Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

25 marca 2020

NR 20 (Marzec 2020)

Psychologia potrzebuje ekologii, a my potrzebujemy przyrody

13

Współczesna nauka stopniowo odkrywa to, co dla niemal wszystkich pierwotnych kultur było oczywistością: poszczególne elementy świata wzajemnie się przenikają i zależą od siebie. Człowiek nie jest tutaj wyjątkiem – jego przeżycie jest ściśle związane ze stanem, w jakim znajduje się środowisko naturalne. Dzisiaj, w dobie kryzysu środowiskowego, potrzebujemy powrotu do tego paradygmatu, gdyż jest on warunkiem zdrowej relacji człowieka ze sobą i z przyrodą. Potrzebujemy psychologii, która widzi człowieka w głębokim połączeniu z naturą.

Katastrofa środowiskowa

Mimo że dostrzegamy to coraz wyraźniej, współczesna psychologia wciąż w niewystarczającym stopniu przywołuje kontekst środowiska naturalnego do wyjaśniania różnorodnych ludzkich zachowań. Ciągle jeszcze widzimy człowieka, jakby był zawieszony gdzieś w próżni. Zajmujemy się oderwanymi mechanizmami i zjawiskami bez wykazywania ich związku z planetą, na której żyjemy. Prawdopodobnie skutkuje to wzmacnianiem przekonania, że człowiek oddzielił się od natury i zupełnie nieźle sobie bez niej radzi. Konsekwencją takiego przekonania może być postępująca degradacja środowiska naturalnego, które traktujemy z obojętnością i niefrasobliwością.
Naukowcy zwracają uwagę na to, że żyjemy w czasach Szóstego Wielkiego Wymierania, czyli dramatycznego spadku różnorodności biologicznej. Wymieraniu gatunków roślin i zwierząt towarzyszą postępujące zmiany klimatu, które bezpośrednio zagrażają ludzkiej cywilizacji. Dzisiaj szanowane instytucje naukowe, jak np. Międzyrządowy Panel do spraw Zmian Klimatycznych (IPCC), mówią już nie tylko o kryzysie, ale wręcz o katastrofie środowiskowej. To zaś skłania do refleksji nad funkcjonowaniem człowieka w świecie. Stanowi również ważny impuls do zastanowienia się nad podstawowymi założeniami współczesnej psychologii i jej rolą w wyjaśnianiu przyczyn i mechanizmów zachowania się człowieka wobec przyrody.

Iluzja oddzielenia

W psychologii obecny jest silnie zakorzeniony antropocentryzm. Oczywistym jest, że z definicji przedmiotem zainteresowania tej dyscypliny jest człowiek. Jednak by dobrze zrozumieć człowieka, jego kondycję i rolę we współczesnym świecie, konieczne jest wyjście poza świat wyłącznie ludzki. Nie żyjemy na tej planecie sami. Adekwatny opis naszej sytuacji musi opierać się na czynnikach, które do tej pory były pomijane. Powietrze, woda, gleba, lasy, zwierzęta, rośliny, a także sieć wzajemnych zależności między poszczególnymi elementami środowiska a nami powinny stanowić kontekst, który służy do opisu nas samych. Bez tego nasz obraz jest niepełny. Jest również potencjalnie szkodliwy, ponieważ podtrzymuje iluzję oddzielenia, która jest jednym z podstawowych rysów współczesnej kultury oraz jednym ze źródeł kryzysu ekologicznego.
Przed psychologią stoi więc niezwykle ważne zadanie. Tak jak wcześniej celem tej nauki było dokładne opisanie człowieka i zrozumienie jego zachowania, tak teraz istotne jest zobaczenie istoty ludzkiej w kontekście jej zależności od Ziemi. Tak jak wcześniej celem terapii było uleczenie alienacji człowieka od siebie, od drugiej osoby czy od rodziny, grupy i społeczności, tak teraz jednym z celów terapii powinno być obudzenie poczucia współistnienia z innymi elementami przyrody.

Poszerzanie kontekstu

Pierwotnie psychologia naukowa zajmowała się głównie opisem i badaniem stosunkowo prostych reakcji człowieka na działające bodźce. Takimi reakcjami były np. wrażenia (barwy, dźwięki, zapachy, smaki) traktowane jako „atomy psychiczne”. Zadaniem psychologów było ustalenie związków między nimi oraz prawidłowości ich łączenia. U podłoża tego podejścia leżało założenie, że z prostych elementów (wrażeń) tworzą się złożone całości psychiczne.
Kolejnym etapem był rozwój psychologii głębi, która zajmowała się zjawiskami nieświadomymi. Chociaż aparat psychiczny człowieka składał się z pewnych stałych, wyodrębnionych elementów, np. id, ego i superego, to jednak całość była rozpatrywana na sposób dynamiczny. Zachowanie człowieka było kierowane niejako od wewnątrz, stanowiąc manifestację istniejących napięć między poszczególnymi składnikami psychiki. Jednak to, jak ukształtowana została psychika jednostki, wynikało z indywidualnych doświadczeń życiowych dziecka, które w relacji ze swoimi rodzicami lub osobami znaczącymi budowało zręby swojej osobowości. Jak więc widać, mimo iż w dalszym ciągu psychologia była skoncentrowana na jednostce, to w próbach wyjaśniania jej zachowania odwoływała się do wewnętrznych dynamizmów uwarunkowanych głównie przez wcześniejszą sytuację rodzinną człowieka.
Świat zewnętrzny nabrał większego niż w psychoanalizie znaczenia dla behawiorystów, którzy stworzyli podstawowy paradygmat wyjaśniający ludzkie zachowanie, a oparty na dwóch elementach: bodźcu i reakcji. Zrozumienie zachowania się człowieka było niemożliwe bez odwołania się do środowiska zewnętrznego, które stanowiło źródło stymulacji. Zależności między bodźcami i reakcjami były jednak rozpatrywane w sposób mechanistyczny i nadmiernie uproszczony, dodatkowo każdy organizm traktowano jako odrębny element. Człowiek zatem był raczej otoczony przez środowisko, niż stanowił jego część.
Wyraźny krok w kierunku „poszerzenia kontekstu” i to zarówno na gruncie psychoanalizy, jak i behawioryzmu nastąpił dopiero w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX w. Twórcy psychoanalizy kulturowej zwrócili uwagę na środowisko społeczne jako szczególnie istotny czynnik wpływający na zachowanie się człowieka. Zatem jednostka przestała być „samotną wyspą”, a jej kondycja w dużym stopniu zaczęła być wiązana z charakterem układów społecznych, w których uczestniczyła.
W teoriach behawiorystycznych natomiast pojawiły się postulaty dotyczące konieczności bardziej holistycznego ujmowania zachowań. Oznaczało to negowanie sensu badania zachowań poprzez analizę prostych reakcji na bodźce. Zamiast tego istotne stawało się analizowanie sekwencji złożonych zachowań. W analizie tej ważną rolę zaczęły odgrywać zmienne pośredniczące, które zakładały, że to nie środowisko bezpośrednio, ale „mapy poznawcze” tworzone w umyśle jednostki wywierają decydujący wpływ na zachowanie się człowieka.
Ważny wkład w proces „poszerzania kontekstu” wniosła prężnie rozwijająca się psychologia społeczna. W odróżnieniu od innych podejść psychologicznych skoncentrowanych na jednostce, jej zachowaniu oraz stojącej za nim wewnętrznej rzeczywistości, psychologia społeczna zwraca uwagę na czynniki sytuacyjne i ich wpływ na funkcjonowanie człowieka. Obraz, jaki się tutaj wyłania, jest nieco inny niż ten, który w sposób zdroworozsądkowy posiadają ludzie. Otóż to, jak się zachowujemy, mniej zależy od tego, kim lub jacy jesteśmy, a bardziej od tego, w jakiej sytuacji aktualnie się znajdujemy. Zgodnie z tym podejściem każdy z nas jest uwikłany w sieć wzajemnych zależności społecznych i kulturowych, które razem z czynnikami wewnętrznymi decydują o wystąpieniu określonego zachowania.
Część psychologów, uznając to podejście za najbardziej płodne i trafne, doszła jednakowoż do przekonania, że czynniki sytuacyjne nie mają wyłącznie charakteru społecznego. Oprócz tego, że każdy z nas jest otoczony ludźmi i wytworami kultury, zachodzące procesy zawsze posiadają jakiś kontekst fizyczny. Kontaktując się z innymi ludźmi, możemy robić to w pracy, mieszkaniu czy restauracji, przemieszczamy się samochodami lub innymi środkami komunikacji, żyjemy w miastach, widzimy różnorodne budynki, słyszymy dźwięki. Wszystko to wpływa na nas i modyfikuje nasze zachowanie. Tym, jak się to odbywa i jakie mechanizmy oraz prawidłowości tutaj występują, zajmuje się psychologia ekologiczna i środowiskowa. Dyscypliny te zatem poszły o krok dalej w procesie „poszerzania kontekstu” ludzkiego funkcjonowania. Już nie tylko inni ludzie wpływają na nasze zachowanie się, ale również środowisko fizyczne, które do tej pory najczęściej było pomijane jako stosunkowo nieistotne.
Podstawowe założenia formułowane na gruncie psychologii środowiskowej pokazują wyraźnie różnicę między dotychczasowym podejściem a tym, w którym dominuje model ekologiczny:

  • człowiek stanowi jedność ze środowiskiem fizycznym,
  • zależność „człowiek – środowisko” jest dwustronna,
  • charakter związków człowieka ze środowiskiem podlega zmianom, nie jest to związek statyczny, lecz dynamiczny,
  • związek człowieka ze środowiskiem tworzy się na wielu poziomach funkcjonowania jednostki i stanowi spójny system wzajemnych zależności.

Psychologia środowiskowa jest stosunkowo młodą dyscypliną naukową, dopiero zdobywającą znaczenie wśród innych gałęzi psychologii. Jej podstawową słabością jest to, że w niewystarczającym stopniu decyduje się zrobić następny krok w procesie poszerzania kontekstu. Tym krokiem byłoby przyjęcie kontekstu środowiska naturalnego do wyjaśniania zachowania się człowieka i jego miejsca oraz kondycji we współczesnym świecie. Wprawdzie psychologowie związani z tą orientacją mówią o środowisku naturalnym człowieka, jednak rozumieją przez nie najczęściej środowisko miejskie. Przymiotnik naturalny jest tutaj pojmowany w kategoriach realnych warunków i sytuacji, w których człowiek uczestniczy, a te w przeważającej części mają niewiele wspólnego ze światem przyrody. Współczesna psychologia ciągle zatrzymuje się na rogatkach miasta.

Wołanie o integralną ekopsychologię

Wydaje się zatem, że znajdujemy się na progu kolejnego przełomu w psychologii, rozumianego jako proces poszerzania kontekstu. Zadaniem psychologii jest bowiem odkrycie głębokich związków człowieka z przyrodą, opisanie ludzkiej kondycji w kontekście sieci życia, bez której niemożliwe byłoby nasze istnienie. Chodzi o ukazanie naszej zależności od minerałów, oceanów, wilków, drzew i dżdżownic.
Właśnie takie podejście rozwijane jest na gruncie ekopsychologii – dyscypliny, która nie tyle jest nauką w akademickim sensie tego słowa, ile projektem dającym poznawczy impuls do refleksji nad człowiekiem i światem.
Perspektywę ekopsychologiczną można zawrzeć w kilku podstawowych założeniach:

  1. Podstawową naturą człowieka jest jaźń ekologiczna

Ekologiczna jaźń obejmuje szeroki zakres obiektów zarówno społecznych, jak i przyrodniczych. Elisabeth Bragg, zajmująca się teorią osobowości w nurcie głębokiej ekologii, przytacza możliwe odpowiedzi człowieka o rozwiniętej ekologicznej jaźni na pytanie: Kim jestem?:

  • jestem Ziemią,
  • jestem deszczem,
  • jestem pożywieniem Ziemi,
  • jestem wzrokiem orła.

Jak wskazują badania, tak ukształtowana jaźń staje się istotną determinantą spontanicznie przejawianych zachowań prośrodowiskowych. Psychologiczny mechanizm, który jest odpowiedzialny za owe spontaniczne zachowania prośrodowiskowe, opiera się na spostrzeganiu bliskości i podobieństwa podmiotu do obiektów świata zewnętrznego. Innymi słowy, troska i szacunek wobec przyrody wypływają z głębokiej świadomości, że jestem jej częścią.
Stwierdzenie, że nasza jaźń jest znacznie większa niż się nam wydaje, traktowane jest na gruncie ekopsychologii jako odkrycie prawdziwej natury człowieka i nawiązuje bezpośrednio do typu umysłowości człowieka pierwotnego, który spostrzegał siebie i świat w kategoriach relacyjnych, współzależności i głębokich związków z tym, co na zewnątrz.

  1. Wyparcie jaźni ekologicznej jest podstawowym wzorcem patologii na poziomie jednostki i całego społeczeństwa

Jaźń ekologiczna stanowi najbardziej podstawowy wzorzec, który jest warunkie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Psychologia w praktyce"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy