Metoda w szaleństwie o badaniach mowy osób chorych na schizofrenię

Współpraca z...

Fascynująca metaforyka, niezwykłość, dziwaczność wypowiedzi osób chorych na schizofrenię od zawsze zwracały uwagę. Prawdopodobnie refleksja nad mową pacjenta cierpiącego na psychozę stała się dla Eugena Bleulera w 1911 roku podstawą do utworzenia terminu „schizofrenia”, czy też raczej „grupy schizofrenii” (ponieważ od początku szwajcarski psychiatra chciał raczej mówić o grupie psychoz, których wspólną cechą jest rozszczepienie osobowości).

Człon „schizo-” znaczy „rozszczepiam”, „rozdwajam”, zaś „-fren” – „rozum”, „serce”. Tak więc „choroba rozszczepionego umysłu” pojawiła się na nazwanie jednostki chorobowej, w której wypowiedzi pacjenta były trudne do zrozumienia, zaś słowa powiązane w nielogiczny sposób, nowe pojęcia i wątki pojawiały się w miejscach, w których ani słuchacz, ani osoba chora nie mogli uzasadnić ich związku z poprzednimi treściami. Następował rozpad spójności komunikacji i myślenia, co Bleuler uznał za objaw rozszczepienia umysłu. Nowy termin zastąpił używane wcześniej określenie dementiaprecox „otępienie wczesne”, które wskazywało z kolei na pewne podobieństwa objawów występujących w tej psychozie do demencji (głównie pogorszenia funkcji poznawczych), tyle że rozwijającej się bardzo wcześnie.

POLECAMY

Od czasów E. Kraepelina i E. Bleulera, psychiatrzy mają świadomość odmienności języka osób chorych na schizofrenię. Pierwsze kliniczne – z próbą pewnej analizy podłoża tych zaburzeń – opisy związane są z nazwiskami J. Kasanina i L. Wygotskiego. W 1944 roku J. Kasanin opisywał ewolucję myślenia i języka od poziomu „fizjognomicznego” (animistycznego, synkretycznego), poprzez myślenie konkretne, aż do poziomu abstrakcyjnego. Autor ten uważał „osobisty język schizofreników” za wyraz regresji tej funkcji – do poziomu konkretnego albo nawet „fizjognomicznego”. L. Wygotski zauważał natomiast „przesunięcia” semantyczne i strukturalne w wypowiedziach schizofreników (Czernikiewicz, Woźniak, 2012).

Próby wytłumaczenia dziwaczności wypowiedzi schizofrenicznych w perspektywie psychoanalitycznej, starania odkrycia ukrytych znaczeń lub objaśnianie odmienności wypowiedzi poprzez regres do form myślenia magiczno-mitycznego były charakterystyczne dla początkowego okresu badań nad mową osób cierpiących na psychozę schizofreniczną, choć i w ostatnich latach takie próby są podejmowane (por. Dobosz, 2013). Mimo ich niewątpliwej atrakcyjności intelektualnej trudno jednak przyjąć te interpretacje w świetle faktów, których dostarcza nam nauka i praktyka kliniczna.

Prezentowane w artykule poglądy oparte są na wynikach wieloletnich, systematycznych badań własnych oraz innych badaczy: psychiatrów, logopedów i lingwistów, którzy w swych poszukiwaniach odpowiedzi na pytania o obraz, mechanizm i przyczyny zaburzeń mowy w schizofrenii kierowali się zasadą evidence based, czyli dopuszczali tylko te teorie, które można udowodnić naukowo.

Założenia wyjściowe, które przyjmuję, są następujące:

  1. W zdecydowanej większości populacji ogólnej procesy programowania i percepcji mowy związane są z lewą półkulą mózgu, szczególnie z jej okolicą czo...

pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Przypisy