Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

28 września 2017

NR 1 (Styczeń 2017)

Ciągła potrzeba bycia online, czyli o płynnej tożsamości we współczesnym świecie
Psychologia wobec uwarunkowań XXI wieku

478

W świecie, w którym najbardziej pożądaną cechą jest zdolność do elastycznej adaptacji, współczesny człowiek dąży do zmian. Zmian, które mają mu zagwarantować doświadczanie swojego życia jako bardziej wartościowego czy satysfakcjonującego. Popularna strefa komfortu niejednokrotnie i dość mylnie utożsamiana jest ze wszystkim, co jest oswojone, zautomatyzowane, wyuczone i przychodzi nam z łatwością. 
Nie ma znaczenia, jaka jest wartość tej cechy czy umiejętności, większość tego, co nie wymaga wysiłku i jest już w posiadaniu, traci na cenie.
 

Strefa komfortu reprezentuje w popkulturze stałość. A stałość współczesnemu człowiekowi kojarzy się ze stratą. Gotowość do przekraczania własnych ograniczeń, nie tylko tych fizycznych, stanowi podstawowe wyzwanie dla współczesnego człowieka. Stałość nie gwarantuje już bezpieczeństwa jak niegdyś, dziś bezpieczeństwo bezpośrednio związane jest z gotowością do zmiany.Stan ten w pewnym sensie tłumaczy Hipoteza Czerwonej Królowej, czyli koncepcja wyjaśniająca między innymi proces „ewolucyjnego wyścigu zbrojeń”. Czerwona Królowa szachów, aby utrzymać się w miejscu, musi biec bez przerwy ze zmieniającym się otoczeniem. Koncepcję stosuje się głównie do wyjaśniania zjawisk występujących wśród drapieżników i pasożytów, nie można jednak odmówić jej trafności w stosunku do rozumienia źródeł motywacji funkcjonowania współczesnego człowieka. Silna konkurencja jest główną siłą napędową ewolucji. Przyglądając się bliżej zjawisku, zauważymy, że wraz z rozwojem poczucia sprawstwa we własnym życiu człowiek traci powoli zdolność do bycia tu i teraz, zdecydowanie bardziej zaabsorbowany jest własną przyszłością i celami, do których dąży. „Tu i teraz” przestaje mieć znaczenie. 
„Tu i teraz” jest zbyt blisko emocji, myśli, relacji, zbyt blisko doświadczanego niedosytu.

POLECAMY

Płynna tożsamość

Zdolność do przekształcania i przeformułowywania własnych zachowań, myśli, schematów czy założeń, które stają się źródłem naszego cierpienia, gwarantuje powodzenie w terapii. Zdaje się jednak, że dziś ta umiejętność jest wyraźnie nadwyrężona. Wszystko bowiem, co stałe, staje się źródłem dyskomfortu. W minionych latach kwestia tożsamości była dość jasna dla każdego człowieka. Tożsamość, która gruntowała myślenie o sobie, niejednokrotnie bywała nadawana człowiekowi już od jego narodzin. Dziś ten aspekt „Ja” jest zupełnie inaczej doświadczany. W społeczeństwie konsumpcjonizmu tożsamość, jak zauważa socjolog i twórca pojęcia Bauman, przyjmuje formę fluidalną, stale przekształcającą się, fragmentaryczną. Człowiek nie poszukuje już odpowiedzi na pytanie „kim jest”, lecz „kim jeszcze może się stać”. Nie istnieje już tożsamość „wrodzona”, a każdy człowiek zmuszony jest do tego, aby samodzielnie określić własną pozycję społeczną. Dziś tożsamość należy zdobyć, a właściwie zdobywać, gdyż nie ma ona stałego statusu, jest raczej wypadkową pojedynczych fragmentów „Ja”, jej właściciela. Tak, właściciela, gdyż tożsamość staje się własnością, kapitałem, wytworem, czasem nawet celem samym w sobie. Nieuchwytna tożsamość jednostki jest płynna i fragmentaryczna, często mało spójna treściowo i zupełnie niestała w czasie. Nie ma zatem kolejnego etapu, samookreślenie staje się tu jedynym zadaniem i co najważniejsze – zadaniem niewykonalnym.
Za problemami z formułowaniem ostatecznej wersji „Ja” stoi, zdaniem Baumana, przekonanie o całkowitej i ostatecznej odpowiedzialności za kreowanie własnego życia. Towarzysząca temu przekonaniu mnogość możliwości, autorytetów, norm, zasad i wartości często wzajemnie się wykluczających jest powodem ciągłego odraczania gotowości do podjęcia decyzji o ostatecznym kształcie „Ja”. Stan ten jest niezwykle lękorodny i odpowiada za tendencję do krótkotrwałego wiązania się z tym, z czym się utożsamiamy. Tożsamość zatem staje się „zlepkiem” pojedynczych fragmentów, które reprezentowały jednostkę w konkretnym okresie.

Cyberprzestrzeń

Platformą umożliwiającą realizowanie potrzeby ciągłego przekształcania się płynnej tożsamości jest cyberprzestrzeń. Cyberprzestrzeń w coraz większym stopniu przestaje być jedynie reprezentacją rzeczywistości, a staje się również znaczącym źródłem jej tworzenia. Kierunek wpływu jest wzajemny, a podział na rzeczywistość realną i wirtualną zadaje się być coraz bardziej sztuczny. Zwolennicy transhumanizmu tworzą wizję człowieka, któremu nowe technologie dają nieograniczone możliwości. Cyborgizacja staje się zatem jednym ze współczesnych sposobów radzenia sobie z lękiem przed śmiercią oraz dążeniem do nieśmiertelności. Hiperrzeczywistość to przestrzeń, w której wszystko jest szybsze, bardziej kolorowe, wyraźniejsze, czasem nawet bardziej realne. Sam twórca pojęcia Baudrillard zauważa, że hiperrzeczywistość wymusza w związku z własnym rozdrobnieniem fragmentaryzację „Ja” odbiorcy.

Cyborgizacja staje się jednym ze współczesnych sposobów radzenia sobie z lękiem przed śmiercią oraz dążeniem do nieśmiertelności.

To właśnie w cyberprzestrzeni płynne „Ja” może dowolnie kreować nowe wersje siebie, fragmentaryczne. Nie ma tu linearnego sposobu poruszania się, więc tworzenie własnej przestrzeni w sieci często jest wypadkową impulsywnych decyzji. Człowiek w sieci może realizować pomysł na siebie tak szybko, jak tylko jest to możliwe, pomijając fazę „stawania się”, dojrzewania, doświadczania. Tożsamość coraz częściej jest wybierana i natychmiast konsumowana. Jesteśmy świadkami i uczestnikami kultu natychmiastowości i prowizoryczności. Prowizoryczności, gdyż z tych części „Ja”, które przestają być atrakcyjne, można zrezygnować w natychmiastowy i bezwysiłkowy sposób. Przekształcanie się, dojrzewanie, przeformułowywanie przestaje mieć charakter procesualny, co stale utrudnia internalizację nowej wersji siebie.

Multifrenia

W odpowiedzi na potrzeby „Ja” realizowane w sieci część osób może doświadczać zjawiska multifrenii. Termin ten został zaproponowany przez psychologa społecznego Kennetha Gergena i odnosi się bezpośrednio do zjawiska nasyconego „Ja”, czyli stanu świadomości pojawiającego się w odpowiedzi na ciągłe zmiany technologiczne i kulturowe. Za multifrenię odpowiadają głównie mnogość interakcji społecznych nawiązywanych online i ciągły kontakt z ludźmi. Nie bez znaczenia pozostaje również pokonanie przestrzeni i czasu w cyberprzestrzeni, zwielokrotnienie „Ja” realizowane poprzez tworzenie różnych, często niezależnych od siebie reprezentacji w sieci i mnogość możliwości, często pozostających ze sobą w sprzeczności. Specyfika cyberprzestrzeni zwielokrotnia konieczność ciągłej adaptacji. Okazuje się, że umiejętności stosowane w świecie realnym nie są tu funkcjonalne. Paradoksalnie to właśnie zdolność do wypracowania własnej strefy komfortu staje się największym wyzwaniem tubylca sieci. Konsekwencje multifrenii bezpośrednio przekładają się na trudności w podejmowaniu decyzji i doświadczaniu ciągłego poczucia winy w związku z nadmiarem powziętych zobowiązań, w tym planów i celów. Kreowanie własnego przesyconego potrzebami „Ja” może prowadzić do frustracji i ciągłego niedosytu. Często bowiem nie jest możliwe zrealizowanie zwielokrotnionych celów, a wyidealizowane i przesycone „Ja”zaczyna mieć charakter obciążający dla jednostki.

„Ja relacyjne” w sieci

Według Gergena indywidualizacja jednostki, multiplikacja zadań, aktywności i środowisk, w którym przebywa jednostka, jest źródłem powstawania „Ja relacyjnego”. Nie bez związku pozostaje tu wirtualne środowisko, które umożliwia dostęp do wielu sprzecznych ze sobą poglądów, kultur, doświadczeń i ludzi. To rodzi chaos i zaburza poczucie bezpieczeństwa, bowiem współczesny człowiek orientuje się, że nie jest w stanie sprostać oczekiwaniom różnych środowisk, a chęć zachowania dobrych relacji z ludźmi wymusza na nim plastyczność zachowania i poglądów, co z kolei zaprzecza doświadczaniu własnej spójności. Obraz siebie staje się t...