Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nowości w psychologii , Otwarty dostęp

13 września 2019

NR 17 (Wrzesień 2019)

Człowiek i robot – analiza relacji

0 93

Pewnie większość z nas miała okazję usłyszeć o humanoidalnym robocie Sophie, która w 2017 r. otrzymała obywatelstwo Arabii Saudyjskiej. Jest to pierwszy taki przypadek na świecie. Kontrowersje związane z Sophie skierowały uwagę na pewien nowy etap w dziedzinie rozwoju sztucznej inteligencji i robotyki. Jeszcze do niedawna roboty kojarzone były z filmami science fiction lub liniami produkcyjnymi, gdzie wykonywały niektóre czynności ze sprawnością większą od człowieka. Dziś niektóre z nich, np. NAO, Faro czy Peppera, możemy spotkać na hotelowej recepcji lub w domu spokojnej starości, gdzie asystują seniorom. Wraz z rosnącą komercjalizacją maszyn społecznych pojawiły się pytania o psychologiczne aspekty relacji człowieka z robotem, które analizowane są w ramach nowej dyscypliny HRI (ang. Human Robot Interaction).

Czy potrafimy być empatyczni w stosunku do robotów?


Zakłada się, że aby nawiązać znaczące relacje człowieka z robotem niezbędne jest wykorzystywanie ogólnie przyjętych mechanizmów społecznych. Jednym z ich kluczowych elementów jest empatia, którą często postrzega się jako fundament społecznych relacji, niezbędny do ich prawidłowego przebiegu. Pomimo usilnych starań naukowców stworzenie inteligentnej emocjonalnie maszyny jest jednak dalekie od doskonałości. Niewątpliwie jednak zgłębianie tematyki relacji między maszyną a człowiekiem można uznać za jeden z ciekawszych kierunków badawczych ostatnich lat, a wyniki prowadzonych prac bywają nierzadko zaskakujące. Czy pomimo stosunkowo ubogiej „osobowości” robotów potrafimy być w stosunku do nich empatyczni?

Istnieje cały szereg badań udowadniających, że roboty są dla nas czymś znacznie więcej aniżeli zwykłymi urządzeniami. Kilka lat temu „The Washington Post” opublikował artykuł, w którym opisywał test robota służącego do rozbrajania min lądowych prowadzony przez amerykańskie wojsko. Pułkownik nadzorujący przebieg całej operacji poprosił o jej przerwanie, ponieważ widok uszkodzonego od wybuchów robota wlokącego się po polu minowym był dla niego „nieludzki”. Według Kate Darling odpowiedź na pytanie: Co wzbudziło w zawodowym żołnierzu tak empatyczne odczucia – jest prosta do wytłumaczenia. Według niej jesteśmy biologicznie zaprogramowani tak, aby obiekty poruszające się autonomicznie traktować jak żywe jednostki. Reagujemy też na sygnały wysyłane przez maszynę, nawet jeśli wiemy, że nie jest ona prawdziwa.

Badacze z Uniwersytetu Stanforda przeprowadzili eksperyment, podczas którego osoby badane były proszone przez robota o dotknięcie go w trzynastu różnych miejscach. Wśród nich była m.in. ręka, noga, ale też miejsca tzw. „niskiej dostępności”. Ochotnicy biorący udział w eksperymencie zostali wyposażeni w specjalne czujniki znajdujące się na palcach, które rejestrowały przewodnictwo skóry oraz czas reakcji. Wyniki pokazały, że osoby dotykające robota w obszarach „dużej dostępności”, np. ręka, wykazywały niewielką reakcję emocjonalną, natomiast prośba o dotknięcie miejsc intymnych robota wzbudzała podniecenie fizjologiczne i emocjonalne. W przypadku drugiego polecenia pojawiły się też różnice w czasie wykonania zadania – ochotnicy dłużej myśleli, zanim je wykonali. Badanie to wykazało, że dotykanie „nisko dostępnych” części ciała wywołuje zmiany w fizjologii człowieka, nawet jeśli należą one do robota. Można zatem przyjąć, że ludzie stosują tę samą regułę społeczną dotyczącą dotykania zarówno do ludzi, jak i do humanoidalnych robotów.

Tabela 1. Wpływ dostępności ciała na dotyk interpersonalny

Źródło: Artykuł: Li, J.J., Ju, W., & Reeves, B. (2017). Touching a mechanical body: tactile contact with body parts of a humanoid robot is physiologically arousing. Journal of Human-Robot Interaction, 6 (3), 118–130.

Kolejne badanie miało na celu ocenę zdolności ludzi do empatii w stosunku do robotów na poziomie fizjologicznym przy użyciu elektroencefalografu. Eksperyment przeprowadzono u piętnastu osób dorosłych, którym podczas ośmiu sesji pokazywano pięćdziesiąt sześć obrazów. Przedstawiały one sytuację przecinania kartki, w której dochodzi do skaleczenia palca (sytuacja z bodźcem bólowym) lub kartka zostaje przecięta bez uszczerbku (sytuacja bez bodźca bólowego). Dodatkowo, można było zobaczyć kombinację lewej lub prawej ręki robota oraz lewej lub prawej ręki człowieka. Otrzymane wyniki są dowodem na to, iż ludzie są w stanie reagować na poziomie fizjologicznym na sytuacje bolesne niezależnie od tego, czy dotyczą one człowieka, czy robota humanoidalnego.

Jak pokazały powyższe eksperymenty, człowiek jest zdolny do odczuwania empatii w stosunku do robotów. Temat ten postanowili jednak zgłębić jeszcze bardziej naukowcy z Uniwersytetu Cambridge, badając, jaki wpływ na nią ma antropomorfizm maszyn. W tym celu osobom badanym pokazano trzydziestosekundowe filmy z pięcioma postaciami prezentującymi różny stopień podobieństwa do ludzi. Reprezentantem najbardziej mechanicznej istoty był zrobotyzowany odkurzacz Roomba – wyglądem przypominający dysk. Następna była automatyczna lampa ledowa AUR posiadająca pięć stopni regulacji, Andrew – dorosły, humanoidalny robot z ograniczoną mimiką i lekko mechanicznym głosem, Alicia – dorosły android o pełnym zakresie ruchów, z ludzkim głosem oraz bardzo realistycznym wyglądem oraz Anton – prawdziwy chłopiec. Każdy z nich pojawiał się dwukrotnie w prezentowanych klipach wideo: raz w sposób neutralny przedstawiający sytuacje z dnia codziennego, np. czyszczenie czy przesuwanie stołu, a drugi raz przedstawiający negatywne zachowania człowieka w stosunku do nich, np. przejawiające się popychaniem, krzyczeniem lub nakazujące robić zawstydzające rzeczy. Następnie ochotnicy na sześciostopniowej skali musieli ocenić, jak bardzo jest im przykro z powodu zaistniałej sytuacji. Ostatnim elementem eksperymentu było polecenie: „Wyobraź sobie, że nastąpiło trzęsienie ziemi i możesz uratować tylko jednego z robotów”. Było to pytanie ukierunkowane na prospołeczny komponent behawioralny empatii uważany za składnik empatii prowadzący do pomagania w stosunku do potrzebujących. Jak nie trudno się domyślić, osoby badane najchętniej uratowałyby roboty o bardziej ludzkim wyglądzie: Andrew (47%), Alice (39%) niż roboty mechaniczne: Roomba (8%), AUR (6%). Analiza stopnia empatii w stosunku do robotów prezentowała się następująco w kolejności od najsilniejszej do najsłabszej: Alicia, Andrew, AUR, Roomba, przy czym różnica między Alicią a prawdziwym chłopcem była stosunkowo niewielka. Jest to kolejny przykład, który nie tylko potwierdza, iż reakcje, jakie towarzyszą nam w stosunku do krzywdy, jaka się dzieje mechanicznym istotom, jest niemalże taka, jak w przypadku ludzi. Wygląd robotów ma istotny wpływ na nasz odbiór. Będzie to też ważny temat w dyskusjach dotyczących kwestii etycznych dziedziny robotów społecznych.

Dolina niesamowitości


Mówiąc o empatii oraz wyglądzie robotów, nie sposób nie wspomnieć o fascynującym zjawisku, jakim jest dolina niesamowitości (ang. uncanny valley) – terminie z pogranicza psychologii, technologii i sztucznej inteligencji. Wprowadził go w 1970 r. japoński profesor robotyki – Masahiro Mori. Mori badał wówczas reakcje emocjonalne, jakie wzbudzał u ludzi wygląd zewnętrzny robotów. Jak się okazało, początkowo wraz z podobieństwem owych istot do człowieka rosła też sympatia do nich, jednak tylko do pewnego momentu. Zjawisko doliny niesamowitości oznacza tym samym próg realizmu w wyglądzie i zachowaniu robotów, po przekroczeniu którego człowiek odczuwa dyskomfort, lęk lub nawet odrazę. Innymi słowy, ludzie czują się lepiej w kontakcie z robotami wyglądającymi w klasyczny sposób: z kanciastą, masywną budową i kablami, niż tymi do złudzenia przypominającymi człowieka. To podobieństwo w wyglądzie i zachowaniu, a jednocześnie świadomość, że nie jest to realna osoba powoduje wspomniane nieprzyjemne uczucia. Mori odkrył także, że ruch robota potęguje ich negatywny bądź pozytywny odbiór. Tłumaczy się to specyficzną, wyewoluowaną reakcją naszego mózgu na istoty podobne do nas, zwłaszcza gdy owe istoty mają antropomorficzną postać.
 


Praktyczne zastosowanie robotów w autyzmie oraz u osób starszych


Wszystkie badania, które służą ocenie relacji człowieka i maszyny, są kompendium wiedzy dla naukowców tworzących nowe roboty. Badania pozwalają m.in. na konstruowanie coraz bardziej funkcjonalnych robotów dla konkretnych odbiorców, aby jak najlepiej wykorzystać ich potencjał. Poniżej opisuję przykłady zastosowań robotów-terapeutów, które pracują z dziećmi ze spektrum autyzmu oraz osobami starszymi. Warto w tym miejscu wspomnieć, że niemal zawsze, kiedy pojawia się słowo „terapia” w odniesieniu do robotów, budzi ona kontrowersje. Czy słusznie? Nie, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że maszyny nie występują w roli następców psychologów, lecz są narzędziem w ich rękach.

Temat zaburzeń ze spektrum autyzmu (ang. ASD – autism spectrum disorder) ze względu na skalę występowania jest bardzo często poruszany przez naukowców. Nieustannie trwają prace nad znalezieniem metod, które z dużą skutecznością wpływałyby na zmniejszenie deficytów charakterystycznych dla osób z ASD. Nie dziwi zatem fakt, iż nadszedł moment, kiedy badacze sięgnęli po możliwości, jakie daje nowa technologia. W ten oto sposób zaczęto badać interakcje dzieci z robotami humanoidalnymi (czyli takimi, które zachowaniem, sposobem poruszania się i wyglądem przypominają ludzi), takimi jak NAO czy Pepper, oraz rezultaty, jakie może przynieść ten rodzaj terapii. Według badań dzieci z ASD wykazują większe zainteresowanie interakcją z robotem niż z człowiekiem, chociaż zwykle spada ono po odbyciu kilku sesji. Roboty – przynajmniej w początkowym stadium – angażują więc uwagę, są atrakcyjne, wzbudzają ciekawość poznawczą, a także mot...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy