Dołącz do czytelników
Brak wyników

Współpraca z...

14 listopada 2019

NR 18 (Listopad 2019)

Kompleksy? Niska samoocena? A może to dysmorfofobia

0 30

Dysmorfofobi w dosłownym tłumaczeniu oznacza „lęk przed brzydotą”. To jednak może wprowadzać w błąd – osoby z dysmorfofobią nie mają żadnego problemu z brzydkimi rzeczami czy osobami. Dysmorfofobia nie zalicza się więc do fobii, czyli izolowanych lęków. Osoby z dysmorfofobią są przekonane o swojej brzydocie, której się nie boją, tylko brzydzą (i to w dodatku natrętnie), której nienawidzą. Dlatego w najnowszej klasyfikacji chorób psychicznych DSM-5 dysmorfofobia zmieniła nazwę na „cielesne zaburzenie dysmorficzne”.

W dużym uproszczeniu dysmorfofobia to rodzaj natręctwa – chora osoba nie tylko nie akceptuje jakiegoś elementu swojego ciała (to zdarza się oczywiście również w kompleksach), ale w zasadzie nie jest w stanie o niczym innym myśleć. Poświęca kilka, a czasem nawet kilkanaście (!) godzin dziennie na oglądanie się w lustrach, sprawdzanie, porównywanie z innymi i maskowanie tego „defektu”. Wielokrotnie dopytuje bliskich o ten „defekt” i niezależnie od uzyskanej odpowiedzi – po kilku chwilach pyta znowu. Co znamienne, zdaniem innych osób ten „defekt” jest zupełnie nieznaczący albo w ogóle nie istnieje. Chora osoba jest jednak przekonana, że obcy ludzie go widzą, a nawet czują się nim obrzydzeni. Najczęściej w dysmorfofobii zamartwianie się dotyczy odsłoniętych części ciała – pacjenci są przekonani, że np. mają przerzedzające się włosy, za duży nos, za małą głowę, za wysokie/niskie czoło, za małe/duże uszy itp. Tak też często jest w kompleksach, ale osoba z kompleksami rzadko uważa, że obcy ludzie na ulicy z powodu jej „defektu” czują obrzydzenie...

Co ciekawe, osoby z dysmorfofobią obsesyjnie poszukują sposobów naprawienia defektu. Marzą o różnych, często drogich zabiegach kosmetycznych i chirurgii plastycznej – często również poza granicami Polski. Kiedy jednak uda im się poddać takiemu zabiegowi, to najczęściej nie odczuwają żadnej poprawy, a wręcz twierdzą, że zabieg pogorszył ich wygląd. Niewielka grupa odczuwa poprawę w zakresie operowanego defektu, jednak najczęściej w ciągu następnych kilku miesięcy zaczyna się natrętnie zamartwiać inną częścią ciała.

Jakie uczucia towarzyszą osobie cierpiącej na dysmorfofobię? Wstyd, przerażenie, przekonanie, że inni nie mogą wytrzymać z jej szpecącym „defektem”, że muszą się zmuszać do przebywania w ich otoczeniu, że defekt jest tak widoczny, że inni źle o nich myślą. Tymczasem nie ma żadnego defektu lub jest on zupełnie nieistotny. Stąd bierze się poczucie zupełnego niezrozumienia („wszyscy mi mówią, że z moim nosem jest wszystko dobrze”), ogromna samotność („nie wychodzę od kilku tygodni z domu, bo nie chcę, żeby ludzie męczyli się z moim wyglądem”), beznadziei („z takim nosem nigdy nie znajdę pracy ani bliskiej osoby”). To uczucia, których doświadczają w zasadzie wszyscy moi pacjenci i które, niestety, po kilku latach trwania nieleczonej choroby bardzo często prowadzą do myśli i prób samobójczych. Dane amerykańskie pokazują, że w ciągu 6–8 lat od wystąpienia pierwszych objawów choroby co czwarta osoba z dysmorfofobią próbuje się zabić. Dlatego tak bardzo warto tę chorobę znać i w razie podejrzenia zgłosić się po pomoc lub skierować pacjenta do odpowiednich specjalistów.

Jednak tu pojawia się problem – w związku z tym, że dysmorfofobia jest mało znana, często nie jest poprawnie diagnozowana. Ponieważ pierwsze objawy występują zazwyczaj około 14.–17. roku życia (ale uwaga – może wystąpić w dowolnym momencie życia, bo...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Psychologia w praktyce"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy