Psychogenealogia

Metody terapii

Psychogenealogia to praca z przekazami niejawnymi, ukrytymi w podświadomości. W procesie terapeutycznym próbujemy odkryć wraz z pacjentem na podstawie hipotez, przesłanek, zapomnianych historii rodzinnych, „duchów przeszłości”, dlaczego powtarza on coś, co robili jego przodkowie, choć wcale to nie jest dla niego dobre. W pewnym sensie terapia przypomina pracę detektywistyczną.

To, co nie zostało przepracowane i przetrawione, a jedynie wyrażone w postaci niejasnych odczuć czy dolegliwości bez udziału naszej woli, przechodzi do następnego pokolenia”. 
Anne Ancelin Schützenberger

POLECAMY

 

Czym zajmuje się psychogenealogia?

Nazwa kierunku została utworzona i rozpowszechniona przez francuską psychoanalityczkę i psychoterapeutkę systemową oraz uczennicę Moreno Anne Ancelin Schützenberger1 dla określenia całościowej pracy, jaką wykonujemy z ukrytymi przekazami międzypokoleniowymi. O ile przywołanie jawnych przekazów rodzinnych (np. „U nas zawsze najstarsze dziecko opiekowało się rodzicami”) nie wymaga od nas dużego wysiłku, to sprawa z przekazami niejawnymi, ukrytymi, czyli nieświadomymi jest bardziej złożona. Czym są takie ukryte przekazy? 

Przywołajmy raz jeszcze użyty przykład, ale w nowej odsłonie. Załóżmy, że jestem najstarsza z rodzeństwa. Studiuję, pracuję i planuję wyprowadzenie się z domu rodzinnego. Jednak ten moment ciągle jest przekładany. Wydaje mi się, że ciągle za mało zarabiam i się nie utrzymam. Za jakiś czas młodsza o dwa lata siostra wyjeżdża zagranicę, a najmłodszy brat zakłada rodzinę. I jakoś tak się składa, że w wieku 33 lat ciągle mieszkam z rodzicami (a teraz mama zachorowała, więc nie mogę zostawić taty samego!). Jednak mój poziom świadomości wzrasta i zaczynam się przyglądać historii mojej rodziny, szczególnie zaś wzorcom separacyjnym w niej obecnym. Odkrywam ze zdziwieniem, że również moja mama była najstarsza z rodzeństwa i bardzo długo mieszkała w domu z rodzicami (zresztą do dziś „opiekuje się” nimi bardziej niż bracia i siostry). W rozmowie z mamą dowiaduję się, że także jej matka a moja babcia przebywała długo w domu rodzinnym, a właściwie to nigdy się od niego nie oddaliła. Z mężem i dziećmi mieszkali na wsi razem z jej mamą, która wcześnie owdowiała. I tak się składa, że babcia również stała się najstarszym dzieckiem – brat został zabity w młodym wieku. Mogę szukać dalej (w miarę dostępności informacji), ale już w odniesieniu do trzech pokoleń widzę pewien wyraźny wzorzec, który i ja (nieświadomie) powtarzam. Wzorzec utrudnionej separacji najstarszego dziecka od rodziny pochodzenia.

To jest właśnie przekaz ukryty. Wcale o tym wcześniej nie wiedziałam i dopiero moja praca psychogenealogiczna mi to uświadomiła. Pytanie, które w naturalny sposób się pojawia, brzmi „dlaczego?”.

Dlaczego powtarzam coś, co robili moi przodkowie, choć wcale to nie jest dla mnie dobre?

Jeśli w moich poszukiwaniach towarzyszy mi kompetentny terapeuta, podpowie on, że może tu chodzić o lojalność rodzinną. Powielamy schematy rodzinne, robimy to, co nasi przodkowie z kilku powodów – miłości i lojalności wobec nich oraz by ich historia nie została zapomniana. Jaka historia? W podanym przykładzie będzie to śmierć męża prababci – ojca rodziny i najstarsz...

pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Przypisy