Dołącz do czytelników
Brak wyników

Studium przypadku

5 lutego 2019

NR 13 (Styczeń 2019)

Rodziny rozdzielone

409

Syndromem nowych czasów są między innymi rodziny rozdzielone i rodzice samotnie wychowujący dzieci. Dzieje się 
tak z różnych powodów – po pierwsze – partnerzy decydują się nie być razem i po kilku lub kilkunastu latach wspólnego związku pragną nowej lub innej relacji, lub też jednym z powodów rozdzielenia się rodziny jest sytuacja, w której opiekun opuszcza dom z powodu podjęcia pracy zarobkowej. Coraz częściej mamy do czynienia w praktyce psychologicznej z rodzicami samotnymi z wyboru.

W niniejszym artykule przyjrzymy się rodzinom rozdzielonym i samotnym rodzicom oraz temu, co motywuje ich do podejmowania określonych decyzji, a także jak radzą sobie wówczas dzieci.

POLECAMY

studium przypadku

Tato pracuje w Niemczech, jest elektrykiem – montuje na wysokościach słupy wysokiego napięcia. Mama opiekuje się kilkorgiem dzieci. Przychodzi regularnie do psychologa z Anią, 12-letnią córką, która ma poważne kłopoty w szkole – głównie dlatego, że jest agresywna wobec innych dzieci. Wyniki badania krwi Ani wykazały, że w jej organizmie jest odwrócony profil kortyzolu: jest pobudzona w nocy, a zmęczona i sfrustrowana w dzień. Łatwo wpada w irytację, a wręcz w szał. W klasie śmieją się z niej i nikt nie chce się z dziewczynką kolegować. Zdarzyło się, że Ania pobiła się z kilkorgiem klasowych kolegów. Mama martwi się o Anię, że jest zbyt wybuchowa. Ania ma dwie młodsze siostry w wieku 2 i 3 lat i mówi, że „je nienawidzi”. Nie potrafi znieść, kiedy wchodzą do jej pokoju i „robią bałagan”, zdarzyło się jej wykrzykiwać, że „je pozabija”.
Do poradni psychologicznej przychodzą wszystkie cztery, bowiem po południu mama nie ma opieki dla najmłodszych córek, rano chodzą do przedszkola a Ania do szkoły. Ania niezbyt lubi, jak tato przyjeżdża do domu w wolne dni, jest nerwowy i krzyczy na mamę, a także na Anię. Wolałaby, aby nie wracał do domu.


Dzieci z rodzin rozdzielonych odczuwają największe negatywne konsekwencje rozłąki. Niepewności w rodzinie doświadczały zwykle już wcześniej, zanim jeden z rodziców wyjechał. Bowiem wyjazd jednego z nich jest zwykle rodzajem zamaskowania problemu istniejącego już od jakiegoś czasu. Zwykle dorośli już wcześniej mieli problem w komunikacji, a wyrażane różnice w poglądach miały swoje uwieńczenie w awanturach lub oddzieleniu, kiedy jedno z małżonków spało poza domem lub w innym pokoju.
Kiedy partnerzy lub małżonkowie walczą pomiędzy sobą, zwykle nie zwracają uwagi na potrzeby i uczucia swojego potomstwa. Są tak zaaferowani wzajemnymi atakami i emocjami, że dziecko wraz ze swoimi uczuciami pozostaje niezauważane w tle rodzicielskich zamieszek. Im młodsze dziecko, tym trudniej radzi sobie z konfliktami i agresją w otoczeniu. Rodzice nie mają wiedzy, a przez to nie zdają sobie sprawy, że im mniej dojrzały mózg, tym większe spustoszenia może wyrządzić dziecku taka „przejściowa” awantura. Po zakończeniu burzliwej kłótni dorośli często godzą się ze sobą i wracają do codziennych spraw, pozostawiając dzieci same sobie. Tymczasem dla dziecka scena agresji pomiędzy rodzicami jest niemalże „końcem świata” – bowiem mało złożony system analizy informacji oraz niedojrzała emocjonalność nie pozwalają na zdystansowanie się do tej sytuacji, a tym bardziej na uspokojenie. Często nawet pojedyncze urazy tworzą kontekst przyszłych trudności w wyrażaniu uczuć, w komunikowaniu się z innymi, a zwłaszcza w doświadczaniu poczucia bezpieczeństwa i ukojenia.
Nastolatek podczas kłótni rodziców czuje się odrzucony i niepotrzebny. Może także popadać w poczucie winy za to, co się dzieje w rodzinie. Dzieci często sądzą, że to one są powodem kłótni rodziców, zwłaszcza gdy dorośli wyrzucają sobie niewłaściwe metody wychowawcze, nieprzemyślane wydatki lub kłócą się o czas na wywiadówkach i w szkole. Dziecko, które nie rozumie, że konflikty dotyczą wyłącznie dorosłych – czuje się winne.
Wyjazd zarobkowy jest zazwyczaj skutkiem istniejącego wcześniej w małżeństwie problemu, który zamiast rozwiązania zostaje oddalony – w przenośni i dosłownie. Dzieci interpretują sytuację wyjazdu rodzica na swoją niekorzyść, mogą tworzyć wyobrażenia o własnej bezwartościowości lub problematyczności, skoro „tato przeze mnie wyjechał…” lub „mama mnie opuściła...”. Takie rozumienie sytuacji rozszerza się na dalsze otoczenie: „nie dziwię się, że nie chcą się ze mną przyjaźnić w szkole”. Dziecko staje się nerwowe, przygnębione, przewrażliwione i nieufne, a także czuje się odrzucone i niechciane. W przyszłości może mieć problem w nawiązywaniu przyjaźni lub utrzymywaniu relacji partnerskiej, pragnąć może więcej dowodów miłości i akceptacji niż inni. Ponadto może innych „wystawiać na próbę”, aby potwierdzić głęboko zakorzenione przeświadczenie, że nie jest „warte bycia z drugą osobą na dłużej”. Dotyczy to osób z różnego rodzaju doświadczeniami opuszczenia w dzieciństwie. W późniejszym okresie pragną otrzymywać dowody miłości i zaangażowania partnera, a rozbieżności w oczekiwaniach traktują jako dowody zaniku uczucia. Często trudno im uwierzyć, że mogą być w dobrej, stałej relacji.
Konieczność poradzenia sobie samemu z porzuceniem na wczesnym okresie dorastania powoduje zbudowanie ochronnego pancerza, który osłania przed niechcianym, ponownym zranieniem – i często sprowadza się do tego, że osoba polega wyłącznie na sobie samej, nie wchodzi w bliższe relacje i ze strachu przed odrzuceniem staje się „niezależna”. Nie wchodzi w bliższe związki lub doprowadza (zwykle nieświadomie) do ich rozpadu, aby nie doświadczyć porzucenia.
Rozdzielenie rodziny na bazie powstałych konfliktów i wyjazd jednego z rodziców może okazać się trudniejszą dla dziecka sytuacją niż rozwód. Głównie z tej przyczyny, że rozwód w pewien sposób czyni sytuację przejrzystą oraz stabilizuje relacje dziecka z rodzicami – choćby prawnie. Badania pokazały, że dzieci rodziców rozwiedzionych mają wyższe poczucie przynależności niż dzieci w rodzinach funkcjonujących konfliktowo – prawdopodobnie wynika to z tego, że każde z rodziców spędza z dzieckiem czas po rozstaniu w sposób bardziej wartościowy.

Ekonomia i rozłąka

Trudno o jednoznaczne dostępne dane na temat liczby dzieci, które na skutek wyjazdu rodzica zaliczane są do grupy tzw. eurosierot. Sformułowanie „eurosierota” jest bardzo mocno napiętnowane, niechętnie używane i zaleca się unikania takiego opisu w stosunku do dzieci – nie tylko w środowisku psychologów i badaczy, ale w ogóle.
Brakuje precyzyjnych i kompletnych danych, które oddawałyby rzeczywisty obraz dotyczący liczby i czasu trwania rozłąki spowodowanej wyjazdem zarobkowym rodzin w Polsce. Informacje przedstawiane cyklicznie przez Główny Urząd Statystyczny, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej, a także inne instytucje badawcze pozwalają jedynie sformułować bardzo ostrożne szacunki związane z występowaniem problemu rozdzielenia rodzin z powodów ekonomicznych. Niełatwo także zbadać i podać prawdziwe przyczyny i skutki takich decyzji.
W okresie największego zainteresowania wyjazdami zagranicznymi, czyli około 5 lat wstecz, statystyki pokazywały, że aż siedem na dziesięć przypadków migracji rodzicielskich to wyjazd samego ojca (opiekuna), 14,8% stanowiły migracje matek, 17,2% – wyjazd obydwojga opiekunów, a w 2/3 przypadków wyjazdy miały charakter naprzemienny.
Najczęstszymi były i nadal są wyjazdy krótkie – do około dwóch miesięcy. Około 12% matek zdecydowało się jednak na wyjazd co najmniej jednoroczny oraz prawie dwa razy więcej ojców także wyjechało długotrwale.
Badania na ponad czterotysięcznej grupie uczniów z udziałem kilkuset nauczycieli pokazały, że podczas migracji ojca najważniejszym opiekunem zabezpieczającym podstawowe potrzeby dzieci była matka. Natomiast podczas wyjazdów matek głównymi opiekunami dzieci stawali się dziadkowie, a nie ojcowie.
Dzieci, które od urodzenia wychowywały się w systemie rodziców mieszkających osobno i pochodzące z rodzin dwunarodowych, oceniały zwykle swoją sytuację pozytywnie, nawet jeśli jedno z rodziców na stałe przebywało w innym kraju.
Badania pokazały, że największe problemy wychowawcze stwarzają dzieci pochodzące z rodzin migracyjnych, kiedy skończą 13. rok życia. Zarówno dziewczęta, jak i chłopcy z rodzin rozdzielonych pracą, spożywali więcej alkoholu, a ponadto chłopcy częściej palili papierosy (a także korzystali z innych używek, takich jak konopie indyjskie), w porównaniu do rówieśników, których oboje rodziców pozostało w kraju. Wśród licealistów, których rodzice wyjeżdżają zarobkowo, częściej z papierosów korzystały dziewczyny. Prawie połowa licealistów z rodzin rozdzielonych deklarowała gotowość wyjazdu własnego do innego kraju w przyszłości.

Konsekwencje rozdzielenia

Dorośli, którzy podejmują decyzję o podjęciu pracy w miejscu oddalonym od rodziny, nie zawsze są świadomi konsekwencji tej decyzji, a zwłaszcza jej skutków długoterminowych.
Możemy mieć kilka wariantów sytuacji rozdzielenia, na przykład jeśli od wczesnych lat życia dziecka sytuacja wyjazdów jest w rodzinie unormowana i dziecko nauczyło się żyć z jednym rodzicem na stałe, a z drugim okresowo – sytuacja ta nie wpływa na pogorszenie funkcjonowania dziecka.
Sytuacja zmienia się dla dziecka radykalnie, gdy jeden z rodziców decyduje się na wyjazd, a sytuacja między rodzicami jest lub była w większości konfliktowa.
Ponadto jednym ze znaczących czynników wpływających na samopoczucie dzieci z rodzin rozdzielonych pracą jest naznaczanie społeczne, czyli na przykład nazywanie ich „eurosierotami” lub podkreślanie problemów prawnych, jakie powstały w związku z wyjazdem rodziców z kraju.
Większość trudnych emocji i problemów dziecięcych rodzi się w sytuacji, gdy pewien system odniesienia pokazuje dziecku, że jego sytuacja jest gorsza, a ono samo w związku z nim cierpi.
Charles Cooley wskazywał, że obraz samego siebie powstaje w wyniku interakcji, jakie zachodzą pomiędzy jednostką a otoczeniem. Brak reakcji, nawet przy zachowaniu obiektywnie naruszającym normę, sprawia, że nie jest to zachowanie uznane za dewiacyjne. W efekcie w sytuacji etykietowania lub napiętnowania jednostki mogą zacząć zachowywać się zgodnie z tym, jak są przez innych osądzane, a zatem zgodnie z przypisanymi im etykietami (np. nastolatek, który wychowywany jest przez jednego rodzica, może być traktowany jako sprawiający problemy, będąc przyłapany na paleniu papierosów i poprzez sam fakt takiej stygmatyzacji zaczyna się zachowywać wbrew przyjętym normom). Osoby poddane procesowi etykietowania mogą zatem tworzyć negatywny obraz samego siebie, który następnie wpływa na ich zachowanie.

„Zwolnienie” z obowiązku rodzica

Niektórzy dorośli mają poczucie, że nie radzą sobie ze swoim rodzicielstwem – czują się nieudolni lub są oceniani przez partnera albo współmałżonka jako niekonsekwentni, lub popełniający błędy w sytuacjach wychowawczych. Czasami jeden z rodziców konstatuje, że nie potrafi zajmować się dzieckiem. Dorośli rodzice decydują się na strategię wyjazdową, a raczej „ucieczkową” wtedy, gdy czują się rozczarowani, zniechęceni lub mają poczucie winy albo strachu – i zamiast rozwiązywać problemy, wybierają strategię unikową.
Prawo próbuje regulować sytuację wyjazdu obydwojga rodziców tak, aby dziecko nie pozostało bez właściwej opieki. Jeśli pozostający w kraju rodzic wypełnia obowiązki opiekuńcze i potrafi samodzielnie sprawować władzę rodzicielską, nie ma potrzeby ustanowienia dla niego dodatkowo formalnej opieki. Szkoła udzieli wszystkich informacji bez udziału drugiego rodzica. Sytuacja komplikuje się, jeżeli za granicę wyjeżdżają oboje rodzice albo ten, któremu przysługuje wyłączna władza rodzicielska. Powierzenie w takiej sytuacji opieki nad dzieckiem dziadkom lub przyjaciółce nie daje żadnego formalnego prawa do decydowania o dziecku w ważnych sprawach, np. dotyczących zdrowia czy szkoły. Tacy nieformalni opiekunowie nie mogą też decydować o wyjeździe dziecka na wycieczkę klasową, o wykonaniu zabiegu, wizycie u psychologa itp. Ponadto, mimo że rodzice nawet nie mają bezpośredniego kontaktu ze swoim potomstwem, pozostają odpowiedzialni za wykonywanie obowiązku szkolnego przez ich dziecko/dzieci i bezpieczeństwo.
Możliwością formalną jest zwrócenie się do sądu o zawieszenie władzy rodzicielskiej dotychczasowym rodzicom ze względu na przemijającą przeszkodę i ustanowienie innego opiekuna prawnego dla dziecka na wskazany okres. W rzeczywistości to rzadkość, żeby wyjeżdżający za granicę rodzice występowali do sądu o ustanowienie opieki dla dziecka na czas ich nieobecności.

Sytuacja zdrowotna dzieci i młodzieży

Zatrważające są statystyki pokazujące, że choć jakość życia w naszym kraju jest wyższa niż w przeszłości, wciąż mamy do czynienia z juwenalizacją biedy w Polsce, a warunki rozwojowe życia najmłodszych dzieci wcale nie uległy poprawie. Wciąż jest spora grupa dzieci, których dotyka ubóstwo materialne i nie mają szansy na regularną opiekę przedszkolną. Najbardziej na ryzyko biedy narażone są dzieci z rodzin wielodzietnych. Istotnym problemem w Polsce jest duża trudność w ściąganiu alimentów. Statystyki pokazują także, że z roku na rok wzrasta liczba najmłodszych pacjentów hospitalizowanych w związku z zaburzeniami psychicznymi, w tym z depresją. Wzrosła liczba samobójstw popełnianych przez dzieci – obecnie pod względem zakończonych śmiercią tego rodzaju aktów jesteśmy w Europie na drugim miejscu po Niemczech.
Oficjalne statystyki podają, że co piąte dziecko w naszym kraju doświadcza przemocy ze strony najbliższych lub znanych mu osób, a 11% najmłodszych zetknęło się z jakąś formą wykorzystywania lub nagabywania seksualnego ze strony osób dorosłych. Wzrasta liczba dzieci, które przed 18. r.ż. doświadczyły powtarzalnej cyberprzemocy, są to najczęściej różne formy molestowania seksualnego oraz internetowe prześladowanie w postaci „hejtu” dotyczącego wyglądu, sposobu zachowania lub osiąganych wyników w nauce. Wzrasta również liczba interwencji policji, prokuratury, sądów i ośrodków pomocy społecznej w rodzinach w związku z niewłaściwą opieką.

Rodzina i wolne związki partnerskie

Polacy lubią podkreślać swoje rodzinne wartości i porównywać się zwłaszcza z rodzicami z innych krajów Europy. Prezentujemy się jako kraj tradycji wartości rodzinnych, w tym utrzymywania stabilnych, długotrwałych małżeństw i wielopokoleniowych rodzin żyjących pod jednym dachem.
Jednak wyniki badań oraz obserwacje życia społecznego wskazują na zmiany zachodzące w obrębie tradycyjnego modelu rodziny w Polsce. W ostatnich dekadach obserwujemy odejście od modelu rodziny opartej na wyraźnym podziale ról, praw i obowiązków na rzecz modelu, w którym znaczenia nabiera indywidualność jej poszczególnych członków. Wskaźnik rozwodów jest wysoki, zwłaszcza wśród małżeństw o krótkim stażu, mających pod swoją opieką dzieci. Wedle niektórych szacunków w najbliższych latach 40–60% dzieci w wieku do 18 lat będzie się wychowywało w rodzinie niepełnej. W miejsce tradycyjnej rodziny pojawiają się różnorodne alternatywne modele wspólnot rodzinnych, jak np.: wolne związki partnerskie, związki przedmałżeńskie, wspólnoty zamieszkiwania. Formy te mogą być postrzegane jako kolejne fazy w życiu rodzinnym danej osoby. W ciągu ostatniej dekady liczba osób uznających niekonwencjonalne związki i relacje za rodziny wzrosła o ponad 20%.
Przejawem współczesnych zmian jest zanik rodziny wielopokoleniowej i znaczące zmniejszenie liczby osób dorosłych uczestniczących w procesie wychowania jednostki.
Statystyki pokazują, że co roku przybywa w Polsce średnio 100 tys. rodzin niepełnych. Tworzą je trzy kategorie rodzin niepełnych: matki rodzące dzieci pozamałżeńskie, osoby rozwiedzione opiekujące się dziećmi oraz rodziny po utracie jednego lub obojga rodziców. Od kilku lat wyróżnia się czwartą grupę rodzin „niepełnych”, w których jedyni żywiciele podejmują pracę za granicą.

Samotność i selfie

Jedną z ostatnich niebezpi...