Dołącz do czytelników
Brak wyników

Współpraca z...

18 maja 2021

NR 27 (Maj 2021)

Zaburzenia więzi u adoptowanej dziewczynki z orzeczoną niepełnosprawnością

0 102

Wsparcie, jakie otrzymują dzieci adopcyjne w Polsce, jest niejednorodne i zależy od miejsca zamieszkania dziecka, pracy ośrodka adopcyjnego oraz dostępności specjalistów. Poniżej znajduje się pogłębiony opis przypadku oraz analiza dobrych praktyk zastosowanych w sytuacji dziewczynki zaadoptowanej około trzeciego roku życia. Pozwala to prześledzić proces terapeutyczny prowadzony przez rodziców adopcyjnych ściśle współpracujących z terapeutami więzi.

Analizowany przypadek kieruje naszą uwagę na zaburzenia w obszarze kształtowania przywiązania. Opierając się o klasyfikację ICD-10, wiemy, że stanowią one niejednorodną grupę, która dotyczy niemowląt lub małych dzieci (powstaje do 5. r.ż.) a podstawowymi objawami są nieprawidłowości w interakcjach społecznych. Najczęściej występują w wyniku niewłaściwej opieki nad dzieckiem, jego psychicznego lub fizycznego zaniedbywania albo maltretowania i prowadzą do deficytów w tworzeniu się więzi. Do tej grupy należą: reaktywne zaburzenia przywiązania w dzieciństwie oraz zaburzenia selektywności przywiązania w dzieciństwie i są czymś innym niż pozabezpieczne style przywiązania. Diagnozę tego rodzaju zaburzeń stawia się na podstawie zbioru zachowań o charakterze społecznym, które wskazują na poważne zachwiania równowagi w podejściu do figury przywiązania. Ogólnie można stwierdzić, że reaktywne zaburzenia przywiązania w dzieciństwie charakteryzują się wyraźnie sprzecznymi, ambiwalentnymi reakcjami podczas rozłąki oraz ponownego spotkania, rozchwianiem emocjonalnym, któremu towarzyszy dostrzegalne przygnębienie. W tym przypadku reakcje na cudze lub własne cierpienie to agresja lub wycofanie. Zabawa swobodna jest bardzo utrudniona i zależna od reakcji emocjonalnych, dyktowanych interpretacją zachowań innych ludzi, przebytej traumy oraz momentów dysocjacji. Z kolei zaburzenia selektywności przywiązania w dzieciństwie przejawiają się lgnięciem do dorosłych i mogą mu towarzyszyć bezkrytyczne przyjacielskie zachowania oraz deficyty w przyjmowaniu koregulacji emocji oferowanej przez opiekuna oraz niska zdolność do samoregulacji emocji.

POLECAMY

Konceptualizacja przypadku

Rozważając losy Magdalenki, dziewczynki, która jest przyczynkiem do naszych rozważań, zadajemy sobie pytanie o to, czy uda się dziecku uniknąć zaburzeń przywiązania i wykształcić relację z rodzicem, która będzie najbliższa bezpiecznemu stylowi przywiązania. Nasze rozważania wydają się być uzasadnione w kontekście założeń przedstawionych przez Sroufe, Carlton, Levy, Egelanda (Sroufe, 1999) w artykule na temat związku teorii przywiązania z rozwojem psychopatologii:

  1. W każdym wieku aktualna jakość opieki nad dzieckiem będzie modyfikować wczesną historię przywiązania.
  2. Szersze aspekty kontekstu, w którym żyje dziecko, w tym także relacje i stres pozarodzinny, charakterystyczne dla danego wieku rozwojowego, mają także właściwości modyfikowania rodzaju przywiązania.
  3. Kumulacja niekorzystnych czynników ma większe znaczenie niż pojedynczy niekorzystny okres funkcjonowania, z rosnącym ryzykiem psychopatologii wraz z długością trwania tych czynników.
  4. Zmianę można przewidywać w aspekcie możliwości modyfikowania stopnia stresu i wsparcia.

Opis przypadku

Magdalenka od momentu urodzenia się pozostawała pod opieką państwa. Po kilkutygodniowym pobycie w szpitalu trafiła do pogotowia opiekuńczo-wychowawczego, w którym przebywała do szóstego miesiąca życia. W tym czasie dużo chorowała, bywała w szpitalach, gdzie opiekował się nią personel placówek. Od szóstego miesiąca życia do trzeciego roku życia mieszkała w domu małego dziecka, aż do adopcji. W tym okresie ujawniło się znaczne opóźnienie rozwojowe, padaczka, afazja motoryczna. Powstało pytanie o sprawność intelektualną dziewczynki. Orzeczenie o niepełnosprawności zostało wydane ze względu na choroby neurologiczne (N-10). Była malutkim dzieckiem, komunikującym się głównie pozawerbalnie, które aż do opuszczenia domu małego dziecka nie opanowało czynności samoobsługowych. W pierwszych trzech lata życia Magdalenki, jak każdego dziecka, tworzenie więzi z otoczeniem było jednym z podstawowych obszarów jej rozwoju.

Etapy tworzenia więzi z otoczeniem

Znane są etapy tego procesu (Marchwicki, 2006). Faza pierwsza, trwająca do 12. tygodnia życia, to orientacja i sygnalizowanie bez wyróżniania figury. W tym przypadku słowo figura oznacza stałego opiekuna. Faza druga, od trzeciego do szóstego miesiąca, to orientacja i sygnalizowanie skierowane do wyróżnionej figury. Faza trzecia, od szóstego miesiąca do około trzeciego roku życia, polega na utrzymywaniu bliskości z wyróżnioną figurą. Faza czwarta od około trzeciego roku życia polega na aktywnym, obustronnym kształtowaniu relacji. Jak widzimy, kluczowym elementem jest wyodrębnienie jednego, wyjątkowego opiekuna, a później, wraz z rozwojem poznawczym, innych ludzi. Interakcja z opiekunem staje się podstawową i trwałą matrycą nawiązywania relacji społecznych oraz umiejętności samoregulacji i koregulacji emocji (Marchwicki, 2006).

Warto spojrzeć na przywiązanie jako na wzorzec zorganizowanych zachowań w relacji, a nie jako na cechę dziecka. Specyfika przywiązania jest najbardziej widoczna w reakcjach na zakłócenie relacji, a jego siła nie zależy od poczucia bezpieczeństwa. Oznacza to, że w okresie sensytywnym dla kształtowania się stylów przywiązania, dziecko będzie okazywało tendencje „ku” obiektowi niezależnie od tego, czy ów obiekt o nie dba. Możliwe jest także pozostanie przez dziecko w pierwszej fazie tworzenia się więzi, czyli w bezkierunkowym wysyłaniu sygnałów z nadzieją, że ktokolwiek je odczyta.

Przywiązanie bezpieczne

Style przywiązania tworzą się wokół poczucia bezpieczeństwa z jednej strony i poszukiwania autonomii oraz eksplorowania z drugiej strony. Można również powiedzieć, że kształtują się wokół wyboru między tłumieniem zachowań przywiązaniowych i ich wyrażeniem. Układają się w cztery wzory. Przywiązanie bezpieczne oznacza, że dziecko z łatwością przyjmuje koregulacje emocji od dorosłego, buduje zdrowe i efektywne sposoby samoregulacji emocji i jednocześnie odważnie eksploruje otoczenie. Przywiązanie to jest trwałą, emocjonalnie istotną więzią z konkretną osobą, która odwzajemnia to uczucie. Taki rodzaj relacji daje obu stronom szczęście i satysfakcję. Opiekun jest responsywny, przyjmuje na siebie odpowiedzialność za naprawę relacji, jeśli to konieczne, i jest przewidywalny. Dziecko przeżywa siebie jako osobę wzbudzającą miłość, wartościową i efektywną, a figurę przywiązania jako dostępną i responsywną (Ainsworth, Blechar, Waters, Wall, 1978).

Rodzaje przywiązań pozabezpiecznych

Następnie mamy trzy rodzaje przywiązań pozabezpiecznych. W sytuacji gdy opiekun jest odrzucający, natrętny i kontrolujący dziecko zmienia sposób zachowania tak, aby uspokoić dorosłych. Eksploracja odbywa się kosztem dążenia do bliskości. Dziecko nie będzie okazywać wielu negatywnych emocji ani silnego lęku podczas rozłąki, chroniąc się przed nieustannym, niekontrolowanym stresem przy wykorzystaniu dysocjacyjnych mechanizmów obronnych. Dziecko może wyłączać reakcje przywiązaniowe i staje się nadmiernie samodzielne, niezależnie, może być kompulsywnie uległe. Modyfikuje swoje zachowania, aby zadowolić figurę przywiązania i dzięki temu doprowadzić do zaspokojenia swoich podstawowych potrzeb. Przeżywa siebie jako osobę mało wartościową i niewzbudzającą miłość a figurę przywiązania jako jednostkę niedostępną i zarazem wrogą. Taki typ przywiązania nazywamy przywiązaniem lękowo-unikającym.

Opiekun, który jest niekonsekwentny w opiece i dostępności emocjonalnej, staje się nieprzewidywalny dla małego dziecka. W związku z tym dziecko będzie często doświadczać negatywnych emocji, ekspresyjnie wyrażać złość i lęk. Może się bać, że zostanie zlekceważone lub porzucone emocjonalnie. Dąży do bliskości kosztem działań eksploatacyjnych, słabo kontroluje impulsy, bywa drażliwe i często wykazuje cierpienie. Nie dostrzega związku między własnym zachowaniem a reakcją opiekuna. W konsekwencji może nie rozwinąć dojrzałych kompetencji społecznych. Dziecko o wzorcu przywiązania lękowo-ambiwalentnym będzie próbowało uzyskać zaspokojenie swoich podstawowych potrzeb poprzez wyrażanie silnych, skrajnych i zmiennych emocji. Takie dziecko bywa krnąbrne, antyspołeczne, może oszukiwać i zachowywać się agresywnie. Miewa huśtawki nastrojów, napady histerii. Myśli o sobie jako o kimś, kto jest nieskuteczny i nie potrafi uzyskać miłości, a o figurze przywiązania jako o osobie niedostępnej i niereagującej na potrzeby (Ainsworth, Blechar, Waters, Wall, 1978).

Różnica pomiędzy opisanymi wzorcami przywiązania a przywiązaniem zdezorganizowanym polega na tym, że w tym ostatnim dziecko nie wykształca żadnej strategii przywiązaniowej lub równocześnie i chaotycznie korzysta z kilku. Staje się tak wtedy, kiedy opiekun jest źródłem strachu lub nie potrafi zapewnić przewidywanej opieki, a dziecko nie stwarza umysłowej reprezentacji figury przywiązania i nie opracowuje zorganizowanej strategii zapewnienia sobie bezpieczeństwa.

Warunki opieki w państwowych placówkach uniemożliwiły Magdalence nabycie doświadczenia wyłącznej, czułej i responsywnej opieki. Responsywność bywa wymagająca nawet dla naturalnych rodziców, bowiem wymaga umiejętności dostrojenia się do dziecka, nieprzestymulowania go, reagowania szybko i odpowiednio do potrzeb. Jak zobaczymy poniżej, w chwili, kiedy Magdalenka trafiła do rodziny adopcyjnej, oscylowała wokół zaburzenia selektywności przywiązania, a jej styl przywiązania był najbliższy lękowo-unikającemu.

Dobre praktyki w rodzicielstwie zastępczym i adopcyjnym

W okresie, kiedy Magdalenka przebywała w domu małego dziecka, przyszli rodzice adopcyjni nawiązali kontakt z pracownią psychologiczną zajmującą się więzią, traumą oraz wspieraniem rodzin adopcyjnych i zastępczych.

Podczas tej współpracy, która trwa do dzisiaj:

  • określili własne style przywiązania oraz wynikające z nich sposoby nawiązywania relacji z ludźmi,
  • uczą się rozróżniania zachowań wynikających z traumy, dysocjacji, wieku rozwojowego i stylu przywiązania dziecka,
  • podjęli terapię i autoterapię własną,
  • poddają celowemu i systematycznemu badaniu sposoby regulacji oraz koregulacji siebie i swoich dzieci,
  • superwizują swoje działania,
  • kładą nacisk na jakość relacji małżeńskiej/partnerskiej,
  • systematycznie i nieprzerwanie sięgają po wsparcie specjalistów i otoczenia społecznego.

Jest to zgodne z teoretycznym modelem wychowania w paradygmacie więzi, który zakłada, że to dorosły poprzez własną spójność, dojrzałość oraz świadomość staje się bezpieczną bazą i bezpieczną przystanią dla dziecka. To właśnie on poprzez sposób, w jaki wchodzi w relacje, będzie kształtował i wspierał bezpieczny styl przywiązania u swojego dziecka.

Spośród licznych powodów, dla których opisane powyżej działania wydają się korzystne, chciałam szczególnie podkreślić umiejętność wychodzenia i/lub nie wchodzenia przez opiekuna w trójkąt dramatyczny. Terapeuta/psycholog/pedagog wspierający rodziny adopcyjne może stać się osobą budującą u rodziców tę umiejętność. Traumatyczna historia rozwojowa, jaką mają za sobą takie dzieci jak Magdalenka, będzie predystynowała je do zachowań prowokujących dorosłego do przyjęcia jednej z trzech ról trójkąta dramatycznego. Nieświadomy wybór, jakiego dokona dorosły, będzie z kolei związany z jego historią rozwojową. Ujawni się on szczególnie silnie w sytuacji stresującej i/lub takiej, która dotyka zranień wewnętrznych danej osoby.

Twórcą modelu jest S. Karpman, a na jego podstawie E. Berne opisał zaburzenia w relacjach rodzinnych. Występują w nim trzy postaci: ofiara, prześladowca, wybawiciel. Chociaż dorośli mogą mieć tendencje do przyjmowania jednej z ról, to wraz ze wzrastającą świadomością niejednokrotnie z zaskoczeniem odkrywają, że w zależności od relacji przyjmują każdą z nich.

Jak to może wyglądać w rodzinie adopcyjnej?

Prześladowca to krytyczny rodzic, zajmujący sztywne, kategoryczne stanowisko. W stosunku do ofiary czuje złość, irytację, obarcza winą, chce ukarać, wyznacza surowe granice. Prześladowca uważa, że za winę trzeba zapłacić.

Wybawca to rodzic, który przyjmuje postawę „zawsze ci pomogę”, jest przejęty losem ofiary w taki sposób, że przejmuje kontrolę, nadmiernie angażując się w rozwiązywanie problemów i analizy. Taki rodzic wybawia dziecko nawet wtedy, kiedy nie chce tego robić, ale czuje się winny, gdy tego nie zrobi. Uważa, że dziecko nie jest w stanie rozwiązać własnych problemów i nie potrafi nad sobą zapanować. Wybawca w swoich próbach pomocy spodziewa się klęski.

Ofiara to bezsilny, przygnębiony rodzic, który okazuje swoją bezradność. Uważa, że nie jest w stanie rozwiązać własnych problemów i czuje się ciemiężony, bezradny, pozbawiony nadziei, pełen wstydu i zraniony. Odsuwa od siebie odpowiedzialność, obarcza winą innych. Nie rozwiązuje problemów i nie podejmuje decyzji oraz odmawia sobie przyjemności i zrozumienie siebie (Berne, 2013).

Praca z rodzicami adopcyjnymi

Praca z rodzicami adopcyjnymi w tym zakresie może polegać na budowaniu metapoziomu rozumienia własnych reakcji pojawiających się w relacji z dzieckiem. Dorosłych, którzy odnajdą się w roli prześladowcy w stosunku do dziecka, należy wspierać w tym, aby dbali o jasną, wyraźną strukturę relacji, planu dnia i aktywności tak, aby ważne potrzeby dorosłego zostały zaspokojone przy jednoczesnym dbaniu o potrzeby dziecka. Wspieramy rozwój zdrowej asertywności takiej osoby. Pomagamy jej odzyskać uważność i wrażliwość na sygnały dziecka oraz wspieramy rozumienie tego, jakie potrzeby kryją się za komunikatami dziecka w danej sytuacji. Dążymy do sytuacji, w której dawny „prześladowca”, przyznaje „ofierze” odpowiednie prawa, wspiera ją i jednocześnie nie bierze odpowiedzialności za to, czy ona sobie poradzi.
Żeby wyjść z roli ofiary, będąc rodzicem, warto używać i uczyć się umiejętności skutecznego rozwiązywania problemów oraz posiadać kompetencje aktywnego, empatycznego słuchania. Terapeuta pracujący z takim dorosłym może zaproponować naukę technik słuchania oraz prowadzenie samoobserwacji w postaci notatek. Dotyczyć one będą efektów, jakie na dziecko wywarło aktywne słuchanie, często bowiem dzieci zwracają się do rodziców z potrzebą „bycia widzianym i słyszanym” i nie wymagają żadnego działania. Analiza zapisanych obserwacji rodzica wyznacza kierunek autoterapii oraz dalszej pracy z terapeutą. Drugi trzon pracy stanowi wspieranie dorosłego w tym, by podejmował skuteczne działania naprawcze, jeśli zachodzi taka potrzeba. Tu wydają się pomocne strategie terapeutyczne, które znajdziemy np. w Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach, lub listy sprawdzające, jak ta poniżej:

  • Co do tej pory zrobiłeś w tej sprawie?
  • Jak to zadziałało?
  • Jak myślisz, co poszło dobrze? / Jak myślisz, co poszło źle?
  • Co zrobisz dalej?
  • Jakie wyniki przewidujesz uzyskać tym działaniem?
  • Jak zadbasz o potencjalne negatywne konsekwencje?

Praca terapeutyczna z dorosłymi wchodzącymi w rolę wybawcy względem dziecka będzie w dużej mierze polegała na znormalizowaniu i usystematyzowaniu wiedzy dotyczącej potrzeb rozwojowych. W drugim etapie należy wspierać dorosłego w budowaniu strategii pomagania dziecku odpowiednio do wieku i sytuacji oraz do tego, by strategii było wiele i nie były usztywnione. Trzeci element pracy jest taki sam, jak w przypadku roli „ofiary” i związany z budowaniem umiejętności aktywnego słuchania.

Cele działania terapeutycznego to pomoc rodzicom w tym, aby potrafili:

  • oddzielić historię własnych relacji od historii relacji w życiu dziecka,
  • wskazać zdrowszą alternatywę.

Adopcja i rozwój Magdalenki

Magdalenka w chwili, gdy zamieszkała w nowym domu, miała 3 lata, 87 cm wzrostu, była bardzo drobnym dzieckiem. Sprawiała wrażenie rocznego malucha, nie mówiła, choć rozumiała mowę bierną, komunikowała się przez pokazywanie palcem, dużo płakała i uwielbiała być noszona. Potrafiła chodzić po równej powierzchni, ale schody, nierówne podwórko, górki czy przeszkody na placu zabaw powodowały liczne upadki. Bardzo dużo biegała, była aktywna i ciekawa wszystkiego dookoła. Wymagała pomocy przy czynnościach samoobsługowych oraz nieustannej obecności nowej mamy.

Magdalenka przez sześć miesięcy nieustannie spędzała czas ze swoją mamą. Rodzina ograniczyła spotkania, wizyty i wyjazdy, całkowicie podporządkowując swój czas adaptacji Magdalenki i jej siostry.
Poza dbaniem o budowanie więzi czas Magdalenki wypełniony był zabawami mającymi na celu kierowanie jej ciekawości oraz oswajanie dla niej świata. Bardzo szybko nowi rodzice zorientowali się, że Magdalenka jest nadwrażliwa dotykowo i prawdopodobnie będą występowały również zaburzenia sensoryczne w obrębie innych zmysłów. Był to jeden z powodów, dla których zdecydowali się na zabawy masami przekształcalnymi, zabawy paluszkowe, zabawy z pokazywaniem, śpiewem, rytmiką i elementami tańca. Zabawy były twórcze, rozwojowe, nienastawione na efekt, ale na proces. Wykorzystanie śpiewu muzyki i rytmiki okazało się bardzo skuteczną strategią wspierającą rozwój mowy Magdalenki. Ujawnił się jej talent rytmiczny oraz zamiłowanie do słuchania i tworzenia muzyki.

Dziewczynka wraz z rodzicami i siostrą spędzała bardzo dużo czasu na świeżym powietrzu. Prawie codziennie, niezależnie od pory roku, ćwiczyła swoją sprawność na placu zabaw. Szybko ró...

Kup prenumeratę Premium, aby otrzymać dostęp do dalszej części artykułu

oraz 254 pozostałych tekstów.
To tylko 39 zł miesięcznie.

Przypisy