Dołącz do czytelników
Brak wyników

Metody terapii

20 listopada 2020

NR 24 (Listopad 2020)

Hipnoterapia. Nowe podejście do starego tematu

5

Artur S. Reber w swoim Słowniku Psychologii (Reber, 2002) pisze na temat hipnozy następujące słowa: „Niewiele terminów w leksykonie psychologicznym jest tak bardzo niejasnych i otoczonych nimbem mistycyzmu. Wynika to z tendencji wywodzącej się jeszcze z czasów jej odkrywcy F.A. Mesmera do traktowania procesów hipnotycznych jako przenoszących osobę do odmiennego stanu umysłu. Dalsze komplikacje wynikają z tego, iż zjawisko hipnozy przyciąga szarlatanów, religijnych uzdrawiaczy oraz, ostatnimi czasy, artystów z klubów nocnych, którzy roszczą sobie nieuzasadnione pretensje i okazują szczególną niechęć do weryfikacji ich osiągnięć”.

Od lat obserwuję coraz większe zainteresowanie hipnoterapią zarówno wśród klientów zmagających się z różnymi formami problemów natury emocjonalnej, jak i samych psychoterapeutów. Ci pierwsi, na podstawie danych zebranych podczas wywiadu (tzw. pre-talku), często poszukują skutecznej i skupionej na szybszym rozwiązaniu problemu alternatywy wobec klasycznych form psychoterapii. Drudzy zaś poszukują dodatkowych narzędzi, które mogliby wykorzystać w swojej praktyce. Jednocześnie wśród klientów oraz części terapeutów przejawia się uzasadnione pytanie, czy wykorzystanie hipnozy w psychoterapii faktycznie daje takie efekty, jak opisują media czy hipnoterapeuci nieposiadający wykształcenia psychologicznego?

Tekst stanowi propozycję zestawienia często sprzecznych myśli i stereotypów na temat hipnozy z najnowszymi wynikami badań naukowych i własnym wieloletnim doświadczeniem. Czas, aby z tych rozproszonych elementów wiedzy pochodzących z różnych źródeł stworzyć kompletny obraz, który pozwoli zobaczyć hipnozę jako narzędzie diagnostyki i terapii równoległe i równorzędne wobec innych metod psychoterapeutycznych.

Problemy ze zdefiniowaniem pojęcia hipnozy oraz natury fenomenów występujących u osób pozostających w stanie transu hipnotycznego towarzyszą badaczom od dziesiątek, jeśli nie setek lat. Zabiegi wykorzystujące doświadczenia transowe oraz wyobrażeniowe znane są ludzkości od zarania dziejów. Wprawdzie dawne praktyki szamanów syberyjskich i północnoamerykańskich, takie jak podróże magiczne, kataleptyczne upadanie na ziemię, przechodzenie z osobowości ludzkiej w zwierzęcą, out-of-body experience, rytuały religijne: transowe śpiewy, modlitwy, medytacje itd., z hipnoterapią nie miały wiele wspólnego, to na przestrzeni wieków wykorzystanie siły sugestii interesowało różnych quasi-medycznych uzdrowicieli, np. Franza Antona Mesmera (1734–1815), twórcę teorii magnetyzmu zwierzęcego, ale też lekarzy, na czele ze szkockim chirurgiem Jamesem Braidem (1795–1860).

Mesmer twierdził, że wszystkie organizmy żywe wypełnia specjalny fluid, zaś choroby ciała i duszy wynikają z zaburzeń jego przepływu. Stworzył szereg metod dotyczących przywracania tej równowagi, lecz przez prawdopodobną chęć uzyskania monopolu na uzdrawianie zyskał wielu przeciwników chcących zweryfikować jego magnetycznie uzasadniane tezy. Koniec końców specjalna komisja powołana przez króla Francji podważyła nauki Mesmera. Zwrócono uwagę na udział sugestii jako czynnika leczącego jego pacjentów, a całość podsumowano: „Być może, wziąwszy wszystko pod uwagę, historia błędów ludzkości jest bardziej wartościowa i ciekawsza niż historia jej odkryć”. James Braid był pierwszym propagatorem idei hipnotyzmu. Nie dość, że odrzucił poglądy Mesmera, to jednocześnie sugerował połączenie zjawisk hipnotycznych, np. hipnoanalgezji, czyli zniesienia odczuwania dyskomfortu fizycznego z działaniem mózgu. Gdyby dożył współczesności, pewnie byłby z siebie dumny.

Za największy współczesny ośrodek badający naukowo opisywane zjawisko uważa się założone przez E. Hilgarda Laboratorium Badań nad Hipnozą przy Uniwersytecie Stanforda. To właśnie wywodzący się ze Stanford University prof. David Spiegel na łamach czasopisma Cerebral Cortex opublikował wyniki swoich badań nad funkcjonowaniem mózgu w stanie hipnozy. Dowodzi w nich, że podczas przebywania w transie hipnotycznym spada aktywność w grzbietowo-przedniej części zakrętu obręczy stanowiącej fragment tzw. sieci istotności, co skutkuje dysocjacją od czynników zewnętrznych, takich jak przeszkadzające dźwięki otoczenia. Ponadto „Stan hipnotyczny wywołuje też wzrost siły połączeń pomiędzy grzbietowo-boczną częścią kory przedczołowej a wyspą – strukturą zaliczaną do kresomózgowia. To z kolei pomaga maksymalnie skoncentrować się na sygnałach docierających z ciała”. Dodatkowo w wyniku osłabienia połączeń między grzbietowo-boczną częścią kory przedczołowej a siecią domyślną u zahipnotyzowanych pacjentów wzrasta podatność na sugestie.

Odkrycia profesora Spiegela (Williams, 2018) pozwoliły Oddziałowi 30 Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego na łamach czasopisma Journal of Clinical Hypnosis w 2015 r. opublikować uniwersalną i zgodną z różnymi kierunkami teoretycznymi definicję hipnozy, która mówi, że hipnoza to stan świadomości z udziałem skoncentrowanej uwagi i zmniejszoną percepcją bodźców peryferyjnych, czyli płynących z zewnątrz, jak chociażby odgłosy zza okna. Trans hipnotyczny charakteryzuje się zwiększoną zdolnością reakcji na sugestie, które są zgodne z systemem wartości i potrzebami naszych klientów. Naukowcy definiują również indukcję hipnotyczną jako procedurę wywołującą u pacjenta stan hipnotycznego transu (ilość indukcji jest niemal nieskończona), zaś hipnoterapię jako zastosowanie hipnozy w leczeniu zaburzeń medycznych lub psychologicznych. Dzięki temu stanowisku możemy przyjąć, że zjawisko hipnozy istnieje oraz znajduje zastosowanie w psychoterapii.

POLECAMY

Jak wygląda hipnoterapia w XXI wieku?

Pojawia się problem z charakterystyką uniwersalnych zasad hipnoterapii, gdyż każda interwencja wykorzystująca indukcję hipnotyczną może być za taką uznana. W dzisiejszych czasach na polskim rynku możemy skorzystać zarówno z usług psychoterapeutów wykorzystujących elementy hipnozy w swojej praktyce, tak jak chociażby psychoterapia w nurcie Ericksonowskim, jak i hipnoterapeutów stosujących ultrakrótkoterminowe podejście, na które składa się kilka spotkań skoncentrowanych na usunięciu objawów danego problemu. Można by rzec, że wiele jest podejść do tematu, dlatego przedstawię własne spojrzenie z perspektywy terapeuty stosującego krótkoterminowe integracyjne podejście do pracy z klientami od około dziesięciu lat, którego uczę w Profesjonalnej Szkole Hipnoterapii.

Każda sesja terapeutyczna składa się z krótkiego wywiadu-rozmowy (tzw. pre-induction talk), podczas którego dowiaduję się o strukturze problemu mojego klienta. Zadaję pytania o przeszłą i aktualną sytuację życiową:

  • Czego oczekuje Pan po naszym spotkaniu?
  • Jak do tej pory radził Pan sobie w trudnych sytuacjach?
  • Jak wyglądałoby Pana życie, gdyby ten problem zniknął?
  • Jak wyglądają Pana relacje z bliskimi?
  • Czy był jakiś konkretny moment w Pana życiu, kiedy to się zaczęło?
  • W jakich sytuacjach objawy się nasilają?

Jasno formułujemy swoje stanowiska i oczekiwania – klient wobec przebiegu procesu hipnoterapeutycznego i jego spodziewanych efektów – ja tłumaczę, na czym polegać będzie nasza współpraca. Każdego klienta informuję, że oczekuję pełnego zaangażowania, gdyż to on jest sprawcą wszelkich zmian, które w nim zachodzą. Moją rolą jako hipnoterapeuty jest bycie niedyrektywnym przewodnikiem po świecie jego procesów wewnętrznych, pomocnikiem w odkrywaniu samego siebie, niekiedy naprowadzającym na rozwiązania, które ma w sobie, lecz nie zawsze ma do nich bezpośredni dostęp. Niekiedy używam metafory tańca, by unaocznić obopólną odpowiedzialność za uzyskanie oczekiwanych efektów. Gdy uczę hipnoterapii, duży nacisk kładę na relację terapeutyczną, bez której niemożliwe jest wejście w proces. W przypadku tej metody mogę relację zbudować szybciej niż w klasycznych formach psychoterapii, gdyż moimi klientami zazwyczaj są osoby, które posiadają odpowiednią motywację do przeprowadzenia zmian – w końcu o pomoc hipnotyzera prosi się w ostateczności, gdy „psycholog i ksiądz nie pomogli”. Dlatego opór w mojej praktyce, nawet jeśli występuje – traktuję raczej jako wskazówkę do poszukiwania innych rozwiązań: „nie” dla innego „tak”.

Podczas pierwszego spotkania – przed formalnym wprowadzeniem klienta w trans hipnotyczny – hipnoterapeuta pracuje również nad przekonaniami dotyczącymi przebiegu hipnozy. To bardzo ważne, by rozprawić się ze wszelkimi stereotypami i obawami: Czy stracę świadomość? Czy stracę kontrolę? Czy będę cokolwiek pamiętać? oraz mitami rodem z hollywoodzkich produkcji filmowych, ukazujących hipnozę zazwyczaj jako sceniczne show, podczas którego na pstryknięcie palcami człowiek zaczyna być bezwolny. Rolą hipnoterapeuty jest wytłumaczenie klientowi, że w stanie transu hipnotycznego zyska dostęp do większej świadomości niż na co dzień – w końcu będzie miał ułatwiony dostęp do wspomnień, emocji, łatwiej będzie mu spojrzeć na siebie z pewnej perspektywy i dostrzec te schematy, które powstały w wyniku różnych doświadczeń z okresu bardzo wczesnego dzieciństwa i dziś już są nieaktualne i ograniczające. Myślenie kategoriami problemu często porównuje się do stanu transu, z tunelową negatywną koncentracją na swoich brakach, zalaniu przez emocje, trudnością w wyrwaniu się z błędnego koła. Przewrotnie rzecz ujmując, często rolą hipnoterapeuty nie jest więc zahipnotyzowanie człowieka, lecz jego metaforyczne odhipnotyzowanie. Istotne jest, by każdy z klientów pamiętał jak najwięcej z sesji – w końcu kluczowa dla długofalowej skuteczności danego procesu jest integracja doświadczeń hipnotycznych, osadzenie ich w rzeczywistości, zbudowanie realnie działających strategii na przyszłość. Hipnoterapia zupełnie błędnie kojarzy się z utratą świadomości i brakiem kontroli.

Na etapie „pre-talku” istotne jest rozwianie wszelkich wątpliwości co do swoich zdolności hipnotycznych, zmiana optyki z problemu na rozwiązanie ze wszystkimi tradycyjnymi elementami takiej rozmowy – parafrazowanie, zadawanie pytań otwartych, chwalenie klienta z reguły okazuje się pomocne i przygotowujące do kwintesencji sesji, czyli procesu w transie. Na koniec tego etapu hipnoterapeuta zachęca klienta do podążania za wszelkimi emocjami i nieskrępowanego przeżywania ich – katharsis emocjonalne jest jednym z głównych czynników leczących w hipnoterapii. To ten element, który często odróżnia tę metodę od tradycyjnego podejścia, w którym klienci, wchodząc w intelektualizowanie, czyli nazywanie tego, co czują. Dlatego tak warta podkreślenia jest nieskrępowana ekspresja, inspirowana bioenergetyką A. Lowena i innymi metodami opartymi o przeżywanie, jak chociażby Oddychanie Holotropowe Stanislava i Cristiny Grof.

Każdy proces transowy rozpoczyna się od indukcji hipnotycznej (metody wprowadzania w trans) dostosowanej do reakcji klienta w rozmowie przedhipnotycznej. Jeśli przebiega ona łagodnie, stosuje się zazwyczaj dłuższą indukcję polegającą na rozluźnieniu ciała i umysłu. Gdy jednak w trakcie zbierania wywiadu wyjdą na powierzchnię emocje związane z obszarem, nad którym pracujemy, staram się jak najszybciej wejść w doświadczenie osoby na fotelu przede mną. Sam stan hipnozy nie jest uzdrawiający – kluczową funkcję pełni dobór narzędzia, które doprowadzi klienta do odpowiednich wglądów i – być może – rozwiązania. W tym celu stosuje się techniki czerpiące z wielu podejść psychoterapeutycznych, takich jak praca z myślami automatycznymi i przekonaniami w nurcie poznawczo-behawioralnym, focusing, gestaltowa technika pustego krzesła, mediacja inspirowana analizą transakcyjną, nonviolent communication, analiza jungowska, techniki zorientowane na procesie przeżywania, aż po elementy mindfulness  czy terapię transpersonalną Stanislava Grofa.

W regresji hipnotycznej, czyli „podróży w przeszłość”, hipnoterapeuta dociera z klientem do realnych wspomnień z bardzo wczesnych okresów rozwojowych lub pewnych archetypowych scen, metafor, symboliki. Z punktu widzenia terapeutycznego ważne jest to, jakie niezaspokojone potrzeby wynikające z interpretacji danej sceny przeżywa klient, nie zaś to, czy wspomnienie zgadza się ze wszystkimi szczegółami. Kluczowe znaczenie ma podążanie za procesem z zachowaniem niedyrektywności – bez sugerowania gotowych rad czy rozwiązań.

Wykorzystanie hipnoterapii podczas pracy z atakami paniki

Ostatnio pracowałem z klientką (nazwijmy ją Alicja) doświadczającą silnych ataków paniki podczas przebywania przez dłuższy czas poza domem. Po krótkiej rozmowie wprowadziłem ją w trans hipnotyczny, by przeprowadzić proces regresji afektywnej (czyli takiej, w której klientka czuje emocje związane z danym objawem, lecz nie zna ich źródła). W dużym uproszczeniu wygląda to zazwyczaj następująco:

  • (…) Teraz, gdy jesteś już w stanie głębokiego, hipnotycznego transu, za chwilę, gdy będę liczyć od 1 do 10, w Twoim ciele pojawi się emocja odpowiedzialna za problem z atakami paniki… 1 – ta najbardziej ograniczająca emocja kiełkuje gdzieś w Twoim ciele, 2 – staje się coraz bardziej intensywna, 3 – coraz więcej tej emocji, 4 – pozwól sobie jej doświadczyć, gdyż to nieunikanie tych emocji, lecz ich pełne przeżycie spowoduje uwolnienie, 5 – gdzie ją czujesz? 6, 7, 8, 9, 10… Poczuj ją teraz w pełni.

Na odpowiednim poziomie transu hipnotycznego klient z dużą łatwością odczuwa emocje związane z danym problemem – w przypadku ataków paniki zazwyczaj jest to lęk. Pozwolenie sobie na odczuwanie tych emocji otwiera nas na poszukiwanie ich źródeł – wspomnień najczęściej z wczesnego dzieciństwa.

  • Za chwilę będziesz cofać się po niej jak po moście łączącym Cię z pierwszym wydarzeniem w Twoim życiu, w którym czułaś się w ten sposób, stając się coraz młodsza z każdą kolejną cyfrą, którą wypowiem... Na 1 będziesz tam i opowiesz mi, co się dzieje…

Zastosowana technika to tzw. Most Afektywny. Polega na wyzwoleniu w ciele klienta emocji odpowiadającej danemu objawowi i uruchomienie naturalnych skojarzeń poszczególnych wspomnień z danym uczuciem. Jest to proces służący do analizy doświadczeń składających się na dany zaburzony schemat. Stanislav Grof, czeski psychiatra, jeden z głównych przedstawicieli psychologii transpersonalnej, prowadzący przed laty psychoterapię z wykorzystaniem substancji psychodelicznych, w swoich licznych publikacjach opisuje łańcuchy powiązanych ze sobą zdarzeń funkcjonujących w podświadomości swoich pacjentów jako tzw. COEX (condensation of experiences). Ponowne przeżycie tych niekiedy wyjątkowo trudnych doświadczeń w bezpiecznej, akceptującej przestrzeni stanowi trzon sesji regresyjnych – dzięki hipnozie możliwe jest nie tylko uwolnienie zamrożonych w ciele emocji, lecz również zmiana ich...