Terapia Akceptacji i Zaangażowania (ACT) oczami specjalistów

Otwarty dostęp

Droga do głębokiej zmiany zaczyna się od wyboru nurtu, który daje przestrzeń na życzliwość i autentyczność. Dla wielu specjalistów Terapia Akceptacji i Zaangażowania (ACT) stała się bezpieczną przystanią, w której rzetelna nauka spotyka się z głębokim szacunkiem do drugiego człowieka, który nie jest ujmowany tylko i wyłącznie przez pryzmat diagnoz czy objawów. Oddajemy głos praktykom – poznaj ich osobiste perspektywy i odkryj, dlaczego praca w tym nurcie to dla nich nie tylko ścieżka zawodowa, ale i autentyczna pasja.

Bartosz Kleszcz: Cenię ACT, ponieważ działa dla mnie na różnych etapach rozwoju zawodowego. Na wczesnym etapie mojej kariery zawodowej w ośrodku interwencji kryzysowej ACT pomagał mi szybko konceptualizować zgłaszane problemy i mieć pomysł na jedno, dwa lub więcej spotkań. Aktualnie obszarem mojej specjalizacji jest trauma złożona i ACT pozwala mi rozumieć klientów oraz pracować z nimi na różnych etapach ich funkcjonowania – od kompletnego nieistnienia jako podmiot po doświadczenie sprawczości i swobody w życiu.

dr Maria Chełkowska-Zacharewicz: Odkrywając ACT, poczułam, że znalazłam swoje miejsce w psychologiczno-psychoterapeutycznym świecie. ACT ma w sobie ramy konceptualizacyjne, które pozwalają dogłębnie opisać funkcjonowanie człowieka, i jednocześnie zachowuje absolutną wyjątkowość jednostki. Jest doskonałym balansem pomiędzy behawioralną drogą do zmiany i humanistyczną podmiotowością. Daje poczucie sensu, odkrywa wartości i wyposaża w precyzyjne narzędzia prowadzące do życia wartego przeżycia.

dr Marcin Domurat: Mając wcześniejsze doświadczenia z różnorodnymi podejściami terapeutycznymi, znalazłem w ACT harmonijną równowagę między szerokimi, uniwersalnymi ramami koncepcji a zdolnością do ich indywidualizowania, możliwością rozwiązywania szczegółowych problemów a szerokim spojrzeniem na całościowy kontekst klienta. Innymi słowy, zdolność zmiany perspektywy z szerokiej na wąską i na odwrót, do widzenia zarówno drzew, jak i lasu w zależności od potrzeby. Zupełnie zaś wyjątkowa wydaje mi się społeczność skupiona wokół ACT – żywa, twórcza, otwarta na doświadczenie.

Marcin Nowacki: Kilkanaście lat temu odnalazłem ACT, przychodząc od strony uważności i świeckiej duchowości. Doceniłem i wciąż cenię połączenie rzetelnych podstaw badawczych z głęboko humanistycznym rozumieniem człowieka i jego cierpienia. ACT przynosi bardzo konkretne narzędzia, przy zachowaniu pełnego szacunku dla niepowtarzalności każdej osoby z jej własną historią. Daje mi też platformę do integrowania różnych modalności i spojrzeń na proces.

Julia Bilarzewska: ACT ma bogate tło teoretyczne i filozoficzne, a zarazem pozostaje podejściem użytecznym klinicznie i dobrze ugruntowanym empirycznie. Potwierdzają to zarówno badania podstawowe, jak i kliniczne, które pozwalają lepiej rozumieć funkcjonowanie człowieka jako całości oraz naukowe podstawy stosowanych interwencji. W praktyce seksuologicznej ACT umożliwia odnoszenie się do wielu problemów w sposób pragmatyczny, a jednocześnie wykraczający poza redukcję do modelu medycznego – z uwzględnieniem podmiotowości, wartości oraz kontekstu życia klientów.

Juliusz Połatyński: Gdy poznałem ACT z jej założeniem, że celem nie jest redukowanie objawów (choć ta redukcja pojawia często jako „skutek uboczny” terapii), wydało mi się to kontrowersyjne, ale też bardzo uwalniające. Poczułem, jakby spadł ze mnie ciężar: ani ja, ani moi klienci nie musimy czekać lub pracować nad tym, aby nasze myśli, emocje, doznania zmieniły się na bardziej „adaptacyjne” czy „zdrowe” (cokolwiek miałoby to znaczyć), aby zacząć żyć zgodnie z tym, co uważamy za ważne. Zagłębiając się w ACT, doceniałem, że nie stara się „tworzyć bytów ponad miarę”, a konceptualizacja pod kątem elastyczności psychologicznej da się zastosować praktycznie do każdej trudności, co z jednej strony wiele upraszcza, z drugiej – pozwala docenić indywidualność każdego człowieka lepiej niż samo patrzenie przez pryzmat diagnozy nozologicznej. Behawioryzm dostarcza języka i teorii, opisując świat w sposób stosunkowo prosty i skuteczny, nawet jeśli dla mnie często nieintuicyjny. Kontekstualny funkcjonalizm pozwala zajrzeć głębiej niż sama forma zachowania – ważna jest jego funkcja w odniesieniu do kontekstu, w którym się pojawia. Na koniec, najważniejszą dla mnie rzeczą, którą cenię w kontekście ACT, jest społeczność skupiona wokół tej terapii. Klimat otwartości na różne pomysły, egalitarności i wsparcia jest niezwykle stymulujący, dzięki czemu kontekstualny behawioryzm nadal się rozwija. Dlatego doceniam to, że ACT może w przyszłości się zmienić, jeśli odkryjemy, że coś jest skuteczniejsze.

Joanna Gawrońska: Cenię ACT za nieskończone możliwości pracy z klientami poprzez pracę procesową. Nie widzi etykiety czy „osoby do naprawienia”, lecz istotę, która czasem utyka w nieużytecznych wzorcach zachowania. Praca w ACT jest jak wydobywanie rzeźby z marmuru, budujemy świadomość, otwartość na doświadczenia wewnętrzne oraz zaangażowany wybór. Badamy funkcję naszych zachowań oraz uelastyczniamy sposób działania, poszerzając repertuar zachowań w kierunku tego, co ważne. Zakochałam się w ACT, ponieważ przywraca witalność i otwiera na bardziej żywą, świadomą obecność.

dr Magdalena Hyla-Zając: To, co jest dla mnie najbardziej cenne w ACT, to połączenie precyzji i intencjonalności interwencji terapeutycznych ze strukturą, która jednocześnie pozostawia przestrzeń na relację pełną ciekawości, otwartości i empatii. To nurt pracy, w którym głęboki humanizm łączy się z solidnym zapleczem teoretycznym. Dzięki temu możliwe jest nie tylko budowanie i wprowadzanie interwencji, lecz także ich świadome rozwijanie i testowanie w coraz bardziej precyzyjny sposób. Model elastyczności psychologicznej postrzegam jako mapę – zaznaczone są na niej ważne obszary, przy których możemy się z klientem zatrzymać, ale nie ma jednej wyznaczonej trasy ani obowiązkowego kierunku. To mapa, którą można uzupełniać o nowe ścieżki, odkrywać kolejne połączenia i badać nieznane jeszcze obszary. Dla mnie to szczególnie cenne, ponieważ pozwala mi wprowadzać działania oparte na sztuce bez utraty klarowności procesu terapeutycznego.

Barbara Ostrowska: ACT cenię sobie za użyteczność. W pracy gabinetowej daje mi mapę rozumienia ludzkiego funkcjonowania, która jednocześnie pozwala dojrzeć złożoność doświadczenia człowieka. Jest na tyle elastyczna, że pozwala pracować z bardzo konkretnymi trudnościami, jak i szerszym kontekstem życia klienta. Co ważne, ACT nie skupia się na „naprawianiu ludzi”, lecz na rozumieniu funkcji ludzkich zachowań, i dalej na pomocy w budowaniu życia bliskiego temu, co ważne. Model elastyczności psychologicznej daje język, który porządkuje proces terapii przy jednoczesnym pozostawianiu przestrzeni na obecność, autentyczność i relację. Ma solidne podstawy naukowe, co jest dla mnie niezmiernie ważne jako dydaktyka. Łączy w sobie precyzję z ludzką twarzą. A prywatnie – zakochałam się w ACT wiele lat temu i z czasem coraz wyraźniej widzę, jak bardzo to podejście jest żywe, rozwijające się, otwarte na nowe pomysły, kreatywne i „moje”.

dr Lidia Baran: Pierwszą rzeczą, która zachwyciła mnie w ACT, było podejście do trudności, z jakimi mierzymy się jako ludzie. Idea, że ból jest częścią bycia człowiekiem, a nadmiarowe cierpienie wynika z faktu, że procesy psychiczne, które pozwalają nam funkcjonować adaptacyjnie, w niektórych sytuacjach mają przeciwny skutek, niesie za sobą dużo życzliwości i wolności. Pozwala pamiętać, że nasz umysł i ciało w każdej sytuacji przekazują nam wskazówki, które z założenia mają być pomocne i to od nas zależy, jak na nie zareagujemy. Drugą kwestią, która przekonuje mnie w ACT, jest skupienie się na tym, co stanowi wartość w życiu danej osoby – nadaje mu sens, motywuje do działania nawet w trudnych chwilach – i szukanie sposobów na to, aby mogła żyć w zgodzie z tym, co dla niej ważne. Zarówno osobiście, jak i terapeutycznie nie mogę porównać z niczym uczucia, które wyzwala podążanie za swoimi wartościami pomimo wszelkich trudnych doświadczeń, jakie niesie za sobą wychodzenie ze strefy komfortu w stronę tego, czego pragniemy. Poza aspektami samej terapii duże znaczenie miało dla mnie zawsze także środowisko ACT, w którym doświadczyłam wiele bezinteresownego wsparcia, otwartości na nowe pomysły i poczucia, że ACT-owo można nie tylko pracować, ale i funkcjonować na co dzień.

Przypisy