Dołącz do czytelników
Brak wyników

Metody terapii

14 lipca 2020

NR 22 (Lipiec 2020)

Parafilie w ujęciu psychologii pozytywnej, czyli o sposobie rozmowy psychologa z klientem o seksualności bez patologizacji

27

Przez wiele lat specjaliści pracujący z osobami zgłaszającymi trudności w podejmowaniu aktywności seksualnej prowadzili konsultacje w duchu patologizacji zachowań uznawanych odgórnie za nieprzystające do norm społecznych czy też szkodliwych dla zdrowia seksualnego lub psychicznego. Pojawiały się głosy specjalistów, żeby nie uznawać z założenia wszystkich nietypowych preferencji seksualnych za zaburzenia. Co interesujące, głosy tego rodzaju nie pojawiały się wyłącznie w Stanach Zjednoczonych, ale również były słyszalne w Polsce dzięki Kazimierzowi Imielińskiemu.

Przykładem nietypowych zachowań seksualnych są parafilie, dawniej określane mianem „dewiacji” lub „perwersji”, czyli trwałe preferencje seksualne wyrażane w stosunku do określonego przedmiotu (fetyszu) lub konkretnego zachowania (APA, 2013). W przeszłości panowało przekonanie o istnieniu jednego modelu podejmowania aktywności seksualnej i podkreślano jednocześnie biologiczną rolę zachowań seksualnych, a więc doprowadzenie do zapłodnienia (zob. Imieliński, 1986). Wszelkie zachowania seksualne realizowane indywidualnie lub w parze, które nie powodowały zapłodnienia, były więc traktowane jako niezdrowe, dewiacyjne, wymagające interwencji klinicznej. W szczególności podkreślano „niezdrową” rolę uzyskiwania pobudzenia seksualnego w wyniku kontaktu z obiektami, które pobudzenia seksualnego zazwyczaj u ludzi nie wywołują, jak obuwie, skórzane przedmioty lub guma. Sądzono, że te odstępstwa od prawidłowego kontaktu seksualnego występują rzadko, a ich wprowadzenie w życie często utrudnia normalne kontakty seksualne. Badania naukowe prowadzone w ostatnich kilkunastu latach pozwalają nam dzisiaj stwierdzić, że nie istnieje nic bardziej mylnego od powyższych przekonań.

POLECAMY

Co badacze mówią dzisiaj o parafiliach?

Trudne jest określenie liczby parafilii. Wydaje się, że istnieje ich kilkaset, a zakres przedmiotów lub zachowań, które mogą dla danej osoby być źródłem pobudzenia seksualnego, jest niezwykle szeroki. Przykładowo, Anil Aggrawal (2008) wymienił 547 fantazji oraz zachowań parafilicznych. Powszechny dostęp do internetu sprawił, że powstały setki tysięcy stron internetowych zrzeszających osoby o określonych preferencjach seksualnych. Dobrym przykładem jest anglojęzyczna strona FetLife, na której zarejestrowanych jest obecnie blisko dziewięć milionów użytkowników zrzeszonych w kilku tysiącach grup tematycznych. W poszczególnych tematach wymieniane są historie erotyczne dotyczące danego fetyszu, przemyślenia osób z określonymi preferencjami seksualnymi, czy też materiały audiowizualne. Jak zatem ostatnie badania dotyczące seksualności człowieka pozwoliły nam na lepsze zrozumienie osób z niewystępującymi powszechnie preferencjami seksualnymi?

Okazało się, że preferencje parafiliczne występują znacznie częściej, niż moglibyśmy to podejrzewać jeszcze kilkanaście lat temu. Dopiero dzisiejsze badania przeprowadzone za pomocą anonimowych ankiet przy wykorzystaniu internetu pozwoliły na zweryfikowanie tej tezy. Przykładem są badania Niklasa Långströma i Michaela Seto (2006), w których udział wzięło ponad dwa tysiące osób. Efektem analizy wyników było stwierdzenie, że preferencje voyeurystyczne (preferowanie kontaktu seksualnego polegającego na obserwowaniu innych osób podczas wykonywania czynności intymnych lub podejmowania aktywności seksualnej) można przypisać aż 11,5% mężczyzn oraz 3,9% kobiet. Dzisiaj wiemy również, że preferencje parafiliczne nie są domeną jedynie mężczyzn. Co prawda, parafilie na ogół występują częściej u mężczyzn niż u kobiet (Dawson, Bannerman i Lalumière, 2014), jednak częstość ta zależy również od konkretnych fantazji seksualnych (Joyal i Carpentier, 2017).

Fantazje seksualne, które kiedyś występowały tylko w nielicznych studiach przypadków, są w rzeczywistości niespodziewanie powszechne i rzadko prowadzą do konfliktów w relacji czy też konfliktów z prawem, co tłumaczyłoby, skąd rzadsze wizyty u specjalistów w przeszłości. Innymi słowy, wydaje się, że zdecydowana większość osób nie trafiała do specjalistów zdrowia psychicznego oraz seksualnego z uwagi na to, że preferencje te nie stanowiły dla nich źródła problemu.

Zmiana postrzegania parafilii w klasyfikacjach diagnostycznych

Od blisko siedmiu lat Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wprowadziło w piątej edycji klasyfikacji DSM rozróżnienie między parafiliami a zaburzeniami parafilicznymi (APA, 2013). W ostatnim roku, w ślad za Amerykańskim Towarzystwem Psychiatrycznym, autorzy klasyfikacji ICD-11 wprowadzili również pojęcie zaburzeń parafilicznych, rozumiane podobnie jak w klasyfikacji DSM-5. Z jednej strony może wydawać się, że zastosowanie powyższych terminów, pozornie bardzo zbliżonych do siebie, nie jest dużym postępem w rozumieniu preferencji parafilicznych. Z drugiej strony jednak, bliższe przyjrzenie się kryteriom diagnostycznym pozwala na dostrzeżenie pewnego trendu w postrzeganiu parafilii przez klinicystów. Parafilie od czasu wprowadzenia powyższych edycji klasyfikacji diagnostycznych przestały być ujmowane wyłącznie w kategorii zaburzeń. Wcześniej właściwie każda nienormatywna forma aktywności lub fantazji seksualnych była postrzegana jako coś niezdrowego, wymagającego interwencji klinicznej. Zgodnie z obecnymi kryteriami diagnostycznymi, aby u danej osoby zdiagnozować zaburzenie parafiliczne, nie wystarczy sam fakt występowania danych nienormatywnych preferencji. Na przykładzie klinicznym, sama chęć uzyskiwania pobudzenia seksualnego w wyniku bycia osobą wiązaną i przytrzymywaną podczas aktywności seksualnej nie jest traktowana jako coś, co wymagałoby jakiejkolwiek interwencji, czy też sugerowania potrzeby zmiany. Co zatem jest obecnie postrzegane jako zaburzenie parafiliczne?

Wszelkiego rodzaju zachowania seksualne, które prowadzą do cierpienia innych osób lub do narażenia ich na takie ryzyko, jest uważane za zaburzenie preferencji seksualnych. Wychodzi się z założenia, że realizacja fantazji seksualnych powinna być zawsze wolna od cierpienia osób trzecich oraz odbywać się przy ich świadomej zgodzie. Przykładowo, osoba preferująca kontakt seksualny polegający na ocieraniu się o innych ludzi w miejscu publicznym, która podejmuje takie zachowania w rzeczywistości, spotka się z diagnozą zaburzeń parafilicznych, ponieważ naraża na cierpienie osoby trzecie. Drugą przesłanką, która uzasadnia diagnozę zaburzeń parafilicznych, jest stwierdzenie występowania cierpienia u danej osoby przejawiającej parafilię. Istotne jest tutaj różnicowanie i określenie, czy cierpienie to nie jest wynikiem braku akceptacji preferencji seksualnych danej osoby przykładowo przez partnera lub partnerkę seksualną, czy też wiąże się z czymś innym. Nietypowe preferencje seksualne mogą być trudne do zrozumienia przez partnerów osób je wykazujących i w konsekwencji odrzucone. Trzecią przesłanką pozwalającą na stwierdzenie zaburzeń parafilicznych jest występowanie ograniczenia w funkcjonowaniu psychospołecznym. Jeżeli dana osoba nie jest w stanie podejmować aktywności innej niż z określonym fetyszem lub przy określonym typie sytuacji lub preferencje te nie pozwalają jej na realizację innych zachowań, to upatruje się w tym czynnika mogącego wymagać interwencji. Wyjaśniając ograniczenie funkcjonowania psychospołecznego na przykładzie klinicznym, można stwierdzić, że rozpoznanie zaburzeń parafilicznych mogłoby zostać przypisane do osoby, która wykazuje preferencje do podejmowania aktywności seksualnej wyłącznie z kobietami w ciąży i nie może przez to nawiązać trwałej relacji romantycznej.

Z powyższego przeglądu zmian w klasyfikacjach diagnostycznych wyłania się obraz parafilii jako preferencji seksualnych z definicji niewymagających interwencji. Jeżeli nie wymagają one interwencji same w sobie, to ewentualne działania terapeutyczne będą wiązały się zatem bezpośrednio z czynnikami utrudniającymi funkcjonowanie lub wpływającymi negatywnie na życie innych ludzi. Z uwagi na to, że preferencje seksualne mogą być źródłem wstydu, czy też lęku, konieczne jest stworzenie takiej atmosfery rozmowy, która będzie sprzyjała w jak największym stopniu otwartości ze strony osób poszukujących pomocy. W kontekst takiej pracy bardzo dobrze wpisuje się podejście do seksualności człowieka z perspektywy psychologii pozytywnej.

Seksuologia pozytywna jako odpowiedź na zmianę postrzegania parafilii

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) już w 2002 r. ogłosiła, że zdrowie seksualne to nie tylko brak dysfunkcji i zaburzeń seksualnych. Zwracano uwagę na to, że na zdrowe relacje seksualne składa się fizyczne, emocjonalne, psychiczne i społeczne dobre samopoczucie danej osoby, które jest związane z seksualnością. W przytoczoną definicję WHO wpisuje się seksuologia pozytywna, którą można opisać jako próbę przyjrzenia się seksualności człowieka przy wykorzystaniu założeń psychologii pozytywnej (Seligman i Csikszentmihaly, 2000).

Przyjmowanie założeń płynących z psychologii pozytywnej pozwala na uzyskanie unikalnej relacji terapeutycznej. Zakłada się, że korzystniejsze jest czerpanie z zasobów, które posiada każda osoba, niż skupianie się na jej deficytach i ograniczeniach (Magyar-Moe, Owens i Conoley, 2015). Przekładając to na praktykę kliniczną, po zgłoszeniu przez klienta problemu, który utrudnia mu codzienne życie, powinniśmy się zastanowić wspólnie z nim, w czym czuje się najlepiej – przykładowo, którą z cech osobowości uważa za najważniejszą. Poszukiwanie zasobów będzie w dalszej kolejności punktem wyjścia do zastanowienia się nad zmianami i rozwiązaniem trudności, z którymi się do nas zgłasza. Wychodzi się również z założenia, że ukazywanie swoich szczerych, autentycznych reakcji w odpowiedzi na to, co klient wnosi do relacji, pozwala mu na poznanie samego siebie. Praca z seksualnością człowieka z perspektywy psychologii pozytywnej to również przyjęcie założenia o wspieraniu samodzielności i podmiotowości osób poszukujących pomocy. Klient traktowany jest jako całość, a nie jako jednostka chorobowa, którą należy wyleczyć, stosując określone procedury. Innymi słowy, klient to osoba z niepowtarzalną historią, unikalnym zestawem zasobów, a psycholog to ten, kto ma mu pomóc odnaleźć siebie. Satysfakcja z życia rozumiana jest nie tyle jako brak występowania problemów, ale jako realizacja swojego potencjału i dobre funkcjonowanie psychospołeczne przez przewagę doświadczania pozytywnych emocji – a więc Subjective Well-Being. Nie jest to jedynie samoocena zgłaszana przez klienta, ale odniesienie do satysfakcji z jego życia rozumianej wieloskładnikowo. SWB to występujący skrót od kompleksowego modelu stosowanego w psychologii pozytywnej, odnoszącego się do komponentu emotional well-being oraz positive functioning. W seksuologii pozytywnej podkreślana jest rola stopnia, w jakim ludzie widzą sens swojego życia oraz poszczególnych działań, które podejmują, oraz nadziei, rozumianej jako stopień, w jakim dana osoba oczekuje sukcesu swoich działań. Zwraca się uwagę na to, że używanie nazw zaburzeń psychicznych często prowadzi do nadmiernego etykietowania klientów, a w konsekwencji do deindywidualizacji terapii.

Terapia prowadzona w ujęciu psychologii pozytywnej jest częścią większego nurtu klasyfikowanego jako podejście humanistyczne. Powstało ono w opozycji do podejścia psychodynamicznego, traktującego człowieka jako biernej ofiary rozgrywających się wewnątrz niej konfliktów (Cain, 2002). Podejście to zwraca uwagę na podmiotowość, wspieranie poczucia sprawczości oraz refleksje nad znaczeniem wartości w życiu człowieka. Psychologia pozytywna w największym zakresie skupia się na poszukiwaniu zasobów w życiu klienta oraz na budowaniu autentycznej relacji, opartej na zrozumieniu i empatii.
Seksuologia w ujęciu pozytywnym nie oznacza jednak entuzjastycznego reagowania na wszystko, co klient wnosi do relacji. W przypadku gdy klient dopuścił się lub chciałby się dopuścić czynności, która naruszyłaby nietykalność osób trzecich, konieczne jest wyrażenie sprzeciwu. Sprzeciw taki nie będzie uznany za pogwałcenie założeń płynących z psychologii pozytywnej, ale za żywe zainteresowanie osobą klienta oraz osobami z jego otoczenia. Praca z tymi, którzy już dopuścili się przestępstwa seksualnego z perspektywy psychologii pozytywnej może być trudna dla wielu psychologów, niemniej badania zespołu Esben Benestad (2015) zachęcają do przyjęcia empatycznej, nieoceniającej postawy, która ma częściej sprzyjać nawiązywaniu realnej współpracy z klientem.

Studium przypadku

Seksuologia pozytywna pozwala zatem na uzyskanie nowej perspektywy przy pracy z osobami doświadczającymi trudności seksuologicznych. Stworzenie autentycznej, bezpiecznej relacji, w której klient nie jest oceniany, a terapeuta skupia się na poszukiwaniu zasobów klienta, a nie na eksploracji jego deficytów, pozwala na udzielenie rzeczywistej pomocy.

Do gabinetu psy...