Dołącz do czytelników
Brak wyników

Metody terapii , Otwarty dostęp

11 lipca 2019

NR 16 (Lipiec 2019)

Pozytywne uczucia w relacji terapeutycznej

0 191

Jak pomóc klientom doświadczać wszystkich uczuć związanych z więzią? Wykorzystanie Intensywnej Krótkoterminowej Psychoterapii Dynamicznej (ISTDP) w praktyce.

Z czym zwykle kojarzy się nam proces terapeutyczny? Zazwyczaj z bólem, cierpieniem, smutkiem, łzami, złością czy wręcz wściekłością, poczuciem winy itp. W literaturze zawodowej aspekty te są szeroko omawiane. Również w psychoterapii ISTDP dążymy do tego, aby pomóc klientowi skonfrontować się z wypartym zranieniem, bólem emocjonalnym, złością/wściekłością wobec krzywdziciela wraz z impulsem, poczuciem winy, smutkiem i żalem. To w konsekwencji prowadzić ma do świadomego, pełnego przeżycia zranionej miłości wobec krzywdziciela, który zazwyczaj jest ważną osobą w życiu klienta. Pełnia przeżytych uczuć pozwala na uwalnianie się od dręczących konfliktów wewnętrznych i od objawów, z którymi zgłasza się klient. Uzdalnia do dawania i przyjmowania szeroko pojętej miłości poprzez emocjonalną akceptację głębokiego pragnienia bliskości emocjonalnej z drugim człowiekiem, która jest niejako trzonem naszego człowieczeństwa. Możliwe jest to poprzez przyjęcie całej palety uczuć, w które zostaliśmy wyposażeni, aby wchodzić w relacje w poczuciu bezpieczeństwa i zaufania do siebie i do innych.
 

 Rys. 1. Schemat rozwoju psychonerwicy według H. Davanloo, twórcy metody ISTDP

 

Doświadczanie takiego odblokowania nieświadomych treści jest niesamowitym przeżyciem dla obu stron – dla klienta i terapeuty, który ma przywilej być aktywnym świadkiem tego procesu. Zwykle do takiego przełamania dochodzi poprzez wywieranie presji przez terapeutę na uświadomienie sobie i doświadczenie uczuć związanych z konkretną sytuacją, w której klient poczuł się skrzywdzony – w teraźniejszości lub przeszłości, czasem również wobec terapeuty. Oczywiście jest jeszcze szereg warunków koniecznych, aby można było rozpocząć taki proces, jak chociażby analiza poziomu lęku klienta i jego zdolności do jego regulowania czy zdolność do przedkładania jego zdrowej woli nad destrukcyjnymi mechanizmami obronnymi. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł.

Teraz chciałabym się skoncentrować na czymś, co ostatnio dość często mam okazję obserwować w gabinecie. Mam na myśli drogę dochodzenia do wypartych uczuć, impulsów i pragnień poprzez doświadczanie pozytywnych uczuć wobec terapeuty.

Wyobraźmy sobie klienta, który przez większą część swojego życia czuł się ignorowany, lekceważony, restrykcyjnie hamowany w doświadczaniu swoich uczuć i impulsów. I nagle spotyka na swojej drodze terapeutę, osobę, która traktuje go w zgoła odmienny sposób. Mało tego, wskazuje mu – niemal z uporem maniaka – na jego okrutne zachowania względem siebie, jak nieświadomie kontynuuje zachowania swoich opiekunów, jak zaniedbuje siebie, lekceważy, patrzy na siebie bardzo krytycznymi oczami. I swoimi interwencjami pokazuje klientowi, że to nie jest dobre, że to go rani, niszczy, wpycha w stan permanentnego cierpienia. Jakie więc uczucia i impulsy będą się pojawiać w tym kliencie wobec terapeuty? Oczywiście, że obudzą się w nim potrzeby szeroko pojętej miłości, więzi. Oczywiście, że będzie czuł wdzięczność, radość, przyjemność z kontaktu. I oczywiście, że pojawi się w nim nieświadomy lęk przed tym i próby ucieczki przed doświadczaniem tych uczuć. Te reakcje obronne będą różne w zależności od tego, jak mocno zaburzony jest poziom jego funkcjonowania – od racjonalizowania, intelektualizowania czy odwracania uwagi po ciężkie projekcje czy seksualizowanie relacji. Tak więc droga do tych pozytywnych uczuć może być bardzo trudna. Jednak gdy już klient zaakceptuje przyjemność, jaką odczuwa w relacji z terapeutą, zaakceptuje ulgę i wdzięczność za to, że jest widziany i rozumiany taki, jaki jest, w całości, wraz z tymi aspektami siebie, które budzą jego lęk, wtedy możliwe jest eksplorowanie tych uczuć na bardzo głębokim poziomie. Co to oznacza? Oznacza to świadomość trzech aspektów przeżycia emocjonalnego – fizjologicznej reakcji w ciele, poznawczego znaczenia oraz impulsu, czyli motywacji do działania. Zobaczmy możliwy przebieg sesji (patrz strona 62).

W tym momencie otwiera się droga do emocjonalnego przepracowania zranień z przeszłości, wypartych uczuć i impulsów w relacji z matką. Po fali smutku wynikającego z bólu emocjonalnego prawdopodobnie pojawi się złość czy wściekłość wraz z impulsem, a potem dalsze wyparte uczucia klientki wobec matki. Przeżycie opisanego wyżej doświadczenia emocjonalnego w relacji z terapeutą jest też skuteczną bronią w walce z projekcjami klienta wobec terapeuty, wzmacnia sojusz terapeutyczny.

Jednym z trudniejszych do przezwyciężenia mechanizmów obronnych przeciwko bliskości emocjonalnej z terapeutą może być seksualizowanie. Jako obrona pojawia się, aby nie dopuścić do doświadczania pozytywnych uczuć związanych z więzią. Na skutek zranionej miłości w przeszłości klient nieświadomie i automatycznie obawia się doświadczyć tych uczuć w teraźniejszości. Gdy zaczyna emocjonalnie zbliżać się do terapeuty z powodu tego, kim on dla niego jest, natychmiast próbuje niszczyć tę relację, sprowadzając ją na inny poziom, zmieniając jej znaczenie. Zaczyna uwodzić terapeutę. Próbuje przenosić relację poza gabinet. Pomocne jest precyzyjne badanie tego, co wydarzyło się w relacji terapeutycznej tuż przed pojawieniem się obrony seksualizowania. Co było bodźcem? Czy był to jakiś wspierający, miły moment dla klienta, gdzie mógł doświadczyć wdzięczności? A może to obrona przeciwko doświadczaniu złości na terapeutę? Poniżej możliwy fragment sesji, obrazujący moment emocjonalnego wglądu klienta w doświadczanie uczuć związanych z więzią, będących w konflikcie z mechanizmem seksualizacji:
 

(Początek sesji, klientka siada i od razu widoczne są objawy lęku, takie jak: napięcie w mięśniach prążkowanych, wstrzymany oddech, unika też kontaktu wzrokowego).

P.:    Oj, znowu zaczynam z lękiem (głęboko wzdycha). Ciągle to samo, chociaż przecież o tym rozmawiałyśmy. Przecież wiem, że pani mnie tu nie będzie oceniać (głębokie westchnięcie).

T.:    Czyli zauważa pani, że kiedy zaczyna pani spotkanie ze mną, doświadcza pani objawów lęku. Jakie uczucia narastają w pani pod tym lękiem?

P.:    (odpowiada niemal natychmiastowo) Nie wiem. jakie uczucia, po prostu ten lęk, chyba znowu o to, że mam poczucie, że nie przygotowałam się do sesji i nie mam nic do zaprezentowania.

T.:    Więc znowu pojawia nam się to krytyczne spojrzenie na siebie jako na osobę, która nie ma nic do zaprezentowania, do dania i musi spodziewać się krytyki i odrzucenia z mojej strony.

P.:    No tak (westchnienie).

T.:    Tak. To mechanizm obronny przeciwko doświadczaniu uczuć, które napływają. Jeśli więc odsuniemy na bok te obawy i skoncentrujemy się na uczuciach, które są pod tym mechanizmem obronnym i pod lękiem, to z jakimi uczuciami przyszła pani na spotkanie ze mną?

P.:    (cisza, westchnienie) No nie wiem… No może to się wiąże z tym… Czekałam na to spotkanie (westchnienie).

T.:    Jakie uczucia napływają w pani na spotkanie ze mną?

P.:    Chyba muszę powiedzieć, że się cieszę… radość (westchnienie).

T.:    Co panią cieszy w spotkaniu ze mną?

P.:    (westchnienie, czerwieni się na twarzy) Uświadomiłam sobie, że tu mogę być prawdziwa. Pani patrzy na mnie z uwagą, jakiej nikt mi nie daje i nigdy nie dawał (łzy w oczach). I nie ocenia mnie pani.

T.:    Czy to jest przyjemne?

P.:    Tak (łzy w oczach narastają). Wzrusza mnie to.

T.:    Tak. Więc pozwolenie sobie na bycie tutaj prawdziwą i doświadczanie mnie jako osoby, która koncentruje się na pani w sposób nieoceniający, jest przyjemne, wzbudza uczucie radości. A jakie uczucia pojawiają się wtedy w moim kierunku?

P.:    W pani kierunku? (westchnienie) No, to są jakieś ciepłe uczucia, ale nie wiem, jak je nazwać.

T.:    Jak pani doświadcza tych ciepłych uczuć w moją stronę fizycznie, w swoim ciele?

P.:    Zrobiło mi się tak ciepło tutaj (wskazuje na obszar w okolicy pępka). I tak się to rozchodzi po ciele.

T.:    I kiedy tak się to rozprzestrzenia w pani, to jaki pojawia się impuls, do czego pani ciało się mobilizuje pod wpływem tych uczuć kierowanych w moją stronę?

P.:    (silne westchnienie) No nie wiem… To chyba jest taka ochota, aby podejść do pani i przytulić panią. I powiedzieć „dziękuję”.

T.:    A więc to jest uczucie wdzięczności? Tak mogłybyśmy nazwać te ciepłe uczucia?

P.:    Tak. Jestem pani wdzięczna (odwraca wzrok, napina się).

T.:    Czy zauważyła pani, że w momencie kiedy nazywa pani swoje uczucia do mnie i kieruje je pani wprost do mnie, to natychmiast wzrasta pani lęk i odwraca pani wzrok? To jest sposób, w jaki pani nieświadomie i automatycznie próbuje przerwać ten emocjonalny kontakt...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy