na rok przybywa informacji o nowych rodzajach relacji i związków – gaslighting, love bombing, ghosting, benching i orbiting. Nazwy tych zjawisk pochodzą z języka angielskiego i to właśnie w USA i Wielkiej Brytanii zostały po raz pierwszy opisane, jednak dotyczą ludzi na całym świecie – różnych kultur oraz grup społecznych. Zatem niezależnie od tego, gdzie mieszkamy, czy jaki jest nasz status społeczno-ekonomiczny, owe zjawiska dotykają każdego.

Love bombing (ang.) w wolnym tłumaczeniu „bombardowanie miłością” to zjawisko, które bardzo często łączone jest z osobami narcystycznymi. W swojej książce Should I stay or Should I go dr. Ramani Durvasala opisała przypadki takich zachowań, nazywając je wręcz typowymi dla pierwszych stadiów budowania relacji z osobą o osobowości narcystycznej lub socjopatycznej. Pozornie wydaje się, że bombardowanie miłością może być bardzo przyjemne i oznaczać duże zaangażowanie i adorację ze strony partnera. Scenariuszem jak z marzeń jest opis, kiedy pod drzwi przyjeżdża kurier z bukietem kwiatów, osoba zasypywana jest miłosnymi listami oraz innymi drobnymi oznakami miłości. Coraz więcej czasu spędzamy z osobą nas adorującą, odcinając się od swojego dotychczasowego środowiska. Przypomina to uzależnianie się od drugiej osoby. Ze strony osoby obdarowującej takie zachowania często są przejawem manipulacji i niezdrowego sposobu zdobywania uwagi i zaufania, zatem w dalszej perspektywie, kiedy kurz opadnie i wkroczymy w nowy etap znajomości, już bez „fajerwerków”, będą one zapamiętane jako bolesne i trudne do przejścia. Podstawy, dla których tak łatwo jest wpaść w sidła manipulatora, są znane od stuleci. Troska o romantyzm przy jego deficycie i powierzchowne dbanie o sercowe potrzeby wielu osobom może przysłonić cały świat. W dobie coraz bardziej cyfrowego świata namacalne symbole, takie jak zjawianie się pod drzwiami pracy, by powiedzieć „tęskniłem”, albo wieczorne serenady pod oknem będą niczym scenariusz z bajki. Nie każdy romantyk będzie niebezpieczny, ale w takich przypadkach powinno się szczególnie uważnie słuchać swojej intuicji. Jeśli zachowanie bombardującego partnera wydaje się być zbyt natarczywe lub odcinające nas od rodziny czy znajomych, należy o tym jasno zakomunikować i zbadać reakcję drugiej osoby. O ile oznaki miłości i zakochiwania się mogą być niewinne, szczere i wspaniałe, o tyle wspomniany love bombing jest określany jako taktyka manipulacji w celu zdobycia kontroli, która może przerodzić się w nadużycia ze strony partnera. Motywem przewodnim jest znalezienie dla siebie „groupie”, czyli partnera, który adorowałby i podkreślał ważność osoby bombardującej miłością, jak wcześniej wspomniałam, często o osobowości narcystycznej. Tacy ludzie są świetnymi manipulatorami i wiedzą, że do osiągnięcia celu najlepiej jest zdobyć zaufanie i fascynację sobą drugiej osoby poprzez początkowe pokazywanie jej, jak bardzo wyjątkowa jest dla nich. Ta faza trwa zazwyczaj krótko – około kilku tygodni, po których druga osoba jest już tak przywiązana lub nawet uzależniona, że „nie widzi świata poza swoim partnerem”. Wtedy następuje gorzkie rozczarowanie, gdyż okazuje się, że romantyzm kończy się raptownie, a pozostaje niewypełniona autentyczną relacją uczuciowa pustka. Czym dłużej trwa taka relacja, tym trudniej jest ją zakończyć, gdyż wspomnienia cudownych pierwszych chwil zostają, a wraz z nimi nie umiera nadzieja, że podobne mogą jeszcze nastać. Ludzie „bombardujący miłością” robią to z powodu własnych problemów, na przykład narcystycznej rany lub innych braków, które później będą starali się sobie zrekompensować u partnera.

Gaslighting (ang.) tłumaczone jako podświetlanie jest również taktyką manipulacji, jednak zupełnie inną niż love bombing. Technika jest wykorzystywana nie tylko w związkach partnerskich, ale również w taktykach biznesowych i relacjach zawodowych. Mówiąc ogólnie, polega na tym, że oprawca sprawia, że świat, sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości drugiej osoby zostaje poddany wątpieniu, wtedy ta przestaje ufać swojemu myśleniu i reakcjom, wierząc, że są błędne lub przerysowane i bezpodstawne. Wmawianie błędności toku myślenia następuje powoli, krok po kroku. Stopniowo manipulowana osoba przestaje ufać samej sobie, a dowody i racjonalizacje manipulatora wydają się być bezbłędne i logiczne. Niczym w sekcie sposób myślenia i postrzegania świata jednej osoby zostaje zastąpiony manipulacjami drugiej. Ciekawostką jest, że określenie tego zjawiska zostało zaczerpnięte z filmu Gaslight, powstałego w 1994 r. W filmie mąż manipuluje swoją żoną do momentu, kiedy tej wydaje się, że traci zmysły i przestaje sobie ufać, myśląc, że oszalała. Stosowanie takiego zachowania ma na celu zawłaszczenie partnera i sprawowanie nad nim kontroli, chęć zdobycia dóbr materialnych lub pozycji. W celu uskutecznienia tej metody oprawcy stosują wiele różnych taktyk, które stopniowo wkradają się i przejmują zdrowy rozsądek oraz sposób myślenia drugiej osoby. Dla przykładu są to:

  1. Mówienie drobnych kłamstw, które mogą być prawdą. W ten sposób, nie stosując rażących kłamstw, utrzymują poczucie niepewności u partnera, rodzą się wątpliwości, zagubienie, kto ma rację.
  2. Zaprzeczanie. Nawet jeśli partner – ofiara gaslightera – jest przekonany co do swojej słuszności, oprawca, patrząc mu głęboko w oczy, utrzymuje swoje stanowisko, wmawiając, że mówi całkowitą prawdę, a jego partner traci pamięć.
  3. Atakowanie i oczernianie zasad i przekonań, a także bliskich partnera. Wmawiając mu, że sposób jego myślenia, jego rodzice czy rodzeństwo są dla niego niekorzystne i zagrażające. Takie zachowania mają na celu podkopywanie moralności, wartości i poglądów, aby osoba manipulowana traciła poczucie tego, kim jest i co jest dla niej ważne.
  4. Wszystkie działania są stopniowe i przemyślane, w ten sposób nawet bardzo uważne i ostrożne osoby mogą wpaść w pułapkę gashlightingu. Sposób, w jaki oprawcy przemycają kłamstwa do życia partnerskiego, jest na tyle delikatny, że usypia czujność drugiego człowieka. Gaslighting to proces stopniowo następujący w czasie. Tym silniejsze są jego efekty, że osoba nabiera coraz większego zaufania do oprawcy i traci całe zaufanie do siebie samego.
  5. Kolejnym krokiem jest budowanie okazyjnych pozytywnych wzmocnień postawy swojej partnera poprzez mówienie przychylnych komentarzy, np. „Chociaż popełniłeś ten błąd, chociaż zapomniałeś o tej sprawie, to przecież nie jesteś złą osobą, kocham cię przecież”. W ten sposób manipulatorzy rysują siebie jako tego, kto docenia, jest ostatnią deską ratunku bądź jedynym prawdziwym przyjacielem, jedyną osobą, która kocha czy wspiera niezależnie od tak licznych wad.
  6. Wprowadzanie zamętu w życie, sprawiając, że nic nie wydaje się pewne, osoba manipulowana zaczyna kwestionować nawet najważniejsze dla niej zasady lub postawy, przestając być pewną własnego zdania.
  7. Przekładanie wad, kłamstw, zdrad czy słabości z manipulatora na osobę manipulowaną. Wmawianie partnerowi, że to on zdradza, podczas gdy sami zdradzają. Robienie tego w sposób tak przekonywujący, że partner zaczyna się tłumaczyć, tracąc przy tym czujność.
  8. Wplątywanie osób trzecich do sporów lub przekonywanie swoich ofiar, że jest więcej osób, które widzą niespójności, wady czy przekłamania w zachowaniu ofiary. Nawet jeśli nie jest to prawda, mówią to z całym przekonaniem – tak, że partner nie ma możliwości ani chęci konfrontacji.
  9. Głośne kwestionowanie zdania i postępowania swoich partnerów, nawet w obecności innych osób, starając się zrobić z nich kogoś, kto traci zmysły, osłabiając przez to ich poczucie własnej wartości i pewność sie...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy