Dołącz do czytelników
Brak wyników

Metody terapii

19 marca 2018

NR 5 (Wrzesień 2017)

Psychogenealogia

Psychogenealogia to praca z przekazami niejawnymi, ukrytymi w podświadomości. W procesie terapeutycznym próbujemy odkryć wraz z pacjentem na podstawie hipotez, przesłanek, zapomnianych historii rodzinnych, „duchów przeszłości”, dlaczego powtarza on coś, co robili jego przodkowie, choć wcale to nie jest dla niego dobre. W pewnym sensie terapia przypomina pracę detektywistyczną.

To, co nie zostało przepracowane i przetrawione, a jedynie wyrażone w postaci niejasnych odczuć czy dolegliwości bez udziału naszej woli, przechodzi do następnego pokolenia”. 
Anne Ancelin Schützenberger

 

Czym zajmuje się psychogenealogia?

Nazwa kierunku została utworzona i rozpowszechniona przez francuską psychoanalityczkę i psychoterapeutkę systemową oraz uczennicę Moreno Anne Ancelin Schützenberger1 dla określenia całościowej pracy, jaką wykonujemy z ukrytymi przekazami międzypokoleniowymi. O ile przywołanie jawnych przekazów rodzinnych (np. „U nas zawsze najstarsze dziecko opiekowało się rodzicami”) nie wymaga od nas dużego wysiłku, to sprawa z przekazami niejawnymi, ukrytymi, czyli nieświadomymi jest bardziej złożona. Czym są takie ukryte przekazy? 

Przywołajmy raz jeszcze użyty przykład, ale w nowej odsłonie. Załóżmy, że jestem najstarsza z rodzeństwa. Studiuję, pracuję i planuję wyprowadzenie się z domu rodzinnego. Jednak ten moment ciągle jest przekładany. Wydaje mi się, że ciągle za mało zarabiam i się nie utrzymam. Za jakiś czas młodsza o dwa lata siostra wyjeżdża zagranicę, a najmłodszy brat zakłada rodzinę. I jakoś tak się składa, że w wieku 33 lat ciągle mieszkam z rodzicami (a teraz mama zachorowała, więc nie mogę zostawić taty samego!). Jednak mój poziom świadomości wzrasta i zaczynam się przyglądać historii mojej rodziny, szczególnie zaś wzorcom separacyjnym w niej obecnym. Odkrywam ze zdziwieniem, że również moja mama była najstarsza z rodzeństwa i bardzo długo mieszkała w domu z rodzicami (zresztą do dziś „opiekuje się” nimi bardziej niż bracia i siostry). W rozmowie z mamą dowiaduję się, że także jej matka a moja babcia przebywała długo w domu rodzinnym, a właściwie to nigdy się od niego nie oddaliła. Z mężem i dziećmi mieszkali na wsi razem z jej mamą, która wcześnie owdowiała. I tak się składa, że babcia również stała się najstarszym dzieckiem – brat został zabity w młodym wieku. Mogę szukać dalej (w miarę dostępności informacji), ale już w odniesieniu do trzech pokoleń widzę pewien wyraźny wzorzec, który i ja (nieświadomie) powtarzam. Wzorzec utrudnionej separacji najstarszego dziecka od rodziny pochodzenia.

To jest właśnie przekaz ukryty. Wcale o tym wcześniej nie wiedziałam i dopiero moja praca psychogenealogiczna mi to uświadomiła. Pytanie, które w naturalny sposób się pojawia, brzmi „dlaczego?”.

Dlaczego powtarzam coś, co robili moi przodkowie, choć wcale to nie jest dla mnie dobre?

Jeśli w moich poszukiwaniach towarzyszy mi kompetentny terapeuta, podpowie on, że może tu chodzić o lojalność rodzinną. Powielamy schematy rodzinne, robimy to, co nasi przodkowie z kilku powodów – miłości i lojalności wobec nich oraz by ich historia nie została zapomniana. Jaka historia? W podanym przykładzie będzie to śmierć męża prababci – ojca rodziny i najstarszego syna na wojnie. To z tego powodu babcia została w domu i ten schemat był już potem przekazywany z pokolenia na pokolenie zarówno jako pewna postawa życiowa, jak i – od pewnego momentu – pod postacią objawów. 

Psychogenealogia – metodologia pracy psychoterapeuty

Praca psychogenealogiczna to:

  • stawianie hipotez,
  • łączenie faktów,
  • nadawanie znaczeń.

W tej pracy nic nie jest ostatecznie pewne. Być może jeszcze we wcześniejszych pokoleniach (do wiedzy o nich rzadko mamy dostęp) wydarzyło się coś innego niż strata związana z wojną i wzorzec ten sięga jeszcze dalej. Jednak tego nie wiemy, przyjmujemy taką hipotezę, jaką czujemy, że jest prawdopodobna i do nas przemawia (budzi nasze uczucia, coś domyka, wyjaśnia).

Tematy i narzędzia psychogenealogii

Pięć głównych zagadnień psychogeneaologii to:

  1. nisza ekologiczna – kontekst historyczny, socjologiczny, geograficzny, obyczajowy,
  2. ukryte lojalności rodzinne,
  3. syndrom rocznicy,
  4. nieprzeżyte żałoby,
  5. międzypokoleniowy przekaz traum.

Nanosimy na geneosocjogram:

  • daty,
  • imiona, nazwiska,
  • fakty,
  • wszelkie interesujące informacje w zakresie relacji, uczuć, ważnych wydarzeń, tajemnic, chorób i problemów, wielkich zmian życiowych itd.

Psychogenealogia posługuje się nazwą geneosocjogram, co ma podkreślić wagę kontekstu socjohistorycznego. Nie patrzymy na naszą rodzinę jako  na wyizolowany system, ale w każdym pokoleniu uważnie patrzymy na miejsce (pochodzenie, zamieszkanie) i czasy, w jakich nasi przodkowie żyli i w związku z tym, z czym musieli się zmagać. Kontekst ten pozwala nam wyobrazić sobie ich sytuację i lepiej ich zrozumieć. Oczywiście wymaga to sporej erudycji w zakresie historii, ekonomii i socjologii.

Genogram/geneosocjogram można narysować samemu, by poznać lepiej swój kontekst rodzinny, natomiast trzeba podkreślić, że praca z geneosocjogramem (np. nad ukrytymi przekazami, które stanowią być może przyczynę naszych problemów w życiu) jest bezpieczna i najbardziej efektywna, gdy jest wykonywana przy pomocy wykwalifikowanego psychoterapeuty. 

Terapeuta, który się nim posługuje, powinien mieć za sobą gruntowne szkolenie systemowe lub/i psychoanalityczne oraz potrafić dobrze się posługiwać genogramem/geneosocjogramem, czyli „czytać mapę” – rozumieć głębokie powiązania międzypokoleniowe. Tylko wówczas będzie mógł efektywnie towarzyszyć pacjentowi w spojrzeniu w głąb swojej przeszłości rodowej. Często bywa też tak, co podkreśla A.Schützenberger, że nie geneosocjogram, ale sam proces terapeutyczny oraz relacja terapeutyczna  są czynnikami najbardziej leczącymi. 

Przykłady pracy z geneosocjogramem

Przykład 1. Pani E. –„ród silnych kobiet”

Pani E. przyszła do mnie na konsultację, skarżąc się na następujące symptomy: zmęczenie, wypalenie, dezorientacja („Co mam dalej robić w życiu?”), samotność, choroby psychosomatyczne, problemy w relacji z mężem.
Jak się okazało w trakcie rozmowy, w linii żeńskiej (od strony matki) kobiety co najmniej od trzech pokoleń wstecz musiały sobie radzić same – były kobietami i mężczyznami zarazem, matkami i ojcami, opiekowały się dziećmi, młodszym rodzeństwem, rodzicami w podeszłym wieku. Jednak „nie rozmawiało się nigdy o tych sprawach”.

W rodzinie tej ewidentnie mężczyźni byli nieobecni: ojciec, mąż i brat zginęli na wojnie – babcia z mamą i siostrą zarządzały gospodarstwem, „radziły sobie”. Matka pacjentki otrzymała więc przekaz: „Musisz być samodzielna i liczyć tylko na siebie”. Co sprawiło, iż skierowała się w stronę intensywnej pracy zawodowej, żeby „zapewnić sobie byt” (jej matka wzrastała w ubogich warunkach). Długo nie mogła nawiązać trwałej i szczęśliwej relacji z mężczyzną. Związała się z ojcem pacjentki w wyniku „wpadki” – zajścia w nieplanowaną ciążę. Wzięli ślub i wkrótce pani E. przyszła na świat. Nie mieli czasu ukonstytuować się jako para. Zamieszkali u rodziców pana Z., czyli teściów mamy pacjentki, którzy często byli jej opiekunami. Matka szybko wróciła do pracy i pracowała dużo („musisz radzić sobie sama”), a mąż, czyli ojciec pani E., w gruncie rzeczy nie był zaangażowany w opiekę nad dzieckiem. Być może poczuł się odsunięty (zgodnie 
ze scenariuszem mężczyzny nieobecnego) i faktycznie coraz mniej bywał obecny w domu ciałem i duchem. 

Po jakimś czasie małżonkowie z córką przeprowadzili się do swojego mieszkania, zaś matka pani E. pracowała jeszcze więcej, by spłacić kredyt. Pan Z. popij...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Psychologia w praktyce"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy