Dołącz do czytelników
Brak wyników

Studium przypadku , Otwarty dostęp

1 marca 2021

NR 25 (Styczeń 2021)

Seksualność kobiety w terapii pozytywnej

187

Jeszcze dekadę temu (a czasem w niektórych środowiskach po dziś dzień) kobiety dostrzegały swoją seksualność głównie w sytuacjach, w których powodowała ona troski i problemy. Jak pomóc kobiecie wspierać jej zdrową seksualność w gabinecie terapeutycznym?

Utrzymujący się przez dziesięciolecia tradycyjny przekaz kulturowy nakazywał kobietom w pewnym stopniu wypierać swoje seksualne potrzeby i dążyć do wzoru kobiety niezainteresowanej seksem, raczej oziębłej, rozumiejącej przyjemność seksualną jako doświadczenie zarezerwowane raczej dla mężczyzn (Nagoski, 2016). Inicjowanie seksu, dążenie do niego i zainteresowanie rozwijaniem własnej seksualności uchodziło (w konserwatywnych kręgach nierzadko wciąż uchodzi) za przejaw rozwiązłości i nadmiernego zainteresowania sferą seksualną. Innymi słowy, społecznie postrzegano je jako wyraz niekontrolowania swoich impulsów, coś niekobiecego, świadczącego o pewnego rodzaju dysfunkcyjności. Takie podejście było upokarzające i zawstydzające. Wiele klientek gabinetów psychoterapeutycznych w taki właśnie sposób do dziś odnosi się do swojej seksualności i często unika tego tematu w rozmowach terapeutycznych. Niestety, część terapeutów przyjmuje to z ulgą, bo rozmowy o seksualności często dla specjalistów nie są tematami wygodnymi, w których czują się swobodnie i pewnie. Psychoterapeuci bowiem – w Polsce w większości kobiety – sami miewają wiele negatywnych przekonań i oporów w związku z całym spektrum własnej seksualności, począwszy od poczucia swojej atrakcyjności, po osobiste preferencje.

POLECAMY

Kiedy więc w gabinecie siadają naprzeciwko siebie dwie osoby, czyli klientka, która ma społecznie wdrukowane stereotypy dotyczące seksu, i terapeuta, który nie czuje się komfortowo w rozmowach o seksie, wtedy poruszanie tego tematu może jawić się jako karkołomne zadanie. Na tyle trudne, klientka odsyłana bywa bezpośrednio do lekarza seksuologa, by tam mogła eksplorować tematy związane z własną seksualnością. Nierzadko oczywiście jest to właściwa procedura, zwłaszcza w przypadku rozpoznania u klientki objawów zaburzeń (np. pochwicy, dyspareunii itp.). Czasami jednak tematy, które klientka chciałaby poruszyć z terapeutą, oscylują bliżej rozwoju osobistego niż zaburzeń seksualnych wymagających klinicznej interwencji.

Sex Care

W międzynarodowej, ale też i polskiej prasie psychologicznej funkcjonuje termin „self care” (dbanie o siebie) odnoszący się do wnikliwej uważności na swoje potrzeby, obejmujący troskę o swoje zdrowie, samopoczucie, budowanie relacji opartych na szacunku, zauważanie siebie, wydobywanie się ze schematu samopoświęcania na rzecz dostrzegania w pełni swojego dojrzałego, autonomicznego JA. Żyjąc w oparciu o filozofię „self care” kobiety nierzadko decydują się podjąć psychoterapię, by nauczyć się żyć w zgodzie ze sobą i swoimi potrzebami. Dr Maria Baratta na łamach portalu Psychology Today tak definiuje to określenie: „Pracując klinicznie z klientami, często odnoszę się do »self care« jako ogromnej części tego, czego brakuje w życiu osoby, która jest zajęta i zestresowana. Czym jest? »Self care« to uważne poświęcanie czasu na zwracanie uwagi na siebie, ale nie w sposób narcystyczny, tylko taki, który daje poczucie, że się naprawdę o siebie troszczymy i sobą zajmujemy” (Baratta, 2018).

Wielu psychoterapeutów w swojej pracy uwzględnia aspekt psychoedukowania podopiecznych w zakresie utrzymywania „self care”, czyli dobrostanu psychicznego – terapeuci towarzyszą w eksplorowaniu sposobów dbania o swój spokój, relaks, troszczenia się o własne granice, kształtowania zdrowej narracji głosu wewnętrznego. Pozwala to klientkom poczuć się w zgodzie ze swoją naturą, w gotowości na odkrywanie swojej kobiecości i ról w niej zawartych. W toku procesu terapeutycznego klientka uczy się akceptowania i rozumienia siebie w różnych przestrzeniach i rolach: matki, córki, przyjaciółki, pracownicy czy partnerki, w czym niejednokrotnie wspierająca jest możliwość omawiania swoich zmian z psychoterapeutą.

Ale czy terapeuci chętnie towarzyszą klientkom w rozwijaniu swojego seksualnego potencjału? Jest to skomplikowane, ponieważ w poczuciu wielu specjalistów rozmowy o seksualności wychodzą poza ramy procesu terapeutycznego. Terapeuci, którzy mają opory przed rozmowami o seksualności, relacjonują czasem, że czują się nie dość kompetentni i równocześnie zalęknieni, że swoimi pytaniami mogliby w jakiś sposób naruszyć granice i wprawić klientkę w zakłopotanie. Obawy te mogą być związane z brakiem doświadczenia w rozmawianiu o seksie i seksualności człowieka albo mogą wynikać z podejścia do seksualności jako do odrębnej dziedziny zdrowia psychicznego, choć przecież istotą dobrostanu psychicznego każdej jednostki jest satysfakcja także i w przestrzeni intymnej.

Dlatego coraz bardziej popularny na świecie staje się termin „sex-care”, który oznacza uważne dbanie o swoją seksualność rozumianą znacznie szerzej niż udane pożycie seksualne. „Sex-care” to troska o każdy aspekt swojej kobiecej seksualności, dbanie o nią, pielęgnowanie jej w taki sposób, w jaki dana kobieta pragnie ją rozwijać. Może to być ćwiczenie pełnego czułości dotykania siebie codziennie, ale również czułe eksperymentowanie w obszarach kink. W taki sposób określa się praktyki seksualne wykraczające poza zachowania konwencjonalne. Do kinku zalicza się seks z wykorzystaniem różnych gadżetów erotycznych, odgrywanie ról, bondage (krępowanie partnera), BDSM itp. W zależności od własnych potrzeb i preferencji „sex-care” oznacza świadome zainteresowanie rozwojem swojego seksualnego potencjału, bez względu na wiek kobiety, jej orientację czy status związku.

Tabela 1. Model oceny zaburzeń seksualnych PLISSIT

P (pozwolenie)     Początkowe interwencje służą umożliwieniu klientce swobodnego rozmawiania o swojej seksualności, by miała poczucie akceptacji i otwartości ze strony terapeuty. Ważne, by klientka czuła, że temat ten jest ważny i zasługuje na omówienie, a terapeuta jest nieoceniający i życzliwy
Li (ograniczone informacje) W dalszej pracy terapeuta może podzielić się fachową wiedzą dotyczącą problemu klientki, pokazać wartościowe artykuły i badania. Jest to również etap rozmowy o różnych stereotypowych przekonaniach klientki dotyczących seksualności (np. o tym, że osoby z wysokim BMI nie mogą osiągać satysfakcji ze zbliżeń)
Ss (wskazówki/sugestie) Kolejna część to wskazanie przez terapeutę konkretnych rozwiązań w odniesieniu do problemu. Na przykład, jeżeli klientka mówi o niemożności odbycia stosunku, można zasugerować jej testowanie innego rodzaju pozycji seksualnych lub wykorzystanie wałków, poduszek czy specjalnego krzesełka ułatwiającego penetrację.
Tę część modelu PLISSIT warto wdrażać mając ku temu odpowiednie przygotowanie seksuologiczne 
(np. będąc równocześnie seksuologiem albo edukatorem seksualnym). Jeśli terapeuta nim nie jest, może tę część ominąć i skierować klientkę na konsultację ze specjalistą seksuologiem – o ile jest taka potrzeba
It (intensywna terapia) W czwartym stopniu interwencji klientka może otrzymać od psychoterapeuty poradę dotyczącą tego, gdzie mogłaby zgłosić się jeszcze po fachową pomoc (np. konsultacja endokrynologiczna, ginekologiczna, urologiczna lub konsultacja z seksuologiem par, który mógłby przeprowadzić parze trening Sensate Focus)

Traktowanie seksualności jako części „self-care” jest istotne, ponieważ bardzo często wiąże się z tym, jak kobieta widzi i czuje swoje ciało. Kiedy ocenia siebie pozytywnie i czuje się bezpiecznie w obrębie własnej seksualności, ma to wpływ na jej ogólne samopoczucie i samoocenę. Seksualność wpływa bowiem na wiele obszarów kobiecego funkcjonowania, o czym można się przekonać, analizując poniższe trzy przypadki kobiet w różnym wieku, borykających się z bardzo różnymi problemami w tym obszarze.

Weronika, 25 lat, ukończyła studia na wydziale pedagogiki ogólnej. Mieszka w dużym mieście z rodzicami, spotyka się aktualnie z mężczyzną poznanym w internecie (od prawie roku). Nigdy wcześniej nie miała partnera ani partnerki, jest to jej pierwsza poważna relacja. Deklaruje, iż pragnęłaby wejść w bliską relację damsko-męską w pełni, ale jest zblokowana z powodu otyłości (BMI 30). Czuje się nieatrakcyjna i jej zdaniem: „zbyt gruba, by uprawiać seks”. Z tego powodu zaczęła odsuwać się od partnera, unika zostawania z nim sam na sam, nie chce się przytulać, całować, bo odraża ją jej własne ciało. Boi się, że partner zrezygnuje z relacji, że będzie miał dość czekania. Klientka jest nieustannie na diecie, ale ponieważ złe nawyki żywieniowe towarzyszą jej od dziecka, trudno jej zachować reżim i nie sięgać po słodycze, zwłaszcza w stresie. Pojawiła się na terapii z prośbą o pomoc w uzyskaniu kontroli nad jedzeniem i sobą. Kobieta jest przekonana, że musi schudnąć, by móc uprawiać zadowalający seks i rozebrać się przed partnerem. Absolutnie nie wyobraża sobie, by osoba jej postury mogła wieść udane życie seksualne. Uważa, że ma zbyt duży brzuch i pośladki, by mogło dojść do penetracji (kilka prób skończyło się fiaskiem i szybkim zaniechaniem). Dodatkowo skarży się na problem z nietrzymaniem moczu oraz nadmierną potliwość i krępujące intensywne owłosienie, które jej zdaniem dyskwalifikują ją jako osobę seksualną.

Interwencja: jednym z elementów pracy z panią Weroniką mogłaby być praca nad jej samooceną, w której niezbędne byłoby także zwrócenie uwagi na „sex-care”, czyli na to, w jaki sposób podejście do seksualności wpływa na ogólne poczucie niechęci do siebie i niezadowolenia ze swojego życia. Jako że relacja z partnerem jest dla klientki bardzo ważna i stanowi źródło licznych trosk, tym bardziej warto zwrócić uwagę na rolę seksualności w jej życiu i udzielenie pomocy w tym zakresie lub wskazanie, gdzie taką pomoc klientka mogłaby uzyskać. W jaki sposób przeprowadzić interwencje tego rodzaju? Warto byłoby, omawiając kwestie seksualności klientki, posiłkować się modelem oceny zaburzeń seksualnych PLISSIT. Model ten, stworzony w latach siedemdziesiątych XX wieku przez Jacka S. Annona, służy ocenie trudności natury seksualnej klienta. PLISSIT składa się z czterech etapów interwencji przedstawionych w tabeli 1.

Marcelina, 37 lat, jest architektem, ma dwie nastoletnie córki bliźniaczki. Na terapii pojawiła się z powodu depresyjności i poczucia braku sensu życia. Na pierwszych sesjach zrelacjonowała, że pięć lat temu rozwiodła się z mężem i od tamtej pory jej życie „jest dziwne i nieuporządkowane”. Klientka narzeka na stresującą pracę, na trudną relację z ojcem alkoholikiem. Po kilku sesjach wyznaje, że tak naprawdę od prawie czterech lat spotyka się z pewną osobą, ale ta relacja jest trudna i skomplikowana dla niej – nie chce o niej mówić. W końcu zbudowawszy solidne przymierze z Marceliną dowiaduję się, że osoba, z którą się umawia, jest kobietą, sporo młodszą od niej. Klientka ma kłopot z zaakceptowaniem tego, że to kobieta jest obiektem jej uczuć, choć przyznaje, że od zawsze w skrytości i poczuciu wstydu czuła, że jest biseksualna. Odczuwa głęboki konflikt wewnętrzny pomiędzy tym, jak chciałaby żyć, a tym, jak myśli, że powinna. Boi się, że córki, jeśli się dowiedzą, odsuną się od niej. Gdyby „się wydało”, spotka ją wiele nieprzyjemności w pracy, wśród członków rodziny i przyjaciół. Przeraża ją to, co widzi i słyszy w mediach i polityce, ma wrażenie, że takimi osobami jak ona straszy się społeczeństwo. Marcelina niewielu osobom powiedziała o swojej relacji, w zasadzie wyłącznie dwóm najbliższym przyjaciółkom, które – zdaniem klientki – przyjęły to z niedowierzaniem i niechęcią (nie chcą w ogóle poruszać z nią tego tematu, udają, że go nie było). Kobieta żyje w poczuciu winy, kłamstwa i gorszości, co ją udepresyjnia coraz bardziej. Przy tym jest zakochana w swojej partnerce, która daje jej dużo wsparcia, miłości i czułości.
Interwencja: samo zaakceptowanie orientacji klienta (w tym przyjęcie, że bywa ona płynnym konstruktem, który może ewaluować na przestrzeni życia) to niezbędne minimum w pracy z osobą nieheteroseksualną, ale wciąż za mało, by mógł on w ...

Kup prenumeratę Premium, aby otrzymać dostęp do dalszej części artykułu

oraz 254 pozostałych tekstów.
To tylko 39 zł miesięcznie.

Przypisy