Krótka, intensywna, dynamiczna. Wprowadzenie do Intensywnej Krótkoterminowej Psychoterapii Dynamicznej (ISTDP) – część 1

Temat numeru

Pacjentka z dziesięcioletnim „stażem terapeutycznym” podczas pierwszej sesji mówi: „Wiem już wszystko o swoim dzieciństwie. Umiem nazwać każdy mechanizm, który we mnie działa. A wciąż nie potrafię reagować inaczej niż zazwyczaj”. Co zrobić, gdy wiedza o sobie nie przekłada się na zmianę funkcjonowania?

To pytanie zadaje sobie prawdopodobnie każdy doświadczony psychoterapeuta. Pracujemy latami, pacjent osiąga wgląd, rozumie swoje wzorce, czasem opisuje je z większą precyzją niż my. I nadal cierpi. Intensywna Krótkoterminowa Psychoterapia Dynamiczna (ISTDP, Intensive Short-Term Dynamic Psychotherapy) powstała m.in. jako odpowiedź na to pytanie. Zakłada, że wgląd bez kontaktu z wypartymi, nieuświadomionymi uczuciami, w tym z lękiem, często nie jest wystarczający do zmiany. Potrzebne jest doświadczenie tego, co wyparte, „tu i teraz”, w obecności drugiego człowieka. Ta obecność i praca w relacji z terapeutą, w przeniesieniu (w T) stanowią istotę leczenia w modelu ISTDP. 

Jednocześnie, chociaż teoria ISTDP podkreśla rolę relacyjnego doświadczenia jako niezbędnego czynnika zmiany, należy zaznaczyć, że jej skuteczność i mechanizmy działania, zwłaszcza przewaga pracy z głęboko wypartymi uczuciami nad samym wglądem, są wciąż przedmiotem badań, a pewne ograniczenia empiryczne pozostają nierozstrzygnięte. 

Natomiast niewątpliwą siłą metody pozostaje bliskość, z jaką pracujemy w relacji „tu i teraz” i to właśnie w tej leczniczej wartości relacji jest nadzieja, że w najbliższym czasie zawód psychoterapeuty ISTDP nie zostanie zastąpiony przez sztuczną inteligencję.

Obecny numer „Psychologii w Praktyce” został przygotowany przez członków Polskiego Stowarzyszenia ISTDP jako spójna całość. Można przeczytać osobno każdy z artykułów lub rozpocząć lekturę od pierwszego z nich, a w miarę ich czytania zauważyć, że wspólnym mianownikiem całego materiału jest praktyczna praca z pacjentem, w której uczucia, lęk, obrony oraz nieświadome przymierze terapeutyczne dają się obserwować „tu i teraz”, w relacji z terapeutą podczas jednej sesji. 

Geneza ISTDP. Habib Davanloo i linia historyczna

Twórcą ISTDP jest dr Habib Davanloo, irański psychoanalityk i psychiatra, który większość życia zawodowego spędził na Uniwersytecie McGilla w Montrealu. Davanloo swoją pracę terapeutyczną rozpoczął od klasycznej psychoanalizy, jednak szybko zauważył, że znaczna część jego pacjentów, mimo wielu lat psychoanalizy, nie osiągała zmiany strukturalnej. Coraz lepiej znali siebie i swoje obrony, a mimo to poziom ich cierpienia nie ulegał znaczącej poprawie.

Davanloo odważył się wtedy na coś, co w ogóle nie mieściło się w zasadach terapii psychoanalitycznej: zaczął nagrywać swoje sesje z pacjentami. Trzeba pamiętać, że w klasycznej psychoanalizie już sama obecność magnetofonu była wówczas odbierana jako naruszenie settingu (ramy terapii). Pacjent leżał na kozetce, zaś analityk siedział poza jego polem widzenia, a to, co działo się na sesji, zostawało wyłącznie między nimi i w notatkach analityka, ewentualnie było omawiane na podstawie zapisów i pamięci terapeuty w trakcie superwizji czy spotkań klinicznych. Nagrywając sesje, Davanloo otworzył pracę z pacjentem na dokładną, sekunda po sekundzie obserwację i analizę, najpierw własną, a następnie swoich współpracowników. Pierwsze sesje były nagrywane dużymi kamerami telewizyjnymi, a sam montaż i późniejsza projekcja przypominały seanse filmowe w obecności mistrza (na podstawie wywiadów z uczniami Davanloo, dostępnych bezpłatnie na platformie edu.istdp.pl „ISTDP Voices”). Dzisiaj, kiedy nagrywanie sesji ISTDP jest standardem, bez którego nie jest możliwa rzetelna superwizja procesu, łatwo zapomnieć, jak znacząca była to wtedy decyzja.

Doktor Davanloo przez kolejne 40 lat nagrał i przeanalizował, sesja po sesji, minuta po minucie, tysiące godzin sesji psychoterapeutycznych – na tej podstawie zbudował precyzyjną, rzetelnie opisaną metodę. Był wybitnym klinicystą, jednak do pełnego ustrukturyzowania i przedstawienia swojej metody potrzebował sprawnego lingwistycznie badacza.

Punktem zwrotnym okazało się jego spotkanie z Davidem Malanem w połowie lat 70. XX w. Malan, psychiatra z Tavistock Clinic w Londynie, od 20 lat prowadził badania nad psychoterapią krótkoterminową, początkowo we współpracy z Michaelem Balintem. Nagrania sesji Davanloo, których był świadkiem, całkowicie zmieniły jego myślenie o psychoterapii. W przedmowie do jednej ze swoich późniejszych książek Malan napisał, że to, co zobaczył w pracy Davanloo, przekroczyło wszystko, co uważał za osiągalne w psychoterapii krótkoterminowej. Wieloletnia współpraca obu klinicystów i badaczy zaowocowała szeregiem publikacji i rozprzestrzenieniem ISTDP poza granice Montrealu (Malan i Coughlin Della Selva, 2006).

ISTDP integruje efekty badań i poszukiwań wielu psychoanalityków. Sandor Ferenczi i Otto Rank próbowali skracać terapię psychoanalityczną już w pierwszej połowie XX w., zwracając uwagę na centralną rolę relacji terapeutycznej i doświadczenia emocjonalnego, nie zaś samego wglądu intelektualnego. Franz Alexander i Thomas French w książce Psychoanalytic Therapy z 1946 r. sformułowali koncepcję korektywnego doświadczenia emocjonalnego. Twierdzili, że zmiana wymaga nie tylko zrozumienia konfliktu, ale także przeżycia go w nowy sposób, w obecności terapeuty, który reaguje inaczej niż pierwotny obiekt.

Wilhelm Reich w latach 30. XX w. wskazał, że obrony są nie tylko mechanizmem chroniącym przed uczuciami i impulsami, lecz także utrwalają się w strukturze charakteru pacjenta i wymagają systematycznej pracy. Jego rozumienie obron odnajdujemy dziś w ISTDP w pojęciu „oporu charakteru”. Michael Balint w Tavistock Clinic konsekwentnie rozwijał praktykę psychoterapii krótkoterminowej, a w tym samym środowisku, dwie dekady później, pracował również David Malan. Erich Lindemann, jeden z mentorów Davanloo z okresu rezydentury psychiatrycznej, badał reakcje osób po traumatycznej stracie i wskazał, że szeroko rozumiany kryzys może czasowo rozluźniać utrwaloną organizację psychiczną pacjenta i uczynić ją bardziej podatną na interwencje terapeutyczne. Z kolei John Bowlby położył podwaliny pod rozumienie, w jaki sposób relacja z pierwotnym opiekunem kształtuje styl przywiązania oraz wzorce relacyjne powtarzane później, również w relacji terapeutycznej.

Korzystając z odkryć swoich poprzedników i w wyniku decyzji, która okazała się przełomowa, czyli systematycznego nagrywania oraz analizowania tysięcy godzin prowadzonych sesji terapeutycznych, Davanloo opracował metodę, czyli drogę dostępu do nieświadomości, a tym samym do źródeł traumy pacjenta. Drogę, która prowadzi przez pracę z oporem i mobilizację uczuć w relacji terapeutycznej. Z czasem materiał obejmujący wywiady wstępne, nagrania całych procesów terapeutycznych oraz ewaluacje wyników, stał się podstawą do opracowania protokołu Centralnej Sekwencji Dynamicznej i późniejszych badań nad skutecznością metody. 

Dzięki Davanloo i wytrwałości, zarówno jego, jak i jego współpracowników, wśród których na szczególną uwagę zasługuje David Malan, kultura pracy w oparciu na nagraniach, superwizjach i precyzyjnej analizie procesu terapeutycznego stała się jednym z wyróżników ISTDP oraz ważnym źródłem bazy dowodowej skuteczności tego podejścia.

Co oznacza „krótka”?

Pierwszą charakterystyką nazwy jest „intensywna”, drugą „krótka” i od niej zaczniemy, ponieważ to ona najczęściej budzi kontrowersje. Skojarzenie z krótkoterminowością bywa automatyczne: „krótkie” znaczy powierzchowne, objawowe lub „szybkie rozwiązanie bez długofalowej zmiany”. Tymczasem dwa badania prospektywne Cornelissena i wsp. (2014, 2025) pokazują, że zmiana jest długofalowa, a pacjenci zgłaszający się na sesje następcze (follow-up) informują o coraz lepszym samopoczuciu i kolejnych zmianach. Dowodzi to głębokiej przebudowy w strukturze charakteru, która trwa nadal po zakończeniu terapii.

W ISTDP „krótka” oznacza „tak krótka, jak to możliwe przy zachowaniu głębi zmiany”. Nie obiecujemy wyleczenia w 10 czy 20 se­­sji, jednak dobrze, jeżeli poprawa jest zauważalna już w podsumowaniu, które odbywa się co 10–15 sesji. Czas trwania procesu terapeutycznego mieści się na szerokim kontinuum. Dla pacjentów wysoko funkcjonujących, z pojedynczym ogniskiem neurotycznym i traumą powstałą po 7. r.ż., możliwe są procesy w zakresie od kilku do kilkunastu sesji. Dla większości pacjentów ze spektrum zaburzeń neurotycznych, opisanym w kolejnym artykule, średnio jest to 20–40 sesji. Dla osób z kruchą strukturą charakteru lub głębszą patologią osobowości terapia trwa dłużej, 80, 120, czasem więcej spotkań i wymaga stosowania tzw. formatu stopniowanego (ten Have-de Labije i Neborsky, 2012; Abbass, 2015).

Przez kilkadziesiąt lat w tradycji psychoanalitycznej silnie zakorzenione było przekonanie, że prawdziwa zmiana strukturalna wymaga wieloletniej terapii. Malan zaś w serii prac, poczynając od The Frontier of Brief Psychotherapy (1976), pokazywał, że dobrze zaplanowane krótkie procesy mogą prowadzić do trwałych zmian charakteru. Współcześnie dysponujemy znacznie bogatszym materiałem dowodowym. Metaanalizy skuteczności ISTDP prowadzone przez Allana Abbassa i jego współpracowników pokazują istotne efekty w leczeniu zaburzeń lękowych, depresyjnych, somatyzacyjnych czy zaburzeń osobowości oraz trwałość tych efektów w badaniach następczych (Abbass i wsp., 2014; Leichsenring i Rabung, 2011). Dla polskiego środowiska psychoterapeutycznego może być istotne, że ISTDP ma dziś jedną z lepiej udokumentowanych baz dowodowych wśród metod psychodynamicznych i doświadczeniowych, szczegóły na stronach: www.istdp.pl 
oraz www.istdp.org.pl.

Kryterium udanej terapii ISTDP nie jest jedynie redukcja objawów. Celem jest zmiana wewnątrzpsychiczna: rozwiązanie rdzennego konfliktu emocjonalnego, restrukturyzacja mechanizmów obronnych, umiejętność regulacji lęku, odzyskanie dostępu do wypartych uczuć i impulsów. Niejednokrotnie zmiana na osi intrapsychicznej staje się też początkiem zmiany w wymiarze interpersonalnym i dotyka większej grupy osób wokół pacjenta, rodziny, przyjaciół oraz innych bliższych i dalszych osób z jego otoczenia.

Jeżeli pacjent w wyniku pracy jest w stanie sięgnąć nie tylko po smutek, żal, złość czy poczucie winy, ale również po radość i miłość oraz doświadczyć wszystkich tych złożonych uczuć wobec figury przywiązania czy innych ważnych osób w jego obecnym życiu, wtedy widzimy, że nasza praca z nim zmierza ku 
końcowi.

Co oznacza „intensywna”?

Intensywność w ISTDP rozumiemy w trzech wymiarach.

Długość sesji 
Klasyczna sesja psychoterapii psychodynamicznej trwa 45–50 min. W ISTDP standardem jest format 90-minutowy, często 180-minutowy. Wywiad wstępny, tzw. terapia próbna (trial therapy), jest rozszerzoną pierwszą sesją, podczas której terapeuta diagnozuje pacjenta strukturalnie i sprawdza reaktywność na interwencje. Zazwyczaj trwa od trzech do nawet czterech lub pięciu godzin. W Centrum ISTDP większość konsultacji i wywiadów wstępnych, kwalifikujących pacjenta do przyjęcia na terapię, jest powiązana z terapią próbną prowadzoną przez doświadczonego superwizora. Dłuższy czas trwania sesji jest niezbędny do przejścia z pacjentem przez tzw. Centralną Sekwencję Dynamiczną (Davanloo, 1990), inaczej nazywaną mapą drogową do nieświadomości (ten Have-de Labije i Neborsky, 2012). Klasyczne 50 min dla terapeuty ISTDP to często za mało, aby pacjent zdążył nauczyć się monitorowania i regulacji lęku, odsunął obrony, doświadczył przełamania uczuć i odblokowania nieświadomości, a następnie zintegrował wiedzę o sobie i ustabilizował się przed wyjściem z gabinetu.

Aktywność terapeuty
W ISTDP terapeuta pozostaje aktywny przez całą sesję, a jego aktywność jest wprost proporcjonalna do aktywności systemu obron pacjenta. Nie znaczy to, że terapeuta mówi więcej niż pacjent, często jest odwrotnie. Każda interwencja jest jednak celowa: adresuje konkretną obronę lub kieruje uwagę na konkretne uczucie, monitoruje ścieżkę rozładowania lęku, zaprasza pacjenta do konkretnego doświadczenia. Terapeuta nie czeka, aż coś „samo się wyłoni”, lecz aktywnie pracuje wraz z pacjentem nad tym, by wyłoniło się to, co dotąd pozostawało w jego nieświadomości.

Głębokość doświadczanego afektu
ISTDP nie jest rozmową o uczuciach. Jest pracą doświadczeniową z uczuciami, „tu i teraz”, w gabinecie, w obecności terapeuty. Znaczna część pracy ISTDP odbywa się „w T”, czyli w relacji z terapeutą, w przeniesieniu. Pacjent, który przez kilka lat terapii nauczył się mówić o swojej złości, o jej źródłach i konsekwencjach, mógł ani razu nie doświadczyć jej fizjologicznie w ciele w obecności terapeuty. Zazwyczaj wtedy, przychodząc na pierwszą sesję, mówi: „Wszystko na swój temat już wiem i rozumiem, ale nic nie ­czuję”, a po jednej sesji, nawet wstępnej, często dodaje: „Czuję, że coś się zmieniło, również w moim ciele”. Wgląd poznawczy bez pełnego doświadczenia afektywnego pozostawia struktury obronne nietknięte, a pacjenta niejednokrotnie w poczuciu bycia w pewnym sensie „opuszczonym”. W ISTDP pracujemy tak, aby pacjent mógł spotkać się nie tylko z tym, co o sobie wie, ale też z tym, co czuje w ciele, kiedy doświadcza emocji. Doświadczenie w ciele fizjologicznej ścieżki każdego z uczuć oraz tzw. tendencji do działania jest kluczowe dla zmiany objawowej.

Co oznacza „dynamiczna”?

Trzecia charakterystyka nazwy – „dynamiczna” – odnosi się do psychodynamicznego rozumienia życia wewnątrzpsychicznego człowieka, czyli jako dynamicznego i zasilanego konfliktami między różnymi siłami psychicznymi: między impulsami a zakazami, między pragnieniami a lękiem, między potrzebą zależności a potrzebą autonomii. Cierpienie człowieka, objawy fizyczne, trudności w relacjach, powtarzające się wzorce funkcjonowania rozumiemy jako konsekwencję konfliktu intrapsychicznego, który znajduje kompromisowe rozwiązanie w postaci symptomu.
Konceptualnym narzędziem czyniącym tę perspektywę użyteczną klinicznie są oba trójkąty opisane przez Davida Malana.

Rysunek 1. Trójkąt konfliktu, opracowanie Centrum ISTDP

Pierwszy trójkąt, trójkąt konfliktu przedstawia relację między trzema elementami wewnętrznego życia psychicznego. W dolnym wierzchołku znajduje się uczucie lub impuls, pierwotna reakcja emocjonalna, często nieświadoma lub ledwie dostępna świadomości, podparta tęsknotami czy też tzw. „uczuciami złamanego serca”.

W prawym, górnym wierzchołku znajduje się lęk, pojawiający się, gdy nieświadome dotąd uczucie zaczyna docierać do świadomości. Im bardziej jest mobilizowane, im bliżej świadomości jest dane uczucie, tym wyższy poziom nieświadomego lęku, a im wyższy lęk, tym mniej miejsca na to, by uczucia mogły dojść do głosu. 
Aby ich nie dopuścić do świadomości i jednocześnie obniżyć poziom lęku, pacjent często, również nieświadomie, sięga po obrony, czyli sposób, w jaki przez lata radził sobie z tym, że nie może w pełni poczuć lub wyrazić tego, co czuje, a co właśnie się w nim porusza i aktywuje. Obron jest wiele: racjonalizacja, izolacja afektu, projekcja, somatyzacja, wycofanie, intelektualizacja, zaprzeczenie. Każda z nich powstała we wczesnych latach życia (P) po to, aby pacjent mógł przetrwać w otoczeniu, w którym doświadczanie i wyrażanie pewnych stanów emocjonalnych nie było bezpieczne. Dziś, w gabinecie, te same obrony „stoją” między pacjentem a terapeutą (T) oraz pacjentem a jego własnym życiem (C), tworząc pewien mur, barierę między nim a światem i między nim a nim samym.

Rysunek 2. Trójkąt osób, opracowanie Centrum ISTDP

Drugi trójkąt, trójkąt osób, opisuje relacje interpersonalne, w których powyższy konflikt powtarza się często na życzenie pacjenta. W lewym, górnym wierzchołku znajduje się T (Therapist, terapeuta) i przeniesienie. W prawym, górnym wierzchołku znajduje się C (Current) – ważne osoby w teraźniejszości, czyli dzieci, partner, szef, rodzice, znajomi, z którymi pacjent ma obecnie relacje. W dolnym wierzchołku znajduje się P (Past) – ważne osoby z przeszłości, te, w relacji z którymi wzorzec konfliktu ukształtował się i utrwalił w danym etapie życia. Trójkąt osób ilustruje, że wzorzec konfliktu nie pozostaje tylko figurą w głowie pacjenta. Odgrywa się na żywo (w każdym wierzchołku trójkąta), również w bieżących relacjach, także w relacji terapeutycznej. 

Dzięki uważnej obserwacji „oczami terapeuty”, kamery czy superwizora pomagamy pacjentowi dostrzec i „zdemaskować” ten konflikt w każdej z tych relacji. Stawiając przed nim tzw. lustro empatyczne w postaci naszego zaangażowania i aktywnej terapeutycznej obecności, możemy również pokazać koszt tego konfliktu w tych relacjach i pomóc pacjentowi przepracować go tak, aby mógł zrestrukturyzować swój dotychczasowy wzorzec przywiązania na bardziej adaptacyjny, a przez to zdrowy (ten Have-de Labije i Neborsky, 2012, Attachment Based ISTDP).

Oba trójkąty łączą się ze sobą w sposób przedstawiony na rys. 3. Ta koncepcja została opisana przez Angelę Molnos (Molnos, 1986) i stanowiła podstawę do opracowania nowego logo Polskiego Stowarzyszenia ISTDP. 

Rysunek 3. Dwa trójkąty równają się czterem, koncepcja Angeli Molnos, opracowanie Centrum ISTDP

Podczas każdej sesji terapeuta uważnie monitoruje jak konflikt, który pacjent nosi w sobie (trójkąt konfliktu), manifestuje się w relacji z nim samym i z terapeutą (trójkąt osób). Jeśli ktoś w przeszłości doświadczył zranienia w P, dzisiaj spodziewa się tego samego w C oraz na sesji w T. Pacjent, który jako dziecko nauczył się tłumić złość, smutek czy radość w relacji z opiekunami, ponieważ był ignorowany, odrzucany czy nawet karany za każdy ich przejaw, na sesji stłumi złość, smutek i radość w relacji z terapeutą, a w bieżącym życiu również w relacji z innymi osobami. Tłumienie zobaczymy jako obronę. Pracując z obroną tłumienia i wyparcia „tu i teraz”, otworzymy możliwość doświadczenia złości, smutku, radości, a następnie także innych stłumionych wcześniej uczuć, które w tym podejściu terapeutycznym nazywamy złożonymi uczuciami przeniesieniowymi lub też „uczuciami złamanego serca”, wśród nich jest również poczucie winy, żal i miłość.

Postawa terapeuty 

W ISTDP pacjent i terapeuta siedzą naprzeciwko siebie w komfortowej odległości, ok. 2–3 m. Na stoliku obok pacjenta stoi szklanka z wodą, chusteczki, a w rogu pokoju kamera. Terapeuta od pierwszej chwili zachęca pacjenta do kontaktu wzrokowego, który jest ważnym elementem tej wspólnej pracy. Unikanie kontaktu wzrokowego lub częste wycofywanie się z niego w momencie, gdy pacjent zaczyna dzielić się swoim problemem z terapeutą, niejednokrotnie stanowi pierwszą obronę, z którą terapeuta może pracować.

Postawa terapeuty ISTDP jest aktywna i zaangażowana. Pozostajemy neutralni światopoglądowo i pracujemy zgodnie z Kodeksem etycznym Polskiego Stowarzyszenia ISTDP, jednak nie pozostajemy obojętni wobec cierpienia pacjenta i mechanizmów jego powstawania. Stoimy po stronie pacjenta, a konkretnie po stronie tej części pacjenta, która chce żyć, kochać i być wolna. W ISTDP nazywamy ją „zdrową” częścią pacjenta lub Nieświadomym Przymierzem Terapeutycznym (UTA, Unconscious Therapeutic Alliance). To z nią się sprzymierzamy, aby razem z pacjentem pokonać jego drugą część, po którą sięga, zazwyczaj nieświadomie i automatycznie, a na podstawie której sam siebie krzywdzi, osamotnia i zadaje cierpienie. Nazywamy ją „niezdrową” częścią lub oporem. Tworzą ją liczne mechanizmy obronne, które odgradzają pacjenta od bliskości ze sobą i z innymi, które „torturują” go poczuciem winy, karzą i sabotują każdy krok w stronę zdrowia. Widzimy więc, że terapeuta ISTDP nie jest pasywnym obserwatorem. Jest sojusznikiem „zdrowej” części pacjenta w pracy nad jego autodestrukcyjnymi mechanizmami. 

To sprzymierzenie z pacjentem ma swoją dynamikę. W toku pracy świadomie sięgamy po kryzys wewnątrzpsychiczny pacjenta. Kiedy obrony pacjenta przestają działać tak, jak działały dotąd, pacjent staje wobec swoich uczuć i wobec siebie samego w sposób, którego dotychczas unikał, czyli w pełni świadomy i uczciwy. Jest to często bardzo bolesny, pełen emocji moment w terapii, jednak konieczny, by uzyskać odblokowanie nieświadomości i przepracowanie wypieranych do tego momentu uczuć. Kryzys wewnątrzpsychiczny, który powstaje w ten sposób, między „zdrową” a „niezdrową” częścią pacjenta, jest kryzysem korzystnym. Pacjent często po raz pierwszy w pełni doświadcza i uświadamia sobie, jak jego dotychczasowe sposoby radzenia (np. wycofanie, zaprzeczenie, intelektualizacja), zamiast go chronić, stanowiły i nadal stanowią element odtwarzania dawnej traumy i cierpienia. Sprzymierzanie się terapeuty ze „zdrową” częścią pacjenta przeciwko jego „niezdrowej” części ilustruje rys. 4. 

Rysunek 4. Postawa terapeuty ISTDP wobec „zdrowej” i „niezdrowej” części pacjenta, opracowanie Centrum ISTDP

Istotnym narzędziem pracy dla terapeuty ISTDP jest analiza jego własnego przeciwprzeniesienia, czyli jego własnych reakcji na pacjenta z chwili na chwilę, z sesji na sesję. Wymaga ona osobnego treningu, na który kładziemy szczególny nacisk, ucząc tej formy terapii w ramach certyfikowanego przez IEDTA trzyletniego CORE ISTDP, poprzedzonego rocznym kursem wprowadzającym do metody, tzw. pre-CORE ISTDP.

Nagrywanie sesji w ISTDP jest jednym ze standardów pracy. Odbywa się za zgodą pacjenta oraz z zachowaniem warunków poufności i bezpieczeństwa danych. Nagranie służy dwóm celom. Pierwszym jest superwizja, drugim samoobserwacja terapeuty, tzw. praktyka celowa (Rousmaniere, 2016/2024). Rekomendujemy, aby każdy terapeuta ISTDP poświęcał przynajmniej 30% czasu pracy na oglądanie własnych sesji. Najlepiej, jeżeli codziennie lub kilka razy w tygodniu ogląda krótkie fragmenty swoich sesji (ok. 10–15 min). Ważne, aby tak jak dobry chirurg czy sportowiec codziennie ćwiczyć swoje oko, ucho oraz umysł do wychwytywania i rozumienia wzorców interakcji: „interwencja, reakcja pacjenta, korekta interwencji”. Na nagraniu widać to, czego w gabinecie zobaczyć nie sposób: własne mikrowycofanie, kiedy pacjent zbliża się do bolesnego uczucia, własną interwencję, którą po fakcie chciałoby się cofnąć, głębokie westchnienie pacjenta na sekundę przed pojawieniem się łez, swoje przeciwprzeniesienie tam, gdzie wcześniej wydawało się, że to po prostu zmęczenie i senność.

Bazując na naszej wieloletniej praktyce superwizorskiej, zachęcamy terapeutów do jednoczesnego nagrywania pacjentów i siebie podczas sesji. Można to zrobić dwiema kamerami lub stawiając lustro za pacjentem. Taka praktyka nie jest już jedynie domeną ISTDP, widzimy, że niektóre instytucje oraz ośrodki certyfikujące terapeutów w Polsce wymagają do celów egzaminacyjnych przedstawienia nagrania z sesji, na którym widoczny jest zarówno pacjent, jak i terapeuta. Jest to również jedno z kryteriów podczas egzaminu certyfikacyjnego psychoterapeuty ISTDP, prowadzonego przez Polskie Stowarzyszenie ISTDP.

Postawa terapeuty ISTDP, której uczymy się na szkoleniach i superwizjach, nie jest postawą eksperta, który wie. To postawa uczącego się klinicysty, który ogląda swoje sesje, słucha i obserwuje pacjenta sekunda po sekundzie z dużą ciekawością i zaangażowaniem. Tego samego, czego oczekujemy od pacjenta, czyli odwagi i uczciwości w przyglądaniu się sobie, oczekujemy również od siebie.

Dla jakich problemów ISTDP jest rekomendowane?

ISTDP jest metodą o szerokich wskazaniach. Badania pokazują jej skuteczność w zaburzeniach depresyjnych, lękowych, funkcjonalnych oraz somatycznych, także w zaburzeniach osobowości, od neurotycznego po borderline (Abbass i Town, 2013; Town i wsp., 2017). Szczególna skuteczność metody dotyczy pracy z somatyzacjami i zaburzeniami psychofizjologicznymi, którą Allan Abbass opisał wyczerpująco w książce Hidden from View (Abbass i Schubiner, 2018).

Przeciwwskazania do ISTDP obejmują aktywne stany psychotyczne, aktywne uzależnienia od substancji psychoaktywnych, zaostrzenia chorób psychosomatycznych, nieleczone zaburzenia afektywne dwubiegunowe w fazie manii oraz wysokie ryzyko samobójcze bez odpowiedniego zabezpieczenia zewnętrznego, instytucjonalnego.

Rozwój ISTDP w Polsce i na świecie

Międzynarodowym „domem” dla metody jest International Experiential Dynamic Therapy Association (IEDTA), organizacja, która powstała w 1999 r. i zrzesza klinicystów praktykujących ISTDP oraz pokrewne podejścia, określane wspólnym mianem EDT (Experiential Dynamic Therapy). Standardem szkolenia jest trzyletni kurs CORE z wideosuperwizją, prowadzony w wielu ośrodkach na świecie. Kluczowe centra kształcące nowe pokolenia terapeutów wymienione są na stronie: www.iedta.net.

W Polsce rozwój ISTDP zapoczątkowany został w 2008 r. przez Laboratorium Psychoedukacji. Obecnie w całym kraju działa szereg ośrodków prowadzących terapię i szkolenia w tym zakresie. Jednym z nich jest Centrum ISTDP w Warszawie, które od 2017 r. prowadzi szkolenia CORE certyfikowane przez IEDTA. 
W Polsce pracuje ponad 100 terapeutów ISTDP na różnych etapach procesu szkolenia i certyfikacji. Od kilkunastu lat działają organizacje i struktury związane z rozwojem, standardami i etyką pracy ISTDP, w tym Polskie Stowarzyszenie ISTDP, Polskie Towarzystwo Psychoterapii ISTDP oraz Sekcja ISTDP przy Polskim Stowarzyszeniu Integracji Psychoterapii.

Środowisko polskich terapeutów ISTDP od kilkunastu lat jest również regularnie reprezentowane na kongresach IEDTA i uczestniczy w pracach kilku komisji tego międzynarodowego stowarzyszenia. W październiku 2026 r., podczas 12. kongresu w Dubrowniku, zaprezentujemy cztery wystąpienia, które przygotowali superwizorzy Centrum ISTDP wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem ISTDP.

Co dalej?

W artykule zarysowaliśmy genezę ISTDP, jej trzy podstawowe charakterystyki, postawę terapeuty oraz krajobraz instytucjonalny. W kolejnym artykule (drugiej części niniejszego wprowadzenia) opisujemy techniki pracy ISTDP, a następnie ilustrujemy, jak te techniki układają się w jedną, spójną drogę, czyli w Centralną Sekwencję Dynamiczną, począwszy od pierwszego pytania zadanego pacjentowi aż do przełamania uczuć i odblokowania nieświadomości. Opisujemy także ścieżkę rozwoju kompetencji psychoterapeuty ISTDP.

Bibliografia dostępna w redakcji.

Przypisy