Praca z seksualnością osób LGBT+ z wykorzystaniem technik Pink Therapy

Metody terapii

Zanim wyruszymy w świat zawodów pomocowych, warto zacząć od siebie. Psycholodzy/psycholożki, a zwłaszcza psychoterapeutki/psychoterapeuci w okresie trwających studiów wielokrotnie i z pewnym naciskiem słyszą – własny proces terapeutyczny jest obowiązkowy. Zobacz, co w Tobie trzeszczy, zobacz jak to działa, ale od środka, od wewnątrz. Przyjrzyj się swoim uwarunkowaniom, swojemu kontekstowi. Co się uda – napraw! To proces, niekończący się proces, ale od czegoś trzeba zacząć.

Aby dobrze przygotować się do przyjmowania osób klienckich z całością ich doświadczeń, czyli nie tyle wykluczając co wręcz włączając (a)seksualność, zamieszczam pierwsze pytania do intelektualnej refleksji. To jest praca mentalna, która jest niezwykle ważna. Zachęcam jednak również do pracy nad tym, z czym trudniej się skontaktować poprzez pracę umysłową, czyli z tym, co czujemy.

Zaczynamy! Na moment zawieś to, co o sobie wiesz i spróbuj zobaczyć się tu i teraz.

POLECAMY

  • Czy jesteś osobą (a)seksualną? Co to znaczy?
  • Czy jesteś osobą doświadczoną (a)seksualnie? Co to znaczy?
  • Czy jesteś osobą spełnioną (a)seksualnie? Co to znaczy?
  • Czy czujesz się osobą kompetentną do pracy z ludzką seksualnością? Co to znaczy?
  • Czy rozumiesz różnice między orientacją seksualną, tożsamością płciową i preferencjami seksualnymi?
  • Czy wiesz, jaka jest Twoja orientacja seksualna, tożsamość płciowa i preferencje seksualne? Czy są takie same jak kiedyś? Skąd wiesz, jakie one są? Czy zastanawiasz się, skąd się wzięły?
  • Czy w zawodzie pomocowym wystarczy wrażliwość, empatia, uważne słuchanie i pełne szacunku podążanie za osobą kliencką?
  • Czy w trakcie studiów, kursów przygotowawczych i szkoleń zdobyłeś(-aś) wiedzę, umiejętności i narzędzia do pracy z osobami identyfikującymi się inaczej niż heteroseksualne, cispłciowe, monorelacyjne?
  • Czy w sytuacji niejasności w kwestii własnej albo osoby bliskiej orientacji seksualnej, tożsamości płciowej czy preferencji seksualnej wiedziałbyś(-abyś), gdzie szukać pomocy?
  • Na co zwróciłbyś(-abyś) uwagę, poszukując specjalisty(-ki) do pomocy w kwestii orientacji seksualnej, tożsamości płciowej albo preferencji seksualnych?

Każde z tych pytań ma zaprosić nas do autorefleksji. Daleka jestem od wzmacniania „syndromu oszusta” i poczucia niepokoju, że „tego jest tyle”, a ja „wciąż za mało wiem”. Zakładam, że wiesz już dużo, ale chcesz wiedzieć więcej i więcej, i wyruszasz w tę podróż z ekscytacją na myśl o tym, co spotkasz po drodze, a nie z wizją osiągnięcia określonego celu. Dyplom na ścianie to za mało, żeby dobrze wykonywać swoją pracę. Nie wystarczy też sama dobra wola i gotowość do pracy. Dbajmy o siebie. Skończmy z opresją i niekonsensualnym samobiczowaniem. Czyż to nie jest najważniejsza część seksoterapii?

Zacznijmy od języka

Terminologia w zakresie LGBT+ rozkwita, mnoży się i rozdrabnia. To, co kiedyś było starym dobrym LGB, przeszło przez LGBT, do LGBT+, a według brytyjskiej myśli Dominica Daviesa z Pink Therapy rozrosło się w GSRD (Gender, Sex and Relational Diversities), czyli różnorodności genderowych, seksualnych i relacyjnych. Język inkluzywny może przerażać nie tylko z powodu obawy, że myślenie „heteronormatywne” jest obraźliwe (jednakowoż czy istnieje w ogóle coś takiego jak homonormatywność?), ale z powodu najbardziej aktualnego i medialnego zagadnienia, jak zwracać się do osób, które nie identyfikują się z tym, co mają napisane w dokumentach. Czy wystarczą dobre intencje?

Heteronormatywność, jak sama nazwa wskazuje, zakłada, że świat dokoła nas projektowany jest pod normę heteroseksualności – prawo, instytucje, edukacja czy służba zdrowia zakładają, że mają do czynienia z osobami heteroseksualnymi. Przezroczystość heteronormy ma to do siebie, że założenie brzmi „wszyscy są hetero-, dopóki nie dokonają coming outu”, czyli tego heroicznego czynu ujawnienia światu tej jakże intymnej części swojego życia, narażając się na plotki, uprzedzenia czy jawną dyskryminację i przemoc. Podsumowując, heteronorma nie jest dobra ani zła, jest faktem. Dostrzeżenie jej wpływu na funkcjonowanie ludzi, a zwłaszcza z grup LGBT+ czy GSRD to duży krok w kierunku własnego uwrażliwienia na to, jaką się pełni rolę w procesie terapeutycznym. Nasza płeć, gender (czyli to jak się prezentujemy w świecie) i orientacja seksualna mają wpływ na to, jak wykonujemy swoją pracę. Te jakości wpływają na relację terapeutyczną. Nie mam na myśli seksualizacji kontekstu, ale zwykłej ludzkiej ciekawości o to, czy mamy podobnie, czy możemy się czuć bezpiecznie, czy zostanę dobrze zrozumiany(-a), czy będę po raz kolejny wykonywać edukację i pracę emocjonalną na rzecz osoby, która ma mi pomóc.

Często zastanawiam się nad pytaniem, czy i czym różni się praca z seksualnością osób hetero- i LGBT+. Czy lepiej pisać oddzielny rozdział lub organizować odrębny kurs, czy założyć, że kiedy uczymy ludzi o seksualności człowieka, to mamy na myśli WSZYSTKICH ludzi? Przy pracy terapeutycznej z osobami z grup GSRD, czyli nawet szerzej niż LGBT+, bo w GSRD zawierają się też nieheteronormatywne osoby identyfikujące się jako heteroseksualne (np. osoby kinky albo niemono), należy pamiętać o niezwykle ważnym, niezwykle poważym i szkodliwym czynniku ryzyka, jakim jest stres mniejszościowy.

Dyskryminacja osób LGBT+

Stres mniejszościowy przeżywany chronicznie przez grupy należące do mniej rozpoznawanych w społeczeństwie powoduje wiele niespecyficznych objawów psychologicznych. Zrozumienie objawów poprzez analizę doświadczeń osoby LGBT+ czy GSRD wymaga od terapeutów wrażliwości na kontekst społeczny. W pracy z ludzką seksualnością wielokrotnie przekonujemy się, jak bardzo czasami objawy seksuologiczne nie mają nic wspólnego z samym seksem. Doświadczanie stresu jest deaktywatorem wszystkich seksualności bez względu na nasze identyfikacje. Stres mniejszościowy jest intensywnie przeżywany w społeczeństwach, gdzie akceptacja i instytucjonalne regulacje nie spotykają się z potrzebami bezpośrednio zainteresowanych. Niemożność chodzenia za rękę i okazywania sobie czułości, zamieszczania zdjęcia swojej ukochanej osoby na ekranie telefonu ani opowiadanie o planach na weekend w przerwie w pracy to jedne z najczęściej powtarzanych przykładów nierówności reguł w heteronormatywnym świecie.

Hiperczujność - ciągły lęk przed ujawnieniem się

Jednym z często wymienianych czynników stresu mniejszościowego jest hiperczujność, która objawia się ciągłym sprawdzaniem, niejednokrotnie nadmiarowym, czy ktoś już się zorientował, że ma do czynienia z osobą niehetero- oraz czy pójdą za tym konsekwencje w postaci psychicznej lub fizycznej przemocy.

Pracując z seksualnością człowieka, należy uwzględnić historię przekroczeń, nadużyć i traum – ważne jest uwzględnienie doświadczania przemocy (domowej, rówieśniczej, instytucjonalnej) w okresie dojrzewania. Hiperczujność jest specyficzna dla osób należących do szeroko rozumianych mniejszości, gdyż w przeciwieństwie do zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych oraz zaburzeń paranoidalnych osoby przejawiające takie objawy bardzo często doświadczają mikronierówności i jawnej dyskryminacji w rzeczywistości. Coś, co może być zupełnie niewidoczne, przezroczyste czy uważane za „normalne” przez osoby należące do większości (żarty, krzywe spojrzenia, pominięcie zaproszenia na imprezę itd.). Hiperczujność, podobnie jak w sytuacji chronicznego stresu, powoduje ciągłą aktywizację układu nerowego do trybu „walcz/uciekaj”. Jak łatwo sobie wyobrazić, nie jest to uczucie w ciele, które wpływa pozytywnie na erosa.

Popularyzacja wiedzy

Popularyzacja wiedzy na temat seksu osób trans domaga się oddzielnej przestrzeni i pionerskich opracowań. W kontekście pracy z osobami transpłciowymi i podobnie, ale nie tak samo, z osobami niebinarnymi, genderqueer, agenderowymi, bigenderowymi, pangenderowymi czy queerowymi można zaobserwować wśród specjalistów(-ek) 
trzy rozbieżne trendy:

  • Trend „to zbyt skomplikowane”, to zbyt trudne, nie pracuję, ale nie wykluczam, choć nie rozumiem i nie pragnę zrozumieć.
  • Niebezpieczny trend rozumienia, ale „wiedzenia lepiej” („taka ładna dziewczynka i chce być chłopcem, szkoda. No szkoda”). Przedstawiciele(-ki) tej grupy „specjalistów(-ek)” diagnozują zaburzenie, straszą jednym procentem detranzycji („no i co zrobi łabędź jak poprosi, żeby mu skrócić szyję i potem mu się odwidzi?”). Przedstawiciele(-ki) tej grupy zawodowej łagodzą obawy rodziców, sugerując, że to faza, że to przechodzi, że jeszcze wszystko będzie „dobrze”.
  • Ciekawy trend początkujących psychologów/psycholożek biorących sobie za punkt honoru i ambicji pomaganie tej właśnie populacji, głównie z powodu „że oni są tacy biedni”, „nikt ich nie kocha, nie rozumie”, a ja mam tyle do zaoferowania.

Specjaliści GSRD zachęcają do pracy nad własnymi postawami i przekonaniami w nurcie antydyskryminacyjnym w celu rozpakowania swoich świadomych i nieświadomych uprzedzeń dotyczących osób LGBT+ przede wszystkim. Praca z ludzką seksualnością to praca w oparciu o głębokie zaufanie, że osoba przyjmie nasze tabu, ale też nie przekroczy tego, co jest tak często przekraczane. Przy ambitnych planach pracy stricte z seksualnością osób trans (przed, w trakcie lub po tranzycji i całym procesie afirmacji płci), warto zacząć od podstaw.

Zaimki, czyli jak się zwracać do osób LGBT+

Ona/jej, on/jego, oni/ich. Nie ma obowiązku przedstawiania się, zaczynając od podawania swoich zaimków. Jest to mile widziana praktyka, która świadczy o wrażliwości na możliwe reprezentacje płciowo-genderowe w gabinecie, w grupie terapeutycznej czy na warsztatach i szkoleniach. Niewidoczność osób trans i osób niebinarnych nie wynika z braku reprezentantów w miejscach publicznych. Te osoby są wśród nas i doceniają wysiłek włożony w zadbanie o ich komfort emocjonalny. Dla osób pomocowych czy prowadzących grupy edukacyjne to mały zabieg, a może uratować ludzkie życie.

Kiedy dajemy przestrzeń na bezpieczne ujawnienie się w miejscu, które bezpieczeństwo (przynajmniej statutowo) zapewniać powinno, zyskujemy możliwość nawiązania głębokiej, pełnej szacunku więzi i wykonania swojej pracy lepiej. Pojawia się pytanie, czy chcemy zaopiekować się cispłciową większością, czy stwarzamy okoliczności na wybrzmienie różnorodnych identyfikacji – też tych płciowo, genderowo i seksualnie. Kiedy płeć i gender bierzemy pod lupę, przestają one być binarne i jednoznaczne też dla osób płciowych. A zanim dane nam będzie rozmawiać o seksie w ogóle, bez zaprzyjaźnienia się z genderem ani rusz!

Ćwiczenie - pytania Alex'a Iantaffii

Jedno z pierwszych ćwiczeń proponowanych na zajęciach Pink Therapy przygotowujących do kursu z pracy terapeutycznej z osobami GSRD, skupiające się na genderze to pytania Alex’a Iantafii.
W ciagu pięciu minut zastanów się:

  • Skąd wiesz, jaka jest Twoja płeć?
  • Czy Twoja płeć i Twój gender oznacza to samo?
  • Skąd wiesz, jaki jest Twój gender?
  • Kiedy po raz pierwszy stałeś(-aś) się świadomy(-a) swojej ekspresji płciowej/genderowej?
  • Co lubisz w swojej ekspresji genderowej/płciowej?
  • Jak Twoja rodzina i przyjaciele reagują na Twoją ekspresję genderową/płciową? Czy wiedzą, jaka jest Twoja tożsamość płciowa/genderowa?
  • Co byś zmienił(-a), gdybyś mógł/mogła? W jaki sposób i dlaczego?

Celem ćwiczenia jest rozpakowanie i obalenie stereotypów, redukcjonizmu wokół biologii i fizjologii, płci kulturowej czy przeznaczeniu i oczywistości ról płciowych. Na naszych oczach dzieje się zmiana obyczajowa i wzięta pod lupę „kobiecość” i „męskość”, to jedynie puste konstrukty, które – aby mogły wypełnić się nowym znaczeniem – muszą zostać dokładnie przewietrzone przez pryzmat jednostek wykonujacych to ćwiczenie z uważnością na pojawiające się w nich emocje. To i dalej zaproponowane przeze mnie ćwiczenia są łatwe w formie, ale mogą poruszać w najbardziej nieprzewidywalny sposób dla terapeuty czy osoby prowadzącej grupę.

Należy pamiętać, że bez poczucia bezpieczeństwa w grupie czy w grupie zdominowanej przez heteroseksizm, to ćwiczenie może spowodować wycofanie, a nawet retraumatyzację. Coś, co dla większości jest oczywiste, przezroczyste i nieważne, dla osób, które swoją ekspresją, tożsamością czy przeżywaniem siebie wychodzą poza cis- i heteronormę, może być niezwykle trudne. Co ciekawe, wiele osób cispłciowych, kiedy odkrywa kompleksowość płci i genderu, również może doznawać dyskomfortu związanego z dysonansem poznawczym. Im silniejsze jest usztywnienie w tradycyjnie i binarnie rozumianych płci i genderze, tym trudniej skontaktować się z własnymi odcieniami szarości.

Linia Życia GSR

Innym ćwiczeniem, które idzie dalej w poznanie swojej własnej przynależności do różnorodności genderowych, seksualnych i relacyjnych, proponowanym na zajęciach PSE (Personal Sexological Experience, czyli przygotowanie własne do pracy seksuologicznej) podczas Seksuologii Praktycznej to Linia Życia GSR. Poniżej treść instrukcji:

Przygotuj kartkę i w miarę możliwości kolorowe długopisy albo kredki. Pomyśl o krokach milowych w swojej historii seksualnej.

Zapraszam Cię, abyś spróbował(-a) swoją szeroko rozumianą seksualność rozłożyć na trzy czynniki:

Zastanów się nad swoją płcią/genderem, seksualnością i relacjami.

Linia nr 1 – gender

Zastanów się nad historią Twojego genderu. Zastanów się nad wyznacznikami swojej męskości i/lub kobiecości. Nad poczuciem tożsamości genderowej/płciowej, genetyce, wychowaniu, przekazach z dzieciństwa i okresu dojrzewania.

Uwaga: można na przestrzeni życia nie czuć przynależności do żadnego genderu lub płci, można też czuć przynależność do kilku naraz (okresowo, sytuacyjnie lub permanentnie)!

Linia nr 2 – (a)seksualność

Zastanów się nad historią Twojej (a)seksualności. Zastanów się nad jej wyznacznikami. Nad poczuciem tożsamości (a)seksualnej, orientacją (a)seksualną nad swoimi preferencjami w seksie i nad własną aktywnością seksualną (lub ich brakiem). Zobacz, czy Twoja aktywność przekłada się na to, co się dzieje na pozostałych liniach życia. Możesz spróbować umieścić na tej linii sytuacje, które zmieniły coś w Twoim życiu.

Uwaga: pamiętaj, że samomiłość, autoerotyzm, masturbację, randki z samym(-ą) sobą, fantazjowanie i oglądanie/czytanie treści seksualnych również można zaliczyć do Linii (A)Seksualności!

Linia nr 3 – relacje

Zastanów się nad historią Twoich relacji. Zastanów się nad jej wyznacznikami. Po czym poznajesz, że z kimś jesteś/byłeś(-aś) w relacji/związku/związkach? Czy masz swoją tożsamość relacyjną (np. singiel(-ka), mono/niemono, kinky/wanilia)? Zastanów się nad swoimi preferencjami w tym zakresie. Możesz spróbować umieścić na tej linii osoby, które zmieniły coś w Twoim życiu (złamane serce, pierwsze orgazmy, zranienia i traumy, rewolucyjne odkrycia). Zobacz, czy Twoje bycie/niebycie w relacjach przekłada się się na to, co się dzieje na pozostałych liniach życia.

Linia GSR to świetne narzędzie do pogłębionej refleksji na temat swojej własnej seks historii. Samo podzielenie konstruktu Seksualność na trzy wymiary pozwala poszerzyć jej definicje. Dla osób w gabinecie to niezwykle bogate ćwiczenie, które pozwala nieinwazyjnie poobserwować swój kontekst, zobaczyć pewne analogie, mapy miłości (John Money i Jack Morin), rozszczepienie i zlewanie się miłości i seksu, relacji i aktywności seksualnych.

Rysowanie linii genderowej to dobra okazja do psychoedukacji i nabrania oddechu, że każdy(-a) ma gender i to nic innego niż płeć kulturowa czy to, jak performujemy naszą tożsamość seksualną w świecie. Kontrowersje wokół „performowania płci” również stanowią dobrą okazję, aby dość filozoficznie przeanalizować „zakładanie masek”. W codziennych okolicznościach mamy wiele okazji, by przyjmować różne strategie międzyludzkie. Dodatkowo, przy opisywaniu znaczeń „kobiecości i męskości” – tego, czy to jest jedno binarne spektrum, czy dwie odrębne kompleksowe i pojemne znaczeniowo kategorie. Studenci(-tki) wielokrotnie z radością odkrywają, że mówiąc „siła”, myślą zarówno o kobietach, jak i mężczyznach i właściwie większość z tych przymiotników można by przypisać obu płciom (zakładając na początku, że są dwie). Wiele osób opowiadających o doświadczeniu rysowania Genderowej Linii Życia odkrywa, na jakim etapie zaczyna spostrzegać czy wiedzieć, że „jest coś takiego jak płeć” i jakie ma konsekwencje w świecie społecznym.

Wiele osób, niezmiennie przez całe życie identyfikujących się jako cispłciowe, opowiada o potrzebie ukrywania, zaprzeczania lub „zmieniania” swojego genderu (np. poprzez za duże ciuchy, androgyniczną budowę ciała, noszenie atrybutów danej subkultury) lub przesadnego podkreślania i uwydatniania pożądanych przez społeczeństwo cech (strój, makijaż, akcesoria itp.). Miały na to wpływ – na przykład – komunikaty na temat kobiecości i seksualności w domu („schowaj cycki, bo cię zgwałcą”, „ooo, jakie masz pośladki, też takie miałam w twoim wieku, pokaż tacie”), w drodze do szkoły (gwizdy, komentarze, w tym slutshaming i przekroczenia granic cielesnych) oraz poczucie własnej ambiwalencji dotyczącej swojej przynależności płciowej ze względu na przekonanie o własnym ciele i jego własnościach (włosy jak baba, brak bioder jak chłopak itd.).

Czas po wykonaniu ćwiczenia

Linia GSR porusza, więc po jej wykonaniu i omówieniu warto zrobić przestrzeń na nostalgię i wiele innych intensywnych uczuć – od złości i smutku, po bezdradność i niezgodę. Warto dać głos też tym osobom, które konfrontują się z różnorodnością przeżyć w grupie i potencjalnym stresem mniejszościowym tych, którzy mają wszystkie linie standardowo „tak jak trzeba”. Bez poczucia bezpieczeństwa i wzajemnego szacunku możemy liczyć się z tym, że osoby nie wejdą w to ćwiczenie w ogóle („nie lubię ćwiczeń artystycznych”, „czy będzie czas przerysować na czysto” itd.) lub powiedzą dokładnie...