Kobieca seksualność w terapii sekspozytywnej

Temat numeru

Pozytywna seksualność to kolektyw myślowy w obrębie psychoseksuologii, który skupia się na wzmacnianiu zasobów istoty ludzkiej. W porównaniu z głównym nurtem – w dużej mierze rozwijającym się na bazie medycyny seksualnej i farmako-seksuologii, diagnozy i leczenia zaburzeń seksualnych – terapeuta unika etykietowania problemu i pomaga osobie szukającej pomocy lepiej zrozumieć znaczenie i funkcję objawów bez nastawienia na konkretny cel.

W terapii sekspozytywnej eliminacja objawów jest drugoplanowa, gdyż liczą się przede wszystkim: normalizacja doświadczenia jednostki, zdobycie podstawowej wiedzy na temat różnorodności funkcjonowania ludzkiego oraz zobaczenie siebie w szerszym biopsychospołecznym kontekście. Definicja seksualności jest pojemna i płynna, a główne zasady dążenia do zdrowia seksualnego (D. Brown-Harvey, M. A. Vigorito, 2015)1 to angażowanie się w aktywności seksualne i relacje bez eksploatacji, z uważnością na własną autentyczność i szczerość – świadomie, odpowiedzialnie. Są to także zasady dotyczące bezpiecznego seksu i zabezpieczeń przed niechcianą ciążą; dbania o przyjemność i przede wszystkim consent – zgodę wszystkich zaangażowanych stron.

Pomysł na prowadzenie warsztatów z sekspozytywnego rozwoju nad kobiecą seksualnością pojawił się w obliczu szerokiej już oferty warsztatów i spotkań dla cis-heteroseksualnych kobiet2. Brakowało metody łączącej prace emancypacyjne nad świadomością znaczenia polityczno-kulturowej kobiecości. Są to zajęcia stricte rozwojowe oparte na procesie grupowym oraz stricte terapeutyczne z perspektywą uzyskania pomocy w zakresie konkretnego psychoseksualnego problemu.

Na Zachodzie ruch emancypacyjny w zakresie kobiecej seksualności rozwija się konsekwentnie od lat sześćdziesiątych XX w. Do liderek epoki można zaliczyć Shere Hite, Lonnie Barbach, Ginę Ogden, Janice Epp, Deborę Sundhal, Emily Nagoski oraz legendarną już Betty Dodson. Wymieniam praktyczki, które współpracowały z liderkami badań nad kobiecą seksualnością (np. Beverly Whipple), kwestionując modele reakcji seksualnych człowieka, stawiające znak równości między męską i kobiecą seksualnością. Klasyczna seksuologia klasyfikuje dysfunkcje seksualne opierając się na modelu Masters i Johnson (1966), który z założenia definiuje sprawność i satysfakcję seksualną jako dążenie do penetracji i orgazmu.

Podziały naukowe, polityczne i ideologiczne trwają do dziś. Dla przykładu, pojawiające się nie tylko w mediach, ale też na naukowych konferencjach seksuologicznych rozprawy o (nie)istnieniu punktu G, kobiecej ejakulacji, czy funkcjach łechtaczki przyprawiają teoretyków, praktyków i adeptów seksuologii o bóle głowy. Przypomina to trwającą już od wieków walkę o prawo do istnienia kobiecej seksualności w całej swojej kompleksowej różnorodności. Nie można zanurzyć się w historię histerii, nimfomanii, antykoncepcji i aborcji czy współczesną już (i uprzywilejowaną) historię prawa do odczuwania przyjemności i zarządzania własnym ciałem bez zaktywizowanej reakcji emocjonalnej. Seksuologię końca XX w. charakteryzowała walka o (nie)wprowadzenie do ogólnego obiegu różowej tabletki, wiagry dla kobiet, magicznego sposobu, żeby się chciało i dało seks uprawiać „na pstryknięcie palca”. Ruch New View (Nowy Pogląd) Leonore Tiefer i jej manifest był odpowiedzią na stworzenie nowej kategorii dla zaburzeń seksualnych kobiet (FSD, female sexual dysfunction), w którą wrzucono wszystkie problemy, z jakimi kobiety borykają się w ciągu życia bez uwzględnienia kontekstu i tego, czy respondentka subiektywnie zgłasza problem. W takim ujęciu można by przyjąć, że każda kobieta doświadcza zaburzeń, jeżeli jej seksualność nie jest responsywna w momencie stymulacji.

Nie bez powodu mowa o tych niesnaskach. Praca z ludzką seksualnością zawsze wiąże się z balansowaniem na krawędzi wstydu, panujących obyczajów i polityki. Praca z kobiecą seksualnością to głęboka ingerencja w warstwy przekonań...

pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Przypisy