Dołącz do czytelników
Brak wyników

O zagrożeniu życia jako sile, która determinuje więzi z bliskimi, sobą i światem
Pacjent w obliczu choroby onkologicznej i jego relacje – opisy przypadków

Artykuły z czasopisma | 2 października 2017 | NR 3
242

W obliczu choroby nowotworowej człowiek zaczyna doświadczać osobistej skończoności. Nieodzownie budzi to w nim pierwotny, egzystencjalny lęk. Badania przeprowadzone na pacjentach onkologicznych pokazują, że aktywizacja myśli o własnej śmierci wyraźnie motywuje do nawiązania bliskich relacji, nawet gdy wybrana osoba odbiega od ideału. Dążenie do bliskich związków z innymi zdaje się być ważnym mechanizmem, który ma na celu zabezpieczenie człowieka przed doświadczeniem bliskiej śmierci.

Choroba onkologiczna jako źródło zagrożenia zdrowia i życia

W ujęciu społecznym i psychologicznym choroba nowotworowa to także subiektywne przeżycie człowieka. W zależności od zaawansowania choroby pacjent traci częściową lub nawet całkowitą zdolność wypełniania ról społecznych, które jak dotąd pełnił, jego aktywność jest istotnie ograniczona. Perspektywa końca życia staje się dla niego coraz bardziej wyraźna. Nieodzownie budzi to w nim lęk – pierwotny, egzystencjalny, lęk przed śmiercią (Rogiewicz, 2015; de Walden-Gałuszko, 2011).

Potrzeba więzi jako czynnik zmniejszający poczucie lęku przed śmiercią

John Bolwby, specjalista w dziedzinie badania więzi międzyludzkich, podkreśla, że ludzie poszukują bliskich związków z innymi szczególnie wtedy, gdy znajdują się w niekorzystnej sytuacji psychologicznej, m.in. w chorobie. Dążenie do bliskich związków z innymi zdaje się być ważnym mechanizmem, który ma na celu zabezpieczenie człowieka przed doświadczeniem bliskiej śmierci. Badania przeprowadzone w 2002 roku (G. Hirschberger, V. Florian i M. Mikulincer) pokazują, że aktywizacja myśli o własnej śmierci wyraźnie motywuje do nawiązania bliskich relacji, nawet gdy osoba wybrana na towarzysza drogi życiowej odbiega od ideału (Łukaszewski, 2011).

 

Przypadek 1.

Pacjentka, 39 lat, po leczeniu chirurgicznym złośliwego guza mózgu, będąca w trakcie uzupełniającej radioterapii ponownie zamieszkała ze swoim byłym mężem, ojcem ich dwójki dzieci. Miała znacznie obniżony poziom procesów poznawczych (szczególnie w zakresie pamięci świeżej i orientacji przestrzennej) oraz kłopoty z koordynacją ruchową. Statystyczne rokowania co do długości życia pacjentów z rozpoznaniem guza mózgu w IV stopniu zaawansowania oscylują w granicach 11–13 miesięcy. W czasie rozmowy diagnostycznej u psychoonkologa pacjentka informowała, że od lat była po rozwodzie, ale relacje z byłym mężem układały się poprawnie. Para rozstała się z powodu problemów komunikacyjnych i niezgodności charakterów. Zgodnie dzielili się obowiązkami domowymi i opieką nad dziećmi. Byli wyrozumiali i cierpliwi.

Po rozpoznaniu choroby nowotworowej i rozpoczęciu leczenia przez pacjentkę mężczyzna przeprowadził się do niej, na jej wyraźną prośbę. Pacjentce zależało, aby podczas mocno wyczerpującego ją leczenia onkologicznego mógł zająć się nią i dziećmi (4 i 9 lat).

Po roku od zakończenia leczenia, podczas kolejnych wizyt u psychoonkologa pacjentka wnosiła treści świadczące o poprawie jej funkcjonowania w rodzinie i społeczeństwie. Coraz lepiej radziła sobie z opieką nad dziećmi, robieniem zakupów i załatwianiem spraw urzędowych. Mimo zmęczenia, charakterystycznego podczas i po leczeniu onkologicznym złośliwych guzów mózgu, pacjentka powróciła do dawnych zainteresowań i spotkań ze znajomymi. Zależało jej na podtrzymywaniu relacji i ich pogłębianiu.

 

Jak twierdzi Susan Pinker w swej książce Efekt wioski (2015):

  • kontakty społeczne pozwalają zmniejszyć poczucie osamotnienia i izolacji w chorobie nowotworowej,
  • wpływają na poprawę funkcjonowania układu immunologicznego.

Badania wskazują, że jako ssaki potrzebujemy stabilnych kontaktów społecznych na każdym etapie życia. Brak odpowiednich relacji społecznych, które dają poczucie bezpieczeństwa, przynależności, przewidywalności, stwarza ryzyko nadmiernych reakcji biologicznych organizmu na stres i obniża poziom odporności. To z kolei przyczyniać się może do zwiększania podatności na zachorowania (w tym nowotworowe) (Ogińska-Bulik, Juczyński, 2010).

 

Przypadek 2.

U 32-letniej pacjentki rozpoznano zaawansowane stadium raka piersi. Przeszła mastektomię, chemioterapię, radioterapię i hormonoterapię. Zaczęła doświadczać lęków napadowych i cierpieć na zaburzenia snu. Zgłosiła się na wizytę do psychoonkologa, mimo zgłaszanych wątpliwości, czy „to cokolwiek może pomóc”. Była – z jednej strony – sceptycznie nastawiona co do możliwości wprowadzania jakiejkolwiek zmiany w swych uczuciach, myśleniu i zachowaniu. Z drugiej strony – była ciekawa, „co też kontakt z psychologiem może przynieść? ”. Do czasu diagnozy choroby nowotworowej kobieta pracowała. Miała wyższe wykształcenie pedagogiczne i była niezależna finansowo. Była z partnerem, który wkrótce po operacji opuścił ją. Wyprowadziła się z dotychczasowego mieszkania i zamieszkała u starszej siostry. Relacje z siostrą były trudne, nacechowane ambiwalencją. Rodzice pacjentki rozstali się, gdy miała 2 lata. Z ojcem utrzymywała rzadkie kontakty, choć miała dla niego dużo ciepła i serdeczności. Był jedynym człowiekiem w jej życiu, który nie ranił jej ani jako dziewczynki, ani jako dojrzałej kobiety. Matka cierpiała na zaburzenia psychiczne, nigdy nieleczone. Była wymagająca, zdystansowana emocjonalnie, niedostępna, często wrogo nastawiona wobec pacjentki. Obarczała ją odpowiedzialnością za swe niepowodzenia w życiu, obwiniała za chorobę nowotworową: „sama na siebie ściągnęłaś raka, bo nie dbałaś o siebie i mnie nie słuchałaś”.

W czasie 15 miesięcy pracy terapeutycznej – w trakcie i po zakończeniu leczenia onkologicznego – pacjentka budowała poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Powróciła do pracy na część etatu. Nie mogła jednak realizować swej pasji (taniec) ze względu na fizyczne ograniczenia po operacji. Mimo znacznych starań ze strony pacjentki nie udało się jej poprawić relacji z siostrą i matką. Po około 18 miesiącach choroba powróciła.



Rodzina pacjenta chorego onkologicznie

Kiedy choroby nowotworowej doświadcza ktoś z rodziny, w sensie psychologicznym dotyka ona także wszystkich pozostałych jej członków. Wywołane progresją choroby emocje, takie jak: lęk przed postępującą chorobą, strach przed śmiercią, budzą u opiekunów nie tylko obawy, ale także potrzebę niesienia pomocy choremu. Pacjenci najczęściej potrzebują troski, uwagi, uszanowania ich ograniczonych możliwości psychofizycznych i zadbania o podstawowe potrzeby. Godzą się ze zmianą swojej roli, przyjmują opiekę w ramach obustronnego działania.

Zdarza się jednak, że w sytuacji wstrzymania dalszego leczenia specjalistycznego pacjent może doświadczać mieszaniny silnych uczuć lęku, gniewu, przygnębienia, rozpaczy. Pomoc choremu może być wówczas znacznie utrudniona (Rogiewicz, 2015).

 

Przypadek 3.

Pewien 72-letni pacjent chory na zaawansowany nowotwór płuc po zakończonym leczeniu onkologicznym miewał ataki niepohamowanej agresji werbalnej i fizycznej. Mieszkał z żoną. W chwilach silnych emocji rzucał w nią różnymi przedmiotami i używał niecenzuralnych słów. Przed leczeniem onkologicznym nadużywał alkoholu. Od dawna nie miał dobrych relacji małżeńskich. Jego 68-letnia żona zgłosiła się na wizytę do psychoonkologa w stanie depresyjnym. Była wówczas już pod opieką lekarza psychiatry. W stanie znacznego wyczerpania, płacząc, mówiła o bezsilności, bezradności i nienawiści do męża. Miała ochotę go zostawić. Lojalność, rozsądek, przyzwoitość podpowiadały jej, by towarzyszyć mężowi aż do śmierci, opiekować się nim. Czuła się bardzo samotna. Nie miała żadnego wsparcia ze strony dorosłego syna, który mieszkał wraz z żoną za granicą. Jednocześnie opiekowała się niepełnoletnimi wnukami (16 i 17 lat), którzy w buncie odmówili wyjazdu z rodzicami za granicę. To one nadawały jedyny sens jej życiu. Dzięki wsparciu psychoonkologicznemu pacjentka poczuła się mniej osamotniona w przeżywaniu własnego dramatu życia. Odnowiła kontakty z koleżankami, powróciła do dawnych zainteresowań. Zaczęła znowu chodzić do kina i czytać książki. Zachęciła wnuki do opieki nad dziadkiem oraz zgłosiła męża do domowej opieki paliatywnej. Powoli stan fizyczny męża poprawiał się. Otrzymywał leki przeciwbólowe i stabilizujące nastrój. Pacjentka zaczęła zauważać małe gesty wdzięczności ze strony męża, np. chwycenie jej za rękę, delikatny uścisk dłoni, trzymanie jej dłoni przez dłuższą chwilę. Mówiła „wojna skończona”. Przeżyła – jak to sama określiła – pojednanie... „Mąż też” – dopowiedziała.



Pacjent chory onkologicznie w zaawansowanym stadium choroby i jego potrzeba dobrych relacji

Zdarza się, że choroba nie ustępuje. Proces nowotworowy postępuje, a żadne leczenie nie jest w stanie go skutecznie zat...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Psychologia w praktyce"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy