Dołącz do czytelników
Brak wyników

Metody terapii

29 listopada 2018

NR 12 (Listopad 2018)

Czy miłości potrzebna jest płeć?

0 14

Myśląc o bliskich, miłosnych relacjach, niejako z definicji ustalamy płeć zaangażowanych w nie osób. Dla większości ludzi pierwsze skojarzenie to mężczyzna i kobieta, późniejsze myśli dotyczą dwóch kobiet albo dwóch mężczyzn. Gdy zaczynamy myśleć o relacjach rodzinnych, płeć staje się poniekąd mniej istotna – w rodzinie wchodzimy w bliskie relacje zarówno z osobami tej samej oraz innej płci.

Dwie płcie?

Płeć organizuje nam relacje, staje się podstawowym albo jednym z podstawowych czynników, który je kształtuje. Proces ten zaczyna się bardzo wcześnie – trzyletni syn znajomych, gdy tylko odkrył anatomiczne różnice między mężczyznami i kobietami, zaczął pytać odwiedzających gości: „Masz siuraka czy nie masz? ”. W późniejszym życiu też zadajemy sobie to pytanie – może tylko w trochę innej formie… Płeć staje się podstawowym konstruktem tworzącym relacje, a my dodatkowo zakładamy pewną spójność – jeśli ktoś wygląda jak kobieta, to zapewne we wszystkich obszarach swojego funkcjonowania tę kobiecość można u danej osoby zidentyfikować.
Również w psychologicznych gabinetach często przyjmujemy takie założenie – wchodzi osoba wyglądająca na kobietę albo na mężczyznę i zaczynamy w takich kategoriach o niej/nim myśleć, nie zadając sobie pytania, jak ta osoba czuje się w swoim ciele. Pozostaje na uboczu kwestia, czy ciało tej osoby jest w zgodzie z psychicznym poczuciem przynależności do określonej płci. Zagadnienie pozornie wydaje się proste – są mężczyźni i są kobiety, wchodzą ze sobą w bliskie relacje, dwupłciowe albo jednopłciowe. Jeśli jednak bliżej przyjrzymy się tej sytuacji, okazuje się, że sprawa nie jest taka łatwa do rozstrzygnięcia.
Jeśli tylko nie zmuszają nas do tego jakieś okoliczności, myśląc o relacjach, pozostajemy w wygodnym cispłciowym świecie, czyli takim, gdzie poczucie tożsamości płciowej, ciało i płeć wpisana w akt urodzenia i kopiowana do innych dokumentów pozostają ze sobą w zgodzie. Jednak sytuacja nie zawsze jest oczywista. Wyobraźmy sobie nasze komórki. Jak opisują podręczniki biologii, w każdej z nich u kobiety znajduje się chromatyna płciowa, zwana ciałkiem Barra, której nie ma w komórkach mężczyzn. Jednak jeśli ciałko Barra odkryjemy w komórkach mężczyzny albo znajdziemy u kobiety komórki bez owego ciałka, zatem czy płeć dalej będzie bezdyskusyjna?
Komórki mogą być mało przekonujące, sięgnijmy po chromosomy płciowe. Znowu powołując się na podręczniki, możemy powiedzieć, że w każdej komórce kobiety jest para chromosomów XX, a u mężczyzny XY. Ale jak pokazują badania i tutaj możemy stracić pewność. Bowiem jeżeli w części moich komórek będę miał zestaw chromosomów nie mojej płci, to czy w dalszym ciągu będzie do utrzymania przekonanie o jej binarności?
Zostawmy biologię i spójrzmy na sprawę z perspektywy psychologicznej. Kwestia płci zaprzątała głowy badaczy oraz specjalistów od zdrowia już w XIX wieku. Sprawa była oczywista – w ciele kobiety powinna być kobieca dusza, jak wtedy pisano, a w ciele mężczyzny – męska. Gdy dusze i ciała się mieszają, robił się poważny problem. Mogło to doprowadzić – na przykład – do homoseksualizmu. Homoseksualny mężczyzna tym różnił się od heteroseksualnego, że jego dusza była nie męska, a kobieca. To, co męskie, i to, co kobiece, było wyraźnie różnicowane. I różnorakie aberracje, które tutaj występowały, prowadziły do szaleństwa. Psychologia przejęła tę spuściznę, wyraźnie różnicując, co jest męskie, a co kobiece. Przykładem mogły być kwestionariusze badające osobowość. Męskość i kobiecość tworzyły przeciwstawne krańce jednej skali.
Potrzeba było wiele czasu, aby androgynia doczekała się swego rodzaju depatologizacji i renesansu. Rozdzielenie skal i mierzenie osobno kobiecości i męskości okazało się bardzo ważne. Badania zaczęły bowiem wskazywać, że pomieszanie kobiecości i męskości sprzyja lepszemu funkcjonowaniu i zdrowiu. Osoby androgyniczne mają bowiem szerszy repertuar sposobów reagowania i radzenia sobie w różnych sytuacjach. Psychologia, podobnie jak biologia, zaczęła podważać sensowność binarnego ujęcia płci. Badania różnych kultur ujawniły, że w części z nich funkcjonuje trzecia płeć. W Indiach tradycja ta ma 4 tys. lat – mężczyzna (Hidżra), zazwyczaj wykastrowany, traktowany jest jak kobieta i podejmuje kobiece role. Podobne tradycje można odnaleźć w Tajlandii, na Filipinach czy w Meksyku. Z kolei na Bałkanach, zwłaszcza w Albanii, męskie role podejmują kobiety. Motyw ten obecny był także w sztuce. Jusepe de Ribera, hiszpański malarz okresu baroku w 1631 roku namalował obraz Kobieta z brodą. Przedstawia on postać o męskich rysach i brodzie, która piersią karmi małe dziecko.
Współcześnie motywy te można odnaleźć w występach określanych jako drag queen, kiedy artysta tworzy na scenie postać innej płci niż jego. Najczęściej są to mężczyźni, którzy wcielają się w postacie kobiet. Jedną z takich drag queen jest Austriak Thomas Neuwirth, znany jako Conchita, który/która został/została zwycięzcą/zwyciężczynią Konkursu Piosenki Eurowizji w 2014 roku. U części społeczeństwa wywołało to oburzenie, występ Conchity potraktowany został jako część genderowego przewrotu, którego celem jest obalenie podziału ludzi na mężczyzn i kobiety oraz umożliwienie dowolnej zmiany swojej płci.

Tymczasem, jak pisała w 2010 roku amerykańska badaczka, Alice Dreger:

„Dzięki postępowi nauki coraz trudniej oddzielić mężczyzn od kobiet [...], ludzie lubią swoje kategorie płciowe, ale natura się tym nie przejmuje. Natura nie ma granicy pomiędzy płciami. Jeśli chcemy mieć taką granicę, musimy ją sami narysować na naturze”.
Wspominam powyższe kwestie, aby zaproponować poddanie krytyce rozumienie płci jako kategorii dychotomicznej, stałej i jednoznacznej. Takie postrzeganie płci staje się coraz trudniejsze do utrzymania w oparciu o współczesne badania, nie jest też wystarczające do zrozumienia wielu zjawisk związanych z funkcjonowaniem człowieka. Porzucenie binarności płci daje szansę na głębsze widzenie jej istoty i czynników, które ją kształtują. Umożliwia też zostawienie dobrze nam znanej cispłciowości i podjęcie próby zrozumienia transpłciowości. Trzeba jednak pamiętać, że zmiany będą dość zasadnicze. Przykładowo, na poziomie języka będziemy musieli zrezygnować z „przeciwnej płci” na rzecz „innej płci”. Poglądy te mogą początkowo trochę przypominać argumenty rodem z amerykańskiego Towarzystwa Płaskiej Ziemi, ale może warto zaryzykować?

Od cis- do trans-

Osoby transpłciowe to takie, u których identyfikacja płciowa i ekspresja płci nie jest zgodna z kulturowo zdefiniowaną płcią, przypisaną przy urodzeniu. Ta niezgodność jest, niestety, niemal z definicji patologizowana. Jednak różnica pomiędzy transpłciowością a dysforią płciową (ang. gender dysphoria) jest dość zasadnicza. Dysforia płciowa została wprowadzona w klasyfikacji DSM-V celem zastąpienia kategorii transseksualizmu. Używa się też terminu niespójność płciowa (ang. gender incongruence), która z kolei ma zastąpić transseksualizm w nowej klasyfikacji ICD. Podstawowym kryterium postawienia diagnozy zgodnie z klasyfikacją DSM-V lub ICD-11 jest cierpienie doświadczane z powodu opisywanej powyżej rozbieżności i deklarowana chęć dokonania korekty płci (dawniej opisywana jako zmiana płci). Tak więc sama rozbieżność między płcią przeżywaną a płcią biologiczną i metrykalną nie jest jeszcze podstawą do postawienia diagnozy dysforii płciowej.
Konieczna jest oczywiście diagnoza różnicowa. Dotyczy ona m.in.: nasilonego sprzeciwu wobec roli związanej z przypisaną płcią, zaburzeń transwestytycznych, zaburzeń dysmorficznych, zaburzeń psychotycznych czy psychoorganicznych. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że powyższe diagnozy nie wykluczają automatycznie diagnozy dysforii płciowej. Zatem można mieć zdiagnozowane zaburzenie psychotyczne i równocześnie mieć diagnozę dysforii płciowej.
Jak wspomniałem, sama rozbieżność nie jest podstawą do postawienia diagnozy dysforii płciowej. Przykładem może być jeden z moich pacjentów, który od poniedziałku do piątku funkcjonuje jako mężczyzna, wykonując typowo męski zawód. W piątek przebiera się za kobietę, zmienia fryzurę, robi makijaż i przez weekend funkcjonuje jako kobieta. Satysfakcję przynosi mu traktowanie go jak kobietę, a ...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Psychologia w praktyce"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy