Koronasomnia, czyli jak pandemia wpływa na problemy ze snem

Nowości w psychologii

Pandemia COVID-19 zebrała żniwa w różnych obszarach naszego życia. Dotknęła również snu – sfery tak ważnej dla naszej regeneracji, odporności i kondycji psychicznej. Obecnie istotnie zwiększył się odsetek osób zgłaszających problemy ze snem. Zjawisko to określamy mianem koronasomnii. Jakie są jej przyczyny oraz możliwości poprawy snu w czasach, w których przyszło nam leczyć się online?

Już przed pandemią odsetek osób doświadczających zaburzeń snu był wysoki. Około 30% dorosłych zgłaszało okresowo występujące problemy w tym zakresie, a na bezsenność przewlekłą cierpiało około 10% (Morphy i in., 2007). W badaniu przeprowadzonym w styczniu 2021 r. na reprezentatywnej grupie ponad tysiąca Polaków aż 64,2% ankietowanych zgłosiło problemy ze snem występujące codziennie lub kilka razy w tygodniu. U 25,1% badanych pojawiły się one w minionym roku (Good Sleeper, 2021). Podobne dane płyną z badań prowadzonych w innych krajach (Mandelkorn i in., 2021).

Zaburzenia snu w okresie pandemii dotyczą coraz większej liczby osób. Zjawisko to określa się mianem koronasomnii lub COVID-somnii (Gupta i Pandi-Perumal, 2020). Jest to eufemizm stanowiący połączenie dwóch wyrazów „koronawirus” i „insomnia” (czyli bezsenność). Nie jest to żadna nowa jednostka chorobowa, a właśnie próba opisania jednym terminem zjawiska narastania zaburzeń snu w okresie pandemii.

Czynniki zaburzające sen w dobie pandemii

Czynniki, które przyczyniły się do pogorszenia snu u tak wielu osób są złożone. To szeroko pojęty stres towarzyszący pandemii, stan zagrożenia, na który nasz organizm reaguje mobilizacją i czujnością, spychając sen na dalszy plan. Jednak nie tylko stres i pogorszenie zdrowia psychicznego jest tu winowajcą. Diametralnie zmienił się nasz tryb życia, wzmagając inne ważne czynniki sprzyjające pogorszeniu snu. Odcięcie od dotychczasowych form aktywności, późniejsze czy nieregularne pory kładzenia się spać i wstawania, siedzący tryb życia, mniejszy kontakt ze światłem dziennym, a większy ze sztucznym w godzinach wieczornych. To aspekty pandemicznej izolacji, osłabiające główne procesy regulujące sen, czyli rytm okołodobowy i proces homeostatyczny (Altena i in., 2020). Wreszcie problem, który aktualnie najmniej rozumiemy, czyli wpływ samego zakażenia wirusem SARS-CoV-2 na sen. Wiemy, że wirus ma zdolności neurotropowe – łatwo przedostaje się do układu nerwowego, mogąc prowadzić do zaburzeń neuropsychiatrycznych, dając objawy lękowe, depresyjne czy właśnie zaburzenia snu (Fotuhi i in., 2020).

Praca terapeutyczna w obszarze bezsenności

W pracy terapeutycznej z osobą zgłaszającą objawy bezsenności w kontekście pandemii warto wziąć pod uwagę każdy z powyższych scenariuszy jej potencjalnego wpływu na sen. Pomocny może być również trójczynnikowy model bezsenności, stosowany od lat w medycynie snu, opisujący to zaburzenie jako konsekwencję interakcji trzech grup przyczyn – predyspozycji, wyzwalaczy oraz czynników utrwalających (Spielman i Glovinsky, 1991). Predysponować do bezsenności mogą zarówno uwarunkowania biologiczne (np. bezsenność w rodzinie, bardziej wrażliwy sen od dziecka), jak i osobowościowe (cechy związane z tendencją do wzbudzania się, podwyższoną czujnością czy kontrolą). Wyzwalaczem bywa stres, zmiana trybu życia czy samo zakażenie wirusem. Utrwalaczem jest to, jak ktoś zareagował na problemy ze snem. Jakie działania podjął lub przy jakich błędnych nawykach dotyczących snu pozostał, a także czy jego sposób myślenia związany z bezsenn...

pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Przypisy