Związki osób jednopłciowych. Wybrane aspekty procesu diagnostyczno-terapeutycznego

Terapia par

Myśląc o związkach osób jednopłciowych czasami zakłada się, że nie podlegają jakimś szczególnym uwarunkowaniom psychospołecznym. Może się też pojawić przeciwstawne założenie, że szczególnym uwarunkowaniem w parze będzie koncentracja na seksie. Zwłaszcza, że taka presupozycja tkwi w etykiecie „para homoseksualna”. Takiemu uwikłaniu w stereotyp i definicję ulegają również specjaliści zdrowia psychicznego i autorzy artykułów eksperckich. W rzeczywistości związek homoromantyczny dwóch mężczyzn lub kobiet cispłciowych lub transpłciowych podlega zarówno powszechnym, jak i specyficznym mechanizmom funkcjonowania. Stąd wymaga szczególnej wiedzy oraz wrażliwości od specjalisty.

Gdyby do gabinetu psychologicznego wkroczył czarnoskóry mężczyzna ze swoją hinduską partnerką, każdy wytrawny specjalista zdrowia psychicznego dokonałby w mgnieniu oka serii wewnętrznych eksploracji. Poszukiwałby w pamięci treści wykładów, szkoleń, warsztatów, artykułów lub książek na temat szczególnej sytuacji psychospołecznej mniejszości narodowych, rasowych i religijnych oraz ich miejsca w procesie psychoterapii. Prawdopodobnie doszedłby do wniosku, że należy uwzględnić każdą z tych płaszczyzn oddzielnie i łącznie w interakcji, a w odpowiednim momencie poruszyć to, jak każda z osób doświadcza(-ła) osobiście swojej tożsamości. Być może przypomniałby sobie doświadczenia ze szkolenia antydyskryminacyjnego i zechciałby włączyć szczególną uważność na wewnętrzne odczucia, a zwłaszcza możliwe uprzedzenia. Wszystko po to, by jak najbardziej zbliżyć się emocjonalnie do wewnętrznego świata swoich klientów, w czym może jeszcze pomóc przywołanie własnego wspomnienia czucia się „zupełnie inaczej, niż wszyscy pozostali” z jednoczesną ostrożnością lub niechęcią wobec „wszystkich pozostałych” oraz potrzebą bycia przez nich akceptowanym i szanowanym (por. Summers, Barber, 2014, s. 316).

POLECAMY

Praca terapeutyczna z parą

Dla potrzeb studium przypadku zbliżymy się możliwie blisko do sytuacji pary Panów A. i B. Para mężczyzn cispłciowych zgłosiła się do gabinetu psychoterapeutycznego po zdradzie jednego z nich. Pan A. ma 40 lat, jest przedsiębiorcą, a Pan B. ma 36 lat, jest z wykształcenia technikiem florystą i dba o wspólny dom pary.

Przedstawiony przypadek będzie ilustrował specyficzny rodzaj pary oraz specyficzny moment, w którym osoby partnerskie się znajdują. Przedstawię wybrane fenomeny funkcjonowania jednopłciowej pary, która ma się źle lub bardzo źle (a nie dobrze lub bardzo dobrze) i jest w emocjonalnie naładowanym kryzysie. Przed przystąpieniem do pracy warto jednak pamiętać o konieczności zbadania gotowości każdej z osób w parze i pary łącznie do zaangażowania się w proces terapeutyczny. Może się bowiem okazać, że każda z osób przychodzi z innego powodu lub że na związku ciąży tajemnica kluczowa dla losów pary, taka jak podjęta decyzja o rozstaniu lub tocząca się relacja poza związkiem (por. Dattilio, 2013, s. 161–162). W przypadku pary nieheteronormatywnej może to być o tyle łatwiejsze do ustalenia, że takie pary w porównaniu do par heteronormatywnych są znacznie mniej defensywne w interakcjach konfliktowych, bardziej egalitarne i stosują chętniej humor (Gottman i in., 2003).

Panowie byli dotychczas w „bardzo udanym” czteroletnim związku, natomiast Pan A. „zaprzyjaźnił się” z nowym pracownikiem, 37-letnim Panem C. i „przespali się ze sobą” na wyjeździe służbowym. Dzisiaj Pan A. bardzo żałuje, że do tego doszło. W celu „ratowania związku z Panem B.” przeniósł Pana C. do działu, z którym Pan A. ma najmniej wspólnego. Według niego Pan B. niepotrzebnie powraca pamięcią do tego „nieważnego zdarzenia”. Pan B. „nie może odpuścić” swojemu partnerowi, „gdyż A. stracił w jego oczach”. W związku z tym Pan B. dopytuje szczegółowo o przebieg każdego dnia pracy Pana A., z trudem pozwala mu na wyjazdy służbowe. Pan A. czuje się „niesprawiedliwie traktowany, gdyż przecież przynosi dużo pieniędzy do domu, inwestuje w Pana B. i ich wspólny dom”. Pan B. reaguje coraz bardziej emocjonalnie, gdy Pan A. wraca późno do domu, co powoduje, że odczuwa „wygasanie zainteresowania” ze strony Pana A. oraz wzmaga to jego podejrzliwość. W narracji pary jeszcze przed zdradą panowie „spijali sobie z dziubków”. Pan A. na przykład był zachwycony tworzonym przez Pana B. „ciepłem domowego ogniska”, a Pan B. był zachwycony osobą Pana A., doceniał jego „zdolności zarządcze i ogarnięcie”.
 

MOŻLIWE OBSZARY PRACY    

  • Ustalić, czy para nie jest częścią związku poliamorycznego i ewentualnie walidować, ale nie rezygnując z badania wpływu takiej formy relacji romantycznej lub/i seksualnej na każdą z osób i na związek łącznie.
  • Zbadać współwystępujące choroby medyczne i psychiczne, w tym uzależnienia substancjalne i behawioralne oraz ustalić ich możliwą rolę w zgłaszanym problemie.
  • Zauważyć, badać, walidować intersekcjonalność (osoba może doświadczać wykluczania lub dyskryminacji ze względu na wiele różnych cech, np. neuroatypowość, wiek i płeć jednocześnie).
  • Zbadać ryzyko możliwych działań suicydalnych, w tym samookaleczeń. Badania pokazują, że 20–30% osób partnerskich z par oczekujących na psychoterapię wykazuje poważne ryzyko samobójstwa (Gottman i in., 2020).
  • Odtworzyć proces zawiązywania się pary i linię rozwoju związku.
  • Ustalić typ uwikłania koluzyjnego, jeśli jest widoczny (główna cecha to spolaryzowanie osób partnerskich).
  • Ustalić przeszłe kryzysy z zastanowieniem, czy zostały pozytywnie rozwiązane.
  • Zaprosić pacjentów/klientów na indywidualne spotkania w celu pełnej konceptualizacji.
  • Zbadać przebieg procesu ujawniania tożsamości (coming out'u) i ewentua-
  • lnie uznawać brak gotowości jednej z osób partnerskich lub brak sprzyjających okoliczności – w myśl zasady, że „nikt nic nie musi”.
  • Zbadać kompetencje komunikacyjne podczas spotkań z parą i wzmacniać zdrowe strategie prowadzenia dialogu.
  • Zbadać kontekst funkcjonowania pary, w tym jakość sieci wsparcia lub jej brak.
  • Poszukiwać ewentualnego niezakończonego procesu różnicowania się z rodziną pochodzenia.
  • Określić granice pary (przepuszczalność i sztywność granic).
  • Badać i tworzyć przestrzeń między osobami do dzielenia się z partnerem znaczącymi informacjami oraz potrzebami/oczekiwaniami.
  • Ustalić wiodący problem (może się on zmieniać z czasem, mogą dochodzić kolejne).
  • Zbadać wpływ dyskryminujących norm na każdą z osób w parze i łącznie na parę.
  • Dokonać psychoedukacji w zakresie stresu mniejszościowego oraz uwe-
  • wnętrznionej homofobii i poszukiwać ich wpływów/przejawów na poziomie jednostki i pary.
  • Określić główne aktualne stresory zewnętrzne na poziomie jednostki i pary.
  • Określić skrypty dotyczące seksualności i wpływ awersyjnych doświadczeń seksualnych.
  • Zbadać zasoby związku i spajające rytuały.
  • Zbadać normę partnerską rozumianą jako wspólne ustalenie norm dla zachowań seksualnych każdego z partnerów i pary jako całości – w tym, czy nie jest wymuszona przez jednego z partnerów lub czy nie jest zbyt mało precyzyjnie uzgodniona.


Kontekst społeczny

Część sesji poświęcono na badanie wpływu dyskryminującego, homonegatywnego kontekstu społecznego, w którym panowie wzrastali – i to zarówno na poziomie intrapersonalnym, jak również interpersonalnym. Zinternalizowanym przejawem negatywnych postaw społeczeństwa heteronormatywnego wobec osób zakochujących się w przedstawicielach tej samej płci jest stres mniejszościowy i uwewnętrznione postawy lękowe oraz strategie radzenia sobie z nimi. Należą do nich zinternalizowana homofobia (emocje lęku lub/i obrzydzenia wobec przejawów homoseksualności – w sobie i innych), transfobia (lęk i/lub obrzydzenie wobec osób planujących korektę płci, w jej trakcie lub po korekcie i innych przejawów transpłciowości) oraz lęk przed przejawami kobiecości w mężczyznach (femmefobia). To specyficzne tryby domyślne aparatów psychicznych osób z mniejszości rasowych, religijnych czy seksualnych bazujące na stałym poczuciu zagrożenia (por. Iniewicz, Niebudek, 2020) oraz zindywidualizowane strategie zaradcze.

Potwierdziło się, że Pan A. ma „nieokreślone uczucia lęku i niepewności”. Pan A. myślał, że wynika to głównie ze strachu, czy nie zostanie ujawniony ze swoją orientacją przed kontrahentami. W trakcie psychoterapii zobaczył, że jest to również „stałe napięcie wynikające z zastanowienia, czy już wystarczająco dobrze nadrabia wadę, jaką jest homoseksualność”. Miał też przekonanie, że jest niemożliwe, by utrzymać długoterminowy związek nieheteroseksualny, gdyż „pedały zawsze się kiedyś w końcu rozchodzą”. Co więcej, ponieważ dopiero w wieku trzydziestu lat zaczął żyć w sposób ujawniony przed przyjaciółmi i rodziną, to nadal miewał „niedosyt tych wszystkich straconych lat, w których faceci hetero cieszyli się ze swoich ciał i z nich korzystali, a ja zapierdalałem na to, żeby mieć zajebistą firmę”.

Pan B. żył jawnie przed kilkoma przyjaciółmi, natomiast rodzinę nadal utrzymywał w „błogiej nieświadomości, że jeszcze czekam na tę jedyną”. Panu B. imponowało, że Pan A. żyje otwarcie przed rodziną i że jego rodzina stała się również rodziną Pana B.

Oddalanie się Pana A. i jego zdrada stanowiły zagrożenie dla „uśpionych” wewnętrznych negatywnych postaw Pana B. wobec siebie jako mężczyzny homoseksualnego: „Bez niego będę znowu tylko pedałem florystą, niczym więcej”. Jako terapeuta bywam również świadkiem przejawu zinternalizowanych postaw negatywnych na płaszczyźnie intrapersonalnej, czyli między osobami partnerskimi (por. Allan, Johnson, 2017). Przykładem może być osoba partnerska oceniająca sposób ekspresji płci drugiej osoby. Pan A. mógłby na przykład odnieść się krytycznie do „zniewieścienia” Pana B. Pan B. z kolei mógłby mieć problem z tym, że jego partner „pozuje na macho” (por. Haak, 2020). Istotnym aspektem pracy z uwewnętrznionymi postawami jest dokonanie defuzji z towarzyszącymi przekonaniami. Mogłoby to polegać na poprowadzeniu osób w stronę uznania tych cech ekspresji jako w gruncie rzeczy neutralnych, jednych z wielu, nieprzesądzających w żaden sposób o osobie.

Projekcja rodzinna

U Pana B. zauważono również wpływ procesu projekcji rodzinnej (Goldenberg, Goldenberg, 2006, s. 213). Teoria zakłada, że dziecko najsłabsze, czyli najczęściej najmłodsze z rodzeństwa lub niepełnosprawne umysłowo lub/i fizycznie staje się obiektem wyjątkowego zainteresowania systemu rodzinnego w celu utrzymania homeostazy rodzinnej. Utrudnia mu się tworzenie zróżnicowanego Ja i bywa najłatwiej włączane do trójkąta matka-ojciec-dziecko (bywa „striangulizowane”). W mojej praktyce klinicznej zauważyłem, że często niezależnie od kolejności narodzin, to właśnie homoseksualnym dzieciom utrudnia się proces różnicowania i włącza się je w triangulację. To powoduje, że nadreprezentatywna liczba pacjentów homoromantycznych (w porównaniu do heteroromantycznych) pozostaje przy rodzinach lub powraca do miejscowości rodzinnych, zajmuje się gospodarstwem, rozmawia przez telefon z matką codziennie, odwiedza rodziców co weekend lub opiekuje się schorowanymi rodzicami, mimo posiadania licznego rodzeństwa. Pan B. był przykładem osoby „uniepełnosprawnionej” przez rodzinę pochodzenia z tą różnicą, że obiektem zastępczym do fuzji trzydziestosześciolatka był teraz jego czterdziestoletni partner. Czasami bywa tak, że osoba homoromantyczna tylko pozornie wchodzi w nową relację z drugą osobą homoromantyczną, natomiast pozostaje w pierwotnym systemie rodzinnym (tam inwestuje „energię”), tym samym realizując nieświadomy plan dążący do niepowodzenia relacji jednopłciowej. To z kolei w ostateczności potwierdza wszystkim zainteresowanym przekonania kluczowe i obiegowe stereotypy.

Obronne sposoby funkcjonowania

Panowie, próbując sobie radzić z rozpowszechnionym wpływem zewsząd dyskryminujących wpływów, wybrali mocne w wyrazie obronne sposoby funkcjonowania – Pan A. był stale poza domem, na świeczniku, dużo pracował, odnosił sukcesy. Pan B. był stale w domu, zajmował się domem i Panem A., dokonywał serii zakupów do domu. Wszystko to działo się w odcięciu od ich wewnętrznej wrażliwości, w tym od ich ciał (Pan A. dbał również o muskularne ciało, Pan B. uważał swoje ciało za „mało ważne”), a przede wszystkim w odcięciu od całego spektrum potrzeb emocjonalnych. O „odnajdywaniu uczuć” i „odzyskiwaniu ciała” przez gejów i lesbijki pisał Don Clark już w 1987 r. w swoim poradniku dla nich (polskie tłumaczenie: Clark, 1995).

Odcięcie od własnej wrażliwości i ciała nieuchronnie prowadzi do nieuświadomionego wikłania się w relacje na bazie więzi traumatycznej. Stąd moi pacjenci często wiążą się z osobami uzależnionymi od pracy, alkoholu, narkotyków, aktywizmu, seksu czy flirtu, potrzebującymi fachowej pomocy psychologicznej lub terapeutycznej. Jeszcze inni z tych samych powodów „decydują się” na niewiązanie się z nikim lub/i przypadkowe relacje seksualne.

W tym kontekście można zrozumieć wiele innych zjawisk w relacjach homoromantycznych, takich jak współuzależnienie, zdrady, pole do zazdrości i kontroli, seks poza relacją bez zaangażowania emocjonalnego (por. Janicka, Kwiatkowski, 2016, s. 174–176). Zwyczajowo dopytuję pacjentów „co im to robi”, tzn. co robi im samym taki styl życia lub współbycia.

Uwikłania koluzyjne

U Panów zostało również dostrzeżone toczące się narcystyczne uwikłanie koluzyjne. Z mojej praktyki klinicznej wynika, że u prawie wszystkich zgłaszających się par hetero- i nieheteronormatywnych w konflikcie toczy się „nieświadoma wspólna gra partnerów” wokół wiodącego wątku/tematu (Willi, 2014). Istnieją cztery główne gry koluzyjne oraz trzy dodatkowe, skonceptualizowane współczesnie (zapoznaj się z tabelą na kolejnej stronie).

W tym specyficznym uwikłaniu gra dwóch spolaryzowanych graczy (jeden nadmiarowy, drugi „w potrzebie”), mogą natomiast w pewnym momencie chcieć wyjść z gry lub ją przeformułować (na co najczęściej drugi partner się nie zgadza) lub też zapraszać do gry kogoś z zewnątrz (Willi, 2014, s. 249). Takim sposobem doszliśmy do wątku zdrady, ale również procesu poznawania się pary mężczyzn. Byli na początku zachwyceni, że odnaleźli „brakujący puzzel”. Pan A. posiadał „silną osobowość, poukładane, bogate życie, ale brakowało mu ostatniego puzzla w postaci domowego gniazda”. Pan B. poszukiwał „silnego partnera”, gdyż sam odczuwał „wewnętrzną niepełność”. Wierzył, że „zasługuje na coś więcej niż bycie pedalskim florystą”. Panowie bardzo szybko podjęli decyzję o wprowadzeniu się Pana B. do domu Pana A. Początkowo panowała euforia, że będą w stanie zaprzeczyć obiegowej opinii, że „związki gejów nie są możliwe”. Taki euforyczny stan pozostał w formie idealizacji niepozwalającej zobaczyć, że w „jakiejś części do siebie nie pasują i nie mają wspólnych zainteresowań”. Najistotniejsze było jednak realizowanie wi...

Kup prenumeratę Premium, aby otrzymać dostęp do dalszej części artykułu

oraz 254 pozostałych tekstów.
To tylko 39 zł miesięcznie.

Przypisy