Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

19 listopada 2020

NR 24 (Listopad 2020)

Relacja z ciałem w psychoterapii

4

Przychodzimy na świat zdeterminowani koniecznością stworzenia więzi z najbliższymi nam osobami. Informacje zapisane w ciele niosą pamięć tysięcy lat doświadczeń naszych przodków o tym, jak ważne jest plemię dla przetrwania jednostki.

Instynktownie i za wszelką cenę będziemy chronić relację z tymi, którzy się nami zajmują i których obdarzymy miłością. Również wtedy, kiedy będą nas krzywdzić… Stłumimy zagrażające emocje i impulsy względem nich, a siłę wzbudzonych uczuć ukierunkujemy przeciwko sobie, rozwijając wzorce autoagresywne. Konieczność stworzenia więzi oraz fakt, że jako dzieci jesteśmy kompletnie bezbronni, naraża nas na znoszenie cierpienia, któremu towarzyszy rozwijające się wewnętrzne przekonanie, że coś z nami jest nie w porządku. Kiedy najbliżsi nie są w stanie widzieć potrzeb dziecka, odzwierciedlać i rezonować z jego odczuciami lub dodawać wsparcia i otuchy w sytuacjach przeciążających jego możliwości rozwojowe, narasta w nim przeżycie bezradności, które z czasem rozrośnie się do beznadziei. W obliczu niedojrzałego układu nerwowego emocje te są nie do pomieszczenia i stanowią bezpośrednie zagrożenie dla spójności świata dziecka. Jedynym ratunkiem są obrony psychosomatyczne, które pozwalają przetrwać momenty, kiedy dziecku dzieje się krzywda i nie ma nikogo, kto wyciągnie do niego pomocne dłonie. Tak właśnie dochodzi do powstania traum relacyjnych. Niestety, często są one dodatkowo wzmacniane trudnościami, jakie maluch spotyka w pokonywaniu kolejnych progów rozwojowych.

Większość z nas w różnym stopniu poniosła powyższe koszty ochrony relacji pierwotnych. Jednak to siła zagrażających sytuacji, długość ich trwania i brak wsparcia od dorosłych w połączeniu z wrażliwością osobniczą dziecka będą stanowić o tym, czy dojdzie do powstania urazu psychosomatycznego. Powtarzalność bolesnych i przekraczających zachowań osób, które kochamy i które powinni nas kochać, przyczynia się do trwałych zmian w strukturach i funkcjonowaniu ośrodkowego układu nerwowego. Dzięki rozwojowi neurobiologii bardzo konkretnie możemy wskazać, jak doświadczenie traumy wpływa na pracę różnych ośrodków w mózgu, bezpośrednio oddziałując na funkcjonowanie człowieka. Dziś wiemy, że tego rodzaju przeżycia odciskają trwały ślad w organizmie ludzkim i zapisują się w jego tkankach. Jest to jeden z wielu powodów, dla których traumy relacyjne i rozwojowe potrzebują leczenia, w którym ciało jest zapraszane do procesu na równi z pracą wglądowo-analityczną, opartą na budowaniu korektywnej relacji z psychoterapeutą.

I właśnie tu z kompleksową pomocą przyjdzie nam Analiza Bioenergetyczna. Nurt psychoterapeutyczny, który bierze pod uwagę wpływ doświadczeń pierwszych lat życia dziecka nie tylko w aspekcie konfliktów wewnętrznych zasilających dalszy rozwój osobowości, ale także sposób, w jaki zapisały się one w organizmie i jak się manifestują, wpływając na funkcjonowanie człowieka w dorosłości.

Bioenergetyka w procesie diagnozy i leczenia stale bierze pod uwagę relację z ciałem jako źródło bezcennych odczuć i informacji o zasobach i deficytach danej osoby, jej przeszłych relacjach i aktualnych zmaganiach. Proces zdrowienia opiera się na ciągłym odnoszeniu do przekształcającej przestrzeni dialogowej: Ja – moje ciało, moje ciało – Ja, w której dochodzi do uwolnienia utrwalonych wzorców stresowych zapisanych w tkankach (zwłaszcza mięśniowej) i ucieleśnienia nowych, wspierających doświadczeń. Owe uwewnętrznienie dzieje się nie tylko w przestrzeni intelektualno-emocjonalnej, ale równocześnie opiera się na praktycznych doświadczeniach cielesnych. Tak następuje zbliżenie do ciała, rozpoznanie „jego” języka, co z czasem umożliwi odbudowę zaufania względem niego i odzyskanie poczucia wpływu i sprawstwa. Są to wartości konieczne do przywrócenia równowagi somato-emocjonalnej po doświadczeniach traumatycznych.

Ciało przestaje być używane jako obcy względem Ja „worek” na wrogie i zagrażające emocje. Staje się własne, chroniące i dające wsparcie względem zewnętrznych i wewnętrznych zmagań. Klienci opisują powrót do ciała jako odzyskanie domu, utraconego dawno temu, zatrzymanego w czasie przez traumę, a przez to niedostępnego od lat jako własne. Wracając do ciała, wracamy do siebie. Odzyskujemy królestwo podbite przez objawy, owładnięte napięciami, prześladowane koszmarami, od których w końcu możemy się uwolnić. Wreszcie znowu jest tam miejsce na nas!

POLECAMY

Współczesna analiza bioenergetyczna

W latach 50. XX wieku w USA dwóch amerykańskich psychiatrów, Alexander Lowen i John Pierrakos, rozwijając koncepcję Wilhelm Reicha, stworzyli nurt psychoterapeutyczny, który nazwali Analizą Bioenergetyczną. Ten sposób pracy dalej rozumiał konflikty wewnętrzne i analizowanie ich jako leczące, ale koncepcja została odniesiona do tego, jak przeszłe doświadczenia zapisały się w organizmie i wpływają na funkcjonowanie człowieka w teraźniejszości. Praca wyłącznie werbalna, wykluczająca ciało z procesu, pozostawiała klienta dalej z aktywnymi zapisami somatycznymi, zasilającymi konflikty wewnętrzne. Bo tak samo jak umysł wpływa na ciało, tak i ciało wpływa na umysł. Czytanie języka ciała stało się częścią wywiadu. Obaj twórcy, przez rok praktykując na sobie, stworzyli system ćwiczeń, które były skuteczne w rozluźnianiu pancerza charakterologiczno-mięśniowego zarówno w gabinecie psychoterapeutycznym, ale również mogły być wykonywane przez klientów w domu. To, co dla Lowena było oczywiste w latach 50., dziś zyskuje potwierdzenie w badaniach obrazowych nad wpływem traum relacyjnych na ludzki organizm i funkcjonowanie człowieka. Rozwój neurobiologii pozwolił nie tyko zrozumieć skalę zmian zachodzących w układzie nerwowym, ale też jasno wskazał powiązania objawowe.

Chroniczna trauma relacyjna a siła zapisu w ciele

Cierpienia, których źródłem są najbliżsi, zwłaszcza gdy są nieprzewidywalne i powtarzalne, odbierają dziecku podstawową jakość konieczną do prawidłowego rozwoju, jaką jest poczucie bezpieczeństwa. Przy jednorazowym zdarzeniu o jakościach szoku organizm wchodzi w okresową odpowiedź chroniącą, która ma swój początek, potem pik i zwykle przynajmniej szansę na wygaszenie i powrót do równowagi. Nawracające zagrożenia trwale zaburzają pracę ośrodków mózgowych, powodując wyrzut hormonów stresu, co bezpośrednio przełoży się na funkcjonowanie organizmu. I tak stale pobudzony układ nerwowy wpłynie na podwyższenie tonusu mięśniowego oraz zakłóci pracę narządów wewnętrznych. Można powiedzieć, że właśnie przez tę nawracającą stymulację na skutek osłabienia tkanek mogą zrodzić się objawy psychosomatyczne. Kiedy nie następuje wygaszenie reakcji zachodzących w ciele po sytuacji przeciążeniowej (psychicznej lub fizycznej), człowiek pozostanie z podwyższonym napięciem mięśniowym i aktywną ścieżką objawową. Będą one w sposób ciągły przekazywać informację do mózgu: „zagrożenie nie minęło, bądź czujny”, co powoduje kolejny wystrzał hormonów stresu. I tak powstaje błędne koło podtrzymywania strategii przetrwania, gdzie możliwość powrotu do homeostazy i normy spoczynkowej dla konkretnej osoby została utracona. Jest to również moment powstania specyficznego dla danej jednostki szlaku przeciążeniowo-objawowego, czyli tego, jak każdy z nas zareaguje na chroniczny stres. Właśnie te ścieżki będą odtwarzane i rozwijane w przyszłości i potrzebujemy dokładnie je rozpoznać i objąć opieką, jeśli chcemy „wyprowadzić” zapis traumatyczny z naszego ciała.

Szlaki rozchodzenia się napięcia, poza atawizmami, które są w nas wpisane jak uniesienie ramion czy brwi z przestrachu, będą osobnicze dla każdego z nas. Upraszczając, jednych będzie bolał brzuch, innych głowa. Jednak wszystkie miejsca obrane przez stres będą z czasem charakteryzować się zmniejszoną odpornością na różnego rodzaju bodźce, również te przyjemne. Jednocześnie zyskają zwiększoną wrażliwość i reaktywność w sytuacjach przeciążeń fizyczno-emocjonalnych. Ten rodzaj manifestacji somatycznej powstałej na skutek traum relacyjnych w bioenergetyce nazywamy: typem zawieszenia emocji. Jest to chroniczny zapis napięciowy, reprezentujący deficyty i konflikty, z jakimi danej jednostce przyszło się mierzyć, i obrony, jakie na ich skutek powstały. Występuje pięć podstawowych typów zawieszeń utrzymujących się zwykle poza naszą świadomością w życiu. Niestety fakt, że ich nie odczuwamy, nie oznacza, że nie są aktywne. Wręcz przeciwnie – im bardziej są nieświadome, tym więcej objawów będziemy doświadczać. I to właśnie od pracy nad rozpoznaniem zawieszeń możemy zacząć naszą drogę powrotu do ciała. Począwszy od nazywania, kiedy napięcie wzrasta, po obserwacje, jakie uczucia wtedy przeżywamy i jakie dolegliwości w odpowiedzi na nie uruchamiamy. Są to pierwsze kroki, by nie czuć się ofiarą względem objawów, odzyskując sprawstwo i realny wpływ na samopoczucie.

Powiedz mi, jak traktujesz swoje ciało, a powiem ci, jakie relacje tworzysz

Traumy relacyjne zwykle rozgrywają się w przestrzeni najbliższych relacji i trwają latami. W tym czasie mózg wielokrotnie jest w stanie alertu bez przywrócenia jego działania do równowagi. Tym samym umysł, czyli to, jak myślimy i jakie znaczenie nadajemy przeżyciom, utrwala zniekształcenia poznawcze dotyczące tego, że złe traktowanie, którego doświadczamy, jest normą. I tak staje się ono naturalną częścią wewnętrznego świata człowieka. Neuropatyczność mózgu, którą tak cenimy jako właściwość konieczną do wprowadzenia zmiany, w tym wypadku działa na niekorzyść, wybierając dla nas to, czego doświadczyliśmy najwięcej oraz w czym nasz mózg i umysł stały się ekspertami. Wąskie ścieżki przekraczających doświadczeń powtarzane w czasie stają się oficjalnymi autostradami neuronalnymi. Wygaszanie ich i rozwijanie nowych, wspierających ścieżek jest główną pracą do wykonania. I właśnie tu na pomoc nam i naszym klientom przychodzi ciało i relacja z nim. To, jak nas traktowano w dzieciństwie, odzwierciedli się w tym, jak my traktujemy siebie, zwłaszcza w tak namacalnym wymiarze, jak stosunek do własnej fizyczności i jej przejawów. Oczywiście, przełoży się to również na relację z innymi, czyli do jakiego traktowania siebie zaprosimy innych. I właśnie w tej przestrzeni pojawia się szansa na nowe doświadczone ucieleśnienie tego, co znaczy dobra relacja z ciałem. Z czasem pozwoli to na rozpoznawanie, co jest odtwarzaniem zaniedbujących zachowań względem siebie, a co byłoby troszczeniem się o siebie. Tak właśnie rozpoczyna się proces rozwoju Wewnętrznego Opiekuna i budowania jakości samoopieki, które są zaczynem dla odzyskania łączności z ciałem.

Lecząca moc relacji terapeutycznej jest kluczowa w procesie zdrowienia. Siła stworzenia przyjaznej relacji z własnym ciałem stanowi kluczowy punkt odniesienia dla klienta w możliwości...