Dołącz do czytelników
Brak wyników

Studium przypadku

5 lipca 2021

NR 28 (Lipiec 2021)

Zaburzenia lękowe i napady paniki wywołane pandemią i izolacją

21

Pandemia COVID-19 powoduje istotne zakłócenia w życiu większości ludzi na świecie. Próżno szukać człowieka, który nie doświadczyłby na własnej skórze trudności życiowych związanych z jej wybuchem. Jeśli ludziom udało się uniknąć zakażenia i zostali w porę zaszczepieni, to wciąż przeżywają stresy związane z lękiem o zdrowie bliskich, zwłaszcza tych w podeszłym wieku.

Przytłaczające bywa także to, jakie skutki ekonomiczne przynoszą wprowadzone obostrzenia. Strach o utratę życia, zdrowia i dochodów, a także przedłużająca się niepewność sytuacji, to czynniki, które sprawiają, że olbrzymi procent społeczeństwa doświadcza negatywnych skutków przewlekłego napięcia wywołanego epidemią koronawirusa. Nie ma możliwości, by tak drastyczna zmiana w sposobie funkcjonowania świata nie odbiła się na kondycji emocjonalnej ludzi, bez względu na to, jak dobrą by mieli odporność psychiczną wyjściowo.

POLECAMY

Emocje w czasach pandemii

Wśród negatywnych emocji pojawiających się w pandemii wiele jest depresyjności oraz strachu i lęku1. Te uczucia eskalują przez podawane w mediach statystyki zachorowań i zgonów, niepewność co do szczepień, zamknięcie sklepów i instytucji kulturalnych, pracę zdalną, niemożność swobodnego spotykania się z bliskimi czy wyjazdu na wakacje, a także konieczność ścisłego reżimu sanitarnego. Mimo słuszności restrykcji faktem jest, że są one emocjonalnie wyczerpujące i sprawiają, że ludzie czują niepokój, martwią się, część z nich doświadcza ataków paniki, a nawet objawów tzw. syndromu stresu covidowego – Covid Stress Syndrome2.

Jak opisuje to psycholog Agata Gieryn ze Stowarzyszenia Animo3, syndrom objawia się strachem przed niebezpieczeństwem dla zdrowia, które niesie za sobą wirus SARS-CoV-2. W syndromie SSC występuje obawa nie tylko o zdrowie, ale i o koszty socjoekonomiczne pandemii, np. o własne finanse czy ciągłość dostaw podstawowych produktów. „W efekcie osoba cierpiąca na SSC może panicznie kupować jedzenie na zapas, unikać miejsc publicznych, obsesyjnie dbać o higienę i środki ochronne. Co ważne, charakterystyczną cechą tego syndromu jest ksenofobia: osoby jej doświadczające boją się obcokrajowców i twierdzą, że to oni przenoszą wirusa. Towarzyszą im także objawy typowe dla zespołu stresu pourazowego, tj. koszmary nocne, intruzywne myśli i obrazy związane z COVID-19. Osoby takie też kompulsywnie poszukują informacji na temat pandemii w sieci” zauważa Gieryn.

W Wielkiej Brytanii przeprowadzono badania4 obrazujące, jak bardzo stres, lęki i depresja dają się ludziom we znaki w ostatnich miesiącach. Wskazano, że stres pandemiczny jest szczególnie uciążliwy dla osób młodych, raczej kobiet, a także ludzi należących do grup wysokiego ryzyka zachorowania. Dostrzeżono, że ludzie po 55. roku życia podchodzą do epidemii z większym spokojem i dystansem, co wynikać może z ich większej dojrzałości życiowej i spokojniejszego trybu życia.

Badania nad kondycją psychiczną Polaków

Pandemia koronawirusa wpływa oczywiście również na kondycję psychiczną Polaków, powodując istotny statystycznie wzrost poczucia lęku, strachu i niepewności. W analizach przeprowadzonych przez Uniwersytet Medyczny im. Powstańców Śląskich we Wrocławiu5 aż 71% ankietowanych wykazało lęk o różnym stopniu natężenia, 23% badanych uzyskało wynik wskazujący na ciężką postać zaburzeń lękowych, a 44% respondentów uzyskało wynik w skali GAD-7, wskazujący na występowanie cech zespołu lęku uogólnionego. Podobnie jak w badaniach brytyjskich okazało się, że kobiety częściej wykazują tendencje do zaburzeń lękowych w dobie pandemii COVID-19 niż mężczyźni.

Podsumowując swoje badania, naukowcy podkreślili, jak ważne jest zapewnienie Polakom wsparcia psychicznego w dobie epidemii. Psychoterapia osób doświadczających lęków i napięcia związanego z pandemią koronawirusa jest jednak zadaniem niełatwym dla wielu specjalistów. Największą trudnością jest to, że część terapeutów sama boryka się z zaburzeniami lękowymi związanymi z pandemią. Kolejnym kłopotem jest zmiana charakteru pracy – ze stacjonarnej w gabinecie na sesje online, które nie dla wszystkich specjalistów są rozwiązaniem komfortowym. Wielu psychoterapeutów stoi przed dylematem, czy prowadzić sesje w gabinecie i wziąć na siebie ryzyko, jakie niesie kontakt bezpośredni z klientem, czy prowadzić sesje zdalne, które wzbudzają mieszane uczucia i obawy, mimo że badania wskazują, iż są równie skuteczne jak spotkania na żywo6. Z pewnością uspokajające dla części psychologów było dołączenie ich do szeregów białego personelu w kolejce szczepień. Niemniej część z nich dalej jest obciążona lękiem o bezpieczeństwo swoich rodzin, co znacznie utrudnia pracę i możliwość skupienia się na problemach swoich klientów. W zawodzie tym bardzo istotne jest posiadanie „wolnej głowy”, czyli spokoju i wyciszenia, o które ciężko w niepewnej rzeczywistości. Niemniej terapeuci starają się dbać o zdrowie psychiczne swoich podopiecznych, mając na uwadze, że według prognoz Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego7 negatywny wpływ pandemii na psychikę będzie widoczny u około 50% populacji.
 

OPIS PRZYPADKU 1

Klientka, l. 33, jest psychoterapeutką, która zachorowała na COVID-19 na początku pandemii w 2020 r. Jej stan był na tyle groźny, że musiała być hospitalizowana przez kilka tygodni w szpitalu covidowym. Pierwszy raz w życiu rozchorowała się tak poważnie, wcześniej była okazem zdrowia, osobą o świetnej kondycji psychofizycznej. Ostatecznie wszystko skończyło się dobrze, ale odkąd wróciła do domu ze szpitala, zaczęły ją męczyć uporczywe lęki związane z ponownym zachorowaniem. Nawet szczepionka w styczniu 2021 r. nie pomogła jej uporać się z męczącym martwieniem się o to, czy jest już bezpieczna. Joanna przeszła na pracę zdalną, jednak zrezygnowała całkowicie z życia towarzyskiego oraz ze swojego hobby (sport, joga). Aktywności, które wymagały wychodzenia z domu (np. opłacanie rachunków na poczcie, zakupy spożywcze itp.), scedowała na męża w obawie przed kontaktem z innymi ludźmi. Sama zaszyła się w czterech ścianach, skupiając się wyłącznie na prowadzeniu sesji zdalnych z klientami. W pewnym momencie poczuła jednak, że brakuje jej zasobów emocjonalnych do pracy (zaczęły ją męczyć bezsenne noce, koszmary) i zgłosiła się po pomoc terapeutyczną.


Praca terapeutyczna – opis przypadku 1

U klientki zdiagnozowano cechy zaburzenia lękowo-depresyjnego i zaproponowano jej szereg interwencji poznawczo-behawioralnych, takich jak: dziennik aktywności, ABC emocji, trening relaksacyjny, techniki wyobrażeniowe. Pokazano jej, że dezorganizacja codziennej rutyny nie wpływa, a wręcz pogłębia jej stan napięcia. W sytuacji, w której osoba cierpi na dokuczliwe lęki, ważne jest, by pomóc jej zrekonstruować plan dnia, w taki sposób, który dałby jej poczucie:

  • robienia czegoś pożytecznego (realizacja celów, nawet z pozoru niewielkich),
  • posiadania czasu na przyjemne, odprężające aktywności,
  • możliwości podtrzymywania satysfakcjonujących relacji z ludźmi.

Klientka zaniedbała całkowicie relaksowanie się, zrezygnowała też z hobby, ponieważ na czas pandemii zawieszono szkołę jogi i tańca. Odcięła się również od znajomych, ponieważ nie lubi rozmawiać przez telefon, a spotkania twarzą w twarz nie wchodzą w grę. Postawa pełna rezygnacji często występuje u osób z depresyjnością, dlatego ważne było pomóc klientce w odnalezieniu alternatywnych możliwości sprawiania sobie przyjemności i podtrzymywania relacji.

Badacze wskazują, że brak równowagi pomiędzy przyjemnościami, osiągnięciami i bliskością może znacząco wpływać na nastrój klientów i pogłębiać lęki. „Jeśli poświęcasz większość czasu na pracę, nie uwzględniając przestrzeni na przyjemności i kontakty z innymi, możesz doświadczać uczucia przygnębienia i odizolowania. Nawet jeśli przeznaczasz dużo czasu na relaks, ale kosztem innych ważnych dla Ciebie rzeczy, Twój nastrój także może się pogorszyć” – przekonują dr Matthew Whalley i dr Hardeep Kaur w swoim poradniku Zmartwienia i lęk – jak sobie z nimi radzić w obliczu ogólnoświatowej niepewności8. Dlatego tak istotna wydawała się psychoedukacja klientki w zakresie równoważenia obowiązków z czasem spędzonym na odprężanie się w inny sposób niż dotychczas. (Finalnie klientka rozpoczęła praktykowanie Tai Chi za pomocą wirtualnej rzeczywistości, w okularach VR oraz medytowanie przy pomocy polskiej aplikacji na telefon „MyOla”).

Praca w modelu ABC

Główną interwencją służącą weryfikacji katastroficznych przekonań klientki była praca nad nimi w modelu A-> B-> C opracowanym przez Alberta Ellisa. Model opiera się na założeniu, że stan emocjonalny i reakcje (C) wynikają z interpretacji/przekonań (B) o zachodzącym zdarzeniu (A). Przeżywane lęki nie są zatem bezpośrednią konsekwencją zdarzenia, a konsekwencją jego subiektywnej interpretacji. Joanna zdawała sobie sprawę z istnienia tych zależności, lecz mimo to nie potrafiła zmienić swojej narracji na mniej straszącą i napastliwą wobec siebie. Trudno jej było tak zmodyfikować swoje przekonania, aby były mniej czarno-białe i nie napawały jej grozą. Pomogła dopiero praca nad uruchomieniem pełnego współczucia głosu wewnętrznego, polegająca na psychoedukacji klientki w zakresie tego, czym ono jest (i że nie jest to potoczne użalanie się nad sobą), i wskazania, w jaki sposób je praktykować za pomocą specjalnych medytacji, mantr (np. mantry współczucia według Kristin Neff) i praktyk (np. praktyka wdzięczności G.L.A.D.). Stając się dla siebie bardziej uważną, klientka pozwoliła sobie na zaakceptowanie swoich uczuć i stała się wobec siebie bardziej życzliwa oraz uważna.
 

Tab. 1. Według badaczki samowspółczucia dr Kristin Neff składa się ono z trzech komponentów. Oto, w jaki sposób klientka, praktykując samowspółczucie, przetransformowała narrację osobistą:
Co pomaga klientowi zmienić podejście 
na bardziej współczujące sobie?
W jaki sposób klientka wdrożyła komponenty K. Neff do swojego życia?
Życzliwość dla siebie (self-kindness), czyli traktowania siebie z podobną troską, z jaką traktujemy bliskich. Życzliwość polega na wspierającym akceptowaniu siebie ze swoimi wadami i zaletami. Bez napastliwego krytycyzmu Zależy mi, żeby zaopiekować się swoimi uczuciami i zadbać o swój komfort psychiczny. Robię więcej rzeczy dla siebie, nie dla rodziny czy moich klientów. Staram się mówić do siebie głosem pełnym spokoju, ignorując krytyka wewnętrznego, który wcześniej dudnił w moich uszach
Uważność (mindfulness) polega na świadomości tego, co się wydarza, bez unikania, ale i bez nadmiernego identyfikowania się z daną sytuacją.

To dostrzeganie myśli, emocji i odczuć cielesnych takimi, jakie są, bez tłumienia, ale i bez wyolbrzymiania. To uznanie, że człowiek ma prawo czuć tak, jak czuje
Tak, trudne jest dla mnie kontaktowanie się z innymi ludźmi. Napawa mnie to lękiem, dlatego chciałam unikać zagrożeń. Wyciszało mnie to. Pojawił się też we mnie smutek i zniechęcenie, a czasem złość na klientów. Poczucie, że mnie męczą, że mam dość swoich problemów, by zajmować się jeszcze cudzymi. Miałam prawo się tak czuć, nie dając sobie żadnej relaksującej odskoczni
Wspólne człowieczeństwo (common humanity) – dostrzeganie, że inne osoby przeżywają podobne trudności, również doświadczają niewygodnych emocji, popełniają błędy i też są niedoskonałe W sytuacji doświadczenia zagrożenia życia ludzie zwykle borykają się z takimi lękami jak ja. To przeżycie (respirator) zostaje z nami na długo i może wywoływać różne trudne myśli. Chcę i pracuję nad sobą, ale nie jestem na siebie zła za to, że przeżywam wciąż tamtą historię z pobytem w szpitalu, to jest moje osobiste, traumatyczne doświadczenie


Samowspółczucie – technika terapeutyczna

Koncepcja samowspółczucia może stać się wspaniałym narzędziem do budowania poczucia własnej wartości i pokonania głosu wewnętrznego, którym klient siebie straszy i nakręca spiralę lęku. Ucząc się współczucia, pani Joanna mogła przemianować swoje złowrogie przekonania: „Na pewno zachoruję, ale tym razem umrę”, „Ludzie nie dbają o siebie i roznoszą choroby”, „W końcu wszyscy umrzemy na koronawirusa” na takie, które w końcu pomogły jej uporać się z lękami.

Ważnym wątkiem w psychoterapii pani Joanny było omówienie ataków paniki, których klientka doświadczała podczas silnego napadu kaszlu, poczucia zmęczenia czy podwyższenia temperatury. Trudnością dla klientki było to, że nie potrafiła w chwili napięcia i stresu odróżnić ataku paniki od możliwych objawów COVID-19. W tym celu klientka przygotowała sobie notatkę w telefonie, na której napisała kilka ważnych zdań, które miała sobie przypominać w chwili gwałtownego napięcia:

  • atak paniki minie w ciągu 15–20 minut. Objawy COVID-19 nie,
  • objawy wirusa obejmują gorączkę i kaszel, z których żaden nie występuje w przypadku ataków paniki,
  • oddychaj przez papierową torbę/złożone dłonie,
  • poproś kogoś o wsparcie (choćby potrzymanie za rękę przez kilka minut).
     

OPIS PRZYPADKU 2

Grzegorz, l.27, projektant stron internetowych i grafik. Od lat zmagał się z zaburzeniami lękowymi, głównie z fobią społeczną. Dawniej trudnością było dla niego pracowanie w biurze swojej firmy. Wśród kolegów i koleżanek nie czuł się pewnie, chociaż znał ich już trzy lata. Z ulgą przyjął wiadomość, że na czas pandemii wszyscy projektanci będą pracować zdalnie. Jego lęki ustały, poczuł się znacznie lepiej. Dużo łatwiej było mu kontaktować się ze współpracownikami zdalnie, e-mailowo, nawet na wideoczacie. Odżył. Zaczął zabierać głos na spotkaniach online zespołu, jego humor się poprawił, a projekty stały się lepsze. Przestał się bać, całkowicie ustąpiły psychologiczne i fizyczne objawy stresu. Kiedy koledzy narzekali na uciążliwą izolację z powodu pandemii, on zamknięty w czterech ścianach swojego mieszkania miał poczucie, że wreszcie czuje się normalnie. Do tego stopnia, że porzucił psychoterapię w lipcu 2020 r., mimo iż terapeutka zdecydowanie mu to odradzała. Wszystko zmieniło się po Wielkanocy 2021 r., kiedy przełożony oznajmił, że wszyscy wracają do pracy od maja 2021 r. Pojawiły się lęki, wróciła niepewność, Grzegorz kilkukrotnie doświadczył napadów paniki. Nie wrócił do pracy, poprosił o zwolnienie lekarza POZ ze względu na przeżywany stres. Zwolnien...

Kup prenumeratę Premium, aby otrzymać dostęp do dalszej części artykułu

oraz 254 pozostałych tekstów.
To tylko 39 zł miesięcznie.

Przypisy