Wykorzystanie metafory orkiestry do pracy z Trybami w terapii schematów

Otwarty dostęp

W ostatnich latach obserwujemy wyraźny wzrost zainteresowania pacjentów Terapią Schematów. Może to wynikać z wielu powodów. Jednym z najważniejszych jest sposób, w jaki współczesne media zmieniły dostęp do wiedzy psychologicznej. Propagowanie różnych nurtów psychoterapeutycznych w mediach społecznościowych, rosnąca liczba webinarów, podcastów i szkoleń online – często tworzonych przez doświadczonych terapeutów – sprawiły, że pacjenci mają dużo większą świadomość metod stosowanych w psychoterapii. Coraz częściej wiedzą, jakiego rodzaju pracy oczekują od terapeuty. Sam często słyszę na pierwszych sesjach zdania: „Chciałabym/chciałbym przyjrzeć się swoim schematom”, „Słuchałem/słuchałam podcastu o Terapii Schematów i chcę zadbać o swoje wewnętrzne dziecko”, „Często oglądam rolki o schematach i myślę, że one bardzo mnie opisują”. Takie sformułowania są dowodem na wzrost „popularności” Terapii Schematów, ponieważ jej język i założenia wydają się bardziej przystępne. Oznacza to, że korzystamy z takich metod terapeutycznych, jak: praca z myślami, modyfikacja przekonań, analiza zachowań czy eksperymenty behawioralne, jednocześnie zwracamy uwagę na pracę emocjonalną, relacyjną, doświadczeniową czy pracę z ciałem.

Metafory w psychoterapii

Stosowanie metafor to niezwykle skuteczne narządzie oddziaływania na zachowanie człowieka. Są one powszechnie używane w dialogu terapeutycznym, a nadrzędne tematy metaforyczne często zapewniają ramy pozwalające na skuteczne prowadzenie rozmów na temat zmiany (Törneke, 2025). Metafory w psychoterapii pełnią funkcję narzędzi, dzięki którym możemy dotrzeć do złożonych zjawisk w prosty sposób, bardziej zrozumiały dla pacjentów, obrazowy. Pozwalają one pacjentom zobaczyć, z czego składa się ich doświadczenie, jaki element dominuje, a czego brakuje, wyposażają zarówno terapeutę, jak i pacjentów w język, który pozwala zrozumieć to, co dotąd było trudne do uchwycenia. Używanie różnych symboli od zawsze pełni ważną funkcję w procesie terapeutycznym. Oto kilka przykładów metafor w terapii poznawczo-behawioralnej:

  1. Chmury na niebie (myśli jako zjawiska przemijające) – myśli są jak chmury, bo pojawiają się, przesuwają i znikają. Nie musimy ich analizować ani zatrzymywać.
  2. Przejeżdżające pociągi (myśli jako zjawiska przemijające) – myśli są jak przejeżdżające pociągi – kiedyś ich nie było, a teraz pojawiły się na stacji „moje życie”. Możemy je obserwować zamiast wsiadać do nich i odjeżdżać.
  3. Liście płynące po rzece (defuzja poznawcza i obserwacja myśli) – każda myśl to liść płynący po rzece. Możemy je obserwować zamiast wskakiwać do wody i próbować zatrzymać nurt rzeki.
  4. Potwory w autobusie (praca z natrętnymi myślami) – myśli to potwory, a pacjent to kierowca. Możemy się skupić na drodze i jechać dalej, a nie wypraszać niesfornych pasażerów.
  5. Okulary z filtrem (praca ze zniekształceniami poznawczymi) – przekonania to filtry, kiedy nosisz „okulary katastrofizacji”, świat wydaje się zagrażający niezależnie od faktów.

 

Metafory służą więc tworzeniu wspólnego języka terapeuty i pacjenta. W codziennej pracy obserwujemy, jak bardzo potrafią przybliżyć proces zmiany i nadać mu sens. W Terapii Schematów również wykorzystujemy metafory. Pomagają one nadać kształt złożonym, wielowarstwowym doświadczeniom pacjenta, szczególnie gdy mówimy o trybach, czyli różnych stanach emocjonalnych i reakcjach radzenia sobie, będących odpowiedzią na uruchomienie się poszczególnych schematów. Jedną z najprostszych, a zarazem najbardziej obrazowych metafor stosowanych w psychoedukacji jest metafora matrioszki. Każda matrioszka składa się z wielu mniejszych figurek, ukrytych jedna w drugiej. Podobnie w psychice człowieka funkcjonują różne tryby – od tych najbardziej wrażliwych i dziecięcych, przez tryby radzenia sobie, aż po Zdrowego Dorosłego, który spaja całość. Otwierając kolejne „warstwy”, pacjent może zobaczyć, że jego reakcje nie są jednorodne, lecz wynikają z działania różnych części, które mają odmienne potrzeby, emocje i strategie radzenia sobie. Metafora matrioszki pozwala pacjentowi zrozumieć, że to, co widzimy na zewnątrz, np. złość, wycofanie czy perfekcjonizm, bywa jedynie zewnętrzną figurą. W środku kryje się bardziej wrażliwa, bezbronna część, której potrzeby nie są zaspokojone. Taki obraz sprawia, że pacjent łatwiej dostrzega sens pracy z trybami i rozumie, dlaczego w terapii tak istotne jest dotarcie do tego, co głębsze.

Innymi metaforami stosowanymi w praktyce terapeutycznej są np.:

  1. Statek – Zdrowy Dorosły to kapitan, ale ster mogą przejmować inne osoby.
  2. Ogród – Zdrowy Dorosły to ogrodnik dbający o rośliny, czyli potrzeby Wewnętrznego Dziecka. Ale w ogrodzie mogą też być nornice, krety, szkodniki itp.
  3. Scena teatralna – Zdrowy Dorosły to reżyser, który decyduje, kto i jak ma odegrać swoją rolę.

 

Takie obrazy pomagają pacjentom uchwycić to, co wcześniej było niejasne lub trudne do nazwania. Metafory są naturalnym pomostem pomiędzy myśleniem abstrakcyjnym a emocjonalnym doświadczeniem. Budują dystans wobec sztywnych stanów „ja” i pozwalają pacjentowi zauważyć, że:

  1. Tryby nie są nim samym – są stanami, w które „przeskakuje”.
  2. Tryby mogą współistnieć, ścierać się i zmieniać.
  3. Każda część ma swoją historię i funkcję.
  4. Integracja jest ważniejsza niż eliminacja części siebie.

 

Tryby w Terapii Schematów

Tryby są tym, co obserwujemy w gabinecie podczas sesji terapeutycznej. Jeffrey E. Young, pracując z osobami z zaburzeniem osobowości z pogranicza, uznał, że model schematów jest dla nich zbyt skomplikowany. Dlatego skupił się na obserwacji „tu i teraz” i zmienił konceptualizację aktualnie uruchomionych stanów, które nazwał TRYBAMI (Raodiger
i wsp., 2021).

Najprostszym rozróżnieniem schematów od trybów jest zdanie, że schematy mamy, a w trybach się znajdujemy.

Na różnych etapach terapii pacjenci mają problem z odróżnieniem tego, co jest schematem, a co trybem: „Nie rozumiem tego, o co chodzi z tymi trybami. Skąd mam wiedzieć, który teraz działa? Skąd mam wiedzieć, że to nie schemat?”. I choć koncepcja jest precyzyjna teoretycznie, to dla osób w terapii często może być abstrakcyjna. Dlatego jednym z najskuteczniejszych sposobów na wprowadzenie pacjenta w świat schematów i trybów jest posłużenie się metaforą, ponieważ obraz przemawia szybciej niż definicja, pozwala zrozumieć, przeżyć i zapamiętać.

Metafora orkiestry jako narzędzie tworzenia konceptualizacji trybów

W Terapii Schematów jednym z pierwszych wyzwań klinicznych jest psychoedukacja pacjenta. Powinna być na tyle przystępna, by pacjent potrafił poczuć i zrozumieć wewnętrzną dynamikę trybów, a jednocześnie na tyle precyzyjna, by nie upraszczać złożoności procesu terapeutycznego i procesów psychicznych. Psychoedukacja oparta na metaforach wzmacnia również poczucie bezpieczeństwa, otwartości i zaufania w relacji terapeutycznej, która jest fundamentem efektywnej terapii. Dzięki temu pacjent czuje, że terapeuta mówi do niego, a nie nad nim. Taki sposób przekazywania wiedzy sprawia, że zamiast spotkania z ekspertem posługującym się hermetycznym językiem, pacjent doświadcza kontaktu z człowiekiem, który potrafi w przystępny sposób pomóc mu opisać jego wewnętrzny świat.

Muzyka jest uniwersalnym językiem emocji i dlatego może być pomocna w wykorzystaniu metafor w psychoedukacji. Każdy instrument ma własne brzmienie i tempo, ale dopiero wspólne granie tworzy sens. W psychice człowieka jest podobnie: różne stany emocjonalne (tryby) współistnieją, wchodzą w dialog, czasem rywalizują. Gdy nie ma dyrygenta, każdy gra po swojemu. Kiedy batutę przejmuje któryś z trybów, tracimy harmonię. Kiedy wraca Zdrowy Dorosły, muzyka zaczyna mieć sens. W praktyce terapeutycznej metafora orkiestry spełnia trzy funkcje:

  • psychoedukacyjną – tłumaczy język trybów w sposób zrozumiały,
  • regulacyjną – porządkuje przeżycia pacjentów, gdy emocje się nakładają,
  • integrującą – wspiera rozwój Zdrowego Dorosłego trybu, który uczy się prowadzić wewnętrzny zespół.

 

Poniższy fragment dialogu ilustruje, w jaki sposób można przedstawić metaforę orkiestry pacjentowi.

Terapeuta: Wyobraźmy sobie, że w Pana/Pani wnętrzu gra orkiestra. Każdy instrument to inna emocjonalna część Pani/Pana doświadczenia. Czasem najgłośniej grają bębny złości, innym razem skrzypce smutku. Problem nie w tym, że orkiestra gra – problem zaczyna się wtedy, gdy nikt nią nie dyryguje. Będziemy pracować nad tym, aby dyrygentem tej orkiestry była Zdrowa Dorosła część. Gdybym teraz zapytał, jaki instrument Pani/Pana zdaniem gra
w Pani/Panu najczęściej, to jaka byłaby odpowiedź?

Pacjent: Chyba ostatnio same skrzypce…

Terapeuta: A dlaczego akurat skrzypce?

Pacjent: Bo wszystkiego jest już za dużo.

Terapeuta: No właśnie. Też mi się tak wydaje, że jest tego za dużo. I to nie znaczy, że coś z Panią/Panem nie tak. Potrzebuje Pani/Pan kogoś, kto potrafiłby ustawić odpowiedni rytm, tak, żeby skrzypce nie były same. Tym kimś będzie dyrygent – Zdrowa Dorosła część, którą będziemy razem wzmacniać, aby usłyszeć ten smutek i o niego zadbać.

Takie wprowadzenie otwiera rozmowę o trybach bez języka etykiet. Pacjent zaczyna rozumieć, że nie jest „zły”, „nadwrażliwy” ani „zimny” – po prostu różne instrumenty grają za głośno lub za cicho.

Tryby można podzielić na cztery grupy:

  1. Tryby dziecięce – spontaniczne, emocjonalne, pełne potrzeb i pragnień.
  2. Nieadaptacyjne tryby radzenia sobie – które kiedyś chroniły nas przed bólem, ale dziś często utrudniają życie.
  3. Tryby krytyczne – zinternalizowane przekazy, które w nas zamieszkały po rodzicach, nauczycielach, autorytetach.
  4. Funkcjonalne tryby – czyli nasz Zdrowy Dorosły i Szczęśliwe Dziecko.

 

Każdy z tych trybów to inny instrument. Każdy wnosi coś ważnego. Każdy z nas ma w sobie orkiestrę i to całkiem sporą. Problem nie są te wszystkie instrumenty – są częścią nas i pojawiły się w różnych momentach naszego życia. Problem pojawia się wtedy, gdy nikt nimi nie dyryguje. Czyli wtedy, kiedy Zdrowego Dorosłego zastępuje ktoś inny, kto przejął batutę, czyli, jak to nazywamy podczas Terapii Schematów, wykorzystując pracę z krzesłami, kiedy ktoś podsiadł Zdrowego Dorosłego.

Zacznijmy od trybów dziecięcych. To skrzypce, flet i perkusja naszego wewnętrznego świata. Dziecko Wrażliwe mogą symbolizować na przykład skrzypce. Potrzebuje ono, by dyrygent zatrzymał orkiestrę i dbając o niezaspokojoną potrzebę emocjonalną, powiedział: „Twoje nuty są ważne, dam ci przestrzeń”. Złoszczące się Dziecko to bębny – mocne, donośne, czasem wchodzące bez pytania. Ich rola jest ważna – przypominają nam, że ktoś przekroczył nasze granice. A Impulsywne Dziecko to może być trąbka, która nagle zaczyna improwizować solo w samym środku koncertu. Zabawa jest przednia, ale orkiestra traci spójność.

W naszej orkiestrze są też części, które nie grają, tylko komentują. To tryby krytyczne – głosy, które powtarzają to, co słyszeliśmy od rodziców, nauczycieli, autorytetów. W Terapii Schematów uczymy pacjenta, że te instrumenty nie są dyrygentem (chociaż często udają, że są). Dzięki temu pacjent, wzmacniając swojego Zdrowego Dorosłego, zaczyna myśleć:

„To nie ja teraz mówię – to echo moich dawnych rodziców. Ja mogę wybrać inny ton”.

Teraz spójrzmy na tryby, które w dzieciństwie były konieczne, by przetrwać, ale w dorosłości zaczynają psuć muzykę. Kiedy dziecko dorastało w środowisku, w którym jego potrzeby emocjonalne nie były zaspokajane, musiało nauczyć się jakiegoś sposobu, by przetrwać. Tak właśnie narodziły się tryby radzenia sobie, które w założeniu miały nas chronić, utrzymać porządek, ciszę, kontrolę, bezpieczeństwo. Ale robią to w taki sposób, że cała orkiestra znika. Nie ma już Dziecka Wrażliwego grającego na skrzypcach czy flecie, bo zostało schowane, żeby nie bolało. Nie ma Dziecka Złoszczącego się, uderzającego w bębny, bo jego głos był za głośny. Nie ma Dziecka Spontanicznego, wyskakującego z trąbką, bo mogłoby narobić kłopotów. Zostają tylko puste krzesła. Krzesła tu są równie istotne, gdyż jest to jedna z częściej używanych technik terapeutycznych w Terapii Schematów. Tryby radzenia sobie nie niszczą orkiestry, one ją uciszają. Ich intencją jest chronić, ale skutkiem bywa samotność.

W terapii wzmacniamy Zdrową Dorosłą część tak, aby potrafiła sama wziąć batutę do ręki i decydować, komu odda teraz partię do zagrania. Dyrygent, czyli tryb Zdrowego Dorosłego nie gra na żadnym instrumencie, ale bez niego nie ma muzyki.

Jego zadania są jasne:

  1. Słucha całości – wyczuwa, który instrument gra zbyt głośno, a który w ogóle zamilkł.
  2. Nadaje rytm – przypomina o tempie, o kolejności, o sensie całości.
  3. Troszczy się o delikatne instrumenty – chroni je, daje im przestrzeń.
  4. Stawia granice głośnym instrumentom – bez tego nie ma harmonii.
  5. Pamięta o partyturze – o tym, do czego dążymy, jaki jest sens całej kompozycji.

 

Zdrowy Dorosły to ta część nas, która potrafi połączyć myślenie, emocje i działanie.

Jak terapeuta może uczyć pacjenta dyrygowania?

Na początku terapii pacjent często nawet nie wie, że w nim gra orkiestra. Ma wrażenie, że jest tylko jednym instrumentem, np. smutkiem, złością, perfekcjonizmem albo lękiem. Rolą terapeuty jest pomóc mu rozpoznać, kto w nim gra. Pierwszy etap to nazywanie trybów, niczym próba orkiestry, podczas której każdy muzyk przedstawia się dyrygentowi.

Potem wspólnie z pacjentem szukamy historii każdego instrumentu: „Kiedy się pojawił?
W jakich warunkach nauczył się grać tak głośno?”. To moment, w którym pacjent zaczyna rozumieć: „Ten bęben kiedyś mnie chronił. Grał, żeby nikt mnie nie skrzywdził”. Dalej terapeuta uczy pacjenta słuchać całej orkiestry, nie tylko jednego instrumentu. Kiedy pojawia się złość i jest ona przejawem trybu Złoszczącego się Dziecka, można powiedzieć: „Zatrzymajmy się. Co jeszcze tam gra w tle? Dlaczego tam mocno uderzasz w bębny?”.

W kolejnych etapach terapeuta zachęca pacjenta, by sam przejął batutę – najpierw w wyobraźni, potem w realnym życiu. Celem jest to, aby w trudnej sytuacji pacjent, rozwijając swoją świadomość i dokonywanie wyboru, mógł sobie zadać pytanie: „Który tryb teraz gra? I co zrobiłby mój Zdrowy Dorosły?”

W ten sposób stopniowo orkiestra zaczyna grać coraz bardziej spójnie. Nie dlatego, że zniknęły „przeszkadzające” instrumenty, lecz dlatego, że pojawił się dyrygent. Ktoś może zapytać: „Czy orkiestra nie mogłaby grać sama? W końcu muzycy mają nuty”. Owszem, ale każdy z nich widzi tylko swoją partię. Skrzypek nie wie, co grają bębny, a flet nie słyszy tuby. Dyrygent widzi całą partyturę, ma szerszą perspektywę. Tak samo w nas każdy tryb ma swoje racje, ale patrzy wąsko. Wrażliwe Dziecko widzi tylko zranienie. Złoszczące się Dziecko tylko niesprawiedliwość. Krytyk tylko błędy. Tylko Zdrowy Dorosły widzi całość. On nie walczy z trybami, nie wycisza ich na zawsze. On je koordynuje. Sprawia, że razem tworzą sens.

Tryb dziecięcy potrafi grać przejmujące melodie, które chwytają za serce. Tryby dziecięce to nasze najczystsze, najbardziej pierwotne emocje. To te części nas, które czują smutek, lęk, samotność, złość, radość, ciekawość. Złoszczące się Dziecko to bębny. Kiedy czuje niesprawiedliwość, wali z całych sił. Czasem trafia w rytm, a czasem zupełnie nie. Ale jego złość jest informacją: „Nie dostałem tego, czego potrzebuję”.

Dzięki tej metaforze możemy pomóc pacjentowi w zadbaniu o zaspokojenie potrzeb emocjonalnych, bo Zdrowy Dorosły nie wyrzuca bębnów z orkiestry, on je ustawia w rytmie, żeby ich energia budowała, a nie niszczyła. Dyrygent może powiedzieć wtedy: „Słyszę Cię. Twój rytm jest potrzebny, ale pozwól, że pomogę go wpisać w całość”.

Impulsywne Dziecko to trąbka, która zaczyna grać solo, kiedy tylko ma ochotę. Bez planu, bez zapowiedzi, bez pauzy. Zadaniem dyrygenta nie jest odebranie jej instrumentu, lecz nauczenie, kiedy grać i jak długo. Dyrygent może powiedzieć: „Świetny pomysł, ale teraz poczekaj. Twoja kolej przyjdzie w refrenie”. Takie metafory związane z emocjami pomagają pacjentom i prowadzą do zmiany przekonań o ich emocjach z „nie mogę się tak czuć” na „mam prawo do wszystkich emocji”.

Przejdźmy teraz do kilku trybów radzenia sobie. Mogą one obejmować wrażliwość na potrzeby innych (Uległy Poddany), siłę do walki (Zastraszanie i Atak), jak również umiejętności: dostrzegania potencjalnych zagrożeń (Paranoidalny Nadmierny Kontroler), znoszenie tego, co się dzieje (Odłączony Obrońca), organizacji (Perfekcjonistyczny Nadmierny Kontroler), dążenia i zwyciężania (Samopowiększacz) czy wycofania się i przegrupowania sił (Unikający Obrońca) (Heath, Startup, 2023). Tryb Uległego Poddanego to może być altówka, która gra zawsze cicho, zawsze w tle, nigdy się nie wychyla. Nie przeszkadza, ale i nie wnosi nic własnego. Cały czas dostosowuje się do innych instrumentów. Możemy pacjentowi powiedzieć, że kiedy przeskakuje do tego trybu, to jest jak altówka, która nie gra swojej partii, tylko delikatnie powtarza nuty skrzypiec, żeby nikogo nie urazić. W tym przypadku możemy też wspomnieć, że nuty skrzypiec grane przez Wrażliwe Dziecko to właśnie schematy. I będąc w tym trybie, myślimy, czujemy i zachowujemy się tak, jak schematy nam każą. To instrument, który nie ma własnego głosu, bo jego rola polega na dostosowaniu się. W istocie nie wyraża siebie, tylko wypełnia tło, by uniknąć napięcia w orkiestrze.

Tak samo działa tryb Uległego Poddanego – chroni przed konfliktem, gniewem, odrzuceniem, ale oddziela człowieka od jego prawdziwych potrzeb. Zdrowy Dorosły zauważa, że ta sekcja gra nie z własnych nut, tylko cudze frazy. I wtedy jego zadaniem nie jest uciszenie, lecz zrozumienie: „Aha, grasz w ten sposób, czyli podporządkowujesz się, żeby nikt się nie zezłościł. Chronisz skrzypce, czyli swoje Wrażliwe Dziecko”. W praktyce terapeutycznej oznacza to, że Zdrowy Dorosły omija tryb obronny, nie wdając się z nim w spór, tylko szuka kontaktu z emocją, którą ten tryb chroni.

Odłączony Obrońca to muzyk, który zakłada słuchawki i zaczyna grać zupełnie inną piosenkę. Nie ma kontaktu z orkiestrą, odcina się od reszty. To jego sposób, by nie poczuć bólu. Muzyk w słuchawkach nie jest buntownikiem. On po prostu nie wytrzymuje hałasu emocji. To tak, jakby mówił: „Nie chcę słyszeć, jak inni fałszują. Nie chcę czuć tego chaosu. Lepiej zagrać coś po swojemu – byle w ciszy”. Zdrowy Dorosły dyrygent nie zrywa mu słuchawek z głowy i nie krzyczy: „Graj z nami, bo psujesz koncert!”. Wie, że muzyk w słuchawkach nie robi tego ze złośliwości, tylko z bólu. Dlatego pokazuje mu gestem: „Jestem tu, gdy będziesz gotowy”. To symboliczny obraz empatycznej konfrontacji – jednego z podstawowych narzędzi pracy z trybem unikania. Dyrygent nie forsuje powrotu, lecz tworzy atmosferę bezpieczeństwa, w której muzyk sam może zdjąć słuchawki.

A co się dzieje, kiedy to Odłączony Obrońca przejmie dyrygenturę? W terapii schematów widzimy to często: pacjent mówi o trudnych wydarzeniach bez emocji, jakby opowiadał o kimś innym, zmienia wątki, odpowiada „nie wiem”, „wszystko dobrze”, „tydzień jak tydzień”, opisuje dramatyczne sytuacje w sposób bardzo intelektualny. Jakby prowadził swoje życie zza szyby – widzi wszystko, ale nie uczestniczy.

Zdrowy Dorosły nie „rozkręca orkiestry siłą”. Nie mówi: „No dalej, czuj coś!”. Zamiast tego uznaje ciszę i staje się obecny w niej. To bardzo subtelny, ale kluczowy moment w terapii – empatyczna obecność wobec braku emocji. Terapeuta nie walczy z odłączeniem, tylko z ciekawością i czułością bada, co ta cisza chroni. Kiedy Odłączony Obrońca zostaje dyrygentem, muzyka milknie. Bo jego zadaniem nie jest prowadzić – jego zadaniem jest nie czuć.

Czas na tryby Rodzicielskie. Karzący Rodzic to ten głos, który nie gra, ale komentuje. Siedzi na balkonie sali koncertowej z megafonem i co chwilę krzyczy: „fałsz”, „za wolno”, „nie tak!”. Zdrowy Dorosły nie wchodzi w dyskusję z megafonem. Wie, że to stary głos z przeszłości, a nie współczesna prawda. Patrzy spokojnie w stronę balkonu i mówi: „Słyszę ten głos, ale dziś nie ty prowadzisz próbę”. A potem odwraca się do orkiestry i z czułością mówi: „Gramy dalej. I jeśli będzie fałsz, to nic się nie stanie. Bo każda orkiestra fałszuje, kiedy się uczy nowego utworu”. To moment w terapii, w którym pacjent zaczyna odróżniać: „To nie ja się karzę – to stary głos, który się odezwał”. Wymagający Rodzic to metronom, który ktoś kiedyś nakręcił i zapomniał zatrzymać. On wciąż tyka: „szybciej, lepiej, dokładniej, więcej”. Ten tryb to wewnętrzne ciśnienie, przymus, perfekcjonizm. To wewnętrzny dyktat: „Musisz grać lepiej”, „Nie możesz się pomylić”, „Nie wolno odpocząć”. Nie krzyczy, nie upokarza, nie karze. On tylko oczekuje. Oczekuje doskonałości, precyzji, dyscypliny, osiągnięć.

A teraz wyobraźmy sobie, że do tej samej orkiestry wraca ktoś inny – nie perfekcjonista, nie sędzia, nie krytyk. Wraca dyrygent, który nie boi się spojrzeć muzykom w oczy. Który nie potrzebuje, żeby grali idealnie, tylko żeby grali naprawdę. To właśnie Zdrowy Dorosły.

Zdrowy Dorosły to ta część, która słyszy Dziecko Wrażliwe i potrafi się nim zaopiekować, rozumie, po co działały tryby obronne, konfrontuje tryby krytyczne, które oceniają lub wymagają, łączy doświadczenie, emocje i rozsądek w jedno spójne „ja”. Dyrygent – Zdrowy Dorosły – nie jest superbohaterem. To nie ktoś, kto ma wszystkie odpowiedzi. To ktoś, kto potrafi zatrzymać się i posłuchać. Potrafi zwrócić się do Dziecka Wrażliwego i powiedzieć: „Widzę cię. Już nie jesteś sam”. Potrafi spojrzeć na Złoszczące się Dziecko i powiedzieć: „Masz prawo być zły, ale ja pomogę ci wyrazić to bez ranienia innych”. Potrafi obronić Dziecko przed trybami rodzicielskimi: „Dość. Nie pozwalam Wam komentować. To dziecko nic złego nie robi!”. I wreszcie potrafi wziąć batutę i powiedzieć do całej orkiestry: „Gramy razem. Nie idealnie. Ale prawdziwie”. Zdrowy Dorosły nie jest ideałem. Czasem spóźni się z wejściem, czasem zgubi rytm, czasem batuta mu wypadnie z ręki. Ale zawsze wraca. Bo jego siła nie polega na doskonałości, tylko na obecności.

Każdy z nas ma w sobie orkiestrę. Czasem bywa, że skrzypce płaczą, bębny tupią, trąbki przeszkadzają, a z balkonu „wewnętrzny krytyk” komentuje. Ale jeśli pojawi się dyrygent (Zdrowy Dorosły), wszystko zaczyna współbrzmieć. Dlatego właśnie celem terapii schematów nie jest wyciszenie orkiestry, ale nauczenie pacjenta, jak sam może stać się dyrygentem. Bo dopiero wtedy w życiu rozbrzmiewa prawdziwa symfonia, nie koncert życzeń trybów, ale muzyka, którą sami wybieramy.

Metafora orkiestry jest czymś więcej niż narzędziem psychoedukacji. Jest językiem, który integruje. Pozwala pacjentowi zauważyć swoje emocje, uznać ich sens, przywrócić głos tym częściom, które były uciszane, i stworzyć warunki do rozwijania Zdrowego Dorosłego – wewnętrznego dyrygenta. Dzięki temu świat wewnętrzny pacjenta przestaje być chaosem reakcji, a staje się procesem twórczym, w którym każdy instrument ma znaczenie.

Bibliografia:

  1. E. Young, J.S. Klosko, M.E., Weishaar, Terapia Schematów. Podręcznik Praktyka (2015), Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  2. Roediger, B.A. Stevens, R. Brockman, Kontekstualna Terapia Schematów (2021), Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  3. Heath, H. Startup, Kreatywne metody w terapii schematów. Innowacje w praktyce klinicznej (2023), Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  4. Arntz, G. Jacob., Terapia Schematów w praktyce. Praca z trybami schematów (2018), Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  5. Törneke, Metafory w psychoterapii. Przewodnik praktyka (2025), Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Przypisy