Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

29 listopada 2018

NR 12 (Listopad 2018)

Bycie w związku a dobrostan
Jakie funkcje psychospołeczne pełnią bliskie relacje

0 12

Przez wiele lat naukowcy dowodzili, że małżeństwo przynosi ludziom wiele korzyści. Przede wszystkim wykryto, że osoby będące w stałych związkach uważają się za szczęśliwsze niż te, które związane nie są. Obliczono, że stan zdrowia zamężnych kobiet jest o 4,8% lepszy niż kobiet niezamężnych, a żonatych mężczyzn – aż o 27,9% przewyższa zdrowie kawalerów. Rezultaty badań wskazywały, że zamężne kobiety mają (w porównaniu do tych nieposiadających męża) niższe ciśnienie krwi i niższy poziom cholesterolu, natomiast żonaci mężczyźni mniej piją i palą, rzadziej chorują na schorzenia układu pokarmowego, mają mniej problemów ze wzrokiem, niższy poziom cukru i ciśnienie, a do tego lepiej śpią.

Przedstawiciele obu płci zyskują na byciu w związku, rzadziej cierpiąc z powodu chorób psychicznych, zaburzeń jedzenia, alkoholizmu, a nawet łagodniej przechodząc zwykłe infekcje. Lepszy stan zdrowia przekłada się na długość życia. Według pewnych badań ryzyko przedwczesnej śmierci kobiety niebędącej w związku jest o 50% większe niż prawdopodobieństwo śmierci mężatki, a w przypadku mężczyzn ta liczba sięga aż 250%! Rezultaty innych badań wskazały, że samotni ludzie w średnim wieku 2,5 razy częściej nie dożywają starości niż ci żyjący w małżeństwie. Analiza danych zebranych w USA wykazała z kolei, że ludzie w związkach znacząco rzadziej umierają z powodu dziesięciu najbardziej rozpowszechnionych typów nowotworu.

Inne potrzeby – inne związki

Wnioski wyciągane z takich statystyk były proste i jednoznaczne: sam fakt zawarcia małżeństwa chroni ludzi przed chorobami i znacząco wydłuża ich życie. Wierzono w to, dopóki nie zaczęto wykrywać nowych, intrygujących zależności. W 2017 roku opublikowano duże badanie, które rzuciło inne światło na prozdrowotne właściwości małżeństwa. Jego autor Dmitry Tumin, stosując wyrafinowane metody statystyczne, sprawdził, na ile stan cywilny ponad 12 tys. osób urodzonych między rokiem 1955 a 1984 wiązał się z ich zdrowiem. To międzypokoleniowe porównanie ujawniło, że choć przedstawiciele starszych pokoleń są zdrowsi, gdy mają współmałżonka, wśród młodszych ten efekt istotnie słabnie, a co najciekawsze – w grupie młodych kobiet całkowicie znika. Badanie Tumina pokazało, że sam fakt bycia w sformalizowanym związku nie przynosi już młodym kobietom korzyści w postaci lepszego stanu zdrowia czy dłuższego życia. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat znacząco zmieniła się funkcja bliskiego związku. Przez wieki posiadanie bliskiej osoby sprzyjało zaspokojeniu najbardziej podstawowych potrzeb. Kiedy warunki życia były trudne, małżeństwo i rodzina pozwalały przeżyć i zapewnić opiekę potomstwu. Tysiące lat temu chodziło o zdobycie jedzenia i ochronę przed zagrożeniami płynącymi ze strony środowiska naturalnego, niebezpiecznymi zwierzętami czy wrogimi członkami grupy. Później rodzina stała się źródłem stabilizacji społecznej i bezpieczeństwa ekonomicznego. Do końca XVIII wieku w większości społeczeństw małżeństwo było spostrzegane jako instytucja o charakterze ekonomicznym i politycznym. Choć ceniono romantyczne uczucia, miłość nie była w owych czasach warunkiem koniecznym do zawarcia związku, a jej brak nie był powodem, aby go kończyć. Od małżonka oczekiwano opieki, zapewnienia środków do życia, pomocy w prowadzeniu gospodarstwa domowego i wychowaniu dzieci, a nie długich wieczornych rozmów przy winie. Osoby, które dzięki zawarciu sformalizowanego związku spełniały społeczne oczekiwania, uzyskiwały korzyści w postaci wyższego statusu społecznego i ekonomicznego, wsparcia rodziny, przyjaciół i znajomych, a także udogodnień prawnych i przychylności instytucji państwowych. Wszystkie te profity miały z pewnością bezpośredni wpływ na stan zdrowia i długość życia małżonków.
W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat sytuacja ta znacząco się jednak zmieniła. Rozwój gospodarczy oraz przemiany społeczne i kulturowe sprawiły, że ludzie są znacznie bardziej samodzielni i niezależni, co oznacza, że nie potrzebują partnera, aby zaspokoić swoje podstawowe potrzeby. Największa zmiana dotyczy sytuacji kobiet, które z istot zależnych ekonomicznie i społecznie, pozbawionych praw do stanowienia o sobie i indywidualnego uczestnictwa w życiu społecznym, stały się osobami samodzielnymi, decydującymi o swojej edukacji, karierze zawodowej i planach prokreacyjnych. Kobiety i mężczyźni mają teraz podobne prawa i potencjał: większość z nich może samodzielnie zarobić na siebie, kupić lub wynająć bezpieczne mieszkanie, zatrudnić opiekuna dla dziecka, ugotować sobie posiłek lub zjeść w restauracji, zlecić naprawę pojazdu mechanikowi, a pranie własnoręcznie wrzucić do pralki. Ta samodzielność i niezależność sprawia, że oczekują od bliskiego związku zaspokojenia innych potrzeb. Jakich? Współczesne relacje intymne mają przede wszystkim pomagać w osiąganiu samorealizacji i szczęścia. Nie wystarczy już „nie pić i nie bić”, partner ma wspierać osobisty rozwój, rozpalać namiętność i kultywować bliskość. Oczekujemy, że ukochana osoba będzie naszym najlepszym przyjacielem, namiętnym kochankiem, troskliwym rodzicem, dobrze opłacanym pracownikiem, zaradnym towarzyszem podróży i el...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Psychologia w praktyce"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy