Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rozmowa numeru

28 września 2017

NR 1 (Styczeń 2017)

Czy współczesna rodzina skazana jest na zatracenie więzi i brak stabilizacji?
Z profesorem Bogdanem de Barbaro rozmawia Karolina Protas

573

Karolina Protas: Współczesna rodzina znacząco różni się od tej sprzed 20 lat, konsumpcjonizm i hedonizm wpływają na spłycenie relacji, dodatkowo kontakt między pokoleniami utrudniają takie czynniki jak chociażby język czy odległość. Czy w opinii terapeuty współczesna rodzina skazana jest na zatracenie więzi i brak stabilizacji?
Bogdan de Barbaro: Więź jest potrzebna biologicznie i społecznie, więc nie sądzę, by nasze dzieci i wnuki nie zadbały o nią. Jednak – jak sądzę – będzie ona inaczej wyrażana. Bo zmianie ulegają normy rodzinne: słabnie patriarchat, przybywa partnerstwa międzypokoleniowego. W tym kontekście, a także w związku ze zmianami makrokulturowymi trudno będzie liczyć na stabilność rodziny jako systemu o czytelnej i trwałej strukturze.

POLECAMY

Karen Horney, wprowadzając do psychologii pojęcie lęku podstawowego, opisała także sposoby radzenia sobie z nim. Jedna z metod, która brzmi: „Jeśli zdobędę władzę, nikt mnie nie skrzywdzi”, wydaje się adekwatna w odniesieniu do polskiej rodziny. Czy ta koncepcja jest bliska Pana myśleniu oraz czy może być nadal aktualna?
Karen Horney opisała „ucieczkę we władzę” jako jedną z czterech metod poradzenia sobie z lękiem podstawowym. To postawa „przeciw”, a więc antagonizująca i nie dająca szansy na związek głęboki i bezpieczny.Władza – czy to w systemie rodzinnym, czy w systemie społecznym – daje ułudę bezpieczeństwa, a nawet jeśli realnie daje poczucie bezpieczeństwa, to dużym kosztem, bo władzy nieodłącznie towarzyszy samotność i napięcie wynikające z obawy, że się ją utraci. O ileż przyjemniejszym sposobem jest miłość! Sama koncepcja Horney, chociaż powstała jakieś osiemdziesiąt lat temu, nie traci na aktualności, gdyż dotyczy uniwersalnych i egzystencjalnych wyzwań człowieka. Trochę szkoda, że traci na popularności.

Czy spotkał się Pan w swojej praktyce z pacjentem, którego zaburzone więzi rodzinne tak bardzo zdeterminowały jego problemy życiowe, że jako terapeuta poczuł się Pan bezradny?
Wśród psychologów, psychiatrów i psychoterapeutów coraz silniejsze jest przekonanie, że brak bezpiecznej więzi w dzieciństwie jest podstawą patologii w życiu dorosłym. Oczywiście pojawienie się objawów, życiowych problemów i konfliktów międzyludzkich nie da się sprowadzić jedynie do patologii więzi w dzieciństwie, ale jej znaczenie jest olbrzymie.
Inna sprawa to bezradność terapeuty. Jak jej zapobiegać, podpowiedział amerykański teolog protestancki Karl Paul Reinhold Niebuhr. Wsłynnej modlitwie pisał on (a nie – jak niekiedy się uważa – Marek Aureliusz): „Boże, daj nam pokorę, byśmy przyjęli w pokoju to, czego zmienić nie możemy, daj nam odwa...