Dołącz do czytelników
Brak wyników

Studium przypadku

5 lutego 2019

NR 13 (Styczeń 2019)

Rodziny rozdzielone

0 13

Syndromem nowych czasów są między innymi rodziny rozdzielone i rodzice samotnie wychowujący dzieci. Dzieje się 
tak z różnych powodów – po pierwsze – partnerzy decydują się nie być razem i po kilku lub kilkunastu latach wspólnego związku pragną nowej lub innej relacji, lub też jednym z powodów rozdzielenia się rodziny jest sytuacja, w której opiekun opuszcza dom z powodu podjęcia pracy zarobkowej. Coraz częściej mamy do czynienia w praktyce psychologicznej z rodzicami samotnymi z wyboru.

W niniejszym artykule przyjrzymy się rodzinom rozdzielonym i samotnym rodzicom oraz temu, co motywuje ich do podejmowania określonych decyzji, a także jak radzą sobie wówczas dzieci.

studium przypadku

Tato pracuje w Niemczech, jest elektrykiem – montuje na wysokościach słupy wysokiego napięcia. Mama opiekuje się kilkorgiem dzieci. Przychodzi regularnie do psychologa z Anią, 12-letnią córką, która ma poważne kłopoty w szkole – głównie dlatego, że jest agresywna wobec innych dzieci. Wyniki badania krwi Ani wykazały, że w jej organizmie jest odwrócony profil kortyzolu: jest pobudzona w nocy, a zmęczona i sfrustrowana w dzień. Łatwo wpada w irytację, a wręcz w szał. W klasie śmieją się z niej i nikt nie chce się z dziewczynką kolegować. Zdarzyło się, że Ania pobiła się z kilkorgiem klasowych kolegów. Mama martwi się o Anię, że jest zbyt wybuchowa. Ania ma dwie młodsze siostry w wieku 2 i 3 lat i mówi, że „je nienawidzi”. Nie potrafi znieść, kiedy wchodzą do jej pokoju i „robią bałagan”, zdarzyło się jej wykrzykiwać, że „je pozabija”.
Do poradni psychologicznej przychodzą wszystkie cztery, bowiem po południu mama nie ma opieki dla najmłodszych córek, rano chodzą do przedszkola a Ania do szkoły. Ania niezbyt lubi, jak tato przyjeżdża do domu w wolne dni, jest nerwowy i krzyczy na mamę, a także na Anię. Wolałaby, aby nie wracał do domu.


Dzieci z rodzin rozdzielonych odczuwają największe negatywne konsekwencje rozłąki. Niepewności w rodzinie doświadczały zwykle już wcześniej, zanim jeden z rodziców wyjechał. Bowiem wyjazd jednego z nich jest zwykle rodzajem zamaskowania problemu istniejącego już od jakiegoś czasu. Zwykle dorośli już wcześniej mieli problem w komunikacji, a wyrażane różnice w poglądach miały swoje uwieńczenie w awanturach lub oddzieleniu, kiedy jedno z małżonków spało poza domem lub w innym pokoju.
Kiedy partnerzy lub małżonkowie walczą pomiędzy sobą, zwykle nie zwracają uwagi na potrzeby i uczucia swojego potomstwa. Są tak zaaferowani wzajemnymi atakami i emocjami, że dziecko wraz ze swoimi uczuciami pozostaje niezauważane w tle rodzicielskich zamieszek. Im młodsze dziecko, tym trudniej radzi sobie z konfliktami i agresją w otoczeniu. Rodzice nie mają wiedzy, a przez to nie zdają sobie sprawy, że im mniej dojrzały mózg, tym większe spustoszenia może wyrządzić dziecku taka „przejściowa” awantura. Po zakończeniu burzliwej kłótni dorośli często godzą się ze sobą i wracają do codziennych spraw, pozostawiając dzieci same sobie. Tymczasem dla dziecka scena agresji pomiędzy rodzicami jest niemalże „końcem świata” – bowiem mało złożony system analizy informacji oraz niedojrzała emocjonalność nie pozwalają na zdystansowanie się do tej sytuacji, a tym bardziej na uspokojenie. Często nawet pojedyncze urazy tworzą kontekst przyszłych trudności w wyrażaniu uczuć, w komunikowaniu się z innymi, a zwłaszcza w doświadczaniu poczucia bezpieczeństwa i ukojenia.
Nastolatek podczas kłótni rodziców czuje się odrzucony i niepotrzebny. Może także popadać w poczucie winy za to, co się dzieje w rodzinie. Dzieci często sądzą, że to one są powodem kłótni rodziców, zwłaszcza gdy dorośli wyrzucają sobie niewłaściwe metody wychowawcze, nieprzemyślane wydatki lub kłócą się o czas na wywiadówkach i w szkole. Dziecko, które nie rozumie, że konflikty dotyczą wyłącznie dorosłych – czuje się winne.
Wyjazd zarobkowy jest zazwyczaj skutkiem istniejącego wcześniej w małżeństwie problemu, który zamiast rozwiązania zostaje oddalony – w przenośni i dosłownie. Dzieci interpretują sytuację wyjazdu rodzica na swoją niekorzyść, mogą tworzyć wyobrażenia o własnej bezwartościowości lub problematyczności, skoro „tato przeze mnie wyjechał…” lub „mama mnie opuściła...”. Takie rozumienie sytuacji rozszerza się na dalsze otoczenie: „nie dziwię się, że nie chcą się ze mną przyjaźnić w szkole”. Dziecko staje się nerwowe, przygnębione, przewrażliwione i nieufne, a także czuje się odrzucone i niechciane. W przyszłości może mieć problem w nawiązywaniu przyjaźni lub utrzymywaniu relacji partnerskiej, pragnąć może więcej dowodów miłości i akceptacji niż inni. Ponadto może innych „wystawiać na próbę”, aby potwierdzić głęboko zakorzenione przeświadczenie, że nie jest „warte bycia z drugą osobą na dłużej”. Dotyczy to osób z różnego rodzaju doświadczeniami opuszczenia w dzieciństwie. W późniejszym okresie pragną otrzymywać dowody miłości i zaangażowania partnera, a rozbieżności w oczekiwaniach traktują jako dowody zaniku uczucia. Często trudno im uwierzyć, że mogą być w dobrej, stałej relacji.
Konieczność poradzenia sobie samemu z porzuceniem na wczesnym okresie dorastania powoduje zbudowanie ochronnego pancerza, który osłania przed niechcianym, ponownym zranieniem – i często sprowadza się do tego, że osoba polega wyłącznie na sobie samej, nie wchodzi w bliższe relacje i ze strachu przed odrzuceniem staje się „niezależna”. Nie wchodzi w bliższe związki lub doprowadza (zwykle nieświadomie) do ich rozpadu, aby nie doświadczyć porzucenia.
Rozdzielenie rodziny na bazie powstałych konfliktów i wyjazd jednego z rodziców może okazać się trudniejszą dla dziecka sytuacją niż rozwód. Głównie z tej przyczyny, że rozwód w pewien sposób czyni sytuację przejrzystą oraz stabilizuje relacje dziecka z rodzicami – choćby prawnie. Badania pokazały, że dzieci rodziców rozwiedzionych mają wyższe poczucie przynależności niż dzieci w rodzinach funkcjonujących konfliktowo – prawdopodobnie wynika to z tego, że każde z rodziców spędza z dzieckiem czas po rozstaniu w sposób bardziej wartościowy.

Ekonomia i rozłąka

Trudno o jednoznaczne dostępne dane na temat liczby dzieci, które na skutek wyjazdu rodzica zaliczane są do grupy tzw. eurosierot. Sformułowanie „eurosierota” jest bardzo mocno napiętnowane, niechętnie używane i zaleca się unikania takiego opisu w stosunku do dzieci – nie tylko w środowisku psychologów i badaczy, ale w ogóle.
Brakuje precyzyjnych i kompletnych danych, które oddawałyby rzeczywisty obraz dotyczący liczby i czasu trwania rozłąki spowodowanej wyjazdem zarobkowym rodzin w Polsce. Informacje przedstawiane cyklicznie przez Główny Urząd Statystyczny, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej, a także inne instytucje badawcze pozwalają jedynie sformułować bardzo ostrożne szacunki związane z występowaniem problemu rozdzielenia rodzin z powodów ekonomicznych. Niełatwo także zbadać i podać prawdziwe przyczyny i skutki takich decyzji.
W okresie największego zainteresowania wyjazdami zagranicznymi, czyli około 5 lat wstecz, statystyki pokazywały, że aż siedem na dziesięć przypadków migracji rodzicielskich to wyjazd samego ojca (opiekuna), 14,8% stanowiły migracje matek, 17,2% – wyjazd obydwojga opiekunów, a w 2/3 przypadków wyjazdy miały charakter naprzemienny.
Najczęstszymi były i nadal są wyjazdy krótkie – do około dwóch miesięcy. Około 12% matek zdecydowało się jednak na wyjazd co najmniej jednoroczny oraz prawie dwa razy więcej ojców także wyjechało długotrwale.
Badania na ponad czterotysięcznej grupie uczniów z udziałem kilkuset nauczycieli pokazały, że podczas migracji ojca najważniejszym opiekunem zabezpieczającym podstawowe potrzeby dzieci była matka. Natomiast podczas wyjazdów matek głównymi opiekunami dzieci stawali się dziadkowie, a nie ojcowie.
Dzieci, które od urodzenia wychowywały się w systemie rodziców mieszkających osobno i pochodzące z rodzin dwunarodowych, oceniały zwykle swoj...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Psychologia w praktyce"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy